Wyświetlono posty znalezione dla słów: Szermierka Warszawa





Temat: Szkoła Fechtunku ARAMIS
Szkoła Fechtunku ARAMIS

Witam wszystkich

Szkoła Fechtunku ARAMIS zaprasza na treningi
szermierki klasycznej w różnych miastach Polski:
- Kraków
- Wrocław
- Gdynia
- Opole
- Katowice

planowane są też filie w Warszawie i Poznaniu.

Co nas cechuje?
Szermierka pojedynkowa, czyli walka na zasadach
1) NIE otrzymać trafienia (podstawa)
2) zadać trafienie przeciwnikowi

Nasza kadra ma pełne przygotowanie merytoryczno-praktyczne. Wszyscy
Instruktorzy ukończyli kurs instruktorski szermierki sportowej na AWF
Katowice. To co nas odróżnia od szermierki sportowej to fakt że staramy się
odtwarzać walkę a nie być sportem walki. Oczywiście walczymy w pełnym sprzęcie
ochronnym (maski, kaftany) a treningi cechują: lekcje indywidualne, ćwiczenia
ogólnorozwojowe i specjalistyczne, sparingi itp

ZAPRASZAMY WSZYSTKICH ZAINTERESOWANYCH DO ODWIEDZENIA NAS



Temat: Gdzie w W-wie można uprawiać szermierkę?
Gdzie w W-wie można uprawiać szermierkę?
Hej hej! Myślę o trenowaniu szermierki. Ktoś z Was może ma w związku z tym
jakieś doświadczenia? Czy to jest rzeczywiście taki sympatyczny sport, jak mi
się wydaje... I czy są w Warszawie jakieś miejsca, gdzie można się uczyć?
Będę wdzięczna za wszelkie info,
z góry dzięki!





Temat: dobro wypływające z trenowania dżudo
Ja jakoś niespecjalnie widzę.
Rzeczywiście jest tak, że ci chłopcy z przedszkola, którzy trenują, częściej
używają siły. Nie przyglądałam im się bardzo wcześniej ( kiedy wcześnie
zresztą, jak zaczęli w wieku 3 lat)- może używaliby jeszcze częściej ?
Koordynacja... no tak. Ale tu i jazda na łyżwach i na nartach i na rolkach i
taniec towarzyski i klasyczny i zespołowy i... właściwie każdy sport :)
Reedukator klasy mojej starsze po prostu poprosił, żebyśmy zapisali dzieci na
taniec... ten no artystyczny... To były "układy taneczne". Też ćwiczenia,
koordynacja i do tego jeszcze współpraca - to była zgrana klasa, ale i nic dziwnego.
Szermierka jest dużo bardziej zakorzeniona w naszej kulturze, a tez uczy i
koncentracji i koordynuje...
Za judo, karate i innymi przemawia to, że są zawsze blisko.
Są pewnie miejsca , gdzie o szermierce czy łukach nie słyszano, ale nawet w tej
okropnej Warszawie, której nikt oprócz mnie nie lubi, trzeba jechać kilka ( od
nas) kilometrów,tracąc najmniej godzinę, żeby dojechać na szermierkę. Dwie
szkoły judo i karate mamy w pobliżu. 10 minut drogi.




Temat: Szermiercze MŚ - floreciści i szablistki bez su...
Szermiercze MŚ - floreciści i szablistki bez su...
Bzdura, bzdura i jeszcze raz bzdura. Autor tego artykułu ma pojęcie o
szermierce i o tym, co dzieje się na MŚ, tyle co kura o pieprzu.
Magdalena Dmowska (Legia Warszawa) wywalczyła brązowy medal!!
Myśle, że jest to sukces. Oczywiście lepiej jak jest złoto, ale w kategoriach
sukcesu trzecie miejsce MŚ sukcesem niewątpliwie jest.



Temat: szermierka - nabór
szermierka - nabór
Witam.
Zapraszam wszystkich chętnych z Warszawy, szczególnie z okolic Ursynowa i
Mokotowa, na zajęcia do sekcji szermierczej. Planujemy zajęcia szczególnie
dla dzieci i młodzieży, ale jeśli będzie zainteresowanie, także dla
dorosłych - w ramach rekreacji.
Konkrety na maila.
Pzdr.



Temat: Domagalik-Dunin niezła szermierka
Domagalik-Dunin niezła szermierka
"Mój pokrętny charakter sprzedajnej felietonistki ujawniła w "Wysokich
Obcasach" Kinga Dunin, socjolog kultury, krytyk literacki. Żarty się
skończyły. Przynajmniej dla mnie. Oto Dunin wykazała się przenikliwością,
której nie powstydziliby się obecni i kolejni członkowie komisji śledczych.
Dlatego, droga Pani, szczerze podziwiam za otwarty, piękny umysł i
dociekliwość godną Antoniego Macierewicza. Każda lizuska i lizus muszą być
napiętnowani. Jak Pani na to wpadła, że co dwa tygodnie (piszę "Drugą płeć"
gościnnie) w wielkiej tajemnicy, w czarnych okularach i czapce nasuniętej
głęboko na czoło (w lecie ryzykuję i jadę bez czapki) wjeżdżam windą
towarową, żeby mnie nikt nie zobaczył, na 26. piętro jednego z budynków w
centrum Warszawy. Wchodzę do ciemnego pokoju bez okien i tam jestem poddawana
bezwzględnej indoktrynacji. Albo Balcerowicz, albo Harpia dla Krystyny
Feldman. Kazimiera Szczuka, ale tylko wówczas, gdy jej przyłożę za komercję."

www.wprost.pl/ar/?O=72501&C=57




Temat: Uliczni zagadywacze!!!
Uliczni zagadywacze to male piwo w porownaniu z tym, czego czlowiek musi sie
nasluchac w przedziale pociagu. Ostatnio jechalem z Warszawy do Poznania (3
godziny jazdy). Do przedzialu wszedl "pan trener" i jego dwoch mlodocianych
zawodnikow, ktorzy wracali z jakiegos turnieju szermierki. Przez 3 bite
godziny "pan trener" opowiadal mlodym chlopcom, kto jakie miejsce zajal na
turnieju x i y. Cytaty: "Piszczyk byl dziewiaty za Sanchezem z
Portugali", "Koziej powinien wygrac, ale sedzia byl stronniczy i zaliczyl
mu "dwie reki"". Ludzie ja myslaem, ze zwariuje!!! W przedziale siedzialy
jeszcze dwie mlode kobiety, ktore po kolejnej tyradzie wznosily oczy do nieba.
Poznalem nazwiska calej kadry mlodziezowej w szermierce, ale na nic mi sie to
nie przyda, niestety!



Temat: olimpiada w Warszawie - 2012
olimpiada w Warszawie - 2012
więc tak: lekkoatletyka - stadion X-lecia, wioślarstwo - Wisła, ew. jeziorko
czerniakowskie, pływanie - Pałac Kultury, gimnastyka artystyczna - pawilony
pod pałacem (ew. sale gimnastyczne w podstawówkach), piłkarze - boiska
osiedlowe (finał na stadionie Legii), jeździectwo - CWKS Legia na
Kozielskiej, kross - przeskok przez szyny kolejowe; kolarstwo górskie - zjazd
z kopy Cwila na ursynowie. kolarstwo szosowe - wycofać (wiadomo - ulice).
strzelectwo - karabinek - Pruszków, łucznictwo - Wołomin, szermierka - perony
na Dw Centralnym. jeszcze jakieś pomysły??? ;)



Temat: szermierka japonska-fantastyczny relaks,niestety..
To prawda, ze szermierka nie cieszy sie nalezytym uznaniem ;) Ale prosze nie
ograniczaj jej tylko do japonskiego (poniekad godnej najwyzszego uznania) miecza
- europejskie szkoly tez maja sie czym pochwalic, zwlaszcza niemiecka szkola
dlugiego miecza -> mistrz Johannes Liechtenauer. Zapraszam na trening w
warszawie jesli ktos jest zaintersowany to prosze o kontakt na zorkinia@o2.pl



Temat: MPEC jest OK
Mecenas brał, bierze i będzie brał, to taki zawód gdzie PRAWO pozwala brać. Tym bardziej, że nowy Prezes spec z Warszawy, ufnie wtapia się stare, a wręcz chore układy. Mam nadzieję, że właściciel nie pozwoli na ten marazm i przerwie tę RM-wską bezsensowną szermierkę na urzędnicze pokoje, klienta to nie interesuje. „Kto kontroluje przeszłość, ten ma władzę nad przyszłością.” George Orwell



Temat: IDOL
baardzo podoba mi się to jury, naprawdę. Kubek i Leszczu są baaardzo zabawni i
w szermierce słownej biegli, może trochę mnie dołuje ta ropucha w pinglach, ale
kompetentna i zdystansowana, rozumie, że sama nigdy nie będzie idolem, chyba że
pod Warszawą w Laskach. No i Pan Jacek - dyżurny autor kraju - olimpiady,
spartakiady, szkoda że tekst hymnu juz ktoś napisał, ale kto wie, kto wie,
Panie Jacku, Cyganie, powróżysz z rączki, piękny kawalerze?



Temat: Planuję zajęcia sportowe dla dzieci-proszę o pomoc
W Warszawie na Kabatach. 80 zł za 3 * w tygodniu po 60 min.
Dyscyplina: piłka nożna. Sala wynajmowana w szkole lub USiR, w lecie na boisku
szkolnym.
Jego koledzy trenują pływanie, szermierkę, piłkę ręczną, judo i karate. U nas
wybór jest bardzo duży. Żaden z chłopców nie chce chodzić na zajęcia
ogólnorozwojowe - takie mają w szkole.




Temat: Może i jestem wredny, ale mam nowe hobby
Może i jestem wredny, ale mam nowe hobby
Dyskutowanie z oszołomami religijnymi.

Nie zajmuję stanowiska określonego, tylko zbijam ich kiepskie argumenty. Oni sie na mnie wściekają i wyzywają mnie od satanistów i innych takich...

Dlaczego nie można porozmawiać o religii (szczególnie katolickiej) normalnie i na poziomie?

Teraz sie zaczelo od mojego pytania, czy procesja na Boże Ciało musi iść koniecznie jedyną drogą objazdu drogi krajowej nr 8 na Warszawę, skoro plac Grunwaldzki rozkopany. A zrobiła się z tego solidna awantura.

Z jednej strony mam trochę wyrzuty sumienia, bo w końcu "jeźdźę po czyimś światopoglądzie" ale z drugiej strony jeżeli ktoś uważa, że tylko on ma rację, a wszyscy inni wymyślają inne rzeczy tylko po to żeby mu dokuczyć, to nie jest to jego samego wina?

Ciekawe to jest od strony erystycznej - taka szermierka na argumenty, choć z czasem robi sie to nudne, bo ja szermierkuję na argumenty, a ten mnie cepem tylko wali po głowie w ogóle nie zwracając uwagi na to, co ja piszę (albo przekręca żeby mu pasowało).

Hm... Niby forum to jest puntk wymniany poglądów, ale z drugiej strony, czy jeżeli skupiam się na obalaniu czyichś argumentów ze strony czysto logicznej nie przyznając się za bardzo do moich poglądów to czy nie jestem trochę trollowaty?




Temat: WARSZTATY TAŃCA DAWNEGO
I Mazowiecki Festiwal Tańca i Kultury Dworskiej
W dniu 18.V.2003r; w godzinach 13.00 - 20.00, na
dziedzińcu Zamku Królewskiego w Warszawie odbędzie się
I Mazowiecki Festiwal Tańca i Kultury Dworskiej.
W programie przewidziane są:
- pokazy i nauka tańca dawnego (Zespół Tańca
Historycznego "Chorea Antiqua", Bractwo Miecza i Kuszy,
Grupa Fechtunku i Tańca Dawnego "Lorica")
- pokazy walk rycerskich (Grupa Szermierki Historycznej
"Karabela", Piaseczyńskie Stowarzyszenie Rycerskie
"Eodem Tempore", "Hufiec Kasztelanii Czerskiej",
"Swawolna Brać Ziemi Mazowieckiej")
- występy grup muzyki dawnej (zespół "In Ordine
Equestri", Zespół Muzyki Dawnej "Capella Antiqua
Bialostociencis", Zespół Fletów Prostych "Cantio
Polonica", Zespół Muzyki Dawnej "Capella Scholaris",
Stowarzyszenie Śpiewacze "Il Canto Magnificat")
- prezentacje prac rzemieślniczych (stroje historyczne,
broń pierwotna, metaloplastyka, wytwory z rogu, monety)
- gry i zabawy plebejskie z udziałem publiczności.
Wszystkich bardzo serdecznie zapraszamy!




Temat: OSTRZEGAM PRZRD SZPITALEM!!!!!
Miodzio!
Ja sie pochwale dr Zielinska z Kliniki Nerwic na Sobieskiego w Warszawie.
Ciagle mnie pytala dlaczego mam spodnie albo dlaczego mam spodnice.
Alternatywa byla szermierka slowna.
Inni lekarze sprowadzali wszystko do d..., czyli Freuda.
Mantra oddzialu - "PACJENT NIE WIE, CO CZUJE".
Byla afera z czytaniem naszych historii chorob przez kucharki, ktore nagle
wtedy okazaly sie pielegniarkami(plus pytanie dr Janke: Ale o co panstwu
wlasciwie chodzi?)
Pytalam tez, czy jest miejsce, gdzie bylaby terapia, a rano wychodziloby sie do
pracy lub szkoly - a lekarz na to ironicznie"To bylby raj dla nerwicowych".
A ja myslalam, ze to bylaby forma terapii frontem do pacjenta.
Generalnie szkoda slow, nie przeszlam takiego koszmaru jak autorka, ale jak
mysle o Klinice to mam ochote rzucac granatem.
A co do traktowania chorych w Najjasniejszej Rzeczypospolitej...moze za 200 lat
sie cos zmieni.
Lekarze w glebi duszy (polscy) wyznaja te sama zasade co lud prosty -
psychicznego zamknac, bo to czlowiek drugiej kategorii, a jak moze zyc w spol.,
znaczy ze nie psychiczny a ma fanaberie.
Ktore nalezy leczyc praca oraz(zwlaszcza w wypadku kobiet) - wychodzeniem za
maz.
Zacofany kraj, umilowany kraj...
pozdrawiam



Temat: Stan Wojenny w Ciechanowie
Wręcz przeciwnie!
Ta akcja była dla mnie strzałem w 10.
Jedyny jej minus jest taki, że odbyła się tylko w Warszawie - takie rzeczy
powinny być prezentowane w całym kraju - choćby po to aby ludzie w moim wieku
mieli lepsze wyobrażenie na temat tamtych czasów, a tacy jak ty mogli sobie
przypomieć jak dużo krzywdy wyżądzili innym Polakom walczącym o wolność - m.in
działaczom solidarności.

Bywaj zdrów i ciesz się wolnością, którą dla Ciebie wywalczyła solidarność
(chociaż jak sądzę to ty właśnie na odwót - jesteś smutny, że nie masz
perspektywy i możliwości złapania za pałkę i rozganiania strajków - tata ci
naopowiadał jak to było fajnie tłuc pałkami robotników?)

"Rufus Rega, Caeliusz Pollius i Aulus Carvillus mieli giętkie języki kiedy
trzeba, lecz byli podwładnymi, a ze sługami ona nie weszłaby w żadną dialogową
zażyłość, nawet w nieuprzejmość. Wyłącznie z Fulviuszem mogła się bawić
szermierką słowną, gdyż on miał kaliber bogów."




Temat: Paszczyk rezygnuje ze stanowiska szefa PKOl!
Paszczyk musi odejść. Zmiany muszą zajść we wszystkich związkach sportowych,
które poniosły porażkę na igrzyskach, czyli w kajakach, lekkiej atletyce (good
bye Irena), zapasach, boksie, kolarstwie, judo, siatkówce, szermierce. Jedynie
tylko pływanie nie zawiodło. Konieczne są też zmiany w PKOl. Czas Paszczyka juz
sie skonczył. Dlaczego PKOl. zamiast na przygotoewanie olimpijczyków dawał kase
na budowę Domu Olimpijczyka na Wybrzeżu Gduyńskim w Warszawie? Ano dlatego, ze
tam Paszczyk znajdzie schronienie. Kto zgadza sie z calą moją treścią niech sie
wpisze. Pozdro dla olimpijczyków zwycięzców i tych przegranych.
Paszczyka tez pozdrawiam.



Temat: Ostatni samuraj
kenjutsu w Warszawie
Ej, bez przesady - samurajem można było zostać, to przecież szlachectwo plus
przysięga poddańcza...

Ale, jak już pisałem przy komentarzu do "The Last Samurai" - nie czepiałbym się
szczegółów kulturowych, bo te nie wzbudzały wątpliwości nawet u Japończyków (co
innego bajer historyczny z Amerykanami - ale to była hollywoodzka konieczność).

Natomiast wszyscy, co pozazdrościli Tomowi biegłości w szermierce japońskiej,
powinni zajrzeć na www.battodo.pl/glowna.html - to jeden z niewielu
klubów kenjutsu w Polsce, gdzie ćwiczy się po jakimś czasie ostrymi mieczami, a
nie jak w kendo (świetna nauka sparringu kijem długości miecza, ale mały
związek z kataną) czy iaido (rytualne machanie tępym mieczem - wyrabia szybkość
i płynność ruchu, ale nie uczy cięcia, no i prawie wszystko się robi klęcząc).



Temat: studia w stanach
Niestety w Stanach (z DUŻEJ LITERY Pani...
przyszła Redaktor!) za naukę się płaci i to słono - jak już ktoś powyżej
SŁUSZNIE napisał, co inny pacan zaraz typowo po polsku skrytykował.

Tak więc, prócz biletu będzie potrzebna wiza studencka a tej nie dostanie się
bez pokazania harmonii $$$ na ten cel lub 100% stypendium.
Jeśli Uniwersytet Harvarda czy Yale postanawia zafundować chłopakowi "spoza
nomenklatury" z Bydgoszczy czy Białegostoku czy nawet niechby Warszawy darmowe
$50 tys. na rok x 4 lata na studia u siebie to musi się jakoś o tym chłopaku
dowiedzieć i raczej nie jest to książka telefoniczna TPSA a nawet niekoniecznie
wzmianka w "Nowinach", szczególnie że niektórych w Polsce nadal nie stać na
telefon i wtedy na pewno nie ma ich w spisie abonentów, nawet jeśli biuro
przyjęć Yale używa poslkich książek tel. w tym celu.
Najlepsze wydają się wygrane konkursy, publikacje, nagrody itp. Najlepiej
międzynarodowe i niekoniecznie w dziedzinie studiów. Przykładem może być n.p.
szermierka a szczególnie dziewcząt. Jestem pewien że Pani Gruchała mogłaby
studiować dziennikarstwo na Yale jeśliby tylko chciała ORAZ trener drużyny
florecistek Yale zgłosił takie zapotrzebowanie.
W innym wypadku na czary zapraszamy na film z dzielnym Harrym Potterem.

W skrócie więc: marzenia to jest bardzo mocna rzecz. Niestety reszta to już
ciężka praca a szczególnie jeśli sukces zawodowy nad Hudsonem planuje się nad
Wisłokiem. I to rzeka i to. Inne źródła - inne dorzecze. I raczej na pewno nie
przed maturą.



Temat: sprawa Michała!
sprawa Michała!
Rozprawa sądowa Michała Majewskiego odroczona do 7 września

10.8.Izmir (PAP) - Turecki sąd odroczył do 7 września rozprawę polskiego
florecisty Michała Majewskiego, który od ponad miesiąca przebywa w areszcie w
Izmirze - poinformował PAP członek zarządu Polskiego Związku Szermierczego
(PZS) Ryszard Sobczak.

19-letni Michał Majewski został zatrzymany przez policję na lotnisku w
Izmirze 7 lipca. Oskarżono go o pobicie obywatela Turcji, kiedy wraz z grupą
polskich szermierzy oczekiwał na odprawę paszportową przed powrotem do kraju
z mistrzostw Europy. Zawodnik AZS AWF Warszawa wraz z kolegami zdobył srebrny
medal w turnieju drużynowym.

"Sąd podjął decyzję o odroczeniu rozprawy w sprawie Michała Majewskiego do 7
września. Jako powód podał konieczność uzupełnienia materiału dowodowego.
Wynajęta przez rodzinę turecka adwokat czyni starania, by ten termin
przyspieszyć, bo jej zdaniem materiał dowodowy w tej sprawie jest
wystarczający. Do czasu rozprawy polski florecista pozostanie prawdopodobnie
w areszcie" - powiedział PAP Ryszard Sobczak.

Od dwóch tygodni w Izmirze przebywa ojciec Michała Majewskiego. W tym czasie
trzykrotnie widział się z synem.

"Według informacji przekazanych przez ojca florecisty, Michał nie najgorzej
znosi pobyt w areszcie - nie narzeka na warunki w jakich przebywa, jest w
dobrej kondycji psychicznej, a o fizyczną dba korzystając z siłowni" -
zakończył Ryszard Sobczak

Jestem ciekawa co na ten temat piszą tureckie gazety?



Temat: II-LO-Wr
Czesław Ostańkowicz
Poznałem Go! Był pisarzem specjalizujacym się w tematyce martyrologicznej -
szczególnie obozowej. Jego syn Konrad był szpadzistą, a córka Astrid zaczynała
trenować floret. Niestety Astrid przedwcześnie odeszła. Była uczennicą naszej
dwójki! Konrad przez pewien czas był instruktorem w AZS, ale raczej żył z
pisania dla Słowa Powszechnego.
Marka Kuszewskiego nie miałem przyjemności poznać - był bardzo dobrym szablistą
Kolejarza Wrocław. Przeniósł się do Warszawy i tam działał w polityce - był
wysoko w KC. Był też redaktorem naczelnym prasy partyjnej.
Za moich czasów bagnetu już nie trenowano. Były egzemplarze tej broni w klubie.
Bawiliśmy się nimi - brzydkie siniaki zostawiały na ciele!;-)
W tym wszystkim wolę szermierkę słowną. Gdy się przestrzega reguł, nie fauluje -
to nie wyrządza się krzywd. Gdy gra się nie fair! Może nawet zabić! Dlatego tak
jestem uczulony na konwencje i konwenanse!



Temat: Kluby sportowe
Kluby sportowe
pół roku temu moja córka zaczęła trenować szermierke, w warszawskim klubie
WARSZAWIANKA. wszystko było wspaniale, ale zaczęło braknąć sponsorów (niby).
Klub został rozwiązany. Do końca tego roku szkolnego mogą jeszcze trenować
niktóre osoby ( ale napewno nie dzieci 10- 14 lat). Co będzie w nowym roku
jeszcze nie wiemy, może młode osoby znowu bedą mogły trenować. a może będą
mogły trenowqać w innym klubie, a na miejscu starego stanie jakiś piękny
apartamentowiec. Napewno takich przypadków jest mnóstwo, ale czy to powinno
się dziać w centrum warszawy, dużego miasta, stolicy.



Temat: Prof. Ćwiąkalski i min. Dorn w '68
Jesli dobrze pamietam, to byl w okolicach '68
w Palacu Mlodziezy w Warszawie Ludwiczek Dorn,
uprawiajacy szermierke.
Powszechnie prze kolegow szrmierzy zwany:
Ludwiku Dorn'dla.
Nie przypominam sobie zadnego pobicia,
a przeciez o pobiciach sie wtedy sporo mowilo.
W dzienniczku szkolnym musielismy pisac, ze warcholy i chuligani
na ulicach i rodzice sa odpowiedzilni za to, zebysmy byli w domu
zaraz po lekcjach i nie szwendali sie gdzie nie trzeba.
A Ludwiczek byl zajadly, choc niewiele potrafil....



Temat: szermierka w Warszawie
szermierka w Warszawie
Chciałbym wybrać się na zawody szermiercze (jako widz, rzecz jasna :-) ). Czy
ktos wie, gdzie i kiedy odbywają się takie zawody, lub gdzie należy szukać
informacji na ten temat?




Temat: Gdzie mozna sie zapisac? w WARSZAWIE?!?!?!?!
Gdzie mozna sie zapisac? w WARSZAWIE?!?!?!?!
Gdzie w Warszawie mozna sie zapisac na szermierke (lub floret)? Najlepiej by
bylo gdzies w ogolicach lub na samej ochocie.... Jesli ktos wie to
powiedzcie!!!!



Temat: ~~~~~~~~~~~~~~~~~~SZERMIERKA~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~SZERMIERKA~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Gdzie w Warszawie w ogolocach dzielnicy Ochota mozna uprawiac SZERMIERKE?



Temat: Czas na sport
zapisałem swoje dzieci na szermierkę i polecam to innym rodzicom. dzieci maja 9
lat i wydaje mi się, że to odpowiedni wiek jeśli nie chcecie zrobić z dziecka
zawodowca np. w pływaniu.
pozdrawiam
p.s. dla chętnych mam namiar w warszawie



Temat: Zmarł Jerzy Pawłowski.
Zmarł Jerzy Pawłowski.
We wtorek w godzinach wieczornych zmarł w Warszawie
w wieku 72 lat Jerzy Pawłowski.
Jeden z najlepszych szermierzy w historii.
Sześć razy brał udział w Igrzyskach Olimpijskich.
Był złotym medalistą z Meksyku.



Temat: Biała broń itp.
kto jest najbardziej znany w tej dziedzinie w Polsce ?
Cytowany tu już Z Zabłocki napisał prace doktorską z "szabli husarskiej" Ciekawy historycznie temat
ale to bardziej szermierka a nie historia oręża
Największe zbiory Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie



Temat: "Chore klimaty w polskiej szermierce" - tłumacz...
Przeczytajcie a zrozumiecie
Warszawa 14.02.2007r
Członkowie Zarządu PZSzerm.: ........
Sz. P. Adam Lisewski Prezes Polskiego Związku Szermierczego
Składamy na Pana ręce rezygnację z funkcji członków Zarządu Polskiego Związku
Szermierczego.
Po dwóch latach działalności Zarządu PZSzerm. obecnej kadencji dokonaliśmy
autooceny osiągnięć obecnego kierownictwa Związku, jak i aktualnego poziomu
sportowego polskiej szermierki.
Ponieważ ocena ta wypadła negatywnie postanowiliśmy zwołać Nadzwyczajne
Zgromadzenie Delegatów (Uchwałą Zarządu na jego posiedzeniu w dniu
21.10.2006r.), na którym środowisko szermiercze miałoby szansę ocenienia naszej
działalności i dokonania w demokratyczny sposób (zgodnie z Ustawą o
Stowarzyszeniach jak i Statutem PZSzerm.) ewentualnych zmian w kierownictwie
Związku.
Niestety, zrobił Pan wszystko, żeby nie dopuścić do weryfikacji pracy Pana i
całego Zarządu i na następnym posiedzeniu Zarządu doprowadził Pan do anulowania
Uchwały Zarządu z dnia 21.10.2006r. W ten sposób pozbawił Pan całe środowisko
szermiercze możliwości wyrażenia swojej opinii na temat sytuacji w naszej
dyscyplinie sportu
Informujemy Pana, że nie godzimy się z:
1. Faktem, że wyniki sportowe naszych szermierzy we wszystkich kategoriach
wiekowych w ostatnich latach bardzo się obniżyły.
2. Kompletnym brakiem pionu szkoleniowego w PZSzerm, który opracowałby strategię
rozwoju naszej dyscypliny w Polsce.
3. Brakiem nowoczesnego zarządzania biurem PZSzerm
4. Niewłaściwym funkcjonowaniem Zarządu.
5. Brakiem dyplomacji sportowej
6. Wyznaczaniem przez Pana do składu kierownictwa reprezentacji na najważniejsze
imprezy osób nie znających języków obcych i regulaminu szermierczego FIE.
7. Z brakiem działań mających na celu dostosowanie Statutu PZSzerm. do Ustawy o
Sporcie Kwalifikowanym - zgodnie z zaleceniem Ministerstwa Sportu.
8. Nadużywaniem przez przedstawicieli naszego środowiska alkoholu i tolerowaniem
tego zjawiska przez Pana.
W związku z tym doszliśmy do wniosku, że dalsze funkcjonowanie Zarządu Polskiego
Związku Szermierczego w obecnej konfiguracji i na obecnych zasadach nie wpłynie
na poprawienie sytuacji polskiej szermierki i podniesienie wyników sportowych w
tej dyscyplinie sportowej, co w obliczu zbliżających się Igrzysk XXIX Olimpiady
w Pekinie wzbudza w nas najwyższy niepokój.
Stąd też nasza decyzja o podaniu się w trybie natychmiastowym do dymisji.

Członkowie zarządu,
R. Sobczak
A. Krzesinski
K. Bierkowski



Temat: Komu tytuł honorowego obywatela Radomia?
Jacek Żemantowski (ur. 18 lutego 1939 w Stalowej Woli, zm. 4 czerwca 2002 w
Warszawie) - wybitny polski dziennikarz i działacz sportowy.

Lata dzieciństwa i młodości spędził w Radomiu. Od najmłodszych lat uprawiał
wiele dyscyplin sportowych, największe sukcesy odnosząc w szermierce i
szachach. Pierwszy medal zdobył w roku 1954, zajmując wraz z drużyną DWP
Warszawa II miejsce w drużynowych mistrzostw Polski w szachach. Kolejne sukcesy
odniósł w barwach sekcji szermierki AZS AWF Warszawa: był m. in. mistrzem
Warszawy w szpadzie (w roku 1961), brązowym medalistą akademickich mistrzostw
świata w Budapeszcie (w roku 1965) oraz siedmiokrotnym medalistą drużynowych
mistrzostw Polski we florecie i szpadzie.

Jako dziennikarz zadebiutował w roku 1958. W roku 1961 ukończył Wydział
Dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, zaś pięć lat później, w roku 1966,
został prezenterem redakcji sportowej TVP, z którą współpracował, z przerwami,
do roku 1984. Był dwukrotnym laureatem prestiżowych nagród Złotego Ekranu (w
latach 1968 i 1976) oraz Złotego Pióra (1964 i 1974). Jako dziennikarz
współpracował z wieloma sportowymi - i nie tylko - redakcjami, m.in. Expressu
Wieczornego, Sztandaru Młodych, Razem, Lekkoatletyki oraz Sportowca. Był
scenarzystą i współrealizatorem (m.in. z Tomaszem Hopferem) trzech
dokumentalnych filmów o tematyce sportowej.

W latach 1988-2000 (przez trzy kadencje bez przerwy) pełnił funkcję prezesa
Polskiego Związku Szachowego. Był twórcą i dyrektorem Akademii szachowej oraz
pomysłodawcą cyklicznych turniejów Wakacje z szachami. W latach 1998-2000 był
prezydentem Strefy Wschodnioeuropejskiej FIDE. W roku 1995 został Honorowym
Członkiem PZSzach. Zmarł nagle w wieku 63 lat. (WIKIPEDIA)




Temat: Płacz poznańskiego Jeremiasza nad Zamkiem!
Gość portalu: W105N4 napisał(a):

> Ja o Krymie...
A ja o Rzymie. I o innych europejskich miastach dla których ich historia i
integralnośc architektoniczna jest ważna. To właśnie takie miasta jak
Carcassonne, Budapeszt, Warszawa, Poznań, Londyn i wiele wiele innych
uwzględniały miejsce gdzie się buduje i nie dawały wiechcia do sukni balowych
czy jak inni twierdzą kwiatków do kożuchów.
Mamy po prostu inne podejście. Ja nie widzę bloków socrealu, betonów i szkieł Le
Corbusiera czy nowoczesnych szklanych pali w otoczeniu gotyckich, renesansowych
czy nawet secesyjnych obiektów. Absolutnie natomiast to mi nie przeszkadza poza
tymi zwartymi ideowo kompleksami. Manhattan wygląda ciekawie, natomiast co co
zrobiono w Warszawie jest żałosne i prowincjonalne. Czekam na ciekawą,
nowoczesną zabudowę naszego miasta ale nie w jego starej części.
Byc może nieporozumienie i niezrozumienie wywołuje też bardzo niefortunne
określenie tego co ma powstać na Wzgórzu jako "odbudowę". To oczywiście nie jest
odbudowa. To budowa nowego obiektu, który ma się wpisać w otoczenie. Tak jak
wpisały się kamieniczki Starego Miasta, Pałac Górków, Mury Starego Miasta w
Warszawie i tyle innych obiektów powstałych z poszanowaniem tradycji i
krajobrazu miejskiego.
Popularnie mówiąc - wszystko musi mieć swoje miejsce.

Natomiast masz rację co do Krymu. Tak jak tam udało się zatrzeć tatarską
przeszłość to w niewielu innych krainach się to udało. Poza Bakczysarajem to
chyba juz nic nie pozostało. :):):)

Wybacz - ale nasza dyskusja zaczyna mieć charakter szermierki słownej - nic już
nie wnoszącej do tematu.
Pozdrawiam.




Temat: Polska popełniła wielki bląd w 1991r prowadząć złą
Gość portalu: ruda napisał(a):

> w 1991r. zlikwidowano finansowanie wszyskich dyscyplin.

nie masz pojęcia o czym piszesz.
nie ma praktycznie w Polsce dyscypliny sportu, która nie korzystałaby z
budżetu. nawet futbol - piłkarstwo młodziezowe i juniorskie dostaje wsparcie z
budżetu poprzez dotacje celowe dla PZPN.
różnica z PRL-em polega na tym, że koszty wyszkolenia i przygotowania sportowca
poszły niebotycznie w górę. za te pieniądze, które kiedyś w PRL-u można było
utrzymać kadrę juniorów w wioślarstwie dziś raptem da się sfinansować jedną
osadę (przykład "rodzinny"). zwłaszcza kosmicznie poszły w gorę ceny sprzętu.
na dodatek po PRL Polska odziedziczyła fatalna bazę. ile mieliśmy w Polsce
stadionów lekkoatletycznych z dobrym tartanem (dobry, znaczy "bez dziur")? ile
mieliśmy basenów? pierwsze boisko hokeja na trawie ze sztuczną nawierchnią
zbudowano w latach 90...
na dodatek każdy "sztandarowy obiekt" sportowy wymagał ogromnych nakładów na
modernizację - kazda hala, kazdy stadion (wystarczy popatrzeć ile kasy trzeba
było władować w Stadion Śląski by osiągnął jako taki poziom, choć do wielu
obiektów w Czechach, Węgrzech, Ukrainie czy Rosji nawet się nie umywa). wiele
obiektów nie nadaje się zresztą do żadnej modernizacji. mialem okazję sporo
bywać na warszawskich obiektach i żaden klub nie miał i nie ma nawet
przyzwoitej hali (hale Skry na Wawelskiej, Polonii na Konwiktorskiej czy Legii
na Obrońców Tobruku była przestarzałe w momencie ich oddania do uzytku). co tam
zresztą halę - w każdą przystań, tor kolarski etc włozono w ostatnich
kilkunastu latach więcej niż kosztowało ich wybudowanie za PRL-u. w PRL_u nie
umiano nawet wybudować porzadnego obiektu do uprawiania szermierki (obiekty
akademickie AZS Gdańska i AZS Warszawa)!




Temat: Hiszpański polityk do Polski: Wynocha z UE!
Dla Hiszpanów jadących na Warszawę lekcja historii
Ukoronowaniem czynów rycerskich Zawiszy Czarnego był pojedynek z synem króla
prowincji hiszpańskiej, Aragonii, księciem Janem. Ulubieniec kobiet,
niepokonany przez wiele lat książę Jan, miał posturę zapaśnika wagi
superciężkiej, zresztą słynął z tego, że kiedy chciał popisać się swoją siłą,
wiązał koniowi obie pary nóg, wchodził pod niego, brał konia na plecy i
paradował z nim ku uciesze gawiedzi. O Zawiszy, a jakże, wszyscy w Aragonii
dawno słyszeli, tyle że wyobrażali go sobie jako dzikusa z północy, który zjada
niemowlęta, ale i tak nikt nie dawał mu szans w bitwie z Janem.

Na zapowiedziany wcześniej pojedynek w stolicy Aragonii, Perpignano, zjechały
się tłumy z Francji i Hiszpanii. Był to rok 1415, a więc Zawisza miał już
czterdziestkę na karku, natomiast książę Jan był o 11 lat młodszy. Polak miał
informację od swoich ludzi, że Jan zwyciężał nie z racji niebywałych
umiejętności szermierczych, ale na zasadzie wielkiej siły uderzenia, jaką
dysponował. Podczas pojedynków przewracał ludzi razem z końmi. Zawisza zrobił
doskonałe wrażenie na publiczności, a jeszcze większe na księżniczce Inez,
która zakochała się w nim od pierwszego wejrzenia, ale już z góry mówiło się o
nim jako o wielkim przegranym. Sam król Ferdynand, ojciec Jana, zapowiedział
publicznie, że pokonanego Zawiszę będzie gościć długo z honorami już po walce,
z racji sławy, jaka za nim się ciągnie, ale przecież Jan jest niepokonany i
trudno, żeby teraz mogło być inaczej.

W pierwszym starciu Jan uniósł ostrze kopii wysoko, mierząc w górną część
tarczy Zawiszy, licząc zapewne na to, że przeciwnik zasłoni gardło, a odsłoni
brzuch, gdzie można będzie go trafić i zwalić z konia. Zawisza jednak w
ostatniej chwili uchylił głowę i odbił kopię Jana w górę. W drugim starciu
Zawisza robi ruch mylący, Jan uchyla się, a wtedy Zawisza uderza w sam środek
tarczy Hiszpana.

Był to cios nokautujący. Potężnie zbudowane cielsko wprost sfrunęło z konia i
legło na oczach zmartwiałego z wrażenia tłumu.

Ryk zawiedzionych kibiców odznaczał się taką wściekłością, że w kilkanaście
sekund później z bocznych uliczek wyjechało pięciuset uzbrojonych rycerzy
hiszpańskich, aby osłonić zwycięzcę przed ewentualną zemstą wielbicieli księcia
Jana.

Jak okazało się później, był to już ostatni pojedynek sławnego Polaka. W
Europie nie znalazł się więcej nikt chętny do stawania z nim w szranki.




Temat: Obozy sportowo-wypoczynkowe dla niepełnosprawnych
Obozy sportowo-wypoczynkowe dla niepełnosprawnych
Celem Fundacji jest wspieranie działalności dążącej do wyrównania szans
wszystkich ludzi, a szczególnie osób niepełnosprawnych w obszarze
kultury, nauki, sportu i rekreacji oraz zawodowym.
Pomimo, że działamy dopiero od kwietnia 2003 roku zorganizowaliśmy trzy
obozy sportowe: w Spale, Ciechanowie i Zamościu. W sumie uczestniczyło w
nich 60 osób z różnymi dysfunkcjami ruchowymi, zarówno chodzących jak i
poruszających się na wózkach inwalidzkich. Podczas tych obozów
propagowaliśmy takie sporty jak: pływanie, nurkowanie, tenis stołowy,
szermierka na wózkach, trening ogólnokondycyjny czy bilard.
Uczestniczyli w nich również podopieczni Startu Szczecin, Zielona Góra,
Jelenia Góra i Bolesławiec. Cena za te obozy dla niepełnosprawnych
mieściła się w przedziale od 100 do 200 zł za tydzień
Przez 4 miesiące, organizowaliśmy zajęcia basenowe w Zabrzu, dla osób
niepełnosprawnych z województwa śląskiego, gdzie rehabilitanci
współpracujący z fundacją nie tylko uczyli pływać osoby niepełnosprawne,
ale również zaznajamiali je z podstawami nurkowania.
Wraz ze Stowarzyszeniem Orlego Lotu z Warszawy zapraszaliśmy na lipcowy
obóz rehabilitacyjno- sportowy w Okunince, z takimi dyscyplinami jak
koszykówka, siatkówka, kajaki, pływanie, taniec sportowy i ćwiczenia
siłowe. W tym roku zamierzamy, jeśli tylko będzie wystarczająca ilość chętnych
zorganizować kolejne obozy sportowe z kolejnymi ciekawymi dyscyplinami
sportowymi dla osób niepełnosprawnych.
Serdecznie zapraszamy!
Ankietę zgłoszeniową na obozy można znaleźć na www.tacysami.org.pl

Z poważaniem

Agata Kopeć




Temat: Korporacja Lechia?
Witam!

Tak się składa że jestem członkiem Korporacji „Lechia” i chętnie odpowiem na
pytania.

Ogólnie ujmując Lechia jest stowarzyszeniem ideowo-wychowawczym. Zasady
(religio, patria, scientia, amicitia) staramy się propagować i rozwijać wewnątrz
siebie jak i na zewnątrz organizacji.
Czynimy to poprzez m.in. cotygodniowe spotkania – dyskusje na np. takie tematy:
pojęcie honoru, konserwatyzm i liberalizm, powstanie wielkopolskie, rozwój
przepisów piłki nożnej, o przyjaźni słów kilka.
Prowadzimy nauki savoir-vivre, retoryki, rachunkowości, zdarza się prowadzenie
lekcji szermierki czy tenisa. Chodzimy do teatru, na wystawy, jak i wspólnie z
partnerkami na kurs tańca.
Organizujemy wystawy ( „Organizacje Studenckie dawnego Poznania”), bale
charytatywne (Bal Seledynowy), konkursy, wspólne wyjazdy.
Zdarzają się większe spotkania, pełne zwyczajów korporacyjnych, jak i wyjazdy do
innych korporacji (do Gdańska,Torunia,Krakowa,Lublina,Warszawy i do zagranicznych)
Oczywiście wiele z tych spotkań przy „szlachetnym trunku”.

Co najważniejsze i wyróżniające od innych organizacji studenckich to zrzeszenie
studentów wszystkich uczelni poznańskich – więc panuje wszechstronność myśli –
rozwój ogólny przez kontakt z osobami, które studiują różnorakie kierunki.

Wyprzedzając ewentualne pytanie jesteśmy apolityczni, co nie przeszkadza nam w
rozmawianiu o problemach wokół nas, o polityce, a że panuje u nas pluralizm
poglądów politycznych dzięki temu tworzymy pasjonujące dyskusje merytoryczne, a
dzięki amicitia bez konfliktów.

Amicitia czyli to co Nas spaja – każdy każdego mniej lub bardziej ale zna, można
znaleźć prawdziwych przyjaciół.

Mnie do korporacji przekonało m.in. amicitia i obfitość zwyczajów.

Chętnie odpowiem na inne pytania. sebastian.lechia2@gmail.com

Pozdrawiam i zapraszam na spotkania informacyjne (mowa o nich na stronie)




Temat: Dlaczego Sosnowiec ma tak mało chwalebnych ludzi??
Jan CISZEWSKI - Chłopak z Sosnowca
Dziś przypada dwudziesta pierwsza rocznica śmierci Jana Ciszewskiego "Cisa" -
najpopularniejszego sprawozdawcy sportowego w historii polskiej telewizji.
Wciąż jeszcze mamy w uszach jego ekspresyjne komentarze z Mistrzostw Świata w
Piłce Nożnej z 1974 r. czy z 1982 r., podczas których reprezentacja Polski
świeciła swoje największe tryumfy. Poświećmy Jankowi Ciszewskiemu, naszemu
znakomitemu rodakowi, chwilę pamięci.

Urodził się 22 maja 1930 roku w Sosnowcu, jako syn Czesława i Janiny z
Sozańskich. Ojciec był działaczem Klubu Motocyklowego Zagłębia Dąbrowskiego i
to w pewien sposób zadecydowało o przyszłych losach Cisa. W dzieciństwie
przeszedł on zapalenie kości nogi, co spowodowało trwałe ograniczenie
zdolności ruchowych. Uniemożliwiło też uprawianie sportu wyczynowego. Do wojny
uczył się w Szkole Powszechnej Nr 9. Fascynacja sportem motocyklowym była tak
silna, że w latach 1946-1948 próbował jazdy na żużlu, jednak bez powodzenia.
Ukończył Państwowe Męskie Gimnazjum Handlowe w Sosnowcu przy Brackiej.

W 1951 roku podczas zawodów żużlowych w Łodzi nagrał na taśmę magnetofonową
próbny reportaż, który tak spodobał się, że od następnego roku Ciszewski stał
się etatowym pracownikiem Polskiego Radia w Katowicach. Miał szczęście, dostał
się do znakomitego zespołu z legendą radia Witoldem Dobrowolskim na czele. Nie
od rzeczy będzie w tym miejscu wspomnieć, że Dobrowolski (1912-1975) pochodził
z bardzo znanej i cenionej rodziny sosnowieckiej. 24 czerwca 1952 roku
Ciszewski zadebiutował na antenie PR podczas meczu piłkarskiego Unia Chorzów-
Budowlani Gdańsk. 10 maja 1953 roku sprawozdawał z meczu Polska-Czechosłowacja
we Wrocławiu. W tym samym roku był na szermierczych mistrzostwach świata, a w
1956 r. relacjonował Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Cortina d' Ampezzo.

W 1966 roku rozpoczął pracę w katowickim ośrodku TVP, gdzie zabłysnął i został
sprawozdawcą najważniejszych imprez sportowych. Specjalizował się w piłce
nożnej, wyścigach na żużlu (ukochana dyscyplina "Cisa"), hokeju na lodzie,
szermierce i wyścigach konnych. Chyba nie było takiej dyscypliny, z którą nie
potrafiłby sobie poradzić, sprawozdawał z meczu szachowego,zrobiłby
sprawozdanie z niezwykle zaciętego i emocjonującego spotkania. Kibice kochali
Go za to, że w czasie sprawozdań był jednym z nich, ponosiły Go emocje i mówił
to co myślał. Znał się na piłce, hokeju, żużlu jak mało kto, miał niesamowitą
intuicję, ale nie wymądrzał się.

W 1974 roku znalazł się w Warszawie za sprawą prezesa Radiokomitetu (Radia i
Telewizji) Macieja Szczepańskiego (też sosnowiczanin). W tym czasie
komentatorzy sportowi byli wybitnymi znawcami sportu np. Stefan Rzeszot,
Bohdan Tomaszewski, Jerzy Mrzygłód, Jerzy Zmarzlik. I powiedzmy bardzo
skromnie - Ciszewski nie był gorszy od nich. Był to rok największych Jego
sukcesów i szczyt Jego popularności - komentował MŚ w RF Niemiec. Co się wtedy
działo?! Żadne słowa nie są w stanie opisać tamtych dni. Ciszewski nawet
tracił głos ! Przeżywał mecze tak jak każdy z nas, chociaż ryzykowne byłoby
powiedzenie, że był przede wszystkim kibicem, a dopiero potem sprawozdawcą
sportowym. Ciszewski już urodził się z mikrofonem; wg relacji Janusza
Osińskiego i Jarosława Ś. z Sosnowca. Ciszewski już w gimnazjum "bawił się" w
komentatora radiowego. Od 1980 do 1982 roku był redaktorem naczelnym Naczelnej
Redakcji Sportu i Turystyki TVP. Relacjonował mistrzostwa świata w piłce
nożnej w latach 1966, 1974, 1978, 1982; hokejowe mistrzostwa świata,
najbliższe dla Niego mistrzostwa świata na żużlu,igrzyska olimpijskie itd.,
itd. Podczas ostatnich MŚ w Hiszpanii był już śmiertelnie chory; musiał
korzystać z morfiny do uśmierzania bólu, ale trwał na swoim posterunku do
końca. Był trzykrotnie żonaty. Mieszkał w Sosnowcu, Katowicach i Warszawie.
Zmarł 12 grudnia 1982 roku w Warszawie.

Źródło: www.sosnowiec.info




Temat: Ziobro: Interesy PO wzięły górę nad praworządno...
Ohh! zapomnialem o tej perelce
nadgajowy napisał:
!! Wstyd mi że kończyliśmy tą sama uczelnię !! Za moich
czasów jednak miała większe wymagania niż w
> latach 60 gdzie nauczali namaszczeni przez komuchów Stalinowskich !!!

Ze wszystkich "komuchów Stalinowskich" najbardziej jestem dumny z mojego
Profesora, ktory prowadzil moja prace magisterska (przeskanowac ci moj wyciag z
indeksu?):
Marian Suski
pl.wikipedia.org/wiki/Marian_Suski
Marian Suski (ur. 2 listopada[1]1905 w Kielcach, zm. 25 grudnia 1993 we
Wrocławiu) – profesor, inżynier, pracownik naukowy Wydziału Łączności (później
Elektroniki) i Instytutu Telekomunikacji i Akustyki Politechniki Wrocławskiej. W
młodości sportowiec, brązowy medalista w szermierce (szabla) podczas Letnich
Igrzysk Olimpijskich w 1932 (startował też w następnych, w Berlinie, ale bez
medalu).

Syn urzędnika kolejowego Franciszka Brunona Suskiego[2] (1860-1928) i Marii
Heleny z domu Jakubowskiej (1875-1951), wnuczki Aleksandra Kokulara, a zarazem
córki powstańca styczniowego Jana Jakubowskiego. Po ukończeniu najpierw
gimnazjum im. Jana Śniadeckiego, a potem (od 1920) Korpusu Kadetów w Modlinie
(maturę zdał tam 5 lipca 1924) podjął studia Oficerskiej Szkole Inżynierii w
Warszawie, którą ukończył z pierwszą lokatą w 1927

Krótko przed II wojną światową, na przełomie lat 1937/1938 odkomenderowany
został z wojska do ukończenia studiów na Politechnice Warszawskiej; tematem jego
pracy dyplomowej zrealizowanej pod kierunkiem prof. Janusza Groszkowskiego[3]
było wytwarzanie modulacji fal decymetrowych. Pracował w Biurze Badań
Technicznych Wojsk Łączności, badając nowatorskie w owych czasach techniki
łączności bezprzewodowej. Na rok akademicki 1929/1930 wyjechał do Paryża, gdzie
studiował w Wyższej Szkole Elektrotechnicznej. Podczas kampanii wrześniowej w
1939 był dowódcą łączności w Dowództwie Obrony Warszawy, za co odznaczony został
Krzyżem Walecznych. Po kapitulacji trafił do oflagu, na krótko do Wrocławia,
potem do obozu w Murnau, gdzie prowadził kursy z podstaw radiotechniki. Udało mu
się tam zgromadzić trochę części, które posłużyły mu do skonstruowania w
konspiracji prostego odbiornika radiowego, który służył jeńcom obozu aż do
chwili wyzwolenia obozu przez aliantów. Z oflagu trafił do służby w II Korpusie
WP we Włoszech, zajmując stanowisko szefa remontów sprzętu radiowego.
(...)
Pracując już na uczelni nie porzucił swojej przedwojennej pasji – szermierki – i
w roku 1950 w barwach AZS Wrocław wywalczył mistrzostwo Polski w szabli.

Podczas wydarzeń Marca 1968, wraz z innymi profesorami ówczesnego Wydziału
Łączności (później przekształconego w Wydział Elektroniki) – Zbigniewem
Żyszkowskim i Tadeuszem Tomankiewiczem – wziął udział w demonstracjach
studenckich[4]. Pomimo licznych osiągnięć naukowych jego bezkompromisowa postawa
wobec rzeczywistości PRL spowodowała, że profesurę otrzymał dopiero w 1974. Do
emerytury był kierownikiem Zakładu Teorii Techniki Mikrofalowej.

W uznaniu zasług i postawy moralnej profesora, tak w młodości, jak również w
trudnych latach PRL, papież Jan Paweł II wręczył mu medal Pro Ecclesia et
Pontifice. W 1994 nadano imię prof. Suskiego nowemu budynkowi ówczesnego
Instytutu Telekomunikacji i Akustyki (bud. C-5 przy ul. Janiszewskiego 7/9), a w
grudniu 2005 w hallu odsłonięto płaskorzeźbę przedstawiającą jego patrona.

CZY JEST PODLOSC, KTOREJ BYLBYS W STANIE NIE NAPISAC ?????

POtwarze, POdłość, POgarda, POhańbienie, POmyje, POrażka




Temat: niepełnosprawni w RP nie moga marzyc o pracy
niepełnosprawni w RP nie moga marzyc o pracy
Kilkumilionowa rzesza niepełnosprawnych nie ma w Polsce szans na znalezienie
jakiejkolwiek pracy. Gotowość zatrudnienia takiego pracownika deklaruje
jedynie 5 proc. pracodawców. Z drugiej strony, mamy 83 proc.
niepełnosprawnych, którzy nie starają się nawet znaleźć płatnej posady.
Takie są wyniki badań przeprowadzonych przez biuro pełnomocnika rządu ds.
osób niepełnosprawnych. Według nich, jedną z przyczyn bierności zawodowej
takich osób są niska samoocena i brak wiary we własne siły. Inną jest brak
doświadczenia zawodowego wynikającego z długotrwałego bezrobocia, połączony
często z niskim poziomem wykształcenia, bo niepełnosprawnym jest trudniej
również w szkołach i na uczelniach. To wszystko sprawia, że niepełnosprawni
zamykają się w czterech ścianach i klepią biedę.
– Monteskiusz powiedział, że człowiek nie jest biedny dlatego, że nic nie ma.
Jest biedny dlatego, że nie ma pracy – podkreśla Narcyz Janas, prezes
stowarzyszenia Organizatorów Zatrudnienia Osób Niepełnosprawnych (OZON). –
Niepełnosprawni mają największe problemy na otwartym rynku pracy, większość
zatrudnionych, ok. 190 tys. pracuje w zakładach pracy chronionej, a ich
liczba wciąż maleje – dodaje.Jego zdaniem, jednym z powodów tak niskiego
poziomu zatrudnienia niepełnosprawnych są niejasne przepisy. Pracodawca może
sobie odliczyć różne koszty wynikające m.in. z niższej wydajności pracy.
Problem w tym, że wyliczyć te kwoty jest trudno, bo państwo nie zadbało
bowiem o jednoznaczne kryteria. Pracodawcy boją się, że po kilku latach
podczas kontroli urzędnik arbitralnie orzeknie, iż odliczenia były
niewłaściwie dokonane i nałoży drakońską karę.
– Jest też kolejny problem. Pracodawcy nie chcą zatrudniać niepełnosprawnych,
bo kierują się stereotypami i uprzedzeniami, które mają przy przyjmowaniu
pracownika większe znaczenie niż jego kwalifikacje – mówi Janas.
Ten problem na własnej skórze poznał poruszający się na wózku Paweł Kamiński
z Warszawy. – Bezskutecznie szukałem pracy, było bardzo ciężko. W firmach są
bariery architektoniczne, schody, zbyt wąskie drzwi. Ale gorsze są te
bariery, które tworzą ludzie. Pracodawcy w ogóle nie chcieli słyszeć o
zatrudnieniu mnie. Szukali zdrowych i nie liczyło się to, że ja mam
odpowiednie wykształcenie. Argumentowałem nawet, że jestem aktywny, uprawiam
na wózku sporty, koszykówkę i szermierkę. Pracodawcy tylko wzruszali
ramionami – opowiada Paweł. W końcu, po szkoleniu w stowarzyszeniu Integracja
udało mu się znaleźć pracę w firmie farmaceutycznej. – Jednak moi wózkowi
znajomi nadal mają problemy. Są młodzi, chcą pracować, ale nikt nie chce dać
im szansy – dodaje.Integracja organizuje obecnie kampanię „Sprawni w pracy”
we współpracy z rządowym pełnomocnikiem. W jej ramach przeprowadza
nieodpłatne szkolenia. Kolejnym etapem jest kampania medialna, w której na
antenie TVP pojawią się reklamy społeczne adresowane do pracodawców. Podobne
informacje znajdą się także na łamach pism branżowych. Zobaczymy tam m.in.
Quasimodo, garbusa z powieści Wiktora Hugo, prezentującego swój list
motywacyjny, w którym powołuje się na bogate doświadczenie, jakie zyskał w
pracy dzwonnika z katedry Notre Dame. Swoje CV przedstawi również znany
z „Piotrusia Pana” kapitan Hook. Humorystyczne przedstawienie postaci z
bajek, będących przecież ludźmi niepełnosprawnymi, ma pomóc w przełamywaniu
barier otaczających takie osoby w świecie realnym.
Szukanie pracy mają też ułatwiać tworzone przez OZON biura integracji
zawodowej osób niepełnosprawnych (BIZON). W Polsce wystartowały na razie w
czterech miastach: Warszawie, Częstochowie, Radomiu i Gdańsku. Od zwykłych
pośredniaków różnią się tym, że niepełnosprawny kandydat zostanie
przeszkolony, a jego kwalifikacje zbadane. Poszukiwaniem pracy dla niego
aktywnie zajmą się pracownicy BIZON-a, którzy odwiedzą pracodawców,
zaprezentują ofertę i poinformują ich o przysługujących przy zatrudnieniu
niepełnosprawnego zniżkach i dopłatach.
Donat Szyller




Temat: Prof. Jerzy Robert Nowak w SZCZECINIE!!!
Nowak, właśnie ten Nowak!
(Przytoczone za „Nową Myślą Polską" z 28 października 2001 r.)
Nowak, właśnie ten Nowak!

Szanowni Państwo!

Chciałbym powiedzieć kilka słów o Autorze książek, których promocja się odbywa.
Prof. Jerzy Robert Nowak jest niezwykłym zjawiskiem w naszym życiu
intelektualnym. Od 12 lat działa w ruchu patriotycznym, organizuje, pisze,
przemawia, a jego główną wytyczną w tym działaniu jest obrona wartości
narodowych i interesu narodowego z jednej strony, a piętnowanie i zwalczanie
tych, którzy tym interesom zagrażają, a wartości niszczą - z drugiej strony.

W początku lat 90. profesor Nowak zainicjował Społeczny Ruch Naprawy i Rozwoju,
który skupiał kilkaset osób z Warszawy i spoza Warszawy, który umożliwiał
dyskusję nad ważnymi tematami politycznymi i społecznymi, i próbował
sformułować pewne działania patriotyczne. Była to ważna próba ratowania III
Rzeczypospolitej przed upadkiem (...).

W ślad za tym poszły obszerne książki: „Zagrożenia dla Polski i
polskości", „Spory o historię i współczesność" i warte szczegółowego
wymienienia „Przemilczane zbrodnie", książka, która przerwała długotrwałe
milczenie o zbrodniach żydowskich na Polakach, popełnianych na wschodnich
terenach Polski po 17 września 1939 r.

(...) Publicystyka Nowaka, będąca obroną polskości przed żydowskim
anrypolonizmem, była przygotowaniem do wielkiej batalii z prowokacją, którą
Żydzi rozpętali pod hasłem „Jedwabne". To było groźne oskarżenie, gdyż nosiło
pozory konkretności i zostało poparte potworną ofensywą światowej propagandy
żydowskiej i serwilistycznie przyjęte przez renegackie władze III
Rzeczypospolitej. I zapytajmy, jakby się potoczyła ta batalia o uratowanie
polskiej świadomości i dobrego imienia polskiego narodu, gdyby nie było Roberta
Nowaka, już znanego, już popularnego obrońcę polskości i pogromcę żydowskich
szermierzy antypolonizmu? Nowak napisał książkę Sto kłamstw ].T. Grossa i
wszystko stało się jasne. Prowokacja Jedwabnego przepadła w zgiełku wydarzeń
historycznych, ale przepadła w taki sposób, że na wierzchu została prawda
polska. (...) Niektórzy zarzucają Nowakowi, że w swoich artykułach czy
książkach, po wykazaniu niegodziwości Żydów i wrogiego ich stosunku do Polaków,
zawsze przytoczy przykłady Żydów „dobrych", patriotycznych, uczciwych. I dobrze
czyni, gdyż w ten sposób demistyfikuje żydostwo, pokazując, że nie jest to
jakaś diaboliczna potęga, lecz zwykły naród, w którym są różni ludzie (...).

(...) Chciałbym zwrócić uwagę na niezwykły warsztat pisarski profesora Nowaka.
Profesor Nowak pisze (...) zawsze w sposób udokumentowany i w tym trzeba w nim
widzieć mistrza erudyki faktograficznej i dokumentacyjnej. Nowak ma po prostu
pamięć komputerową. Jego teksty są podparte setkami odnośników do źródeł,
cytatów, bibliografii, a więc za tym, co pisze, znajduje się potężne zaplecze
dokumentacyjne. I co więcej - to zaplecze ma on zawsze natychmiast
przygotowane. Niejednokrotnie z podziwem obserwowałem, że gdy strona żydowska
podjęła jakiś atak w jakimś nowym temacie, to Nowak miał natychmiast odpowiedź
bogatszą i 10 razy bardziej udokumentowaną niż zawierał to ów atak, a więc
oznacza to niezwykłą mobilność tego arsenału intelektualno-dokumentacyjnego, na
którym pracuje ten uczony.

Toteż z Nowakiem w polemice nikt nie wygra, czego przykładem było ostatnie
spotkanie na Uniwersytecie Wrocławskim, gdzie 20 września br. na Festiwalu
Nauki zorganizowano panel Polacy i Żydzi we wspólnym domu. Uniwersytet
Wrocławski zaprosił prof. Nowaka do udziału w tym panelu, ale gdy strona
żydowska (...) nie umiała odpowiedzieć na fakty przytoczone przez Nowaka, to
Żydzi zerwali panel. (...) Polskojęzyczna „Gazeta Wyborcza" z 21 września 2001
roku opisała ten incydent, dając tytuł, który miał obrazić profesora: Nowak,
właśnie ten Nowak. Powtórzmy, ale z szacunkiem, uznaniem i wdzięcznością:
Nowak, właśnie ten Nowak! Dobrze, że mamy w naszym gronie profesora Roberta
Nowaka. Czytajmy jego książki i kupujmy te książki.



Temat: FORUM Kraj Forum
Gala bokserska w Warszawie
Autor: Witek.bis

W związku z epidemią niemocy twórczej, która dotknęła redakcję
Gazety Wyborczej pogrążając ją w stanie przewlekłej niemoty i
głębokiego otępienia, apeluję do wszystkich czytelników i
sympatyków GW o wzięcie udziału w specjalnym programie
pomocowym, mającym na celu zapobieżenie niechybnej plajcie tego
zasłużonego pisma. Szanowni wolontariusze proszeni są o
nadsyłanie materiałów, które mogłyby pomóc Redakcji GW przetrwać
tak trudny dla niej okres zmagania się z NZCZIT (Nabyty Zespół
Całkowitego Zaniku Inwencji Twórczej). Pomoc internautów ze
stażem pracy w drugim obiegu bardzo mile widziana (Co robić –
takie czasy!).

Na początek (albo raczej na rozgrzewkę) proponuję krótki tekścik
dla działu sportowego GW.

GALA BOKSERSKA W WARSZAWIE

Ostatnia Gala Bokserska zgromadziła w ostatni poniedziałek tłumy
kibiców zarówno w hali przy ul. Wiejskiej, jak i przed
telewizorami. Jedynym punktem programu była niezwykle
interesująca walka o mistrzostwo Polski w kategorii wszechwag. W
narożniku czerwonym stanął czempion wagi superciężkiej,
niezrównany mistrz nokautu - Leszek „Bulterier” Miller.
Naprzeciw niego, w narożniku niebieskim, ujrzeliśmy młodego
przedstawiciela kategorii koguciej - Zibiego „El Ninjo” Ziobro.
Już początek pojedynku zapowiadał nie byle jakie emocje –
pierwszy szybki atak Ziobro został powstrzymany potężnym
zamachowym, bitym najwyraźniej poniżej pasa. Prowadzący zawody
sędzia Nałęcz nie zareagował. Cała wielorundowy pojedynek
przebiegał mniej więcej według takiego scenariusza – „El Ninjo”
atakował schowanego za podwójną gardą i unikającego
walki „Bulteriera”, który od czasu do czasu wypuszczał równie
potężne, co nieczyste ciosy. Pewną ciekawostką było niewątpliwie
to, że sędziowie punktowi nie wytrzymując napięcia, mieszali się
do ringowej bijatyki, a blond czirliderka waliła Zibiego gongiem
po głowie. Tuż przed zakończeniem walki, „Bulterier”
najwyraźniej poirytowany tym, że jego przeciwnik wciąż trzyma
się na nogach, usiłował dobić go krzesłem. Brutalność walki do
tego stopnia przesłoniła obraz sytuacji, że wśród widzów do dziś
nie ma zgodności co do tego, kto właściwie wygrał. Sędzia Nałęcz
pytany na konferencji prasowej dlaczego nie reagował na
ewidentne faule „Bulteriera” odparł, że na ogół stara się nie
ingerować w przebieg zawodów, a poza tym nie uważa by ciosy
Millera były nieczyste. Dalsze pytania dziennikarzy pomogły
wyjaśnić, że nasz zasłużony arbiter przez cały czas był
przekonany, że sędziuje nie pojedynek pięściarski tylko Wojnę
Trzydziestoletnią.
Główną atrakcją następnej, czerwcowej Gali Bokserskiej ma być
konfrontacja Leszka „Bulteriera” Millera z błyskotliwym
technikiem Jankiem „Diablo” Rokitą. Na tę walkę z zapartym tchem
oczekują wszyscy sympatycy szlachetnej szermierki na pięści. Oby
tylko arbiter nie ubrdał sobie, że sędziuje Rewolucję
Październikową albo Noc św. Bartłomieja.




Temat: Taśmy Rydzyka? Nie ma żadnej zwłoki
Posluchaj, nie chcialem Ciebie urazic. Wydajesz mi sie jednak
przeciwnikiem rozliczenia z przeszloscia gdzie jako Narod wypadamy
nie najlepiej, wiec dlatego uzywalem sformulowan takich a nie
innych. Ja uciekam od dyskusji na tematy historyczne (zreszta nie
do konca mi sie to udalo patrz moj post do margaret) nie dlatego bo
mam w tym jakis ukryty zamiar, ale dlatego ze z doswiadczenia wiem
jak niemozliwa jest dyskusja z moimi rodakami bo kazdy przeciez ta
historie zna najlepiej. Niejednokrotnie takie dyskusje prowadzilem
z bardzo negatywnym rezultatem, i nie dlatego zebym nie mial racji
lub nie chcial uznac racji kogos innego. Tutaj chodzi o
fundamentalna zasade bycia uczciwym i nie naginania faktow pod
czyjes teorie. Dlatego stronie od szermierki na fakty historyczne,
i wole skupic sie na pytaniach i odpowiedziach ktore mozemy
wymieniac nie robiac tego. Ja Tobie takie pytanie zadalem. Jesli
nie pamietasz, to zapytam sie jeszcze raz: Co wedlug Ciebie
pomordowani w Holocauscie Zydzi chcieliby aby zrobic z ich dobytkiem
gdyby mieli okazje nam to dzisiaj powiedziec? Prosze nie odpowiadaj
jak poprzednio, bo dobrze wiesz ze mordowano ich calymi rodzinami i
nie ma na dzien dzisiejszy ich bezposrednich spadkobiercow.
Zarzucasz mi tendencyjnosc? Dlaczego? Bo widze te kwestie inaczej
niz Ty? Moze chodzi Ci o kompromis z mojej strony? Napewno w tych
kwestiach na zaden kompromis zgodzic sie nie moge, bo tu chodzi o
elementarna uczciwosc-zasady ktorej od dluzszego juz czasu probuje
przestrzegac. Przypominam, ze to Ty powolywales sie na
komunistyczne prawa, a teraz twierdzisz ze Narod nie mial nad tym
zadnej kontroli. No to jak w koncu z Toba jest? Kiedy Ci wygodnie
to komunistyczne prawa sa cacy lali, kiedy indziej znowu twierdzisz
ze Narod nie mial kontroli na Panstwem ani, co sie oczywiscie z tym
laczy, zastosowanym przez Komunistow prawodawstwem. Wykazujesz sie
wiec podejsciem typowym dla wiekszosc dzisiejszego polskiego
spoleczenstwa. Oczywiscie PRL jest potepiany w czambul, ale pewne
wygodne dla nich komunistyczne prawa oplaca sie zachowac. Ty chcesz
mi powiedziec ze Ci ktorzy zamieszkali w tych drewniakach to sa tez
ofiary, bo kazano im tam mieszkac? Przyklad drewniakow pod Warszawa
przytoczylem, bo to jest namacalny dowod o ktorym osobiscie wiem.
Skad inad dobrze wszyscy wiemy, ze do Zydow nalezaly i bardziej
wartosciowe nieruchomosci. Tak, ja uwazam ze Ci prosci ludzie
zakwaterowani w pozydowskich nieruchomosciach, bardzo chetnie na to
przystali, bo alternatywa bylo zostac na wsi nie zawsze w roli
gospodarza. Moge Cie zapewnic, bo znam to z wlasnego doswiadczenia,
ze zachowywali sie jak by to bylo ich od samego poczatku. Teraz to
jest ich, bo wiekszosc wykupila to na wlasnosc za grosze kiedy bylo
mozna, a nie dalej jak tydzien temu chyba zalatwiono juz sprawe do
konca dajac mozliwosc wykupu mieszkan za pare grosikow. Zaznaczam
jednak, ze nie wiem jaki procent tych nieruchomsci jest mieniem
pozydowskim. Piszesz ze jestes zwolennikiem sprawiedliwosci dla
wszystkich. Moim zdaniem dzisiejsze polskie spoleczenstwo bardzo
skorzystalo z komunistycznych dekretow pozbawiajacych mienia nie
tylko Zydow, ale w wiekszosci Polakow. Dlatego uwazam,ze to
spoleczenstwo powinno sie z tym jakos rozliczyc. Ja nigdzie nie
mowie, zeby Kowalskiego wyrzucac z jakiegos domu lub mieszkania.
Jednak wymagam od Kowalskiego, ze skoro trafilo mu sie to mieszkanie
czy dzialka po bardzo korzystnej cenie, i zdaje sobie sprawe ze to
zostalo komus nieuczciwie odebrane, to powinien wspierac dzialania
majace na celu rozliczenie sie z bylymi wlascicielami, ofiarami
komunistycznych wywlaszczen, przez Panstwo. Kowalski jednak tego
nie robi. Od 18 lat blokuje ustawe, glosno krzyczac ja sie nie
zgadzam, bo Panstwo jest za biedne, bo skoro juz mam mieszkanie to
niech mi wybuduja nowe drogi zamiast placic jakims tam Zydom, bo
Zydzi tak naprawde chca wydusic 65 miliardow, bo to uleglo juz
przedawnieniu, zasiedzeniu, uregulowaniu itd.itd. Teraz wzial to w
swoje lapy zawziety antysemita Rydzyk, ktory bezczelnie mowi "zero
odszkodowania" nie tyko juz Zydom, ale i Polakom....Wzial sobie przy
tym do pomocy bylych komunistow Wolniewicza i Nowaka i robia taka
propagande, ze az wiory leca. Sugerujesz, ze ja mam w tym jakis
osobisty interes? Moim osobistym interesem jest uczciwe Panstwo
Polskie. Panstwo nie tylko wolne od korupcji i komunistycznych
ukladow, ale Panstow potrafiace spojrzec w przeszlosc obiektywnie i
uczciwie.



Temat: z prasy - jak wnajac cudza ziemie na 30 lat !
z prasy - jak wnajac cudza ziemie na 30 lat !
„Łysy jedzie do Moskwy, Łysy jedzie do Moskwy” – śpiewał w 1995 roku
Kazik Staszewski, w ten bezceremonialny sposób komentując moskiewską
wizytę premiera Józefa Oleksego. Dzisiaj do Moskwy nie jedzie
żaden „Łysy”, tylko premier tubylczego rządu w Polsce Donald Tusk,
którego jeszcze niedawno ruscy szachiści uważali za
swoją „duszeńkę”, w odróżnieniu od złowrogich Kaczyńskich, co to
sprzeciwiali się zarówno im, jak i Niemcom. Ale premier tubylczego
rządu w Polsce Donald Tusk Niemcom się przecież nie sprzeciwia.
Przeciwnie – w ostatnich dniach „profesor” Władysław Bartoszewski
zadeklarował „życzliwy dystans” do niemieckiego programu
rewizjonistycznego. Stanisław Cat-Mackiewicz narzekał w swoim
czasie, że w Polsce pleni się kult „patetycznego durnia”. To
niestety chyba prawda, zwłaszcza w niektórych środowiskach, chociaż
dlaczego zaraz „patetycznego”? Zwykłego też. Zatem wiemy już, że
Niemcom Donald Tusk się nie sprzeciwia. Gdzieżby tam śmiał! Gdyby
tylko spróbował, „dałaby świekra ruletkę mu!”.

Ruskim szachistom też się przymilał z „pragmatyzmem”, ale oni pojęli
to po swojemu. Kiedy więc minister Sikorski, zaraz po umizgach w
Moskwie pojechał do Waszyngtonu i tam otworzył przed Kondolizą
serce, że chciałby zainstalować w Polsce bazy NATO, zaraz okazało
się, że w oczach ruskich szachistów tubylczy rząd Donalda Tuska
jest „jeszcze gorszy” od rządu Kaczyńskiego, chociaż wydawało się to
niepodobieństwem, jako że tamten się sprzeciwiał. W ten oto prosty
sposób premieru Tusku sprawdziła się trafność przestrogi: „nie bądź
gorzki, bo cię zgryzą, nie bądź słodki, bo cię zliżą!”

Ale tak to już jest, kiedy wejdzie się między ostrza potężnych
szermierzy, albo znajdzie się w stalowym uścisku strategicznych
partnerów, co to właśnie uzgadniają szczegóły podziału Europy na
strefy wpływów, z niewielkimi odchyleniami od linii demarkacyjnej,
wyznaczonej przez sygnatariuszy słynnego paktu Ribbentrop-Mołotow z
23 sierpnia 1939 roku. W ramach tego podziału Polsce wyznaczona
została rola wschodniej marchii Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu
Nie..., tzn. pardon – oczywiście Unii Europejskiej, którą ma
oficjalnie zainaugurować pokątna ratyfikacja Traktatu Lizbońskiego.
Wprawdzie Polska znajdzie się w ten sposób po stronie niemieckiej,
ale przez wzgląd na strategiczne partnerstwo, nadal
pozostanie „bliską zagranicą” dla szachistów. Mają oni swoje
względem nas zamiary, podobnie jak i Niemcy, którzy dopiero
zaczynają dawać nam do zrozumienia, że ani na chwilę nie zapomniały
o „wypędzeniach” oraz ich majątkowych i terytorialnych
konsekwencjach.

W takiej sytuacji nawet ministrowi Sikorskiemu może być trudno
wskazać Kondolizie teren, na którym również za 30 lat baza NATO
mogłaby nadal pozostawać „na terenie Polski”. Wspomniany Stanisław
Cat-Mackiewicz mawiał, że polskie miasta, to Wilno, Lwów, Witebsk,
czy Mińsk, podczas gdy Warszawę charakteryzował, jako „małe
żydowskie miasteczko na niemieckim pograniczu”. Wtedy wydawało się
to sarkazmem, ale już za parę lat może okazać się określeniem
nieprzyjemnie ścisłym. W dodatku Ameryka pogrąża się w
przedwyborczej malignie, w której Hilaria Clintonowa zapowiada
możliwość ewakuacji amerykańskiego wojska nawet z Niemiec, więc cóż
w tej sytuacji można uzgodnić nawet z Kondolizą? A skoro z Kondolizą
nic nie wiadomo, to z szachistami - chyba tym bardziej. Po cóż więc
premier tubylczego rządu w Polsce jedzie do Moskwy? Kiedy
jechał „Łysy” – to wiadomo, że przez sentyment i w interesach. No a
teraz? Interesy – wiadomo - tylko za pośrednictwem J&S, a sentyment –
jakiż tu może być sentyment? Więc co? Potańczyć na rurze?




Temat: Sprawa Rywina. Komentarz w Trybunie, 29 kwietnia
Apel do Czytelników GW
W związku z epidemią niemocy twórczej, która dotknęła redakcję
Gazety Wyborczej pogrążając ją w stanie przewlekłej niemoty i
głębokiego otępienia, apeluję do wszystkich czytelników i
sympatyków GW o wzięcie udziału w specjalnym programie
pomocowym, mającym na celu zapobieżenie niechybnej plajcie tego
zasłużonego pisma. Szanowni wolontariusze proszeni są o
nadsyłanie materiałów, które mogłyby pomóc Redakcji GW przetrwać
tak trudny dla niej okres zmagania się z NZCZIT (Nabyty Zespół
Całkowitego Zaniku Inwencji Twórczej). Pomoc internautów ze
stażem pracy w drugim obiegu bardzo mile widziana (Co robić –
takie czasy!).

Na początek (albo raczej na rozgrzewkę) proponuję krótki tekścik
dla działu sportowego GW.

GALA BOKSERSKA W WARSZAWIE

Ostatnia Gala Bokserska zgromadziła w ostatni poniedziałek tłumy
kibiców zarówno w hali przy ul. Wiejskiej, jak i przed
telewizorami. Jedynym punktem programu była niezwykle
interesująca walka o mistrzostwo Polski w kategorii wszechwag. W
narożniku czerwonym stanął czempion wagi superciężkiej,
niezrównany mistrz nokautu - Leszek „Bulterier” Miller.
Naprzeciw niego, w narożniku niebieskim, ujrzeliśmy młodego
przedstawiciela kategorii koguciej - Zibiego „El Ninjo” Ziobro.
Już początek pojedynku zapowiadał nie byle jakie emocje –
pierwszy szybki atak Ziobro został powstrzymany potężnym
zamachowym, bitym najwyraźniej poniżej pasa. Prowadzący zawody
sędzia Nałęcz nie zareagował. Cała wielorundowy pojedynek
przebiegał mniej więcej według takiego scenariusza – „El Ninjo”
atakował schowanego za podwójną gardą i unikającego
walki „Bulteriera”, który od czasu do czasu wypuszczał równie
potężne, co nieczyste ciosy. Pewną ciekawostką było niewątpliwie
to, że sędziowie punktowi nie wytrzymując napięcia, mieszali się
do ringowej bijatyki, a blond czirliderka waliła Zibiego gongiem
po głowie. Tuż przed zakończeniem walki, „Bulterier”
najwyraźniej poirytowany tym, że jego przeciwnik wciąż trzyma
się na nogach, usiłował dobić go krzesłem. Brutalność walki do
tego stopnia przesłoniła obraz sytuacji, że wśród widzów do dziś
nie ma zgodności co do tego, kto właściwie wygrał. Sędzia Nałęcz
pytany na konferencji prasowej dlaczego nie reagował na
ewidentne faule „Bulteriera” odparł, że na ogół stara się nie
ingerować w przebieg zawodów, a poza tym nie uważa by ciosy
Millera były nieczyste. Dalsze pytania dziennikarzy pomogły
wyjaśnić, że nasz zasłużony arbiter przez cały czas był
przekonany, że sędziuje nie pojedynek pięściarski tylko Wojnę
Trzydziestoletnią.
Główną atrakcją następnej, czerwcowej Gali Bokserskiej ma być
konfrontacja Leszka „Bulteriera” Millera z błyskotliwym
technikiem Jankiem „Diablo” Rokitą. Na tę walkę z zapartym tchem
oczekują wszyscy sympatycy szlachetnej szermierki na pięści. Oby
tylko arbiter nie ubrdał sobie, że sędziuje Rewolucję
Październikową albo Noc św. Bartłomieja.




Temat: Polacy coraz życzliwiej patrzą na Niemców
brunorc napisał:

> kwiecien45 napisał:
>
> > Francja, Anglia i inne kraje > potrafiły się rozliczyć z historią i
rozpocząć współpracę.

Francja była państwem osi - sojusznikem Hitlera. Rozliczać to się mogła sama
tylko z kolaboracji z nazizmem.
Anglia nie ma 1/3 terytorium uznawanego przez Niemców za swoje. Anglia nie
poniosła strat wojennych równych naszym.
>
>Trzeba być skrajnie naiwnym aby wierzyć, że oni
> nie
> > przyjdą kiedyś "po swoje" aby je nam odebrać.
Skąd pewność że "nie przyjadą" po swoje?

Przez 1000 zawsze lat przychodzili "po swoje", przyjeżdżali. Niemcy to solidny
naród.

Litwini powinni spać z
> nożami w zębach, mając w pamięci zwrot "Litwo! Ojczyzno moja" w wykonaniu
> największego polskiego poety.

Dla Polaków Kowno nie jest matecznikiem polskości ale Wilno czy Grodno to już
jest. I nie dziwię się Litwinom, że w związku z tym nie spią spokojnie.
Baćce Łukasznce też...

> > W relacjach z Niemcami kategoriami wieków i pokoleń trzeba myśleć.
> > Ostrożnie i z dystansem działać myśląc o Polakach, ktorzy urodzą się za 2
> 0-50
> > lat.
Guzik prawda. Niemcy, czyli ulica nadal nas nienawidzi i gardzi nami. Wystarczy
jak zabraknie im piwka i kiełbaski a znajdzie się oszolom, ktory ich podburzy i
poprowadzi. Za 50 lat, a moze za 60. Wszystko przed naszymi narodami. Właśnie.
Trzeba myśleć o następnych pokoleniach a wy nie myślicie.
>
> Otóż to. Dlaczego zostawiać im w spadku uprzedzenia i nienawiść? Pamiętaj, że
u
> korzeni hitleryzmu legł nacjonalizm. Słowo "naród" było bardzo często obecne w
> szermierkach retorycznych wielkich mówców III Rzeszy.

Nacjonalizm niemiecki jest i będzie. Odbierz Niemcom dobrobyt a zobaczysz go
jak maszeruje. Na przykład w bezrobotnym dawnym NRD. To Niemcy są do nas
uprzedzeni. Powielają masowo stereotyp Polaka-Złodzieja.
>
> Z opowieści mojego Ojca wiem, że > Polacy zniszczyli wiele wspaniałych
budynków w odzyskanym Wrocławiu - tylko
> dlatego, że zbudowali je Niemcy.

Rodzice moi mieszkali po 1946 roku we Wrocławiu. Polacy niczego tam nie
niszczyli tylko odbudowywali. Widać to do dziś. zabytki są odbudowane pomimo że
Niemcy je zbudowali.
Szabrownicy mogli coś zniszczyć ale to był margines.

> Niemiec kupuje w Polsce ziemię - ale zastanówmy się - czy źle zadbałby o swoją
> "ojcowiznę"? Nie straszmy się krwiożerczymi Szwabami...
Niemcy okazali się w Polsce złymi prseważnie sąsiadami. Wielu poparło nazistów,
masa wstąpiła do NSDAP. Stąd siła tak zwanje "piątej kolumny" - sabotaże,
strzelanie w plecy wolsku...
W Łodzi nie było za okupacji prawie wcale AK bo Polaków inwigilowali miejscowi
Niemcy.
>
> > ...ani pijanymi Polaczkami! To, co mówisz, też nie zawsze jest prawdą.
> Pracowałem pewien czas w Niemczech jako informatyk i mogę powiedzieć, że
Niemcy
> szanują nas i cenią jako pracowników. Uważają, że jesteśmy solidni i dobrze
> wykształceni. Wynika to niekiedy z faktu, że polscy pracownicy potrafią o
niebo
> lepiej zachowywać się za granicą, niż u siebie (dlaczego?).

Ulica nami gardzi. A to ona przecież wybiera.
>
przestać nienawidzić.

A dlaczego przestać?
Co oni zrobili żeby przestać?
Oddali nam życie dziadka, jego braci i sióstr z Warszawy Woli?
Zapłacili feniga renty mojej mamie i babci?
Oddali spalony dom w w nim wszystko, dosłownie wszystko?
Oddali straconą młodość mojej matki i ojca?

>
> I proszę mi tu nie pisać o reklamie MediaMarktu. Polityka medialna tej firmy
> jest agresywna i balansuje na krawędzi dobrego smaku, nierzadko ją
> przekraczając. Ale przynajmniej potrafią przeprosić.

Ależ ta firma to też Niemcy! I właśnie robią reklamy pod niemiecką ulicę.

Radio Maryja i
> Michalkiewicz nie posiadają tej umiejętności, jeśli już rozmawiamy o obrażaniu
> innych nacji.
Co do Rydzyka i Machalkiewicza to posłużenie się nimi tutaj przpomina mi
radziecką opdpowiedź na zarzut, że ZSRR nie przestrzega praw człowiewka:
"A u was w Ameryce to Murzynów biją..."




Temat: Stosunki polsko-żydowskie. Gorzka prawda?
JA, IZRAELSKI ZYD, MOWILEM O PEWNEJ KOBIECIE, KTORA ZOSTALA BESTIALSKO
ZAMORDOWANA (UKAMIENIOWANIE) W PO-TALIBANSKIM AFGANISTANIE I TY WCIAGNELES MNIE
W JUDEOPOLONIE. IZRAELSKA ZYDOWKA-DANA DODALA SWOJ GLOS DO TEJ DYSKUSJI I
DOSTALA JEDWABNE + SENSACYJNY DODATEK O STOSUNKACH POLSKO-ZYDOWSKICH. CO BEDZIE
PO NASTEPNYCH ZYDOWSKICH GLOSACH? LUFA NAPELNIONA?... POWIEDZIALES, ZE DAJESZ
PIERWSZENSTWO DAMOM. MOWIE CI, ZE TO NIEPRZECIETNA DAMA. ZNAM JA OSOBISCIE I
TYLKO Z DOBREJ STRONY. A W DODATKU TO PRAWDZIWA DUMNA ZYDOWKA I IZRAELSKA
PATRIOTKA. A JAK ONA UMI PISAC I POWIEDZIEC CO MYSLI... PATRIOTKA, JUZ
POWIEDZIALEM? JEST DUZO SIE Z NIEJ UCZYC, STRANGER. PAMIETAM, A TO BYLO JUZ
DOSC DAWNO TEMU, GDY DANA WIZYTOWALA POLSKE (ONA BARDZO LUBI POLSKE I MA TAM
NADAL DOBRYCH CHRZESCIJANSKICH PRZYJACIOL) I NIE BYLO JEJ NA FORUM KILKA
TYGODNI, CALY CZAS SIE PYTALI NA FS CO JEST Z DANA AZ SIE USPOKOILI GDY DANA
DALA ZNAK ZYCIA Z POLSKI. BEZ DANY JEST NUDNO NA FORUM I WSZYSCY O TYM WIECIE.

A TAK SOBIE COS O JEDWABNEM: NEGOWAC UDZIAL POLSKICH SASIADOW - O SKLADZIE TYCH
SASIADOW W ZBRODNI I O LICZBIE ZYWCEM SPALONYCH MOZNA DYSKUTOWAC - TO JAKBY
NEGOWAC HOLOKAUST. PRAWDA, TO NIE JEST CHLUBA POLAKOW, KTORZY SAMI NIE MALO
CIERPIELI OD OHYDNEGO NIEMIECKIEGO OKUPANTA, ALE WIELKOSC NARODU W TYM, ZE
POTRAFI SPOJRZEC PRAWDZIE W OCZY I TO ZROZUMIIELI PREZYDENT PANSTWA I CZOLOWKA
POLSKIEGO RZADU PO WYJSCIU NA JAW TEJ ZGROZY. CZY SPADLA Z GLOWY PREZYDENTA
KORONA ZA TO ZE PRZEPROSIL ZA TE ZBRODNIE? AHA, SPADLA BO TEN PREZYDENT SIE
NAZYWA Z DOMU OJCA CZY DZIADKA, JUZ NIE PAMIETAM, STOLZMAN... CZYTALEM W SWOIM
CZASIE W RZECZPOSPOLITEJ TA OBSZERNA POLEMIKE PO PUBLIKACJI KSIAZKI T. GROSSA.
JUZ WTEDY BYLY GLOSY, ZE CALA KSIAZKA TO WIELKIE KLAMSTWO; ZE TO CO SIE STALO
BYLO Z INSPIRACJI NIEMCOW; ZE TO BYL ODWET ZA PRZESLADOWANIE ZYDOW-KOMUNISTOW Z
CZASOW SOWIECKIEJ OKUPACJI. ALE BYLO MOZE WIECEJ TAKICH GLOSOW MOWIACYCH O TYM,
ZE W KAZDYN NARODZIE SA ZWYRODNIALE ELEMENTY PRZYNOSZACE WSTYD I HANBE RESZCIE
NARODU I ZE W KAZDYM RAZIE SA DUMNI Z TEGO, ZE GLOWA PANSTWA PROSIL
PRZEBACZENIA W IMIENIU POLSKIEGO NARODU.
JAK JUZ MOWIMY O INSPIRACJI: WYKONAWCA NIE JEST MNIEJ PRZESTEPCZY OD
INSPIRATORA. WLASNIE DZIS, 2 MAJA, JEST 65 ROCZNICA POGROMU W WARSZAWIE. TEN
POGROM (1940) TRWAL 3 OKRAGLYCH DNI. POCZATEK POGROMU BYL ZORGANIZOWANY PRZEZ
MNIEJSZOSC NIEMIECKA W MIESCIE I ZACZAL SIE KOLO BRAM GETTA (WTEDY POCZATEK
GETTA)I ROZSZERZYL SIE DO INNYCH DZIELNIC MIASTA W KTORYCH JESZCZE ZYLI, W
MALYCH ILOSCIACH, ZYDZI. A POGROM KIELECKI, DWA LATA PO OSWOBODZENIU POLSKI I
ROK PO UPADKU NIZISTOWSKICH NIEMIEC, ODBYL SIE, WEDLUG NIEKTORYCH ZRODEL, Z
INSPIRACJI "WIELKIEGO BRATA" Z KREMLU I POLSKICH UBEKOW. POWIEDZMY, ZE TAK
BYLO, DLACZEGO TYLE LUDZI MOZNA BYLO PODJUDZIC DO TEGO MASOWEGO MORDU? NAPEWNO
NIE Z CHRZESCIJANSKIEJ MILOSCI BLIZNIEGO...

JA JESTEM OSTATNI, KTORY BEDZIE OBWINIAL OGOLU POLAKOW - WIADOMO, ZE W LASKU
JAD VASHEM JEST NAJWIECEJ DRZEW SADZONYCH DLA UPAMIETNIENIA
POLSKICH "SPRAWIEDLIWYCH WSROD NARODOW SWIATA". ALE Z DRUGIEJ STRONY INNA CZESC
POLAKOW - MAM NADZIEJE ZE NIE DUZA - BYLA I ZOSTALA WROGO NASTAWIONA WOBEC
ZYDOW. JA, MALY, NIE BEDE SZUKAL TLA TEJ PATALOGICZNEJ OBSESJI. ALE PYTANIA SA
I BEDA JESZCZE U MOICH WNUKOW CZY PRAWNUKOW. TO COS MISTERNEGO CO RODZI
IRACJONALNE SILY I ZADNA TAMA NIE ZDOLA JE PRAWDOPODOBNIE UTRZYMAC. NAWET CI CO
MOWIA, ZE AMERYKA JEST "WIELKIM SATANEM" NIE IDA TAK DALEKO JAK W STOSUNKU DO
ZYDOW. JAKA ANEMICZNA BYLA KRYTYKA GDY AMERYKANIE NA PRZYKLAD, DLA ZDOBYCIA
IRACKIEJ FALUDZI BURZYLI CALE DZIELNICE RAZEM Z WSZYSTKIM CO TAM ZYLO - WOJNA,
JAK WIADOMO, JEST ZAWSZE I WSZEDZIE OKRUTNA - W POROWNANIU Z MASAKRA W
DZENINIE, KTOREJ, JAK SIE OKAZALO WCALE NIE BYLO. DLA TAKTYKI SEGREGUJA CI
ANTY... ZYDOW INACZEJ I IZRAELITOW INACZEJ. JAKIE LATWE ZYCIE DLA
TAKICH "FILOSEMITOW".
JA WIEM, ZE TY DASZ ODRAZU SWOJE UCZONE TEZY. BEDA TEZ INNI CHETNI SZERMIERKI.
PAMIETAJ IZ KAZDA TEZA MA ANTYTEZE. CO DO MNIE REZYGNUJE Z GORY Z TEJ ROZKOSZY.
JA PRZECIEZ NIE SIEDZE 18 GODZIN NA DOBE I GRZEBIE BEZ PRZERWY W KRAJOWYCH CZY
CUDZYCH INTERNETOWYCH GAZETACH. WIERZ MI, ZE JEST ZYCIE TEZ POZA KOMPUTEREM...




Temat: Plac Zabaw Balo
ewa2000 napisała:

Demagogia az sie kurzy !

Ja nie chce fontanny z wodotryskiem-chce tylko szkoly publicznej, w ktorej
dziecko moze sie uczyc nie narazajac swego zdrowia (moje konczylo lekcje o
17.00 i wpadlo w anemie). Wiem ze wszelkie inne "atrakcje" sa juz moim
zyczeniem, i jak za kazda opcje "full wypas" sie placi..

Doskonale wiem na co budzet stac, i nie mam oczekiwan z kosmosu. Wiem
natomiast jak publiczna szkola wyglada, w kazdym innym miejscu Warszawy poza
Kabatami. Nigdzie nie ma takiego horroru aby ostatnia lekcja WF-u konczyla sie
o 17.00 (prosze sobie wyobrazic jak taki 9-latek czuje sie o 17.00 na lekcji
wF...) Chce wlasnie takiej zwyklej, bez jezykow obcych i innych atrakcji
szkoly, moze byc i 30 dzieci w klasie, byle dziecko nie konczylo po 17.00
lekcje, bo to niestety jest juz grozne dla zdrowia.

A pani malinowska i inna Kowalska, jak oczekuje czego innego niz standard
polskiej-biednej szkoly, to niech glosuje na Samoobrone-ta partia z pewnoscia
spelni ich oczekiwania.

Pozdrawiam

> Ależ Agatko, masz prawo posłać dziecko do szkoły publicznej na Kabatach, a ta
> szkola ma obowiązek przyjąć Twoje dziecko. A, że będzie się uczyło na 3
zmianie
>
> i w przeładowanej klasie to juz inna sprawa.
> Ty chciałabyś, aby codziennie przychodzło do szkoły na 8.00 i uczyło się w
> klasie nie większej niz 25 uczniów, a pani Malinowska miałaby inne życzenia-
> koniecznie basen, szermierka, tenis i tańce.
> Pani Dąbrowska chciałaby, aby jej dziecko uczyło się 3 językow obcych.
> Oczywiście w szkole publicznej.
> Prawda jest niestety taka, że gmina gwaranyuje prawo do nauki, ale nie
określa
> w jakich godzinach dziecko będzie się uczyło i jakie zajęcia dodatkowe może
> zapewnić. Gwarantuje edukację i tyle. Jesli ktoś chce mieć świadczenia ekstra-

> musi za nie zapłacić. W przypadku edukacji jest to szkola niepubliczna.
> Można planować w różny sposób - kiedyś Kabaty sie "zestarzeją" i szkoły nie
> będą już potrzebne w takich ilościach ( casus Śródmieścia).
> W domu, w którym ja mieszkam ( Kabaty) dzieci w wieku szkolnym jest 3 ( 1 w
> gimnazjum i 2 w podstawówce), 6 w wieku przedszkolnym, 4 żłobkowym, 4
> studentów. Mieszka też trochę ludzi niezainteresowanych placówkami
oświatowymi.
>
> I jak wszystkim dogodzić?
> Za chwilę studenci się wyprowadzą, bo usamodzielnią, a w 4 mieszkaniach
zostaną
>
> ludzie, którym szkola raczej nie będzie potrzebna. A z czasem może być
> potrzebny np. dom pomocy spolecznej.
> Agatko, nie uzywam argumentów demagogicznych, ale staram się uzmysłowić, ze
nie
>
> wszystkim da się dogodzić. Gmina musi zapewnić minimum i tyle. I w przypadku
> szkoły może być to nauka na 4 zmiany, a przychodnia oddalona o 20 ulic,
sklepy
> tez niekoniecznie w zasięgu 2 minut spacerku. Pozdrawiam.