Wyświetlono posty znalezione dla słów: szablon dyplomu do książki





Temat: Strona dla maturzystów
O jak dobrze, że znów tu zajrzałam.

Prace uczniów: Faktycznie w pracach występują błędy ale proszę zauważyć, jak oceniamy prace maturalne, jakie błędy dyskwalifikują prace a jakie nie. Prosze zauważyć, że zawsze opisujemy dział prac jako: Szablony lub prace uczniów. Zawsze też doradzamy żeby skorzystać z nich jako szablonu. Pozatym sa to oryginalne prace uczniów naszej szkoły, zamieszczamy je takie jakie są, i patrząc na nie chyba dobrze świadcza o naszych uczniach.

Odnośnie argumentu, że nauczyciel nie jest egzaminatorem to prawda Andrzej - nasz nauczyciel nie jest egzaminoatorem ale przygotowuje do matury już kilka ładnych lat, nigdy nie zdarzyło sie jego uczniowi zdać poniżj 80% matury rozszerzonej. Pozatym pisząc zapewne 'każdy argument w nowym akapicie' miał na myśli część główną pracy gdzie argumenty wprowadza się m.in za pomocą zwrotów: First of all, Moreover, itp,

Odnośnie błędów to faktycznie mogą się zdarzyć, naszą stronę tworzy około 20 różnych redaktorów w tym dzieciaki, które też chętnie się angażują, jest to świetna forma edukacji dużo lepsza niż ślęczenie w książkach.

Nasze szkoła 'English Academy' działa od około 5 lat i nigdy nie zdarzyło nam się by nasz kursant nie zdał matury lub zdał z niskimi notami.

Dziękuję mimo wszystko za uwagi, błędy naszych redaktorów poprawiamy na bieżąco.

Natomiast zwrot 'sami nie rozumiecie...' uważam za złośliwy i krzywdzący szczególnie od osoby, która uprawia regularne spamowanie for dyskusyjnych a strona www.engielski.pl/nauka cóż...bez komentarza.

Wydaje mi się, że lepiej jest próbowac coś zrobić dla uczniów społecznie nawet jeśli czasem zdarzają się błędy niż nie robić nic a z naszej działalności internetowej nie mamy żadnych przychodów.
Pozdrawiam
Ania

ps zainteresowanym osobom mogę przesłać dane naszych nauczycieli łącznie z dyplomami ukończenia uczelni wyższej lub certyfikat od cae +
a co do naszych młodych redaktorów to pomyślimy jak zaznaczać, który materiał pochodzi od nich a który od nauczyciela.



Temat: "Piekło samotności i bezrobocia" [ręce opadają] [GW]


doświadczenia człowieka, który spóźnił się na okres prosperity z
połowy lat 90., kiedy wielkie koncerny angażowały ludzi wprost z ulicy


Niezły text... Wynika z niego, że człowiek ten jest ok, tylko czasy nie
takie. Za późno się urodził a to przecież nie jego wina. Czasy się zmienią,
to jemu będzie dobrze, ino rzeczywistość musi się doń dostosować. lol....


Lucjan Sząbruk przybywa do Warszawy z mazurskiego miasteczka
z dyplomem wyższej uczelni w kieszeni nie wiedząc, że to nie wystarczy
do zdobycia najmarniejszej posady.


Już się pewnie zdążył dowiedzieć i zauważyć, że komuna już się skończyła i
sam dyplom zbyt wielu drzwi nie otwiera.


Z gorzką ironią Beśka opisuje fiasko kolejnych złudzeń
bohatera, który najmuje się do dorywczych prac, takich jak
telemarketing czy sprzedaż pizzy.


Zawsze może wrócić do siebie. W każdej chwili. Ciekawe, czy jest w książce


Warszawa - symbol wolności i Ziemia Obiecana wolnego rynku
zmienia się w upiorne piekło samotności i bezrobocia.


Oooo tak, czarrrna rozpacz w około. Wszystkim źle się wiedzie, wszyscy
zrozpaczeni a tylko garstce SIĘ udało. Znaczy się mieli szczęście, dali w
łapę albo mają tatusia ministra. Tak będzie dobrze brzmiało.  ;-


"Obce miasto, obcy ludzie. Chodzisz ulicami, do nikogo
cześć ani dzień dobry


No kurde, tutaj nie wioska, gdzie się wszyscy znają. Wystarczy pojechać
koło Sochaczewa na wioskę, aby dzieci bawiące się na drodze mówiły każdemu
dzień dobry. Niech mnie nikt nie próbuje wmawiać, że TYLKO w wawie obcy
ludzie na ulicy nie pozdrawiają się.


a jedyni, którzy się do ciebie uśmiechają, za
chwilę oznajmią ci, że królestwo boże jest blisko"


Do mnie tacy nie podchodzą, chyba wiedzą, że źle by trafili.  ;-P


w jednej ze scen Lucjanowi śni się deportacja wszystkich bezrobotnych
do zamkniętej dzielnicy, przypominającej getto.


Gdyby tak zamiast bezrobotnych stało dresiarzy, to byłby to sen wspaniały,
aż skoda, że tylko sen.  ;-


kiedy bohater wreszcie znajduje pracę, w wyobraźni niszczy
prześladujące go miasto, burzy wieżowce i bombarduje most
 Świętokrzyski, jakby grał w okrutną komputerową grę.


Ooojej, bezsilna zawiść...


wykształceniem i równie wysokimi aspiracjami. I to oni stają się
głównym tematem warszawskich historii, których autorami są również
imigranci


A ja uważam, że życie tych 'imigrantów' (czego ich się tak nazywa?) jest
nierzadko o stokroć ciekawsze od miejscowego, tutejszego blokersa,
stojącego pod klatką czy sklepem z puszką piwa i spluwającego na chodnik.
Przynajmniej w życiu tamtych przyjezdnych coś się dzieje, do czegoś dążą i
zapewne prędzej osiągną od takiego luja.


o parze młodych ludzi z dzielnicy apartamentowców, którzy pustkę
życia wypełniają zakupami i fitnessem.


Ech, kolejny dyżurny temat: młodzi, kreatywni, dobrze żyjący a mimo to
pustka życiowa.
Skąd taki szablon? Pachnie mnie to tzw. inżynierem cudzego szczęścia, co
zawsze drugiemu gotów jest "doradzić", że jak nie znajdzie w życiu miłości
i nie założy rodziny to będzie unhappy.


Kiedy w końcu Warszawa z wielkomiejskiej atrapy, jaką była w PRL-u,
stała się prawdziwą metropolią


Metropolią to owszem, jest ale europejską czy światową to już tak nie
zabardzo.
Borell dopiero co powiedział, że Polakom bliżej do Ukrainy niż UE. Słowa te
wywołały ciężkie oburzenie a przecież facet ma szczerą i absolutną rację.
Jeśli mowa jest o Mazowszu to trafił w sam raz - rdzenna część wschodu,
wszechrusi.


Czy warto było budować ten kapitalizm?


Warto. Chociażby po to, aby tego wschodu i prowincjonalizmu było coraz
mniej.







Temat: Problemy z nazwiskami uczonych (Rosja, Włochy)


Uważam, że to, co można przekazać używając języka ogólnego, nie musi
być ubierane w nic nie
wnoszącą terminologię. Sam zresztą tego dowiodłeś, kiedy pięknie i prosto mi
wyjaśniłeś, czym jest charakter markowowski, bez używania tego zestawienia


Bóg zapłać za dobre słowa.
Ale w  książce naukowej nie mogę tracić czasu na tłumaczenie
tego  co jest jasne.


| Ale żeby to  była ocena kompetentna, niech wcześniej się zapozna
| z moją dziedziną, np. pochodzi na zajęcia. Nie ma sensu oceniać i pisać
|  o czymś  czego się nie rozumie.

Do określenia poprawności językowej, jasności sformułowań nie jest konieczne
rozumienie terminów - aczkolwiek wskazane. Wyrazów zapożyczanych w momencie ich
przejmowania, wiele osób nie rozumie, ale ludzie szybko się uczą, bo jasno
sformułowany kontekst pozwala na przypisanie im określonego sensu. Gdyby więc
niezbędne terminy naukowe umieszczać w przejrzystym kontekście...


To jest bardziej skomplikowane. W wielu naukach, a już na pewno
w technicznych, nowe pojęcia powstają za granicą, a my je przyswajamy.
Tam też są inteligentni ludzie i skomplikowane języki (np. ile jest synonimów
w języku angielskim). Jeżeli oni wprowadzają formy przymiotnikowe
(np. markovian, hermitian, gaussian) to muszą mieć jakieś powody.
Nie ma co na siłę używać starego języka do nowych pojęć.
Nie da się inaczej powiedzieć (bez formy przymiotnikowej i bez utraty
sensu): "biały szum gaussowski".
Nie ma większego nieszczęcia niż poprawianie tekstu przez
niekompetentnego w danej dziedzinie  redaktora.
Z tego że redaktorzy od języka próbują wszystko wtłoczyć w stare,
słownikowe szablony wychodzą tylko dziwolągi ("obliczenia w komputerze",
"inicjacja obliczeń" -  dyskutowalismy o tym niecały rok temu).


| Mamy teraz na Politechnice Warszawskiej  system studiów dwustopniowych,
|  który pozwala na różne ciekawe kombinacje. Słyszałem o tym, że na studia
| II stopnia z informatyki (tzn. magisterskie), bez I-go stopnia, przyjęto
lekarza,
| dziennikarza, ekonomistę. Jeśłi skończą, będą magistrami z informatyki
| z dyplomem uczelni technicznej, nie będąc inżynierami.
| To taki eksperyment - podobno tak jest  w Ameryce, a w Europie będzie po nas.

I będziemy mieć takie ni to ni owo - jak dzisiejsi dziennikarze: ani socjologii
nie znają, ani prawa, ani politologii, a i po polsku dobrze pisać i mówić nie
potrafią - po prostu tak nijak są kształceni. Porządny dziennikarz powinien
mieć ukończone jakieś studia bazowe, a potem dopiero uczyć się rzemiosła.


Tutaj nie będę polemizował, bo mam podobne zdanie.


| Dlaczego nie mógłby  przyjść jakiś filolog polski?

Bo trochę mu do Warszawy za daleko


Ale na pewno i w waszym  mieście jest jakaś informatyka, elektronika,
czy automatyka. Poziom w różnych miastach w Polsce na "starych"
uczelniach jest bardzo wyrównany. Program nauczania może być podobny,
zasady (studia dwustopniowe) również.

--


        Andrzej K.





Temat: Kamery w Sopocie




:Tak tak... :-) W soomie ksiazka na podstawie ktorej powstala cala masa...
:innych s/f :-)
: Nie jestem pewien, czy z punktu widzenia lat powojennych bylo to takie
: s-f...

Ja tylko stwierdzilem fakt :-) Inna sprawa, ze te lata sa mi raczej odlegle.
Wiec wole sie nie wypowiadac ani powolywac.

: Nie jest Pan pierwsza osoba, ktora sie nie przejela Rokiem 1984. Jako
: informatyk (choc jeszcze bez dyplomu) powiadam, ze techniczne mozliwosci
: istnieja juz dzis. Pozostaje kwestia: ktora wladza pierwsza osmieli sie je
: zastosowac.

Nie przejalem sie? Dlaczego taka opinia? W kontekscie ksiazek wlasnie tak bylo
- byl to szablon, wzorzec do nasladowania - ktory byl w wielu przypadkach
realizowany. Co do samej wizji swiata zgadzam sie ze jest to do zrealizowania
i bynajmniej nie jest to pozytywne, ale... moze ktos juz aktuanie to
realizuje? :

: BTW: co oznacza "w soomie"? Mialo byc "w Sodomie", czy jak?

w Sodomie :Przeciez pasuje do kontekstu :
Moim zdaniem nie na temat i wbijanie szpilki :-) Ale to tylko IHMO.

:A tak szczerze i powaznie? Czy realnie nikt nie widzi sensu takich dzialan?

: Nie, nie widze. Ciul siedzacy za monitorem nie zareaguje w pore na wieksze
: zadymy. Na mniejsze tez nie. W niczym, IMHO, nie jest lepszy od jednego

Przeciez tam nikt nie ma siedziec? :-O Toc to ma sie nagrywac i w razie
zapotrzebowania po prsotu cofnac do wydarzen ktore mialy miesce - chyba myli
Pan pojecia.

: dodatkowego patrolu na monciaku. Poza tym, ze kosztuje i wladze miasta sie
: chwala. Czyzby monciak byl taka wylegarnia zbrodni, ze trzeba go na
: monitorach miec jak spacerniak w wiezieniu? Po mojemu raz: pieniadze
: wyrzucone, dwa: naruszenie prywatnosci.

Znowu to tylko moja  opinia - kazdy ma do niej prawo :) naruszenie prywatnosci
jest nieduzo wieksze niz patrol ktory obserwuje co sie dzieje.
Widze ze nie mial Pan watpliwej przyjemnosci spotkac ludzi ktorzy nie byli
pozytywnie nastawieni do otoczenia. Swiadkow brak, wstrzas mozgu, wybita
szczeka, to jest efekt - godzina 21 z minutami. Ul. Monte Cassino w Sopocie -
dokladniej tuz przy dolnym koncu.
Rzeczywiscie nie jest wylegarnia zbrodni, ale moze mozna bylo tego uniknac?
Moze napastnicy by sie zastanowili? A moze dzieki temu mozna byloby ich jakos
zidentyfikowac - bo spacerujacy ludzie jakos nic nie widzieli.
Moze dzieki temu moznaby ich jakos ukarac?
Ciesze sie ze nie mial Pan przejemnosci znalezc sie w takiej sytuacji, nie
jest godna polecenia.
Lepsze jakas alternatywa - niz rzadna.

:Ludzie, ktorzy zamartwiaja sie tym, co mysla o nich inni,
:zdziwiliby sie, gdyby wiedzieli, jak malo poswieca sie im
:uwagi.
: Gestapo, NKWD, Stasi, UB, inne takie...

Tak i jakies kluczowe postacie. Ja wiem.. kazdy siebie ceni bardzo mocno.. ;

: A w nastepnym odcinku ktos zainstaluje kamere na korytarzu. Ktos u Pana
: w domu - i tez znajdzie wielkie i swiatle argumenty na to.

Ja na razie nie widze. Mowimy o ulicach - o najbardziej uczeszczanych szlakach
- tam gdzie sa wyrywane torebki, zabierane rowery, a czasem dochodzi do bojek
- caly czas mam na mysli tylko jedno drobne, male miejsce cyt 'ktore nie
jest wylegarnia zbrodni'.
A wedlug Pana gdzie sie zaczyna granica zbrodni? Jak to sie ma do tego co

:: Ponadto: czy zastanawial sie Pan, czemu owe kamery maja techniczna
:: mozliwosc zagladania rowniez w okna?
:Ja mam rolety :A serio? Czy to mozna juz nazwac paranoja? A na sieci
: OK, ustawie Panu kamere naprzeciw i bede krecil 24h/dobe. Powtorzy mi Pan
: ten argument za pol roku, OK?

Ulica jest miejscem publicznym, mieszkanie moim prywatny - czy widac wyraznie
roznice?

: A serio? Za monitorem bedzie siedzial mocno znudzony pajac. Zamiast
: patrzec na ulice, bedzie krecil kamera po oknach. W USA jest na to prawo,
: w Polsce nie. A wladza zamiast takowe prawo ustanowic, to je narusza.

Przeciez nikt tam nie ma siedziec. Jejq... Jak to sie w bankach odbywa -
oprocz straznikow ktorzy obserwuja w ciagu dnia, kamery tylko nagrywaja, a w
razie jakis problemow/watpliwosci film jest wyjmowany z archiwum. Oczywiscie
czesc jest tez monitorowana on-line, ale na ulicach nie jest to potrzebne tak
jak w banku. Pan caly czas mysli ze chodzi tu o etat czlowieka ktory bedzie
mial obowiazek sie w to wpatrywac? Blad...

: Bo tak sobie zycze. Gdybym sobie nie zyczyl, kodowalbym PGP. Inna sprawa,
: ze Pan nie moze na mnie wymusic mozliwosci czytania moich listow - to ja o
: tym decyduje.

Zgadza sie :-) Ja pisalem tylko w kontekscie paranoicznego podchodzenia.

: Zaczyna Pan dostrzegac roznice? Czy mam kontynuowac?

Mozna kontynuowac - w soomie jest to dla nas Wszystkich wazne. A wymiana
pogladow zawsze jest zdrowa - ja przedstawilem jak sam to widze i... dalem
przyklad - dlaczego jest to byc moze przydatne.

:trzeciego pietra tez mozna zajrzec do Pana do duzego pokoju. Ojccc...

: Error. Po pierwsze, mieszkam na osmym, wiec sie nie da, a naprzeciwko nie
: ma domu, tylko las. Hihi!

:-) Mozemy sobie podac rece :-) Ja tez... uffff... czy mozna odetchanc z ulga?
;) hihi

:: P.S. Ukrasc kamere bez nagrania sie jest dosc latwo - wystarczy podejsc
:: pod sciana...
::-) Chyba ze np. jest wmurowana w ta sciane - wtedy trzeba sobie jeszcze ja
:wykuc.
: Polak potrafi ;) Jak mozna ukrasc bankomat, to taka kamera nie jest
: problemem ;)

Dokladnie :-) Czy ktos pamieta fakt krazdziwy mostu? Duuzy most. W pewnym
momencie zniknal - nie pamietam w ktorym miejscu Polski - ale powalilo mnie to
na kolana :)

: P.S. Czy to Pan kandydowal do tytulu "Glos Rozsadku"???

Ja? :-) Szczerze mysle ze sie nie nadaje :-) Zbyt mocno kocham szybkie zycie
:)

Pozdrawiam,
                                                -Magic