Wyświetlono posty znalezione dla słów: szceniaki jamnika





Temat: coker spaniel angielski
A my jesteśmy z frakcji ogoniastych :-) Specjalnie szukaliśmy szczeniaka z
ogonem. Jakoś nikt nas jeszcze z jamnikiem nie pomylił ani z basetem... moim
zdaniem spaniele mają bardzo ładne ogony i długim potrafią machać w podobnie
zawrotnym tempie jak krótkim, słowem: im dłuższy ogon tym więcej radości :). Co
do ewentualnych urazów długiego ogona, to wydaje mi się to nadmiarem
ostrożności - Sunday lata po krzaczorach i nigdy jej się nic w ogon nie
stało... o wiele bardziej na przykrości narażone są uszy (i rzepy też się
wczepiają głównie w uszy i w łapki :( ). Bardzo się cieszę, że na ringach
coraz więcej ogoniastych i jak widzę z krótkim ogonkiem, to mam wrażenie, że
czegoś mu brakuje. W innych rasach też mi się bardziej podobają wersje
naturalne, wyjątkiem są sznaucery mini i średnie, bo im się te ogony tak
kundlowato zakręcają (a olbrzymom nie).



Temat: Jamniczek - pod mój dach
Oby nie byl to jamniczek z tych agresywnych od urodzenia. Ja mam juz drugiego
jamnika (kupilam go myslac ze bedzie tak cudowny przytularski jak nr 1) i
niestety ten gryzie reke ktora go karmi. Wychowuje go od szczeniaka, niestety
nie pomaga grozba, prosba ani lanie. Pies gryzie domownikow i to dotkliwie. Nie
mozna go wykapac, poglaskac ... Mam ogromny problem, nie chce go oddac do
schroniska ale co mam robic?





Temat: pies i gazeta
u nas gazeta lezala pod stolem w kuchni (tylko tam bylo linoleum na podlodze).
po kazdej 'katastrofie' w jakimkolwiek innym miejscu szczeniaka nalezy szybko
przeniesc na gazete. a jak sie juz zacznie przyzwyczajac, to dac nagrode za
kazde wykonane we wlasciwym miejscu siusiu :-) nasza jamniczka zalapala to w
kilka dni. no ale ona dla przysmaku zrobi wszystko :-)



Temat: mój pies ugryzł moje dziecko
ja miałam podobną sytuację
Kupiłam naszego jamnika długowłosego 3 lata temu jako drugiego psa (mamy już
wyżlicę obecnie 10letnią) gdy moja córka miała 9 lat a syn 4. Nigdy by mi nie
przyszło do głowy że syn będzie o szczeniaka zazdrosny, myślałam że sprawię mu
przyjemność tymczasem on potraktował pieska jako swojego rywala, no i zaczęło
się. Dokuczał pieskowi bardzo, w końcu ten zaczął go gryźć. Ugryzł małego 2
razy w buzię. Za pierwszym razem byłam przy tym, dziecko chciało podnieść psa
za szyję, niby nic złego nie miało na myśli ale pies zapewne odebrał to jako
atak, odbił się i dziabnął dziecko w policzek. Natychmiast wyleciał za drzwi z
hukiem i moim dzikim wrzaskiem. Siedział za drzwiami chyba 2 godziny,
skruszony i generalnie biedny. Ale ja się przeraziłam. Potem był spokój do
mojego wyjazdu na 2 tyg. Znowu ugryzł małego. Nie wiem w jakich okolicznościach
bo mnie przy tym nie było, ale zrobił to i ja wtedy postanowiłam, że go musimy
oddać rodzicom. Mąż poprosił żeby dać mu ostatnią szansę, zgodziłam się i o
dziwo sytuacja nigdy się już więcej nie powtórzyła.
Reasumując, dziecko i pies muszą się dogadać. Mój synek nauczył się nie drażnić
psa, pies nauczył się nie traktować dziecka jako zagrożenie. Jest to
przesympatyczny jamniczek, lubiany przez wszystkich. Oczywiście żałuję, że w
przeszłości ugryzł moje dziecko i nadal jestem na niego za to wściekła, ale
historia na szczęście dobrze się skończyła.
Oddanie psa do schroniska do skazanie go na śmierć. Jeśli postanowisz mimo
wszystko to zrobić, proszę znajdź mu nowy dom.



Temat: pies nagle stał się agresywny - pilne!
pies nagle stał się agresywny - pilne!
od niedawna mam problem z moją, wiekową już bernardynką. zaczęła warczeć na
dzieci (moje). zdarza jej się nawet "odgryźć" się. nigdy ich nie ugryzła i
nigdy też dotąd na nie nie warczała. jest bardzo surowo karcona za takie
zachowanie - w końcu to bardzo duży pies, nie mogę pozwolić sobie na
jakiekolwiek wątpliwości. suka ma już prawie 10 lat i chyba te zmiany jej
zachowania to w związku z wiekiem. dzieci są duże i nie "znęcają" się nad
nią. warczy na nie w przypadkach karcenia przez dzieci. (słusznego i niezbyt
ostrego) dzieci zaczynają się jej bać - a na to pozwolić nie mogę!
czy ktoś może mi poradzić co zrobić w takiej sytuacji? jeśli kiedykolwiek
ugryzie mi dziecko (nigdy nikogo nie ugryzła) będę zmuszona ją uśpić, a tego
nie chciałabym robić.
pies generalnie jest ułożony i słucha komend.jest z nami od szczeniaka i zna
dzieci od zawsze. mam w domu jeszcze jamnika idiotę (być może przydatna
informacja), który troszeczkę ją zdominował (nie zdominował dzieci)
liczę na waszą pomoc i radę.




Temat: Znaleziono suczkę- Braniewo.
Znaleziono suczkę- Braniewo.
dzis przygarnelam suczke, mieszana z jamnikiem. plowa, gladkowlosa z
poldlugimi uszami. dowiedzialam sie, ze nod dwoch tygodni blakala sie kolo
jednostki wojskowej przy ulicy Sikorskiego w Braniewie. czy jest tu ktos, kto
pochodzi z Braniewa badz okolic? suczka musiala niedawno urodzic szczeniaki!



Temat: dorosly pies robi wszedzie po domu
Pani doktor jak jak najbardziej ma rację!!!!!!
Posiadacze małych psów często lekceważą zasadę podporządkowania sobie małego
pieska, bo "taki malutki, słodki i bezbronny". BŁĄD!!!
Wszyscy wiemy, że małe pieski złośliwością i agresją nadrabiają braki w swojej
masie i wielkości.(mówię tu o brakach w wychowaniu).
Moje burasy są ogromne, razem ważą 165 kg, ale żadnemu nawet do głowy nie
przyszło zawarczeć na mnie! Dodam, że Bajka szkolona , a Baskar nie, i to
Baskar jest posłuszniejszy.
Dla nie wtajemniczonych- Bajkę mam od szczeniaka, Baskara od drugiego roku
życia. Nie wyobrażam sobie, żeby jakiś jamnik zrobił mi wodę z mózgu.

Konsekwencja i twardy wychów+ pieszczotka w nagrodę. To jedyne wyjście. Jak
warczy-zabrać michę, zabrać posłanie, zabrać kość i lekko trzepnąć w ucho-do
skutku!!!
Moja Bajka też kiedyś broniła przede mną kość. Dostała gazetą po głowie, kośc
zabrałam i powtarzałam to przez pół roku. Poskutkowało!
Psa MOZNA PODPORZĄDKOWAĆ, tylko trzeba cierpliwości.
Powodzenia, musi się udać.
Baskarek.
A jak sobie nie radzicie, to dajcie mi go na jakiś czas, damy radę.



Temat: o co chodzi mojemu psu??
magdajeden napisała:

> mój jamnik - jest z nami od szczeniaka (czyli nie był głodzony)- dosłownie
> rzuca się na jedzenie. połyka wszystko w całości tak jakby się bał, że ktoś
> wyrwie mu to z mordy.

od kiedy on tak?

Bernardynka jest jednak konkurencja do miski.
U nas psy dostawaly w osobnych pomieszczeniach, kazdy polykal swoje i lecial do
konkurencji posprzatac.




Temat: Wiek najlepszy na rozpoczęcie wychowywania psa?
No włąśnie boję się tego, że gdy teraz jako szczeniaka przyzwyczaję do spania w
łózku, to potem gdy dorośnie będzie z tym problem...A poza tym jest to jamnik,a
słyszałam o nich dużo rzeczy,że mają swoją osobowość i że potem to ja nie będę
miała wstępu do własnego lóżka :)



Temat: WROCŁAW oddam szczeniaczki
Nie mam w tej chwili takiej możliwości, ale są śliczne. Jasnobrązowa to będzie
bardzo ładny piesek, taki szczeniak z pocztówki. Ciemnobrązowa to prawie
jamnik, z dużymi oczami i długimi rzęsami. A czarny piesek jest malutki,
zwinny, bardzo zgrabny i też śliczny.

Zapraszam do nas tych, którzy chcieliby zobaczyć szczeniaczki, mieszkamy na
Gądowie Małym, Na Ostatnim Groszu, koło "Astry" (bo tak chyba będzie szybciej
niż gdybym miała załątwić ich zdjęcie, sporo mam teraz na głowie).



Temat: Spór o kramy przy hali Koszyki
Spór o kramy przy hali Koszyki
jak chce się sprzedać byle co, trzeba wymyślić ładną nazwę - na
przykład "kramy lindleyowskie". Kiedyś byłem na wystawie psów i przed
halą stała baba z pudłem pełnym szczeniąt kundelków i napisem
"tybetański jamnik wysokogórski".



Temat: Gdzie we Wrocławiu rasowe psy można kupić
O wszystkich hodowcach psów rasowych dowiesz się w Związku Kynologicznym na
ul.Leszczyńskiego. Kupując u nich szczeniaka masz 100% gwarancji, że wyrośnie
pies rasowy. Kupując gdzie indziej /Dworzec Swiebodzki/ możesz mieć potem psa
wielorasowego. Pierwsza rada to nie kieruj się modą ale warunkami jakie możesz
psiakowi zabezpieczyć. Jamnika możesz trzymać w mieszkaniu w bloku ale owczarka
już nie bo ten najlepiej czuje się na wybiegu. Kolejna to pytanie czy masz czas
dla psa i czy wiesz jaki to trudny obowiązek być dobrym psiarzem. Itd.
Pozdrawiam.



Temat: Przygarne szczenie jamnika
no to niestety nie pomoge:( mam szczeniaka nie jamnika i jamnika nie szczeniaka;)

pozdrawiam
Sylwia



Temat: Przygarne szczenie jamnika
Przygarne szczenie jamnika
Poszukuje kogos kto odda jamnika szczeniaka (samca) warszawa i okolice .



Temat: Jamniczka do kochania-Warszawa
Jamniczka do kochania-Warszawa
Jest szczeniak jamniczka do wziecia w Warszawie
Szczegoly tutaj
www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=21287




Temat: Przygarne szczenie jamnika
Nooo niestety tak mam dzieci a one uparly sie ze ma byc maly szczeniak i to
jamnik nic wiecej (na to nic nie poradze :)) )Ich babcia miala jamnika i to
chyba dlatego



Temat: Jamnik szorstkpwłosy
Jamnik szorstkpwłosy
Szukam namiaru na szczeniaka jamnika szorstkowłosego .



Temat: Kupie jamniczka
Kupie jamniczka
Witam, kupie czarnego podpalanego jamniczka szczeniaka (pieska) bez
rodowodu. Tel 695400553



Temat: ODDAM JAMNIKA
A czy na paluchu są szczeniaki jamnika ??



Temat: jamniki
Nie tylko jamniki tak robią. Bardzo często psy wyjadają kocie odchody. Może
przyczyną jest zazdrość, a może traktują kota jak szczeniaka, po którym należy
posprzątać gniazdo. Jedyny sposób, to uniemożliwić psu dostęp do kuwety.




Temat: przygarnę szczeniaka
mam jamnika do oddania (szczeniak)taki jak w opisie.



Temat: Czarna chmura nad Poznaniem
Czarna chmura nad Poznaniem
Wiecie co? Jak patrzę za okno, to mi trochę nieswojo. Za całe towarzystwo
mam jedynie 4-miesięcznego szczeniaka jamnika. Zaraz zaczną gryźć paluszki
(swoje).



Temat: Prozac- poleca specajalista
Szczeniak jamnika? Jakie to środki? ;)



Temat: Kupię jamnika szorstkowłosego, szczeniaka
Kupię jamnika szorstkowłosego, szczeniaka
Kupię jamnika szorstkowłosego, szczeniaka bez rodowodu. mój tel 695400553



Temat: przygarnę szczeniaka
przygarnę szczeniaka
przygarnę szczeniaka, najlepiej jamnik szorstkowłosy lub tym podobne ... !
Jestem z Warszawy

proszę o kontak pod adresem e-mail
leszekrybarczyk@interia.pl



Temat: jak karmić 13 tygodniwego szczeniaka?
jak karmić 13 tygodniwego szczeniaka?
Koledzy kupili mi na imieniny szczeniaczka jamnika. Jak się takiego malucha
karmi? Czym najlepiej? Czy samemu przygotowywać posiłki czy karmić gotową
karmą dla szczeniaków?



Temat: TORUŃ-PRZYJME JAMNICZKA!!!!!
TORUŃ-PRZYJME JAMNICZKA!!!!!
witam serdecznie..przyjme jamniczka..nie musi byc koniecznie
szczeniak..kontakt prosze na gg 4914912 lub meila Aga.Kotek.1@interia.pl



Temat: Kupie jamnika
Kupie jamnika
W październiku lub w listopadzie chciałabym kupić jamnika(sunie)szczeniaka
bez rodowodu za rozsądną cene jeżeli ktoś jest zainteresowany to prosze pisać



Temat: Jamnik szorstkowłosy
Jamnik szorstkowłosy
Chcę jamnika szorstko włosego.Nie musi posiadać rodowodu,najchętniej
szczeniaka do 6-ciu miesięcy.Na pewno pójdzie w dobre ręce.Wcześniej również
miałem takiego psa-15 lat[Ś.p.}Dzieci czekają na psa.



Temat: szukam miłego,niewielkiego pieska
Kupiłem szczeniaka! ślicznego małego...Jamnika.
Witam.
Kupiłem małego,8 tygodniowego jamnika.Właściwie jamniczkę.
Córeczka jest bardzo zadowolona,bo ma swojego wymarzonego pieska.
Pozdrawiam.




Temat: cena jamnika miniatury?
Ja zapłaciłam za jamnika 120zł. Pod koniec lipca zapraszam będę miała
szczeniaki. (100 km od Warszawy).



Temat: po czym poznać wiek szczeniaka?
po czym poznać wiek szczeniaka?
Kupiłam szczeniaczka, jamniczka. Hodowca powiedział że ma 6 tygodni,
natomiast weterynarz twierdzi że ma dwa tygodnie więcej. (teraz już jest z
nami dwa tygodnie)



Temat: Mieszkaniec Kłobucka znęca się nad psami
Ten cały hodowca,pan Pikiel to kawał oszusta.Kupiłem od niego
szczeniaka za 100zl,miał to być jamnik,a póżniej okazało się że
to mieszaniec.Ale jest wierny i sympatyczny.



Temat: Przyjmę jamniczkę
Przyjmę jamniczkę
Przyjmnę jamniczkę najlepiej szczeniaka. Mam półrocznego jamnika i wyraźnie
potrzebuje towarzystwa. Kontakt do mnie gg: 529934, e-mail shirya@interia.pl



Temat: ile trwa ciąża u psa?
MOja sunia urodziła w wieku właśnie 11 lat pierwsze szczeniaki i wszystko
było w porządku, choć rodzić pomagał jej wet.
A mieszanka pudla z jamnikiem jest prześmieszna i urocza - gonią 2 takie po
osiedlu mojego ojca.




Temat: PSY "RASOWE" ZA 150 PLN
witoldyna napisała:
> E tam. Ja dostałam jamnika długowłosego za darmo :) Był któryś tam z miotu i
> dlatego nie miał.

a ile lat temu to było?
bo od 15 lat waszystkie szczenięta z miotu dostaja metyryki.




Temat: giełdy zwiaerząt
Dokładnie!Ja zakupiłem jamnika na giełdzie.Dostałem ulotkę czym karmić szczeniaka.Było zabronione podawanie makaronów.Pies po dotarciu do domu zwymiotował właśnie makaronem, ziemniakami i jajkiem.Ci handlarze to potwory.



Temat: Sąd nad psem. Sara i kara
Amstaff versus jamnik...
Won z amstaffami i innymi potworkami z naszych ulic, parkow, wybiegow itd. I
koniec wygadywanai glupot, jakie te psy sa z natury sympatyczne, tylko
wlasciciele nieodpowiedzialni. Problem podstawowy jest taki, ze psy te moze i
sa mniej agresywne od jamnikow, ale jezeli jamnik zaatakuje mnie czy tez mojego
psa (lagodnej rasy) to ja lub moj pies damy sobie rade. Natomiast z takim
potworkiem juz nie. Doswiadczyl tego moj pies labrador na wlasnej skorze.
Zaatakowala go na wybiegu suka amstafka. Przegryzla mu jezyk. Labrador to
jednak duzy pies, wiec jakos sie obronil i dal jej odpor. No coz, stracil
troche krwi... Strach pomyslec, gdyby ten pies zaatakowal psa innej rasy lub
czlowieka. Gdy wlasciciel wszedl z tym potworkiem na wybieg, zapewnial, ze to
spokojny pies, bioracy udzial w wystawach, no po prostu aniolek. Wielokrotnie
na wybiegu moj pies bral udzial w psich klotniach - to normalne, ale nigdy nie
doszlo do przelania krwi. U ras lagodnych (ktore tez potrafia byc grozne!) nie
dochodzi do powaznych w skutkach starc. Konczy sie zazwyczaj na tym ze psy
poujadaja na siebie, co najwyzej jeden z nich straci troche siersci. One nie
zapalaja sie do walki. Szkoda, ze w naszym kraju tak popularne sa Amstaffy,
PitBulle, Rotweilery itd. Czasami rozmawiam z ich wlascicielami i jestem
przerazony, tym jacy sa dumni, ze ich pies "nie peka", "ze jak zlapal tamta
suke, to az wiory lecialy" itd. No i smiesza mnie te zapewnienia - rzekomo tych
odpowiedzialnych - ze "on jest spokojny", "przyjaciel dzieci"... "tylko gdy
jakis inny pies zacznie, to wtedy..." - no wlasnie i tutaj jest pies
pogrzebany. Ja nie ufam, mojemu - podobno z natury lagodnemu - labradorowi, a
co dopiero takiemu potworkowi, przedstawicielowi rasy, ktora zostala
wychodowana do walki. Nalezy zakazac posiadania szczeniakow tych ras. Ich
populacja musi po prostu zniknac z powierzchni Ziemi, a przynajmniej z terenu
RP. Natomiast na wlascicieli doroslych osobnikow nakladac szereg zobowiazan i
je kategorycznie egzekwowac. Pozdrawiam.



Temat: Sąd nad psem. Sara i kara
Nie piernicz głupot o Amstaffach!!!
Brednie wypisujesz, że aż strach. Czy chcesz ustawowo pozwolić na hodowanie
tylko psów typu jamnika czy yorkshire??? Przecież agrafką menel ci też może
przebić czy rozerwać tętnicę, skinhead, czy jakiś inny dresiarz - nie musi mieć
magnum. Co ci zrobi Amstaff w kagańcu, i na smyczy, trzymany krótko przez
właściciela, lub idący przy nodze??? Eksterminacja pewnych ras psów w świecie
zwierząt jest jak eksterminacja pewnych ras ludzi w świecie człowieka.

rabin_wesolek napisał:

> Won z amstaffami i innymi potworkami z naszych ulic, parkow, wybiegow itd. I
> koniec wygadywanai glupot, jakie te psy sa z natury sympatyczne, tylko
> wlasciciele nieodpowiedzialni. Problem podstawowy jest taki, ze psy te moze i
> sa mniej agresywne od jamnikow, ale jezeli jamnik zaatakuje mnie czy tez
mojego
>
> psa (lagodnej rasy) to ja lub moj pies damy sobie rade. Natomiast z takim
> potworkiem juz nie. Doswiadczyl tego moj pies labrador na wlasnej skorze.
> Zaatakowala go na wybiegu suka amstafka. Przegryzla mu jezyk. Labrador to
> jednak duzy pies, wiec jakos sie obronil i dal jej odpor. No coz, stracil
> troche krwi... Strach pomyslec, gdyby ten pies zaatakowal psa innej rasy lub
> czlowieka. Gdy wlasciciel wszedl z tym potworkiem na wybieg, zapewnial, ze to
> spokojny pies, bioracy udzial w wystawach, no po prostu aniolek. Wielokrotnie
> na wybiegu moj pies bral udzial w psich klotniach - to normalne, ale nigdy
nie
> doszlo do przelania krwi. U ras lagodnych (ktore tez potrafia byc grozne!)
nie
> dochodzi do powaznych w skutkach starc. Konczy sie zazwyczaj na tym ze psy
> poujadaja na siebie, co najwyzej jeden z nich straci troche siersci. One nie
> zapalaja sie do walki. Szkoda, ze w naszym kraju tak popularne sa Amstaffy,
> PitBulle, Rotweilery itd. Czasami rozmawiam z ich wlascicielami i jestem
> przerazony, tym jacy sa dumni, ze ich pies "nie peka", "ze jak zlapal tamta
> suke, to az wiory lecialy" itd. No i smiesza mnie te zapewnienia - rzekomo
tych
>
> odpowiedzialnych - ze "on jest spokojny", "przyjaciel dzieci"... "tylko gdy
> jakis inny pies zacznie, to wtedy..." - no wlasnie i tutaj jest pies
> pogrzebany. Ja nie ufam, mojemu - podobno z natury lagodnemu - labradorowi, a
> co dopiero takiemu potworkowi, przedstawicielowi rasy, ktora zostala
> wychodowana do walki. Nalezy zakazac posiadania szczeniakow tych ras. Ich
> populacja musi po prostu zniknac z powierzchni Ziemi, a przynajmniej z terenu
> RP. Natomiast na wlascicieli doroslych osobnikow nakladac szereg zobowiazan i
> je kategorycznie egzekwowac. Pozdrawiam.




Temat: Mam Jamnika:-)
Mam Jamnika:-)
Witam Forumowiczów:-)

Od niespełna miesiąca nasza rodzina ma nowego członka - suczkę jamnisię,
podpalaną gładkowłosą brunetkę Lunę.
Od tej pory przekopuję net, obłożyłam się książkami i czytam, czytam, czytam
jak wychować naszą dziewczynę, żeby w przyszłości dobrze nam się razem żyło.
Luna pogodziła się już tym, że śpi sama, choć pierwsze noce były straszne,
stopery sobie nawet wtedy kupiłam, żeby choć chwilę pospać. Mąż się łamał, ale
nie pozwoliłam wziąć Jej do łóżka, bo jak później wytłumaczyć psu, że najpierw
mógł spać z nami a później już nie? Drugą rzeczą, której konsekwentnie
przestrzegam, to zakaz wchodzenia Luny na piętro domu, do dyspozycji ma cały
parter, ale na piętro nie wolno i ona to wie. Najbardziej rozpacza, gdy ja
wchodzę na schody, ale czeka, czasem wejdzie na jeden stopień, ale szybko
bestyjka zeskakuje, gdy schodzę na dół i udaje, że na nic nie wchodziła;-)
Oczywiście za każde grzeczne czekanie jest bardzo mocno chwalona.
Uwielbia wieczorem podczas oglądania telewizji spać na kolanach u męża a w
dzień drzemie w swoim koszyku. Na dzieci 0 11 i 14 lat na razie reaguje
żywiołową radością, mam nadzieję, że nie przerodzi się to w dominowanie...
Czy typowe dla 3-miesięcznego malca są ataki pasji, kiedy bez opamiętania
biega, poszczekuje i próbuje chwytac zebami za nogawki? W takich sytuacjach
staram się ją wyciszyć, nie pozwalam na gryzienie, gdy złapie mnie zębami za
spodnie czy rękę to na chwilę chwytam ją ręką za pyszczek a potem puszczam i
daję rękę do polizania, jeśli znowu chce chwycić zębami to powtórka.
Te pasje łapania zębami najbardziej mnie stresują, z jednej strony wiem że
szczeniak ale z drugiej wiem że jamnik i troszkę się boję, czy w przyszłości
nie będzie się to pogłębiało i groziło gryzieniem wszystkiego i wszystkich.
Powiedzcie mi proszę czy wasze jamniorki w szczenięctwie też polowały zębami
na wasze nogi i ręce?

Za 2 tygodnie, gdy minie czas po drugim szczepieniu w końcu wyjdziemy poza
obręb podwórka i wtedy zobaczymy jak będzie reagowała na ludzi i inne psy...

pozdrawiam serdecznie
Basia



Temat: Dzisiaj odszedł...
to wielka tragedia wiem o tym tez musiałam u śpic sunie jamniczke 3 lata
temu,na "szczescie" ten obowiazek spadł na meza i dorosła corke , do tej pory
pamietamy o tamtej suni i wspominamy ja z lezka ale WIERZ MI moze to zabrzmi
głupio najlepiej kup szybciutko nastepnego psa albo wez ze schroniska,moj maz
ktory potwornie przezył uspienie naszej smerfetki(rok walczylismy z choroba ale
paraliz był juz w takim stanie ze 10 letnia sunia zdrowa na umysle potwornie
sie meczyła)i wogóle nie chciał słyszec o nastepnym psie (tymbardziej ze w domu
była roczna sunia shi-tsu)dopiero kiedy podstepem zabrałysmy go z corka do pani
ktora miała 8 szczeniaków jamnika,kiedy jedna z sun najstarsza 10 tygodniowa
ktora została jako jedyna z poprzedniego miotu(uszkodzony paluszek i nikt jej
nie chciał)wtuliła w niego swoja mordke , miał oczy pełne łez.Nie porównujemy
szirki(tej nowej)do smerfetki,nie da ich sie porownac,tamta była wyjatkowa ale
ta jest u nas 3 lata kochamy ja strasznie i teraz wiemy ze to była słuszna
decyzja ,maluch ktory juz w niecały miesiac po stracie smerfetki pojawił sie w
naszym domu zabrał złe mysli,wymusił skoncetrowanie uwagi na sobie ,porwał
nasze serca i chociaż czesto kiedy jestem w pokoju corki głaszcze wiszace na
scianie zdjecie smerfetki to wiem ze ona ,czekajaca na nas tam po drugiej
stronie słynnego mostu cieszy sie razem z nami ze swojej nastepczyni-głupie
moze, ale zaufaj mi ,jesli tak bardzo kochałas swojego psine wypełnij pustke po
nim,nie zdradzasz go w ten sposob pomagasz tylko sobie ,a kiedys jak juz
pokonasz ten najwiekszy ból powiesz swojemu nowemu pieskowi"wiesz twoja pani
przed toba miała slicznego innego pieska on był bardzo madry"i oboje bedziecie
sie cieszyc ze wspomniej których i nikt nie zabierze ,i zaprowadz tego nowego w
gory ,zyj a twoj bokserek tam po drugiej stronie , patrzac na ciebie z gory i
widzac cie szczesliwa bedzie sie cieszył razem z toba.Pozdrawiam cie
bardzo ,bardzo serdecznie i trzymam za cie kciuki



Temat: SAME ZŁE OPINIE
Daga, przyznaj ze nie jak jeden maz bo na forum zwierzeta mialas kilka pozytywnych odpowiedzi,
wlaczajac moja. Widze ze masz watpliwosci wiec powinnas troche poczytac o tej rasie i to przemyslec.

Co do negatywnych opinii... Najczesciej negatywne opinie sa od ludzi ktorzy jamnika nigdy nie mieli.
Jamniki maja dosc specyficznna urode, ktora albo sie kocha albo nie cierpi. Do tego jamniki sa czesto
szczekate i ludzie uwazaja ze sa agresywne lub zazdrosne. Jak to mowi moja znajoma ktora rowniez
jest zagorzalym jamnikowcem, uwazaja sie za takich malych ludzi, a nie za psy, wiec inne psy maja
gdzies a z toba beda probowac zycia "po partnersku". Jamniki to psy mysliwskie nie salonowe. Sa
odwazne, zawziete i niezwykle inteligentne.Miniatury maja te cechy ale to jest kewstia dobrego
prowadzenia, jak z kazdym psem, tak aby te cechy byly zaletami a nie wadami.

Jamnik mojej mamy obszczekuje wszystkie psy na podworku, ale w domu jest tak kochany ze mozna
mu zabrac kosc z pyska i w zyciu nawet nie warknie. Moj w zyciu by mnie czy meza nie ugryzl. Raz w
zyciu uzarl pijanego faceta ktory go kopnal bo szedl szerokoscia ulicy i mu sie wydawalo ze Kevin mu
stal w drodze.

Nauczyl sie siadac na rozkaz w jeden dzien bo dostawal przysmaki w nagrode. Rozpoznaje tyle slow ze
nawet jesli w srodku zdania uzyjesz slowa 'spacer' to jest juz przy drzwiach.
Jest strasznie milusinski, lubi sie przytulac i jak siedzi na sofie albo fotelu to musi lezec przyklejony do
mnie lub meza. Lozko obowiazkowo, uzyje wszystkich trickow zeby dostac sie pod koldre. Maz na
poczatku oponowal, teraz sam sie upewnia ze piec lezy na kocyku pod koldra, no bo kto ma nogi
grzac jak nie nasz metrowy kaloryfer?

Jamniki sa chorowite jak je utuczysz i tyle. Ja mialam 4 jamniki i odpukac, zaden nie mial problemow z
kregoslupem bo nigdy nie byly otyle.

Jesli chodzi o niszczycielstwo to kazdy szczeniak niszczy na poczatku. Aby temu zapobiec, powinien
miec duzo zabawek na ktorych moze trenowac rosnace zabki i nie powinno sie go zamykac w lazience
czy kuchni (urghhhh, glupota niektorych ludzi) bo sie bedzie nudzil i niszczycielstwo bedzie uprawial
zaraz po wypuszczeniu.

Slowem... Jamniki sa wspaniale. Maja wady i zaletry jak kazda rasa. Kazdego psa mozna ulozyc...
Jamnbika, dobermana czy kundelka. potrzeba tylko konsekwencji i cierpliwosci.

Juz ci raz doradzilam i doradze jeszcze raz. Wez jamnika ze schroniska. Odchowanego i wdziecznego,
bo szczeniak to duzo roboty, szczegolnie jak masz male dziecko.

Powodzenia ;-)




Temat: JAK ODZWYCZAIĆ JAMNIKA OD SPANIA W ŁÓŻKU?
Droga Kate1!!!
Jamnik zwany per parówką, sznurówką czy pod psem. jak juz
nadmieniłem w jakimś poście psy do wielkości koker
spaniela to nie psy, lecz karma dla boa.
Jamniki są wredne a co gorsza przeliczają swoje siły
znacznie bardziej na umiejętności.
Kiedyś wyszedłem z moim psem na spacer (owczarek
niemiecki) mój pies toleruje , stworzenia małe i krepe,
ale tego nigdy nie zapomne.
Kiedy mój pies wąchał jamnika w okolicach genitaliów,
naturalne zachowanie psów jamnik stał osowiały jak
zaczarowany (pewnie się bał ruszyć). Kiedy mój pies
obwąchał go i odwrócił się do mnie by pójść dalej , ten
owy jamnik z nienacka ugryzł mojego psa w okolice pod
ogona. Co było później nie muszę pisać, wiadomo pisk,
skowyt pełno krwi. Jamnik został bardzo mocno nauczony,
by nie rżucać sie na większego. Mojemu psu nic sie nie
stało ponieważ ma grubą skórę i pełno sierści, ale biedny
jamni długo chodził w bandażach. Co wiecej zaskakujące
właściciel jamnika przyznał mi racje, że mu sie należało
bo był zaczepny. Jak widać małe psy robią dużo szumu, a
nieraz prowadzi to do nieszczęścia.
Czy duży pies, czy mały (pod pies) trzeba uczyć je od
małego. Jak pozwolisz psu rządzić w domu, będzie włazić
na łóżko, nie pozwoli ci wejść do kuchni jak je z miski
itd. Pies powinien czuć respekt przed właścicielem,
powinien się go bać jak ognia a przy okazji powinien czuć
sie pewnie że nic mu nie grozi. Psa się wychowuje od
szczeniaka. Jeśli twój pies (parówka) włazi ci do łóżka i
robi to juz regularnie od kilku lat, nie odzwyczaisz go
już - za późno! Chyba że zaczniesz go bić, a to juz
bedzie w tym etapie jego życia nie na miejscu.
Rada:
Kiedy się kładziesz nie pozwalaj mu wchodzić na łóżko.
Zdecydowanie go zrzucaj z wyrka, pokazując mu jego
miejsce.
A jeżeli jest starym psem daj mi znać, zabiore go. Mój
przyjaciel ma pytana, wrzuci sie go do terrarium i
obejrży się na żywo przedstawienie " polowanie na
paróweczke" :))). Parówka jest dość duża, ale mysle ze
Filip (bo tak nazywa sie wąż) da mu radę:))))
Pozdrawiam Fred - Wred

P.S.
Co do nocy... mhh odpada nie jesteś w moim typie:)))))))
hihihihihihi



Temat: Przygarne szczeniaka!
wy jestescie strasznie zeschizowani...

pokaz mi prosze jakiekolwiek zarzuty w tym topicu.....

bo ja zarzutow tutaj nie widze.... monika usilowala sie dopytac o wiek starszej
osoby i stan zdrowia.... skad wiesz ze ta starsza osoba nie chodzi na przyklad
o kulach... a nwet ejsli bez... to z doswiadczenia wiem ze starszym osobom nei
zawsze latwo jest chodzic.... i przewaznie maja malo sily.... dawac takiej
osobie zywego szczeniaka.... ktory jak wiadomo bedzie latal we wszystkie strony
bo chce wszystko zobaczyc, wszystko powachac, wszystkiego dotknac nie jest
najlepszym pomyslem..... moja babcia jakis czas temu reke zlamala wlasnie przez
psa.... bo mocniej szarpnal... ale to bylo jakies 8 lat temu.... ale reka dalej
ja czasami boli i musi jezdzic na rechabilitacje....

zastanowcie sie tez nad tym... i ja wiem ze starsi ludzie poswiecaja sie
psiakowi bez reszty.... ale z malym psem jest od cholery roboty.... trzeba to
tez wziac pod uwage...

widze ze niektorzy widza tylko czubek wlasnego nosa.... a to jest
uszczesliwianie na sile....

bo co innego jak chce zalatwic kota mojej dziewczynie ktora ma 30 lat.... jest
mloda i napewno poradzi sobie zarowno z malym jak i duzym kotem.... ale co
innego gdybym chcial wcisnac psa osobie starszej.... bo z psem trzeba
wychodzic.... a pies na spacerach czesto ciągnie (czego swietnym przykladem sa
moje 3 jamniki).. i nie zawsze jest posluszny (czego rowniez swietnym
przykladem sa moje 3 parowy)...

wiec moze postarajcie sie spojrzec czasem a sytuacje pod roznym katem... a nie
tylko w ten sposob "zobaczylem szczeniaczka, babcia siedzi sama w domu, pewnie
jest jej smutno, a ten szczeniak taki slodki [blablablablabla]"...

ja wiem ze szczeniaki sa slodkie i chcialoby sie takiego szczeniaka babci
podarowac zeby miala troche radosci... ale oprocz radosci z patrzenia na
szczeniaka bedzie miala "radosc" z zasranej podlogi.... z kaloz na podlodze (a
nie daj boze na dywanie).... cholernie wrecz sie cieszy jak jej pies buty
wpieprzy... albo tapety poździera (moj jamnik mi pozdzieral tapety...), i
bedzie musiala zapindalac z nim 3 razy dziennie do parku....

no ja nie wiem czy na miejscu takiej babci chcialbym w takim momencie
szczeniaczka.... wolalbym chyba zdjecie...



Temat: Pytanie o jamniczka do znawcow
wystawy wcale nie eliminuja psow z wadami. pisalam w innym watku, ze moja
jamniczka mimo roznych wad (m.in. za krotka kufa, ogon troche w ksztalcie
choragwi) dostala na dwoch wystawach ocene bardzo dobra. psy rasowe tez nie sa
doskonale.
chcialam, aby raz zostala matka i moim zdaniem dalam sie calkiem niepotrzebnie
wrobic w te wystawy, rejestrowanie hodowli i dosc niesympatyczne kontakty ze
zwiazkiem kynologicznym. Liza powila trzy coreczki i prawdopodobnie trafilam na
jakas "jamnicza gorke", bo strasznie trudno bylo znalezc dla nich domy.
zauwazylam wtedy, ze karmienie szczeniat miesem wysokiej jakosci, kupowanie
zalecanych suplementow i opieka weterynaryjna powoduja calkowita nieoplacalnosc
hodowli. nie mialam osobiscie motywacji finansowych, ale chodzi mi o to, ze
hodowcy, jesli chca czerpac zyski musza jakos te wydatki ograniczac, co moze
odbywac sie jedynie kosztem zwierzakow.
dlatego nie przecenialabym tych zarejestrowanych hodowli. dwie corki mojej Lizy
trafily do osob, ktore nie mialy czasu ani ochoty jezdzic z nimi na wystawy,
ale obie zostaly mamami. ich szczenieta staly sie wiec nierasowe. mysle, ze
takich sytuacji jest calkiem sporo i jamnik bez papierow moze byc calkiem
porzadnym, nieskundlonym jamnikiem. sunia, ktora przygarnelam teraz ma
calkowicie prawidlowa budowe i zupelnie nie widze domieszki zadnej innej rasy.

wczesniej mialam jeszcze jamniczka z hodowli poleconej mi przez zk. zyl tylko 5
miesiecy, a jego rodzenstwo, ktore trafilo do znajomych tez nie zylo dlugo z
powodu chorob. zastanawialismy sie wtedy nad autentycznoscia wpisow o
szczepieniach, bo troche za duzo bylo tych wczesnych smierci w rodzinie.

poza tym nie negowalam tego wcale, ze to sa psy goncze. chodzilo mi tylko o to,
ze moja suka, chociaz w lesie widac bylo jej instynkt mysliwski w miescie
niechetnie spacerowala. bez zadnego wybiegania byla poczciwa i serdeczna.ja mam
zawsze jamniki szorstkowlose, byc moze gladkie bywaja wredne czy zlosliwe.




Temat: zwątpiłam. oddaję psa.
No pewnie, że nie wszystkie jamniki są takie wredne, na 10 z jeden trafi się
grzeczny :-)))). Ja przez całe swoje 30 - letnie życie nawet znałam taką jedna
suczkę, Kropkę...., a znam wiele jamników, bo cała moja rodzina i znajomi są
zajamniczeni :-), choć może te znajomości to dobieram pod katem jamników
właśnie :-).
To prawda, że wszystko zależy od tego jak się psa wychowa i temperuje od małego
ale mnie nie było dane oglądać go w wieku szczenięcym. Przygarnęłam go ze
schroniska, co prawda młodego ale już dorosłego psa o ukształtowanym
charakterze i mogę się cieszyć jedynie, że jak na psa o nieznanej przeszłości i
doświadczeniach i tak nie jest taki zły :-)). Charakterek ma dominujący, i
owszem ale przy tym dość spolegliwy - nie burczy na nas na każdym kroku,
pogryzł mnie w ciągu 12 lat pierwszy raz (i jeszcze kiedys mojego ojca ale się
wtedy bał), jedzenie i piłeczki pozwala sobie zabrać,( chociaż piłeczek broni,
jedzenia nie ), terroryzuje nasz przez miałczenie :-)), a nie przez warczenie,
nie jest agresywny w stosunku do innych psów ( nie lubi tylko białych pudli),
wszelkich gości uwielbia, szkód w domu nie robi ( zjadł jedynie szlafrok mojego
ojca, gdy ten leżał w szpiatlu po zawale ale to i tak w sumie nieźle).
Jak na to, że nie wychowywałam psa od małego, jestem całkiem zadowolona. Znam o
wiele gorsze potwory, chowane od szczeniaka, a mój nie jest przynajmniej
złośliwy.....
Dzieki łagodności i miłości dał się stopniowo oswoić do zabiegów
pielęganacyjnych, bo po adopcji nie pozwalał się nawet wykąpać, tak że dziś
sama go strzygę, czyszczę uszy, wycinam kłaki, między poduszeczkami itp. Boi
się tych zabiegów w dalszym ciągu i nikt obcy nie może się do niego zbliżyć z
nożyczkami.... Trafił do nas ze stanem zapalnym uszu, skaleczona małżowiną (byc
może ktoś niewłaściwie zabierał się do ich pielęgnacji i stąd ten jego
uraz) i skołtunioną sierścią, tak że nie było nawet widać, że to
jamnik....Wyszło szydło z wora dopiero po ostrzyżeniu :-))
Mój pies jest nie wychowany ale to świadoma decyzja - po przykrych
doświadczeniach, które przeszedł uznaliśmy, że teraz będzie tylko rozpieszczany
i że będzie miał najlepsze psie życie, jakie może mieć, bo sobie na to
zasłużył...., więc kiedy mnie już dziabął, nawet mi przez myśl nie przeszło, że
mogłabym go oddać.
Pozdrawiam,
A.



Temat: będę miała dziecko, chcę kupić psa - jaka rasa?
Hej emamcie!!

Czytam Wasze posty i jako psiarz pomyslalam,ze dorzuce swoje trzy grosze.
Zaczne moze od pudli(poniewaz ta rase posiadamy-2 sunie). I musze stwierdzic,ze
obydwie ( matka i corka ) skrajnie sie od siebie roznia. Op poczatku mojej
ciazy starsza 9 -letnia sunia jest zlosliwa i dzisiaj np. zapewnila mi bezsenna
noc, ogolnie nie lubi(NIE toleruje) dzieci, natomiast druga mloda(3 letnia)
jest najwspanialszym psem dla kazdego malucha ( jej cierpliwosc i wytrwalosc
jest dla mnie zaskanujaca - a z natury jest wariatka!!). Absolutnie nie mam
zamiaru namawiac nikogo na pudle, chce tylko pokazac pewne niezalezne cechy.
Nie ma reguly, poniewaz mamy kontakt z ludzmi ktorzy brali szczeniaki z
naszych miotow ( parka poszla do 5 letnich blizniakow) moge stwierdzic,ze kazde
ze szczeniat ma inny charakter i podejscie do dzieci. Jest to kwestia np.
wychowania, ale i charakteru psa!! Jezeli chodzi o alergie ( pudle w tym
wypadku sa psami, ktore posiadaja wlos-wiec alergia tej rasy nie dotyczy!) ale
np. moja szwagierka zakupila jamnika bedac w ciazy z pierwszym dzieckiem! Oboje
wychowywali sie wspaniale ( chociaz mala nie szanuje psow - jamnik jej na
wszystko pozwalal), natomiast po narodzinach drugiego dziecka, jamniczka
musiala przeprowadzic sie do tesciowej ze wzglegu na.......alergie malego
( dzis maly ma 3 lata, kocha psy i ma niemilosierna alergie na nie!!).
Moge rowniez wyrazic bardzo pozytywne opinie co do goldenow,.........ale sa to
psy bardzo wymagajace ( i niestety czesto same cierpia na alergie badz choroby
uszne!!)niestety urok krzyzowki. Godnym polecenie jest buwier (calkiem swieza
rasa) stworzona do opieki nad dziecmi niepelnosprawny! Chociaz sa to olbrzymy,
mysle ze kazdy zdaje sobie sprawe z czasu jaki wymaga ten rozmiar czworonoga,
tresura, wybiegi, oraz koszty utrzymania!! Mysle,ze bedac w ciazy dodtakowo
mieszkajac w bloku -powinnas rozwazyc raczej rase do sredniej!! Pamietaj ze
bedziesz miec dwojke na wychowaniu!!!



Temat: śmierć jamnika
śmierć jamnika
przed kilkoma tygodniami zdechła moja jamniczka szorstkowłosa. Chciałbym
dociec przyczyny. Sytuacja była taka. Pies miał troche ponad 8 lat. Nigdy
właściwie nie chorowała. Jakiś czas po wykarmieniu szczeniaków (miała jeden
miot mając 5 lat) pojawił się niewielki guzek w okolicy sutka. Lekarz wet.
uznał, że nie jest to groźne i zalecił nie podejmowanie żadnych działań
jeżeli nie będzie ulegał powiększeniu. W ostsnich miesiącach zauważyłem, że
lekko sie powiększył ale tylko trochę. Na jakieś dwa tygodnie przed zgonem
zauważyłe, że pies czasami kaszle tak jak by chciał "odkaszlnąć", nie było to
zbyt częste. Następnie nieco schudła, ale nie była chuda. Raczej nabrała
właściwej linii. Mając kontakt codzienny nie widziałem aby jej stan
ewidentnie się pogarszał. Ostatniego dnia, żona która wróciła po kilku dniach
nieobecności zauważyła zmianę, że suka jest słabsza i jeszcze bardziej
schudła. Umówiliśmy się nazajutrz na wizytę w klinice weterynaryjnej AR.
Jeszcze po południu pies towarzyszył nam na spacerze, biegając po łące, może
bez poprzedniej energii ale bez żadnych oznak zagrożenia. Około godziny 22
dość nagle zaczęła się dusić, nie mogła złapać oddechu. Pojechaliśmy na dyżur
i pani weterynarz zaproponowała uspienie psa - ku mojemu osłupieniu. Po
osłuchaniu stwuerdziła, że w płucach znajduje się woda (lub inny płyn) a
obraz pracy serca wskazuje na "dziury w przedsionkach". Mając nadzieje na
ratunek nazajutrz w klinice nie zgodziłem się i lekarz podał jej środki
wzmacniające i jakiś antybiotyk. Niestety, przez kilka ostatnik godzin pies
oddychał tylko w pozycji stojącej, nie mogła oddychać leżąc i siedząc, około
2 w nocy przestała oddychać a z pyszczka wydobyło sie trche krwawej piany.
Proszę o próbe stwierdzenia przyczyny padnięcia psa.



Temat: jaki pies - pls doradźcie!!!
Ostatnio dużo tych psów znalazło fanów w blokach i z 4 psów(2 psy są razem i
mają domek z ogródkiem ok.50 m2,na spacery na smyczy,bo osaczają wyjąc wszystko
co im się napatoczy:) i 2 suczek które znam,dobrze sobie żyją i wcale nie
niszczą mieszkań,właściciele pracują-a niszczenie domu nie jest przyporządkowane
konkretnej rasie tylko błędom w socjalizacji i wychowaniu(jak nie zapewni się
szczeniakowi zabawy z właścicielem,dużej ilości jego zabawek,takich które jemu
akurat odpowiadają-psy też mają różne upodobania,a jeśli ma zostawać sam
najlepiej uczyć tego od pojawienia się w domu-zamykać go na coraz dłużej
samego).A propos socjalizacji-jeśli bierzemy psa rasy użytkowej a nie chcemy go
użytkować to bierzmy go z domowej hodowli psów do towarzystwa a nie użytkowych,
bo szczeniaki uczą się już od 6 tyg.życia i pewne zachowania już przejmują od
matki i otoczenia np.kojec na dworze i oglądanie psów wychodzących na polowanie
oraz w genach-do celów użytkowych kojarzy się psy o dobrych cechach użytkowych,a
część hodowców nie użytkuje psa,ale ceni go za wygląd i inne cechy rasy-psa
towarzysza-i dobiera rodziców o cechach psa towarzyszącego(przykład-teriery i
spaniele są wykorzystywane przez służby lotnicze do przeszukiwania bagażu a
pierwotnie to były psy do polowań,owczarki niemieckie są psami wszechstronnie
użytkowymi-i jako psy obronne,tropiące,do poszukiwania ludzi pod gruzami i
lawinami-a więc muszą wtedy być przyjacielsko nastawione,kiedyś były psami
pasterskimi-w końcu owczarki-są testy oceniające przydatnośc psów do konkretnych
zadań).Miałam kilku takich biednych właścicieli-chcieli jamniki to towarzystwa a
wzięli psy z hodowli użytkowej od myśliwego-myśliwy byłby zadowolony z ich
zachowań-silny instynkt pogoni i związane z tym nie słuchanie właściciela i
długie bieganie na otwartej przestrzeni,a ci którzy mają swój dom mają problem z
uciekaniem do lasku,podkopywniem pod ogrodzeniem,podczas gdy ich znajomi mają
jamniki kanapowce-wzięte z hodowli jamników do towarzystwa w mieście,które w
deszcz nie chcą wychodzić na dwór,żeby łapek nie zamoczyć.To samo z każdą inną
rasą-uciekające i biegające w zaprzęgach husky i husky do zajęć z dogoterapii,
charty do polowań,do wyścigów i ta kanapowa arystokracja którą trzeba na noc
kocykiem przykrywać,wyżły którym z dawnych cech zostało zamiłowanie do wody i
węszenia-bo już trudno znaleźć psy psy typowo użytkowe.



Temat: Rottweilery - jakich błędów nie popełniać ????
westla ja może takim znawcą nie jestem, bo to mój pierwszy rottek (a raczej
rottkowopodobny :)) bo nie ma rodowodu) wcześniej miałam zawsze owczarki
niemieckie (mój ojciec emerytowany już gliniarz zawsze lubował się w tej rasie i
żadnej innej :)) a ja jako dziecko mało miałam do gadania)
mogę Ci tylko powiedzieć jakie są moje doświadczenia z rottkami od kilku lat,
wcześniej moja wiedza ograniczała sie do mediów i przypadków słyszanych od
znajomych (ile było tam prawdy nie wiem)

otóż według mnie rottki tak jak każdy pies ma ją różną osobowość, jedne są
towarzyskie inne nie, jedne nieśmiałe inne zadziorne i pewne siebie, mają swoje
sympatie i antypatie
moja suka np bawi sie z jamnikami, ratlerkami, małymi kundelkami, z dużych psów
jedynie toleruje kundelki (dzieje się tak bo od szczeniaka bawiła się z małymi
psami) a była nie raz pogryziona przez owczarka niemieckiego sąsiada, dlatego
raczej boi się dużych psów, chowa sie za mnie ( to ja mam ją bronić :))

uważam że jezeli tak czułaś aby natychmiast zabrać jamniczka to dobrze zrobiłaś,
niektóre psy maja tak, że atakują jak inny pies szczeknie lub warknie na niego,
ale to zależy od psa,

no jamnik z rottweilerem nie miałby szans, co do uścisku szczęk rottka nie mam o
tym pojęcia bo nie miałam takiej sytacji aby się o tym przekonać, ale nie sądzę
zeby szczęka rottka różniła się od uścisku szczęki innych ras mniej więcej tej
wielkości i masy co rottek, ale na pewno rózni się od uścisku szczeki małego
psiaka, to bez wątpienia

p.s kiedyś jakaś facetka (podczas spaceru) powiedziała mi że rottki mają inną
czaszkę, która zgniata ich mózg, dlatego takie są :DDDDDDDDDDD uśmiałam się,
czego to ludzie nie wymyślą, ale to dobrze, bo przynajmniej mozna się pośmiać,
takze z tymi szczękami też tak moze być, bo czym mogą sie róznić szczęki rottka
od szczęk np doga czy mastifa

pozdrawiam




Temat: Psy rasowe sa chore
Psy rasowe sa chore
Telewizja BBC zrobila dokument o psach rasowych, do ktorego linki podaje
ponizej. Film na iplayer powinien byc dostepny do konca tego tygodnia, nie
wiem, czy z Polski da sie to obejrzec.

Film jest szokujacy - pokazuje, jak chore sa obecnie psy rasowe - powodem jest
chow wsobny, krzyzowanie bliskich krewnych. Kolejnym powodem jest fakt, ze psy
z chorobami genetycznymi moga byc wystawiane i rozmnazane! Przekazuja tym
samym choroby i ogromne cierpienie kolejnemu pokoleniu. Skladka za
ubezpieczenie zdrowotne dla psa rasowego jest mniej wiecej dwa razy wyzsza niz
dla kundla. Rasa Cavalier king Charles spaniel - polowa psow ma problemy z
sercem, szacuje sie tez, ze 1/3 tych psow ma za mala czaszke, mozg sie nie
miesci, co sprawia psu bol nie do wytrzymania. Niektore psy mozna uratowac
operacja neurologiczna. Co jest najgorsze, te psy zdobywaja medale i sa
dopuszczane do hodowli. Pekinczyk, zwyciezca na crufts, byl po operacji
umozliwiajacej normalne oddychanie - oczywiscie jest ojcem szczeniat, ktore
pewnie tez beda cierpiec. Boksery maja padaczke. Buldogi nie sa w stanie
samodzielnie kopulowac czy rodzic. Owczarki niemieckie, championy z crufts,
chodza, jakby mialy chorobe neurologiczna, bo ich budowa jest nieprawidlowa
(ten opadajacy grzbiet). Labradory maja raka, jamniki - problemy z
kregoslupem. To juz nie sa psy, tylko kaleki. Te kaleki sa rozmnazane, co
wiecej, naiwni ludzie placa za szczeniaki grube pieniadze, nie wiedzac, ze
kilka razy tyle wydadza na weterynarza. Tymczasem wystarczy popatrzec, jak psy
rasowe wygladaly 100 lat temu. Byly normalne i zdrowe, choc oczywiscie
selekcjonowano je pod katem UZYTKOWYM. Wystarczy porownac nawet dzisiejsze
owczarki niemieckie pracujace i wystawowe. Te pracujace wygladaja jak pies,
wystawowe wygladaja jak lamagi. Swoj udzial w obecnej sytuacji maja tez
sedziowie, ktorzy przyznaja oceny doskonaly psom chorym na pierwszy rzut oka.
Jest to szokujace i w zwiazku z tym ja po psa udam sie do schroniska, nie
zamierzam nabijac kabzy ludziom, ktorzy sa okrutni i skazuja psa na zycie w
cierpieniach po to, zeby mial ogon wygiety tak czy inaczej (np. mops).

www.bbc.co.uk/iplayer/episode/b00d4ljk/
news.bbc.co.uk/1/hi/uk/7569592.stm
news.bbc.co.uk/1/hi/uk/7569064.stm



Temat: zaadoptuj psa
zaadoptuj psa
czasem widzicie jak zamieszczam na tym forum ogloszenia o znalezionych psach

teraz chce was zachecic do adopcji psa, sama mam na razie 2 jamniczki, bo w
mieszkaniu trudno miec wiecej psow i nie przeszkadzac sasiadom

czasem na chwile mamy jakiegos psa na trzeciego, jak znajdziemy na spacerze i
zanim uda sie mu znalezc dobry dom

jestem tez wolontariuszka w schronisku w Sochaczewie, z Lomianek to 45km
jazdy, ale warto bo dyrekcja bardzo ceni nasza prace i schronisko powolutku
sie poprawia, chociaz jest jeszcze tyle do zrobienia

staram sie pomagac psom i ludziom trafic na siebie, psom bo te znam lepiej
niz koty, ale w ubiegly poniedzialek wyadoptowalismy tez kociaka, ktorego
znalezlismy na Mlocinach na stacji

mam tez strone adopcyjna jamnikow www.jamniki.com

a tym postem chce Was zachecic do adopcji psa, adopcji przemyslanej bo tylko
przyszlosc zwierzaka ma sens, nawet jesli pogryzie Wasz mebel, albo nasika na
podloge.

W schronisku jest okolo 120 psow, w tej chwili kilka 2 miesiecznych sun
roznej wielkosci i dzis maja zostac przywiezione kolejne szczeniaki niestety

dzis Was zachece do przeczytania historii Sidlaka, na forum Osiedla Tecza,
psiaka ktore poznalam i ktoremu bede sie starac znalezc dom, a moze ogrod z
ciepla buda, bo on ma bujna siersc i swietnie sie nada do mieszkania w
ogrodzie. To nie jest pies agresywny, wiec jesli szukasz takiego to nie pisz
do mnie, Sidlak to pies, ktory szuka Twojej milosci, dobrego zarelka, spaceru
i bycia przy nim

a teraz jesli Cie to zainteresowalo przeczytaj jego historie:

forum.tecza.waw.pl/viewtopic.php?t=394




Temat: Doberman.
Moja opinia
No właśnie wszystko zależy od tego jak sobie psiaka wychowiesz-czy masz na tyle
silny charakter i silną wolę by wychować psa tak aby ciebie uważał w stadzie za
osobnika alfa i znał swoje miejsce w stosunku do pozostałych domowników. Jedna
sprawa oczywista, żadnego psa nie należy zostawiać sam na sam z dzieckiem,
choćby nie wiem jak był przekochany i ułożony-pies zawsze pozostanie psem i w
sytuacji gdy poczuje się zagrożony może zaatakować.Znam przypadek, że jamnik
starał się ustawiać w domu po kątach wszystkich domowników-także tu nie ma
reguły, najważniejszą rolę w tym co ze szczeniaczka wyrośnie odgrywa człowiek-
opiekun.
My mieliśmy dobermana od szczeniaka i od samego początku (znajomi opowiadali
często jakie błędy w wychowaniu swojego dobka popełnili) staraliśmy się z
konsekwencją ustalić kto w domu jest najważniejszy i kto dalej po nim. To nam
się udało. Wprawdzie dzieci własnych nie mieliśmy ale nasz pies dzieci
uwielbiał (dla dowcipnisiów-nie zjadać), mowy nie było żeby ktoś z naszych
znajomych nas odwiedzających z dziećmi chciałby dziecko skarcić albo dać klapsa.
Suka naszych znajomych po urodzeniu im się dziecka, malucha pilnowała jak
własne szczeniaki, matka znajomej jak chciała wyjąć małą troszkę na rękach
ponosić spotkała się z lekkim sprzeciwem psa, pies dziecku nigdy krzywdy nie
zrobił. Doberman z klatki obok od sąsaidów niestety dostał "eksmisję" bo zaczął
się stawiać na ich młodszego syna. Także ja widzisz-jak sobie wychowiesz tak
będziesz miał. Nie będę ukrywać, że rasa cholernia trudna w wychowaniu tylko
dla ludzi cierpliwych, którzy mają sporo czasu żeby poświęcić się wychowaniu
prawdziwemu, a nie pozostawieniu w domu na kilka godzin, a po powrocie z
pracy "pan jest zmęczony", dobki długo dojrzewają psychicznie, ale jak już
okres "głupięcy" minie to sama przyjemność. Psy inteligentne i szybko się
uczące- do dziś nie mogę uwierzyć że nasz takie sztuczki potrafi. Pzdr i życzę
powodzenia w wyborze i wychowaniu psiaka.



Temat: NASZE ZWIERZAKI CZ IX
Kornikuno, popytaj znajomych, może ktoś psiaka weżmie.Może załóż tutaj wątek na
temat oddania pieska, lub na innym forum. Tak przejmująco opisałaś historię
tego psiaka, że nie można wobec tego pozostać obojętnym. Mnie ogromnie poruszył
los tego psa, nie wiem, co bym mogła pomóc...
Ja mam dwa psy, pierwszy (on) trafił do nas wskutek prośby mojego , wówczas
sześcioletniego syna, która brzmiała mniej więcej tak :"mamusiu, czy mógłbym
mieć jakies zwierzątko, może być nawet myszka?" No to wzięłam szczeniaka,
kundelka, po mamie jamniczce, wygląda jak skrzyżowanie jamnika ze szczotką do
kurzu, czarny jest,a charakterny zupełnie jak jamnik NO-no, atakuje większe
psy, takie, co jednym kłapnięciem przegryzłyby go na pół. Ile razy był
wyciągany z paszczy jakiegoś brytana, nie zliczę.Mnie wybrał na przywódcę
stada, więc ja większych problemów z nim nie mam, ale inni domownicy, jak
najbardziej.Jest z nami już 11 lat, ale w ogóle nie znać po nim tego wieku:
żywotny, szczekliwy, energiczny. I wciąż pilnuje swojego stada, czyli nas
Drugi pies, to suczka: kompletne przeciwieństwo w. wymienionego.Ruda,
krótkowłosa, niezwykle udana mieszanka collie z labradorem, po matce ma piękny,
długi pysk, grację ruchów i cudownie piękne, migdałowate, czarne oczy. Po
tatusiu: sierść, instynkt łowczy w wydaniu klasycznym, na spacerze czasem
robi "stójkę"; Przednia łapa uniesiona, uszy nastawione, ogon poziomo, pełen
bezruch, po czym nagły zryw i pęd ku zdobyczy. Kiedyś "upolowała" zająca,
złapała go, tylko nie bardzo wiedziała, co z nim dalej zrobić. Może nie była
głodna... ) A biedny zając był bliski zawału ) No i kompletnie nie boi się
hałasu, żadne grzmoty, petardy nie moga jej wyrwać ze snu, a gdy nie śpi, też
na nie nie reaguje.
A znalazła się w naszym domu za moją sprawą, wzięłam ją, bo czułam, że u swoich
właścicieli długo nie pożyje, albo ją "zlikwidują", bo suka, bo kłopot, albo
trafi na krótki łańcuch, gdzieś na wieś. Oj miałam ja za swoje, oj, miałam! "Po
co drugi pies, kto będzie się nim zajmował, nie spytałaś, co ja na to".
Ale teraz niech kto spyta mego męża, czy wyobraża sobie nasz dom bez tej psicy.
Kochają się nad życie, suka wyleguje się razem z nim na kanapie, ma od niego
codziennie jakieś łakocie, typu paróweczka, kawałek serka etc.
Ona uwielbia naszego syna, zupełnie nieprawdopodobnie.Jego wybrała sobie na
swego pana. Bo to jest tak,że to pies nas wybiera, a nie my jego...
A obowiązki? Można sobie poradzić. Po prostu, chodzi sie dwukrotnie na spacer,
z każdym psem osobno. Fakt, wyjazdy z psami to duży kłopot,
ale przecież są psie pensjonaty.A suka dostaje hormony i nie ma problemu z ew.
szczeniakami.



Temat: Koszmar w schronisku w Białymstoku!!!!!!!
Koszmar w schronisku w Białymstoku!!!!!!!
Kopia artykułu z GW z dnia 10.12.2002:

"Pomimo kilkunastostopniowego mrozu psy w białostockim schronisku siedzą na
betonowej posadzce w boksach, które zupełnie nie są ocieplone
Od kilku dni temperatury spadają grubo poniżej zera. Marzną nie tylko ludzie,
ale i zwierzęta. O tym, że w białostockim schronisku nikt nie dba o
mieszkające tam psy - pisaliśmy już wielokrotnie. Są przeraźliwie wychudzone,
żyją w przerażających warunkach. Teraz sprawdziliśmy, czy podczas mrozów
boksy zostały w jakikolwiek sposób ocieplone.

- Dzisiaj rano oglądałem psy i wszystko jest w porządku. Tylko dwa drżały,
ale to nie zimna, a z tęsknoty - poinformował nas Zbigniew Surowiński,
weterynarz z białostockiego schroniska.

Dowiedzieliśmy się, że tylko w trzech budach są koce. Reszta psów, które
mieszkają w boksach, nie jest w żaden sposób chroniona od mrozu. Zwierzaki
cały dzień spędzają na betonowej posadzce, śpią na drewnianych podestach.
Szczeniaki trzymane są w zamkniętym pomieszczeniu, ogrzewanym malutkim
grzejniczkiem. Także nie mają żadnego koca.

- Psy, które są u nas od dłuższego czasu, już się przyzwyczaiły do niskich
temperatur. Nowych, które były trzymane w domach, już nie przyjmujemy, bo nie
wytrzymają takich warunków. Poza tym dopóki zwierzę jest zdrowe, rusza się,
szczeka, nic mu nie grozi - powiedział Surowiński.

A jak jest w innych schroniskach?

- Psy podzieliliśmy na dwie grupy. Rasy krótkowłose - takie jak jamniki,
boksery - i szczeniaki na okres zimy przeniesione są do ogrzewanych boksów -
mówił Grzegorz Lachowicz, dyrektor poznańskiego schroniska dla zwierząt. -
Reszta psów ma specjalnie na zimę przygotowane boksy.

Jak one wyglądają? Boks podzielony jest na dwie części. Pierwsza jest
wybiegowa, druga to buda. Od wybiegu oddziela ją przedsionek. Są dwa wejścia
osłonięte kotarami. Budy są ocieplone styropianem, a wewnątrz wyłożone słomą.

Komentarz

Białostockie psy nie czują zimna, głodu. To zdanie osób, które pracują w
schronisku. Dziwne. Czyżby w innych miastach psy były wrażliwsze na chłód? A
może w tamtejszych schroniskach pracują po prostu wrażliwsi ludzie?"

Bez komentarza..........



Temat: PIES ZE SCHRONISKA - WASZE DOSWIADCZENIA ?
To już kolejny dzień pobytu Palucha (bo tak go nazwaliśmy) u nas.
Piesek jest bardzo kochany, powoli zaczyna reagować na swoje nowe imię. To nie
jest już najmłodszy pies (powiedziano nam, że ma około 7-8 lat), ale jest
bardzo mądry.
Co prawda w pierwszą noc zrobił nam niespodziankę, ale na balkonie i poza tym
od tego czasu nic się nie przydarzyło. Wczoraj nawet pokazał, że chce już iść
na spacer. Przyzwyczaja się. Na spacerach zaś zachowuje się jak młody
szczeniak. Biega, cieszy się i co najważniejsze - ogląda się za nami ( ma długą
smycz, która pozwala mu na swobodne bieganie, więc nie czuje się na uwięzi, a
mimo to ma dużo swobody).
Piesek wygląda jak jamnik szorstkowłosy, ale jest dużo większy od jamników, w
związku z tym to raczej Kundel ;-)
Uwielbia szczotkowanie, ale na widok puszcanej wody w wannie ucieka, chociaż
jeszcze wcale nie mamy ochoty go kąpać, żeby psa nie stresować tak na samym
początku.
Kości, którą dostał od nas w pierwszym dniu bardzo pilnuje, warczy na mojego
narzeczonego, na mnie na początku też, ale już dzisiaj był postęp i pies
pozwolił mi kość dotknąć. Na początku nie chciał się również dać dotknąć przy
gardle, ale już nabrał zaufania. Wszystko idzie więc dobrze.
Jest bardzo zazdrosny o uczucia. Jak tylko przytulam się z moim narzeczonym, to
natychmiast się denerwuje i domaga głaskania.
Macie rację, że należy psa przyzwyczajać do zostawania samemu, co też czynię.
Wczoraj doszliśmy do dwóch godzin, po powrocie wszystko było w jak największym
porządku. Kochany pies.
Pozdrawiam wszystkich i dziękuję za rady.
Następny raport w poniedziałek.
Agnieszka



Temat: Książki- pułapki: ostrzegam !!!
Trafiłam ostatnio na inną pułapkę książkową - może nie tak "woniejącą" jak
poprzednia, ale Pavica naprawde trudno przebić :-)))
Cykl "Julka, pies i reszta świata", autor: Ewa Bylica, wydawnictwo: Publicat
www.merlin.com.pl/frontend/search;jsessionid=6CED4E6FA269D7FA45FBAD2EE08C9D47/1?sort=tytul&oferta=O&gdzieSzuk=osoba&q=Ewa%20Bylica&dzial=1&xTitle=Ewa%20Bylica
Historie z życia nastoletniej Julki, jej rodziny i psów. Psy są trzy - dwa
jamniki i golden retriver, ale tak naprawdę ważny jest tylko ten ostatni.
Książeczki udają niewinne historyjki z życia właścicieli psów (zakończone małym
poradnikiem), a naprawdę są reklamą retriverów. Jest mnóstwo opisow miękkiego
futerka, w ktore mozna się wtulić, mądrości, iteligencjii - jamniki jskoś na
taki zachwyt nie zasłuzyły. Na końcu książki można nawet znaleźć kontakt do
konkretnej hodowli tej rasy ("Doskonałe szczenięta i wybitne reproduktory").

Pulapka polega moim zdanie także na tym, że tytułowa Julka jest dziewczynką,
jaką każda z czytelniczek chciałaby być - ładną (zakochuje się w niej
najfajniejszy chłopak), zamożną (w pierwszym rozdziale rodzice bez zmrużenia oka
zgadzają sie urządzić jej urodziny w Aqua Parku dla całej klasy, potem kupują
stary dom na przedmieściach Krakowa), wysportowaną (klub narciarski,
coweekendowe treningi w górach - tym Krakusom to dobrze ;-))), po prostu
światną, a na dodatek uwielbiającą golden retrivery.
Kupno takiego psa jest najłatwiejszym sposobem, aby się do niej upodobnić.




Temat: Gimnastyka dla języka

CIETRZEW

Trzódka piegży drży na wietrze,
chrzęszczą w zbożu skrzydła chrząszczy,
wrzeszczy w deszczu cietrzew w swetrze
drepcząc w kółko pośród gąszczy.

CZYŻYK

Czesał czyżyk czarny koczek,
czyszcząc w koczku każdy loczek,
o czym przykrył koczek toczkiem,
lecz część loczków wyszła boczkiem.

DZIĘCIOŁ

Czarny dzięcioł

z chęcią

pień ciął.

GORYL

Turlał goryl po Urlach kolorowe korale
rudy góral kartofle tarł na tarce wytrwale,
gdy spotkali się w Urlach
góral tarł, goryl turlał

chociaż sensu nie było w tym wcale.

HUCZEK

Hasał huczek z tłuczkiem wnuczka
i niechcący huknął żuczka.
- Ale heca... - wnuczek mruknął

i z hurkotem w hełm się stuknął.
Leży żuczek, leży wnuczek,
a pomiędzy nimi tłuczek.
Stąd dla huczka jest nauczka
by nie hasać z tłuczkiem wnuczka.

ŻABA

Warzy żaba smar,
Pełen smaru gar,
Z wnętrza gara
Bucha para,
Z pieca bucha żar,
Smar jest w garze,
Gar na żarze,
Wrze w żarze smar.

JAMNIK

W grząskich trzcinach i szuwarach
kroczy jamnik w szarawarach,
szarpie kłącza oczeretu
i przytracza do beretu,
ważkom pęki skrzypu wręcza,
traszkom suchych trzcin naręcza,
a gdy zmierzchać się zaczyna
z jaszczurkami sprzeczkę wszczyna,
po czym znika w oczerecie
w szarawarach i berecie.....

KRÓLIK

Kurkiem kranu kręci kruk,
kroplą tranu brudząc bruk,
a przy kranie,
robiąc pranie,
królik gra na fortepianie.

KRUK

Za parkanem wśród kur na podwórku
kroczył kruk w purpurowym kapturku,
raptem strasznie zakrakał

i zrobiła się draka,
bo mu kura ukradła robaka.

PCHŁA

Na peronie w Poroninie
pchła pląsała po pianinie.
Przytupnęła, podskoczyła
i pianino przewróciła.
W gąszczu szczawiu we Wrzeszczu
klaszczą kleszcze na deszczu,
szepcze szczygieł w szczelinie,
szczeka szczeniak w Szczuczynie,
piszczy pszczoła pod Pszczyną,
świszcze świerszcz pod leszczyną,
a trzy pliszki i liszka
taszczą płaszcze w Szypliszkach!

MUSZKA

Mała muszka spod Łopuszki
chciała mieć różowe nóżki -
różdżką nóżki czarowała,
lecz wciąż czarne nóżki miała.
- Po cóż czary, moja muszko?
Ruszże móżdżkiem, a nie różdżką!
Wyrzuć wreszcie różdżkę wróżki
i unurzaj w różu nóżki!




Temat: Czy hodowla psów to dobry biznes ?
i to jest chyba cala prawda o hodowli psiakow, sama tego nie doswadczylam ale moja
Mama wychowala psia rodzine foxterierow, z tego co opowiada to praca od switu do nocy i
prawdziwym wynagrodzeniem jest radosc jaka te male psiny porzynosza a nie forsa - ledwie
zwracaja sie koszta utrzymania szczeniat i matki /wet, lekarstwa, dobra zywnosc + duzo
pracy/.
Taki mam pomysl na starosc, marzenie - miec hodowle psow .
mam nadzieje, ze finansowe troski beda juz mi obce wtedy i bede mogla czerpac z tego
przyjemnosc : )
pozdrawiam,
aniutek

Gość portalu: Bejotka napisał(a):

> znam człowiekam który w domu jednorodzinnym z ogródkiem hoduje chyba powyżej 20
>
> jamników. Psy są pozamykanne w pokojach ponieważ niektóre sunie mają cieczkę
> więc trzeba oddzielić je od samców. Tam przeważnie jakaś suka ma szczeniak więc
>
> ona też wymaga oddzielenia........... co Ci będę gadać.
> Ja sama miałam "hodowlę" tzn. moje sunie miały w sumie 3 mioty- urodziło się z
>
> tych miotów 4+4+3 = 11 szczeniaczków ( oczywiście w ddużym odstępie czasowym)
> Pracy przy szczeniaczkach i ich mamusi co niemiara - kto to przeżył ten wie o
> czy mówię.
> Pozatym nie każdemu byłam skłonna sprzedać szczeniaczka.... bo jak przyszli
> ludzie i mówią że oni tego pieska to chcieli dla dziecka kupić na "komunię" -
> to ja na to żeby sobie do sklepu poszli i zabawkę dziecku sprawili a nie żywe
> stworzonko i............nie sprzedawałam w takich przypadkach.
> Pytasz czy jest z tego zysk???????????????????
> W zeszłym roku zachorowała moja sunia która ani razu nie miała dzieci koszty
> jej leczenia wyniosły 3 tys - w takim przypadku człowiek płaci i liczy na cud
> że piesek wyzdrowieje a nie myśli o zyskach i stratach.
> Reasumując moja "hodowla" nie przyniosła mi nigdy zysku gdyż więcej pieniędzy
> wydałam na pieski niż z nich otrzymałal "dochodu" ale ile miłości, czułości z
> ich strony doświadczyłam- tego się nie da przeliczyć na żadne pieniądze świata-
> i to jest mój zysk




Temat: najpięknieszy pies
Nie, koza, to nie tu jest problem. Akurat labradory maja zakodowany genetycznie
brak agresji. Uznawane sa za jedna z najbardziej inteligentnych i pojetnych ras-
moga zapamietac i rozpoznawac do 60 roznych slow/komend/polecen. To
tradycyjnie najlepsze psy pzrewodniki, wlasnie ze wzgledu na te swoja
pojetnosc. Natomiast agresja sie pojawia w sytuacji niewlasciwego prowadzenia
hodowli. Poniewaz ta rasa stala sie w Polsce niezwykle popularna, zaczela sie
masowa produkcja, dodatkowo ulatwiona zmienionymi przepisami hodowlanymi (
kiedys tylko 6 szczeniakow dostawalo metryke, co pozwalalo na wyeliminowanie z
hodowli slabych lub strachliwych egzemplarzy- na calym swiecie taki szceniaki
odrzucone z hodowli spzredaje sie jako pety i sie sterylizuje), a teraz ile sie
urodzi i ile razy w roku, wszystkie maja metryke. Dodatkowo, poniewaz w Polsce
jest wyjatkowo malo importow- znaczy psow kupowanych do reprodukcji z innych
linii hodowlanych na swiecie, sila rzeczy dochodzi do niewlasciwego
krzyzowania, zbyt bliskiego lub z niewlasciwych linii. A to powoduje ze
pojawiaja sie egzemplazre z niewlasciwym materialem genetycznym niosacym miedzy
innymi agresje. ta sama zabawa zreszta dotyczy wszystkich nadmiernie
popularnych swego czasu ras. Skad np agresja u jamnikow? Pzreciez to nie jest
pies kanapowy, tylko norowiec na lisy!!!! A setery? Psy plochacze trzymane w
malych mieszkaniach. Skad opinia ze labradory niszcza wszytsko co popadnie do 2
roku zycia? Bo to pies o niewyczerpanej nergii wymagajacy duzej ilosci ruchu (
minimum 15 km dziennie spaceru),a sa trzymane w malych mieszkaniach, zamkniete
8 godzin w domu, same w dodatku.. Oczywiscie to nie jest tak, ze wszytskie sa
takie....




Temat: Szczenie chce rządzić!!!!!!!!!!
Nie chce sie tu za duzo wymadrzac, ale po prostu przeszlismy przez ten trudny
etap - rzadzenia psa w domu, lacznie z ugryzieniem domownika! A nie ma rasy
bardziej upartej niz jamnik, wiec odkrecanie jego pozycji w domu wymagalo
wyrzeczen i zelaznej dyscypliny. Trwalo to pare miesiecy!!! Lepiej wiec zaczac
uczyc szczeniaka niz oduczac doroslego psa, a szczegolnie duzego (chociaz nasz
maly, to potrafi byc grozny, zadziorny jest okropnie, dominujacy absolutnie,
gdzie tylko sie da)).

Do swoich doswiadczen, podanych na gorze, dodalabym tez, jak poprzednicy,
szkolenie - chocby (najpierw) domowe. Pies sie wtedy uczy i cieszy, wyrabia sie
w nim motywacje. Nagroda wcale nie musi byc smakolyk (nasz tez ich nie lubil),
wrecz nie powinien byc, bo ile "ciasteczek" mozna wcisnac psu w trakcie nauki.
Niech to bedzie ton glosu, pieszczota, poglaskanie, podrapanie za uszkami.

I co do rozmawiania z psem - podobno nie nalezy wlasnie z psami "rozmawiac" jak
z ludzmi. Pies czeka bowiem na - i wylapuje - znane sobie slowa, dzwieki, ktore
wywolaja u niego odruchy warunkowe, na tym mechanizmie ma polegac tresura; w
potoku gadania natomiast glupieje i obojetnieje na ciag dzwiekow. Oczywiscie ja
tez sobie czasami "pogadam" z nim, ale kiedy od niego czegos wymagamy, to
polecenie jest krotkie i wyrazne (zazwyczaj polaczone z gestem), latwiej je
wtedy kojarzy. Wydaje mi sie to wazne w trakcie nauki.

No i pies nie moze byc na pozycji, poziomie czlowieka (fotele, lozko itd...,
nie moze "podejmowac decyzji" o zabawie, jedzeniu itd...). Musi pozwolic panu
czy pani odebrac sobie kasek (przydaje sie, gdy chwyci cos podejrzanego w pysk,
poza tym chodzi o zasade dominacji, oczywiscie nie nalezy mu zabierac ciagle
jedzenia dla zabawy, ale warto to cwiczyc czasami). Aha, i cwiczylismy
podchodzenie do miski z jedzeniem tylko na polecenie. Czasami mi sie serce
krajalo, a jemu slina ciekla, ale przetrzymywalismy go chwile, zanim mu sie
pozwolilo jesc. Znow chodzilo o ustalenie hierachii waznosci w stadzie.

Karac tonem glosu (nigdy klapsem reka!). Przycisnac kark do ziemi, chwycic za
pysk, nie pozwolic mu sie ruszyc.

Nam sie udalo. Teraz wolno mu juz siadac na naszej wersalce (sami tez to
przeciez lubimy - przytulic sie:-)), ale na jedna krotka komende natychmiast z
niej zeskakuje, zrobil sie naprawde karny, czasami jest zly i sie obraza:-)),
wtedy idzie na swoje poslanie i nie chce przyjsc (szanujemy to:-)), chyba ze
musi, wtedy nie ma, ze boli, przychodzi, rozpoznaje to po tonie glosu. Na
podloge moze spasc najsmakowitszy kawalek miesa, ale go nie ruszy, gdy mu nie
pozwolimy.




Temat: Rasowe-gorsze?
po pierwsze : fritzek daj sobie luzu bo tak sie uwziales na gaz ze wszedzie za
nia lazisz. az sie czytac tego nie chce jak sie czepiasz wszystkiego co napisze.
gaz nie przejmuj sie, jak czlowiek ma swoje zdanie i nie boi sie go wyrazic to
zawsze sie go czepia bo kluje w oczy ;)
kazdy ma prawo miec psa jakiego tam chce czy kota. ale juz kiedys pisalam ze w
czasach przepelnionych schronisk kupowanie rasowych zwierzat za ciezkie
pieniadze wydaje mi sie fanaberia. mowicie o pewnosci co do charakteru, ale ta
pewnosc jest tylko pozorna. zawsze sie moze trafic cos innego niz mysleliscie.
nigdy nie kupialabym kota rasowego wiedzac jak wielu dachowcow jest
nieszczesliwych. tu sie zgadzam z gaz, psa czy kota powinno sie brac z potrzeby
serca, zeby uratowac jakiegos nieszczesnika przed zlym losem.
psa mialam bo sam mnie znalazl, mialam 10 lat wywalczylam z mama ze Diane
wezmiemy, potem odchowalismy szczeniaki. i nie zapomne obrzydliwej paniusi z
tlustym jamnikiem ktora powiedziala mojej mamie ze jest wyrodna matka (!) bo
wziela brudnego kundla, ktory niewiadomo co dzieciom zrobi.
kot rowniez sam mnie znalazl, nastepnego wzielam juz sama ze schroniska, a
potem jeszcze 2 kolejne. raz sie przyplatal taki koslawy chudy kot , caly w
strupach i z pchlami i innym robactwem. zaczelam go leczyc ale pewnego dnia
zniknal. pewnie zli ludzie go zabili bo byl chory i brzydki. a ja go pokochalam
od razu, ale niestety nie bylo nam dane
u nas na osiedlu same rasowce, a szczeniaczek lezal w blocie i slyszalam jak
rodzice mowili do dzieci : nie ruszaj bo to kundel i brzydki.
i jak sobie patrze na taki swiat to sobie mysle : a miejcie sobie te Wasze
rasowce a ja na taki luksus nie moge sobie pozwolic bo kto sie zajmie tymi
brzydkimi kudlami. i dobrze ze takich ludzi jest wiecej.jak mam dac kilka tys
za psa czy kota to wole wziac jakies nieszczescie i je wyleczyc.
lepsza "inwestycja"




Temat: W Krakowie rottweiler pogryzł 5-latka
miałam w domu dwa psy rasy rottweiler, a także dwójkę dzieci
i to dwa najsłodsze cielaczki jakie w życiu widziałam i jaka mają cierpliwość
do tych wrednych bachorów, które ciągneły je za uszy, siadały na nich i robiły
wiele innych rzeczy za plecami dorosłych domowników zanim po paru klapsach i
latach w końcu z tego wyrosły, te psy są wspaniałe może dlatego że miały
świadomość tego że kiedy usłyszę piszczenie, to nie muszą używać zębów by
pozbyć się dzieciaków, których zresztą zawsze bronią i pilnują, nigdy nie
tolerowałam znęcania się nad zwierzętami u mnie w domu
są to psy obronne bo nie wpuszczają na teren posesji dorosłych których nie znają
w moim domu odkad pamietam zawsze były jakieś psy różnych ras i jamniki, i
kundle, i owczarek niemiecki z którym wiąże się większość mojego dzieciństwa bo
był ze mną przez 14 lat
ale jedyny pies który kiedykolwiek użył zębów wobec domowników to owczarek
szkocki - collie czyli jak większość ludzi kojarzy "Lassie"
rasa określana w książkach jako pies obdarzony dobrym charakterem,
przyjacielski, energiczny na świeżym powietrzu, ostrożny wobec obcych i bardzo
przywiązany do właściciela i jego rodziny
ani słowa o agresji, ten pies był wzięty ze schroniska, pies po przejściach
rodzice musieli go oddać ponieważ bali się o mnie i rodzeństwo, ale jestem
pewna, że gdyby ten pies byłby w mojej rodzinie od szczeniaka nigdy nikt nie
mógłby powiedzieć, że to agresywny pies, a na pewno nie wobec domowników
każde psa można nauczyć agresji TO WINA CZŁOWIEKA
ja kocham moje psy z początku nawet bałam sie tej rasy rottweiler("psy
mordercy"), ale teraz po latach wiem...
nie zamieniłabym ich na żadne inne



Temat: Szukam domu dla 9-cio miesiecznego szczeniaczka :)
hmm, no dziekuje bardzo za troske i wasze rady naprawde doceniam to
ale chyba pochopnie ocenilyscie sytuacje kompletnie nie wiedzac nic
na temat mojej rodziny, sytuacji i doswiadczenia z psami. Fakt,
przyznaje samego rota nigdy nie mielismy ale psow mialam w swoim
zyciu kilka a ostatnio jednorazowo nawet dwa i teraz wlasciwie jest
to krotki dwuletni okres przerwy kiedy psa nie posiadamy.
Rozwazalismy powtorne dodanie takowego czlonka do naszej rodziny i
myslelismy o powaznej, duzej obronnej rasie. Akurat przypadek ze
dziewczyna ma psa ktorego musi oddac a my rozmawialismy na temat
ewentualnej adopcji starszego szczeniaka rowniez.Jeszcze jedno,
najstarsze dziecko mam prawie dorosle, sredni jest w wieku szkolnym
na tyle duzy ze nie widze zadnych problemow, jedynie co mnie
zastanawialo to moj niespelna dwulatek ale w koncu nie jestesmy
jedyna rodzina ktora posiada psy i dzieci! Mamy ogromny dom i wielka
ogrodzana yarde, mieszkamy praktycznie na wsi wsrod jezior i lasow
gdzie sa doskonale warunki dla kazdego praktycznie psa. Moj zawod
pozwala mi na kilkakrotne bycie w domu w ciagu dnia moge nawet
pracowac z domu (co tez czesto czynie zwlaszcza zima) zreszta o 2.30
jest juz moj najstarszy syn w domu. To nie jest tak ze nikogo w domu
nie ma a ja sobie biore dodatkowy obowiazek. Akurat jesli chodzi o
kryteria adopcyjne to uwazam ze jestesmy w doskonalej sytuacji.Jestem
w doskonalym kontakcie z wlascicielka Saschy, znam jego
historie,rozwoj, bolaczki, choroby itd wiem z jakiej hodowli pochodzi
- to byly moje podstawowe i pierwsze pytania, mam kontakt i namiary
na breeders skad Sascha sie wywodzi. Zaliczylismy kilkadziesiat
rozmow z trenerami z mojej lokalnej szkoly dla rotkow, maly pojdzie
natycnmiast na intensywna tresure. Poza tym od soboty jest u nas
tematem numer jeden, przygotowywujemy psychicznie siebie i dzieci na
przyjecie mlodego. Zreszta....co ja sie tlumacze. Po prostu troche
dotknelo mnie ze zaczelyscie wypowiadac sie na temat kompletnie wam
nie znany, nie majac pojecia ani wiedzy czy ja mam czy nie
jakiekolwiek doswiadczenie z psami i co my jako rodzina czujemy i
uwazamy. Sascha bedzie z nami mieszkal bo tak chcemy jako rodzina
podejmujac swiadoma i przemyslana decyzje po konsultacjach ze
specjalistami, trenerami i obecna wlascicielka psa. Naprawde
chcialabym zeby nie bylo dziwnych komentarzy na ten temat. Osobiscie
nie wyobrazam sobie jak mozna miec np. jamnika ale nie moja to sprawa
i nie wtracam sie. Pozdrawiam



Temat: Komu pozwolić na groźnego psa
Jak najbardziej popieram wszelkie działania mające na
celu "uporządkowanie" psiego problemu. Sam posiadam psa i często
spotykam się z nieodpowiedzialnością (i bezkarnością)
różnych "posiadaczy psów". Tak się składa, że posiadanie psa, to
przede wszystkim odpowiedzialność. Problemem polega jednak
głównie na:
1. Braku odpowiedniej wiedzy na temat psów i dostępu do niej.
Rzadko kiedy hodowcy przekazują pełne informacje na temat
oferowanych szczeniąt, również rzadko decydują się o
nierozmnażaniu osobników agresywnych. Problemem jest również
socjalizacja szczeniąt. Prawdą jest, że szczeniaki, główne
doświadczenia życiowe nabywają w okresie pomiędzy 6 a 16
tygodniem życia. Tylko pies, który w tym czasie będzie spotykał
się z różnorodnymi sytuacjami, w przyszłości będzie spokojnym i
miłym towarzyszem. Szczeniaki trzymane w izolacji będą miały
skłonności do agresji (tak się bowiem składa, że w naturze psa
jest ucieczka lub atak na nieznane - a, że uciec nie zawsze
może...). Do tego dochodzą stosowane u nas (w większości
przypadków) "agresywne" metody szkoleniowe. Niestety dotyczy to
również szkoleniowców z ZK, którzy stosują metody sprzed wieku.
Nic dziwnego, że psy tak traktowane są nerwowe i agresywne.
Książki dot. wychowania i szkolenia psów dostępne na naszym
rynku (wydania w języku polskim) są przestarzałe a metody
polecane w nich, stosowane przez
niedoświadczonych "szkoleniowców", powodują więcej szkód niż
pożytku.
2. Braku dobrej woli ze strony władz gmin i miast. Skutkiem tego
jest brak "wybiegów" dla psów i z konieczności musimy szukać
miejsc, gdzie nasze czworonogi mogą sobie pobiegać. Propozycja
aby takie wybiegi organizować w miejscach "które wyznaczą gminy
(nie mogą to być jednak tereny w pobliżu żłobków, przedszkoli,
szkół, parków miejskich i "pasa drogi publicznej")" jest,
delikatnie mówiąc, chybiony - gdyż od razu wskazuje się, że ma
to być na obrzeżach miast - czyli ktoś, kto nie ma samochodu a
mieszka w centrum dużego miasta, nigdy tam nie trafi. Poza tym
autorzy przepisu "zapomnieli" o socjalizacji psów. Proponuję,
aby takie miejsca były właśnie w parkach i w pobliżu placów
zabaw dla dzieci, aczkolwiek ogrodzone i odpowiednio wyposażone -
niech to będą place zabaw dla psów a nie tylko "toalety".
3. Jeżeli zaś chodzi o listę ras niebezpiecznych, to jest to po
prostu czysta paranoja. Każdy pies może być niebezpieczny.
Jamnik może poważnie pokaleczyć 2-3 letnie dziecko, a pies
ważący 20-30 kg może poważnie zagrozić dorosłemu człowiekowi.
Zamiast tego proponuję, aby wreszcie przestać wymyślać "rasy
niebezpieczne" tylko powiedzieć wprost: wszystkie psy muszą
przejść testy psychiczne. Te które okażą się agresywne muszą
podlegać szkoleniu a te, których agresja jest "wysoka" muszą być
wysterylizowane (i nie ma znaczenia, czy jest to mieszaniec, czy
też wielokrotny champion) albo, niestety, uśpione.
4. Należy ponadto wprowadzić nadzór nad "ośrodkami
szkoleniowymi". Poziom, który reprezentują niektóre (a w
zasadzie większość) tych "szkół dla psów" jest żenujący. I wcale
Związek Kynologiczny nie gwarantuje odpowiedniego poziomu
szkoleń. Spotkałem wiele psów (i ich właścicieli), które mając
ukończone kursy i zdane egzaminy (chodzi o PT) prezentowały
żałośnie niski poziom posłuszeństwa, nie wspominając
o "równowadze psychicznej".
5. Jednocześnie należy wprowadzić obowiązek "rejestracji"
wszystkich psów. I nie chodzi tu o pobór opłat, ale o kontrolę
stanu zdrowia zwierząt. Proponuję, aby obowiązkowe były nie
tylko szczepienia przeciw wściekliźnie, ale również wszystkie
pozostałe, mające na celu zabezpieczenie psów przed chorobami
typowymi dla nich. Ponadto jestem za obowiązkiem
posiadania "świadectwa zdrowia" psa, świadczącego, że jest on
pod stałą opieką weterynaryjną. Jest to (zdrowie) podstawowy
warunek, aby pies mógł przebywać w miejscach publicznych.