Wyświetlono posty znalezione dla słów: szablon Polskie placówki





Temat: 1

Według mnie to temat CBR jest ciekawy jako że mam ogromne zamiłowanie do nauki. Szczególnie jeśli chodzi o systemy IT i w sumie grupa 4 osób jest w stanie stworzyć rozwiązania które wpłyną na np lepsze funkcjonowanie firm.

Powiedzmy że jest grupa która zakłada Centrum Badawczo Rozwojowe,
Grupa ta tworzy generator portali internetowych korzystających z bibiliotek Zend Framework PHP. Powiedzmy że uruchamiasz program i wybierasz co ma być zawarte w projekcie, czy ma być system logowania, jeśli tak to jaki, czy ma być system newsów, forum itd. Wygenerowany projekt wymagałby jedynie stworzenia layoutu dla projektu, tworzonego indywidualnie dla klienta. Tym samym polskie (ale nie tylko) firmy będą w stanie szybciej wykonywać projekty i dostarczać swoje produkty klientom.

Inny pomysł:
Tworzony jest odpowiednik oprogramowania używanego w administracji Państwowej, z tym że pod systemy Linux. Przez co placówki państwowe posiadając odpowiedniki które są niezbędne do wykonywania pracy będą mogli używać darmowych systemów operacyjnych np. Ubuntu, Debian, Fedora, czy Mandriva lub inny. Ktoś policzył kiedyś ile kosztuje podatnika zakup oprogramowania MS Windows przez placówki państwowe i te pieniądze zostałyby w budżecie.

Pomysłów na działalność placówki CBR można mnożyć. Jednak nie jestem biznesmenem i po to założyłem ten temat żeby znaleźć odpowiedzi jak ja i osoby które by pracowały na rzecz CBR, mogłyby się utrzymać. Dodam że nie utrzymuje mnie mama i tata i że nie mam nikogo kto by mnie utrzymywał. Zatem praca w CBR jako wolontariusz odpada. Jednak gdyby dało się z tego utrzymać to byłoby czymś wspaniałym tworzyć nowe rozwiązania które będą przydatne i używane przez ludzi, instytucje czy firmy.

Moje pytanie:
Jak coś takiego założyć?
Jak to ma na siebie zarobić?
i co powinienem wiedzieć na ten temat?


nie znam się za bardzo na tworzeniu stron ale wiem że istnieją różnego rodzaju CMSy (również darmowe) i wydaje mi się, że to jest coś podobnego do tego o czym piszesz.
Więc już pojawiła się jakaś tam nieokreślona dokładniej konkurencja.

1. Jak coś takiego założyć?
w tym pytaniu Ci raczej nie pomogę bo nie wiem za bardzo
2. Jak to ma na siebie zarobić?
a) za stworzony projekt graficzny, szatę graficzną, layout itp albo coś w stylu "płatne gotowe szablony"
b) abonament za udostępnienie programu
c) być może jakieś reklamy na każdym wygenerowanym portalu
d) płatne dodatkowe opcje
e) hosting ?
f) program partnerski
3. i co powinienem wiedzieć na ten temat?
a) jak coś takiego założyć
b) jakie będzie to generować koszty
c) czy ludziom się to spodoba (analiza, ankieta itp)
d) czy istnieje ewentualna konkurencja
e) czy w przyszłości powstanie konkurencja jeżeli obecnie jej nie ma
f) hmm

pozdrawiam
Marcin



Temat: "MEN ma gest, ale bez sensu", czyli fundusze unijn
źródło:"Gazeta Wyborcza"

Ci, którzy widzą, dostali sprzęt do brajla. Ci, którzy słyszą i mówią - zestawy do języka migowego. A ci na wózkach - narzędzia do badań w terenie.

W łódzkiej podstawówce nr 111 nie ma żadnego niewidomego. Ale szkoła dostała sprzęt dla uczniów niewidomych za 76 tys. 963 zł. Chce go oddać, ale MEN od roku milczy. Brajlowskie multilektory i notesy leżą w sali logopedycznej pudło na pudle. Niedawno skończyła się na nie gwarancja.

Koniec 2005 r. Dyrektorka Zespołu Szkół Specjalnych nr 5 w Łodzi Anna Burdyka odbiera telefon z kuratorium. - Pytali, czego mi trzeba, bo są pieniądze z Unii. Ponad 100 tys. zł tylko dla mojej szkoły! Tyle co nowy mercedes! Pomyślałam: wreszcie będę miała w pracowniach full wypas.

Uczniowie "Piątki" są upośledzeni umysłowo lekko i umiarkowanie. Wielu z ADHD i padaczką. Burdyka zamówiła głównie przyrządy do ćwiczeń.

Przeglądarka za 4,2 tys. zł!

Paczki przyszły w styczniu 2006 r. Burdyka: - Szok! Jakieś plansze, kable, kalendarze, ludziki, szablony... Większość rzeczy absolutnie nieprzydatna! Np. zestawy do nauki języka migowego, choć żaden z moich uczniów nie musi się go uczyć.

Dyrektorów obdarowanych szkół zdumiały ceny.

Burdyka: - Pudełko z elementami do nauki znaków drogowych za 1035 zł! Tyle zarabia pan Adam, szkolny konserwator, który pomagał mi rozpakowywać dary. Aż mi wstyd było.

Pomoce dydaktyczne dostało 1350 szkół specjalnych i integracyjnych w całym kraju. Projekt koordynuje MEN. Do czerwca 2008 r. ma wydać 472 mln zł; w 75 proc. to pieniądze z Unii Europejskiej. Dotychczas MEN kupił tych pomocy za 200 mln zł.

Już na początku 2006 r. dyrektorzy ośmiu łódzkich szkół napisali do ministra edukacji, że MEN źle wydaje te pieniądze. Sprzęt jest archaiczny, w dodatku niebotycznie drogi - piszą. Przykłady: plastikowa przeglądarka do 17 obrazków - 4,2 tys. zł (przeciętny odtwarzacz DVD kosztuje 300 zł); 20 kompletów domina z magnesami - 3 tys. zł, podczas gdy w sklepie komplet kosztuje ok. 15 zł!

Resort uspokajał: "Dokonane zostaną korekty w zestawach, (...) aby następne były w pełni przydatne i nie budziły zastrzeżeń".

Zbadajcie gęstość gleby

Po kilku miesiącach szkoły dostają kolejne pomoce. - Znów osłupieliśmy - mówią nauczyciele z łódzkiej "Piątki". - Dostaliśmy sprzęt do badania gęstości gleby. Zbyt skomplikowany dla uczniów upośledzonych umysłowo. Albo czujnik ciśnienia absolutnego. Do obserwacji ciśnienia bardziej przydaje się materac, który można pompować.

Gimnazjum nr 43, gdzie zdrowi uczą się z niepełnosprawnymi fizycznie, dostało m.in. sprzęt do badań w terenie. - Nam niepotrzebny, bo samo wyjście ze szkoły uczniów na wózkach zajęłoby całą lekcję - mówi dyrektor Krzysztof Jurek.

Łódzkiej integracyjnej Szkole Podstawowej nr 111 podarowano sprzęt dla niewidomych: notesy brajlowskie z syntezatorem mowy, urządzenia czytające tekst z komputera i przekształcające go w znaki brajlowskie. Tyle że nie tu ma żadnego ucznia niewidomego!

W październiku 2006 r. szkoła napisała do MEN, żeby przekazać sprzęt tam, gdzie się przyda. - Do dziś nie ma odpowiedzi. A niedawno szkoła dla niewidomych w Laskach straciła pomoce w pożarze. Może MEN oddałby ten sprzęt Laskom - mówi dyrektorka Małgorzata Tomaszewska.

Za wydawanie milionów na pomoce dydaktyczne i przetargi na ich dostarczenie odpowiada departament kształcenia ogólnego i specjalnego MEN. Chcieliśmy zapytać: • Dlaczego szkoły dostają nieprzydatny sprzęt? • Kto sprawdzał, ile podobne pomoce kosztują w firmach, które nie startują w przetargach? • Czy zakupy MEN odpowiadają zamówieniom szkół?
źródło: "Gazeta Wyborcza"
Ceny rzeczywiste, bo z katalogu

Sekretarka nie dopuszcza do rozmowy z urzędnikami. Odsyła do biura prasowego. Biuro odpisuje, że MEN poprosił kuratorów o "zebranie danych z placówek", które "wnikliwie analizował".

A ceny? "Zostały określone na podstawie cen katalogowych, są więc rzeczywiste". Kto je określił? Czy chodzi o katalogi firm startujących w przetargach? MEN nie wyjaśnia.

Głównym dostawcą jest Edukacja Polska. - Nasze wyroby są droższe od tandetnych pomocy dydaktycznych z poprzedniej epoki, ale na nieporównanie wyższym poziomie technologicznym, merytorycznym i jakościowym - tłumaczy wysokie ceny Krzysztof Bochus z Edukacji Polskiej. - Cena katalogowa to cena ofertowa, po jakiej producenci sprzedają wyroby wszystkim kontrahentom, w tym resortowi edukacji.

Pytamy dyrektorów, co by kupili, gdyby sami mogli wydać pieniądze z UE. Burdyka: - Ławki z regulowanymi blatami. Lektury, kredki, plastelinę, farby, pędzle, glinę, tusz do drukarek. Tego idą tony.

Dyrektorzy szkół integracyjnych dodają: pracownie do rehabilitacji, tartanowe nawierzchnie na boiska, tablice interaktywne i komputery dla uczniów nieporuszających rękami. - Są takie. Drogie, ale pieniędzy wydanych na nieprzydatne pomoce by wystarczyło - mówi dyrektor Jurek.





Temat: artykuł w zaborczej o naziolskich sloganach
http://miasta.gazeta.pl/bialystok/1,35241,4429313.html

Monika Kosz-Koszewska 2007-08-23

"Młodociani skini odpowiedzą za swastyki"

Policja zatrzymała trzy osoby, które są podejrzewane o zdewastowanie miejsc pamięci po białostockich Żydach. W mieszkaniu 17-latka znaleziono farby i szablony do malowania neonazistowskich symboli zrobione z okładki podręcznika do gimnazjalistów.

Fot. Michał Jasiulewicz / AG Do mieszkania chłopaka, policja weszła o 10 rano. W jego pokoju znaleziono przedmioty wykorzystywane w nocnych akcjach nazistów, na komputerze zakazane treści związane z szerzeniem nienawiści na tle rasowym, a na ścianie polską flagę z napisem "nazi-skins" i celtyckim krzyżem.

Siedemnastolatek mieszka z rodzicami. Ale zdaniem policji nie interesowały ich zupełnie faszystowskie zainteresowania syna. Policja zresztą była bardzo tajemnicza i zasłaniała się dobrem śledztwa. Nie dowiedzieliśmy się, gdzie chłopak się uczy, czy ma rodzeństwo.

Podobno nie wykazał żadnej skruchy, przesłuchiwany wręcz szczycił się, że jest skinem. Wiadomo, że należy do zorganizowanej grupy o przedziale wiekowym 15-17 lat. Ma już przedstawione cztery zarzuty: obrazy uczuć religijnych, propagowania faszyzmu, publicznego znieważenia grupy ludzi i znieważenia miejsc spoczynku zmarłych. Grozi mu do trzech lat więzienia.

Około godziny15 policja zatrzymała kolejnych dwóch skinów, podejrzewanych o podobne przestępstwa. Mają po 16 lat, jeden za nich mieszka na osiedlu Piasta, drugi w okolicach Zwierzynieckiej i Mickiewicza. Grozi im postępowanie przed sądem dla nieletnich, co może oznaczać nadzór kuratora, a tym samym ograniczenie praw rodzicielskich. Sąd ma prawo obciążyć opiekunów kosztami usunięcia zniszczeń.

Pierwsze swastyki pojawiły się na kilku blokach i pawilonie przy ul. Warszawskiej 9 sierpnia.

- Już 10 sierpnia mieliśmy pewność, kto namalował te symbole. Zaczęliśmy działać dwutorowo przez patrole i infiltrację podejrzanego środowiska - chwalił się na specjalnie zwołanej konferencji Jarosław Stankiewicz, komendant miejskiej policji.

Jednak 13 sierpnia nad ranem naziści zbezcześcili kirkut przy Wschodniej i pomnik powstańców białostockiego getta przy Żabiej, a w ostatnią niedzielę olbrzymie swastyki oszpeciły miejsce upamiętniające dom Zamenhofa.

- Do sukcesu przyczyniła się wspólna walka miasta, policji i mediów - przyznaje Jacek Dobrzyński, rzecznik prasowy podlaskiej policji. - Nie można jednak na tym poprzestać, bo obawiamy się, że mogą pojawić się naśladowcy.

Działania policjantów doceniło miasto. Za prace pełną poświęcenia, jak to ujął wiceprezydent Aleksander Sosna, przekazał komendantowi miejskiej policji pięć tysięcy złotych nagrody. Policja pieniędzy nie weźmie dla siebie, całą sumę podarowała placówce opiekuńczo-wychowawczej nr 2 w Białymstoku.

Źródło: Gazeta Wyborcza Białystok