Wyświetlono posty znalezione dla słów: szable ozdobne





Temat: typy szabel
Z szablami jest z reguły tak, że broń ozdobna naśladuje bojową, przy czym z reguły najpierw pojawia się ta druga. Nie jest zatem wykluczone, że XVIII wieczne egzepmlarze ozdobne naśladują broń bojową z xvii wieku (podobnie niektórzy badacze uważają, że już w xvi wieku istaniały karabele bojowe a dopiero potem w drugiej połowie xvii pojawiły się ich ozdobne wersje).




Temat: Szable w dłoń panowie szlachta!
Sesja może być ciekawa

Imię: Sierduk, Ihczyk Mehlewty
nazwisko i herb: Oko opatrzności spod mazowsza (ke?)
Wiek: 24
Narodowość: Ukraina
Klasa: Dragon

Na rozdzielenie macie 16 punktów umiejętności i 20 punktów umiejętności

Siła: 5
Zwinność: 2
Inteligencja: 4
Charyzma: 5

Umiejętności:
- Walka bronią białą - 6
- walka bronią dystansową (palną) - 6
- walka bronią dystansową (łuki) - 0
- Obsługa dział - 2
- leczenie ran - 0
- jeździectwo -6

Ekwipunek:
- Szabla rodowa przekazywana z ojca na syna,
- Długolufowy pistolet zwany 'Gonistrzał'
- Koń 'Hercz' (klasa crusier)
- Służący: Etij (23 lata), Mikar (13 lat)
- Ozdobna szabla (nie nadaje się do walki), proporzec z herbem (jest dość mały, czepiony na siodło)
-12 złociszy

Mam nadzieję że sesja będzie klimatyczna. Ja wam będę jakimiś dziwnymi zwrotami walił więc wiecie

Aha, notka co do postaci:

-Przystojny, nerwowy i lubi się wywyższać. Kobieciarz, porywczy, skory do rozstrzygania problemów pojedynkiem. Nie za bardzo lubi koronę i jest patriotą, więc wy mi tu lachy się pilnujcie

Nie wiem czy można ale dałem swoim służącym imiona i wiek. Jakby coś nie tak to zwróć uwagę





Temat: Uczta Próżności
Imperator wkroczył do sali balowej. Wyróżniał się strojem z obecnych, miał na sobie admiralski mundur galowy ze wszystkimi odznaczeniami. Ozdobna szabla kołysała się przy boku, w oprawie z kości gigantycznych gruzostworów, występujacych tylko na mroźnych biegunach stolicy Imperium.
Orszak powoli dotarł do stołu, przy którym zgromadziły się dwa diabły. Żołnierze zasalutowali i odmaszerowali.
- Witaj, Imperatorze. Jestem, Bokler, sędzia Thelis i gospodarz Balu. Zaś to jest... - wskazał na Mephisa, chcąc go przedstawić.
- Nie trzeba, Boklerze. My sie znamy. - uśmiechnął się szeroko Mephis.
Faroo także się uśmiechnął,
- Góra z górą, diable... A sądziłem, że nie żyjesz. - Faroo zajął miejsce za stołem i wpatrzył sie w Boklera - Boklerze, czy zdradzisz mi, jaki jest cel tego balu? I czemu spotkał mnie niewątpliwy zaszczyt bycia jednym z zaproszonych?
- Oczywiście, Imperatorze. Ale dopiero, gdy wszyscy goście dotrą na miejsce.
- Trudno. Może do tego czasu nie umrę z ciekawości - skwitował Faroo i omiótł wzrokiem zgromadzone na stole butle wina.



Temat: Biała Broń
A powiedz tak szczerze... Po kiego operator nocarzy w pełnym oporządzeniu miałby nosić półtora-ręczny miecz?!?! Tak jak wszędzie liczy się efektywność, a nie efektowność. Zanim dobył by miecza dostałby serie z kałacha po klacie. Wydaję mi się, że miecze to raczej jako element ozdobny, jak szable w WP.




Temat: Czeczuga się wita :-)
hehe ale przyjęcie

etymologia? a więc:

Czeczuga powstała jako hodowla Owczarków środkowoazjatyckich
czeczuga jest to ozdobna szabla tatarska i wygląda o tak:
http://www.tatar.ro/poze/lupta/czeczuga48.jpg

potem pod przydomkiem Czeczuga zaczęły pojawiać się również Foksteriery krótkowłose (chociaż tak na prawdę, są one dłużej w naszej rodzinie od azjatów).

No a potem przyszła hodowla myszy, i za namową znajomych, nie wymyślałam nowej nazwy, tylko zostawiłam Czeczugę



Temat: dostęp do broni


| jak za okupacji?

roftl!
:D
:P
bravo za porownanie:)


 po upadku kolejnego - tym razem styczniowego powstania zaborca doszedł do
wniosku, że z tymi Polakami to będą jak nic kłopoty
więc aby przypadkiem nie wystawili oddziałów kawalerii pozwolono aby można
było tylko trzymac konie pociągowe a i szabli ozdobnej też nie można było, w
zbiorach muzeum WP jest armata, taka nieduża, zaborca kazał ją przeciąć na
trzy części i dopiero w takim stanie pozwolił trzymać, coś ci to przypomina?
zaspawać, nawiercić, zeszlifować
w przedziale lat 39 -41 za posiadanie broni co groziło?
a co w latach 44-56?
aż wyrosły dwa, trzy pokolenia które nie tylko na broni się nie znają ale
nawet nie wiedzą jakiej jakości broń mieliśmy przed 39 rokiem i jak jej
poziom miał się do innych państw
wymarło pokolenie które mogło opowiadać jak to było i tylko szczątki
informacji czasami można znaleźć
SJS





Temat: typy szabel
Pozwolę sobie dołożyć swoje trzy grosze -

Łańcuszek w szablach nigdy nie pełnił walorów zabezpieczających palce przed urazem, jego główną rolę przytoczył za W. Zabłockim Darek kilka postów wyżej. Dodatkowa rolą łańcuszka było umożliwienie zawieszenia szabli na nadgarstku dłoni (znamy przykłady łańcuszków ponadprzeciętnie, a nawet monstrualnie długich) w czasie niektórych działań kawaleryjskich. Rolę taką pełnił równocześnie temblak stosowany w innych typach szabel (on sam przetrwał w formie ozdobnej do dzisiejszych czasów).

Używanie ciasno napiętego łańcuszka jest współczesna fanaberią dzisiejszych użytkowników szabel, ja sam nie polecam takiego rozwiązania - miałem onegdaj przyjemność naprawiania trzonu rękojeści szabli typu polsko-węgierskiego połamanego z tego powodu.




Temat: O broni zdobionej i jej zastosowaniu
Krzysztofie przeglądnij wykopki z pod bersteczka, zobaczysz tam, że 3/4 wszystkich znalezionych szabel to zwykłe wegierki bez kabłąków.
To sugeruje raczej, że ich właściciele nie mogli narzekać na nadmiar środków na zakup najnowoczesniejszego i mega wypasionego uzbrojenia.
Jasne, że każdy starał się zdobić, ale kazdy miał ograniczenia finansowe.
Źródła potwierdzają stosowanie przez kozaków janczarek i tarcz ( zapewne kałkanów ), więc możemy domniemywać, że ozdobne egzemplarze też wpadały im w łapy.
Jednak śmiem twierdzić, że egzemplarze luksusowe pozostawały raczej w rękach starszyzny, lub były spieniężane, a ozdoby stosowane były zależne od stopnia zamożności.

A teraz co do mnie. Pętlice zmieniam na czarne, zreszta sa to zwykłe pętlice, a nie srebrne pancerzowe szamerunki, więc nie gryza się z resztą stroju.
tak jakoś jest, że wszystkich rapci do szabel z XVII wieku przetrwało kilka sztuk na krzyż, moje sa złożnone z elementów które oddało mi się odnaleźć ( zapinka z gutkowskiej-rychlewskiej, tarczki od ormianki, szlufki z węgierki ).
Nie nie zamierzam się pozbywać butów, bo takie buty były w xvii wieku noszone przez wojskowych, nie są to buty dworskie haftowane srebrną nicią w ozdobne wzorki. Słowem dostosowuję bogactwo ozdób do stopnia zamożności odtwarzanej prze mnie mnie osoby.




Temat: koncerz
Jako przyczynek, to zastanawiam sie czy koncerze ktore znamy z zabytkow reprezentuja przecietnosc? Zgaduje ze prawie na pewno nie, bo najczesciej zachowuja sie ozdobne i drogie zabawki moznych do parad a takie do pracy uzywa sie do wykonczenia i wyrzuca (co mozna latwo chyba sprawdzic w wypadku szabel). Wiec nie wykluczalbym tego ze mogly byc koncerze jednorazowego uzytku - i ipso facto bylby to super-rarytas! W koncu rapiery/koncerze duzo latwiejsze do zrobienia niz najpodlejsza szabla a Szwedzi wlasnie dlatego wyposazali swoje wojsko w rapiery bo byly tanie i szybkie w produkcji a nie dlatego ze lepsze! Wielu Szwedom nie najlepiej to ponoc wyszlo na zdrowiu bo pod ciosami szabli nierzadko sie lamaly przy nasadzie .

Pozdr
Krzysztof



Temat: Miecz Tai Chi Chuan-problem prosze o podanie wymiarów
Znaczy się proszę osoby życzliwe aby podały wymiary długość szerokość
w różnych miejscach oraz wagę i dokładny wygląd jakaś fota może?

wiem że można kupić fajne atrapy ale ja wole zrobić sobie narazie sam,potem pomyśle o czymś lepszym

nie wiem jakie chińskie miecze oglądałeś...jesli za 60-80 zł to z pewnością "cepelia". Jednak jest trochę dobrej gatunkowo broni do treningu kungfu ....nawet w Polsce.

Bez urazy ale widzialam już wykonane w Polsce miecze i szable podobne do chińskich...nie ta sprężystość klingi, nie to wyważenie, itd...pomijam juz toporność wykonania takiego cudactwa....jednym słowem daremny Twój trud. Chyba, że masz ochotę machać "europejskim mieczem w chińskim stylu"

Tiereszkowa
miecz to nie szyna kolejowa (znormalizowany wyrób) i powinien być dobierany do konkretnego szermierza. Tak przynajmniej było, w czasach gdy używano tego oręża "na poważnie". Np. miecz bojowy powinien sięgać właścicielowi od ziemi do mostka...i teraz zależy kto jaki ma wzrost ...o wadze i wyważeniu juz nie wspominając...to wcale nie takie proste...

Obecnie dostępne miecze to są kopie XVIII-XIX wieczne, gdy walki z bronią były juz w chinach zakazywane i oręż stanowił bardziej ozdobny i treningowy aspekt (to samo było w Polsce z szablą).

ps.
poszukaj dobrego miecza chińskiego

pozdrawiam
Łajka



Temat: PL > EN palasz marynarski wz
To summon a deamon called Mirek you must know the following incantation:


| W zbiorach muzeum znajduje się:
| polski pałasz marynarski wz. 1922 - Polish Navy cutlass, model 1922?
Hmmm... na pewno chodzi o pałasz?? O ile mnie pamięć nie zawodzi, pałasz był
używany głównie przez husarie. Jest to broń dość długa, podobna do szabli i
jako taka nie dośc, że nie byłaby przydatna na okręcie to chyba nawet mogłaby
stwarzać zagrożenie.


tu akurat chyba mowisz o koncerzu ;]


Czy aby nie chodzi o coś znacznie mniejszego a bardziej ozdobnego - tzn. o
kordzik? Z tego co pamietam to marynarka i lotnictwo miało kordziki (tz.
oficerowie tych formacji).


toto to na pewno bedzie kordzik...

generalnie problem z nazewnictwem broni jest o tyle duzy, ze roznice na
kontynencie byly naprawde spore a w dodatku na bron z roznych okresow
historycznych byly te same nazwy - vide szkocki claymore, ktory najpierw
byl wielkim, dwurecznym mieczem, a pozniej palaszem (palaszem jako forma
przejsciowa pomiedzy rapierem a szabla - proste ostrze, zarowno do
ciecia jak i klucia); czy tez wlasnie polski 'palasz', ktory na
angielski mozna przetlumaczyc jako 'broadword' lub 'cutlass', rowniez
zaleznie od datowania...

watman





Temat: Czy macie jakąś broń??
O moej szabli pewnie wiekszość już słyszała. Jest jej rochę zdjęć w realcji z Pyrkonu. Trudno określić dokładniej jakiego ona typu, bo nawet sam Dibbler nie miał pewności. Co do okoliczności jej zdobycia to, dostałem ją na 18. dokładniej sam wybierałem. Miałem zakupić półtoraka, ale człowiek u którego kupowałem specjalizował się w szablach. Robił je z resztą dla wojskowej kompanii reprezentacyjnej i oficerów, tak więc zmieniłem zdanie. Choć chęć posiadania bastarda ciągle sie we mnie tli.
Ponad to w moim posiadaniu są dwa krótkie, ozdobne, miecze z toledańskiej stali. Te jednak nigdzie ze mną nie jeźdżą. mają na sobie za dużo złota. No i ogółem są piękne, choć trochę zostały zapuszczone bedąc w posiadaniu dziadków. Trochę je już odratowałem, ale mam za małe umiejetności, żeby poradzic sobie ze wszystkim. Dostałem je pare miesięcy temu, po remoncie mieszkania dziadków, jako, że wiedzieli otym jak lubię tego typu broń.

--
Ważne dla mnie tematy:
[url=http://valhalla.elixir.int.pl/forum.php?page=&cmd=show&id=48771&category=19]Moja twórczość[/url]- Ciekaw co stworzyła taka osoba jak ja? Zapraszam.
[url=http://valhalla.elixir.int.pl/forum.php?page=&pg=0&cmd=show&id=59574&category=25]Oblicza forumowiczów[/url]- Dołącz do nas, ujawnij się!
[url=http://valhalla.elixir.int.pl/forum.php?page=&cmd=show&id=55025&category=32]Karczma w środku lasu[/url]- Karczma, która stała sie czymś wiecej.



Temat: Szable od Maciejki
Witam wszystkich

Czy ktos moze zna wyroby niejakich Tadeusza i Dariusza Maciejko
www.miecze.pl
Glownie chodzi mi o szable, zaznaczam ze na forkach na ich stronie jest prezentowana bron ozdobna.

Czy ktos moze ma od nich bron kuta
Moze pare slow o jakosci




Temat: Obrona własna
Z szablą to pewnie zależy, ozdobne na pewno można posiadać. Swoją drogą skuteczność bojową/obronną to chyba jednak takie kukri miałoby większą(niesamowicie silne ciosy jak na tak małą broń), Niemcy w czasie II WŚ się o tym przekonali gdy walczyli z batalionami Ghurków.


mój Tata odziedziczył strzelbę po Dziadku, ale musiał ją przymusowo doprowadzić do stanu nie-użytkowego bo nie miał pozwolenia :/

Szkoda strzelby, ale co poradzić...

A właśnie chciałem Cię spytać czy masz może na stanie wiatrówkę Berettę?



Temat: PL > EN palasz marynarski wz


Hmmm... na pewno chodzi o pałasz?? O ile mnie pamięć nie zawodzi,
pałasz był używany głównie przez husarie. Jest to broń dość długa,
podobna do szabli i jako taka nie dośc, że nie byłaby przydatna na
okręcie to chyba nawet mogłaby stwarzać zagrożenie.
Czy aby nie chodzi o coś znacznie mniejszego a bardziej ozdobnego -
tzn. o kordzik? Z tego co pamietam to marynarka i lotnictwo miało
kordziki (tz. oficerowie tych formacji).


To oni nie wiedzą, co mają w tym muzeum? :-(

W takim razie stoję na "Polish Navy dagger, model 1922", chyba że ktoś
wymyśli coś lepszego.

Hania





Temat: PL > EN palasz marynarski wz


W zbiorach muzeum znajduje się:
polski pałasz marynarski wz. 1922 - Polish Navy cutlass, model 1922?


Hmmm... na pewno chodzi o pałasz?? O ile mnie pamięć nie zawodzi, pałasz był
używany głównie przez husarie. Jest to broń dość długa, podobna do szabli i
jako taka nie dośc, że nie byłaby przydatna na okręcie to chyba nawet mogłaby
stwarzać zagrożenie.
Czy aby nie chodzi o coś znacznie mniejszego a bardziej ozdobnego - tzn. o
kordzik? Z tego co pamietam to marynarka i lotnictwo miało kordziki (tz.
oficerowie tych formacji).

Mirek





Temat: Broń biała a prawo polskie

Śledzę ten temat cierpliwie i nagle naszła mnie ochota, żeby skomentować.

Jeśli chodzi o kwestię prawną- jest wiele takich kwiatków. Tylko komu by się chciało je wszystkie przeglądać i wytykać władzom? JA mam swój stosunek do posiadania broni białej neutralny, chociaż jak policja wparowała do mojego pokoju i zobaczyła mieczyk na ścianie...chyba wynikły by z tego jakieś niemiłe konsekwencje, nawet jeśli mieczyk byłby niezdatny do walki tylko ozdobny.

Edit: do obrony dobry jest też widelec lub łyżeczka do herbaty. W odpowiednim zastosowaniu rzecz jasna.


Też coś, ja mam w domu wielkiego półtoraka, który NIE służy do ozdoby, 3 katany, szablę chińską i shurikeny. I na pewno na tym nie poprzestanę, bo kocham broń białą i wszystko co ostre I oczywiście, jak Achika zauważyła, można sobie to wszystko w domu trzymać.




Temat: tlim - custom - next :)
tlim wrote:
Ozdobne/używalne. To jest tak że ostrza z damastu nie mają zbyt dobrych parametrów tnących/trzymających ostrze, pozostałe noże są jak najbardziej używalne, część nie ostrze bo poprostu nie mam jeszcze sprzętu którym mógłbym to szybko i dobrze zrobić.

??? to ja przepraszam ale jako laik w kwesti wyrobu kucia itd zadam pytanie :

na czym polegal fenomen szabli wykonanej z damastu jesli wedlug ciebie totylko ladnie wglada ?



Temat: Wschod vs zachod
Tharfin, jak odłoże troche grosza i zpiore paru chętnych to się może na SMDFie zobaczymy

Gdybym miał walczyć o życie wybrałbym coś z jelcem
Chyba, że bez zbroji to jian <3

Jak by nie patrzeć to jian ma jelec. Co prawda, dzisiejsze pełnią bardziej rolę ozdobną, ale historyczne były w pełni funkcjonalne.

Ps. Miał ktoś styczność z szablą dao? Jeśli tak, to może się pochwali?



Temat: Sprawy Wojskowe Alanii

O broni noszeniu

I. Zacząć od tego należy, że konstytucja owa nie obowiązuje
• Elitarnych Oddziałów
• Paradnych Oddziałów
• Gildii Strażników
• Wojska królewskiego oraz poborowych
II. Zakazuje się wszem i wobec w miejscach publicznych noszenia mieczów, sejmitarów i szabel oraz muszkietów czy garłaczów.
III. W celach ozdobnych szlachta może nosić rapiery.
IV. W miejscach publicznych nie wolno obnażać, grozić ni ranić bronią, w razie niebezpieczeństwa wezwane ma zostać straż.
V. Jeżeli ten kto złamał przepis stwierdzi, że działał w obronie, a strażników w okolicy nie było, nie poddany zostanie karze dopóki przed sądem nie stanie.


Podpisano:
Bagrat Bagrationi-Mukhrani, regent Alanii.




Temat: Domowy arsenał
Może się wtrącę:)
Sam jestem w trakcie tworzenia tarczy. Kałkan z plecionki wiklinowej pokryty skórą utwardzaną woskiem. Warsztat na szczęście mam, z cierpliwością jest nieco gorzej Największy problem jest z umbem, bo tarcza ma sprawiać pozory historyczności i być dopuszczana do inscenizacji, a sam nie wykuję.

Właśnie pocztą nadchodzi czekan. Istne cudeńko, jak dostanę, to może nawet fotka się pojawi.

Poza tym kilka palcatów (większość połamana), rzecz jasna noże, pałka, maczeta i parodia katany, która nadaje się tylko na grzebień.

Z rzeczy, o które planuję powiększyć swój zestaw małego chirurga - Szabla. Kuta, wyważona "na mocy", posiadająca wszelkie walory ozdobne i bojowe - mniejsza o cenę.

Pozdrawiam.



Temat: bardzo prosze o wycene pozostałej monety
posiadam dwie stare monety i nie znam ich wartości. Jedna z nich jest z 1867 r. 3 PFENNINGE (120 einen thaler) oraz z 1893 r. 20 (nie wiem czego ponieważ nie ma nic napisanego, z jednej strony jest dwu-głowy orzeł trzymający szablę a po drugiej wartość tzn 20 w ozdobnej obręczy). Czy ktoś może mi pomóc w określeniu ich wartości?



--------------------------------------------------------------------------------




Temat: Chemiczna obróbka powierzchni metali
A ja uzywam do szabli i oprawy specjalnej patyny chemicznej, ktorej skladu nie znam. Sluzy do postarzania powierzchni stali, uzyskuje ona wtedy "stary" wyglad jest ciemniejsza i nie blyszczy. W zaleznosci od natezenia nasaczania tamponem jest jasniejsza lub ciemniejsza.

A propos zdobienia, cyzelowania, grawerowania: czy slyszeliscie o "niellowaniu"? Barzo piekny efekt zdobniczy. W rowki wygrawerowane w stali wpuszcza sie na goraco mieszanine olowiu kwasu siarkowego i chyba sadzy ale nie jestem pewien. Wiec powstaja czarne wzory wypelnione niellem. Moim zdaniem bardzo ozdobny efekt.

Pozdrawiam
Kaczu (nowy)



Temat: Flaga

le jeżeli tak ciężko zrobić flagę to czemu nie zastąpić jej buńczukiem?

Ja tak naprawdę chciałęm mieć flagę jako element ozdobny w bitwie...Buńczuk może faktycznie być jakimś bonus itemem dla bohatera. Natomiat flagę bym w jakiejś lepszej formie jednak w bitwach zostawił...

Kwestia w co uzbroić flagowego natomiast jest otwarta ( z szablą rzuca się do walki na pierwszego )




Temat: Biuro Spisu Ludności
Do biura wchodzi średniego wzrostu i budowy człowiek. Włosy ma blond, związane z tyłu głowy w niewielki kitek (po rozpuszczeniu sięgałyby ramion) ma krótką, dokładnie przystrzyzoną bródkę(również blond). Ubrany jest w zwiewną białą koszulę z kołniezem, czarne spodnie i wysokie buty.Na szyji wisi medalion wysadzany drogimi kamieniami. Przy pasie zawieszoną ma ozdobną pochew a w niej szpadę z bogato grawerowaną rękojeścią.

<mówi z uśmiechem>
-Nazywam się Nikolas Bootman, przybywam do waszego pięknego miasta z Nuln w celach...hmm...jakby to ująć
<unosi wzrok i zastanawia się chwilkę>
-badawczo-dydaktycznych
<uśmiecha się szeroko, jakby był wielce zadowolony z tego co właśnie powiedział>
-jestem bowiem podróżnikiem w trakcie pisania ksiązki i zbieram materiały. Uzbrojony jestem w szablę ostrą jak wszyscy diabli<to mówiąc uśmiechnął się i poprawił pas>
-Znam się na wielu rzeczach, ale najlepiej to radzę sobie z językami, mapami i kobietami<teraz uśmiechnął się chyba najszerzej jak potrafił>pisać i czytać też umiem rzecz jasna... Wszystko? <podpisał zamaszyście świstek podsunięty mu przez skrybę i zręcznym pstryknięciem wystzrelił złotą monetę w jego stronę>
-Dziękuje panu bardzo.
<zawadziackim krokiem udał się w stronę wyjścia>
R.I.P.




Temat: Domek Terlynna
Drowka poszła więc do piwnicy i wybrała sobie piękną szablę z czernionej stali, z rękojeścią wysadzaną pięknymi kamieniami ozdobnymi oraz kilka dobrze wyważonych noży do rzucania. Wróciła do kuchni. Ale nie mogła skupić nie na sprzątaniu bo myślała o Terlynnie.




Temat: O broni zdobionej i jej zastosowaniu
W przypadku Rolki Sztokcholmskiej oczywiście występują oddziały z ozdobną bronią. Jednak należy wziąć pod uwagę, że zaistniała tu specyficzna okazja do przemarszu tegoż wojska. Wjazd króla i królowej do Krakowa daje powód do tego by wojewoda poznański Gostomski dał swoim 100 żołnierzom taką właśnie broń, podobnie zachowały się milicje miejskie. Ciuchy na te okazje były specjalnie przygotowywane a później długo przechowywane w domowych skarbcach Krakowa. Podobnie było z bronią. Jak to się mówi "postaw się a zastaw się". Była to jedna z nielicznych okazji by para królewska mogła zobaczyć jakiegos tam mieszczucha. Druga sprawa to broń w muzeach. Są muszkiety i arkebuzy, które można zobaczyć w muzeach nie noszą śladów zdobień i to jest właśnie broń bojowa zwykłego żołnierza. Są jeszcze oczywiście super zdobione sztuki, ale w masowej produkcji XVII wieku były one jednostkowe. Dziś w muzeach mogą nawet stanowić większość ale tylko z powodu ich wyglądu i wartości.
Mogę też przytoczyć dane statystyczne sporządzone na podstawie pośmiertnych spisów ruchomości szlachty wielkopolskiej w XVII wieku:
broń paradna wśród szlachty zamożnej (pow 5 wsi)
1-5 sztuk broni wytsępuje wśród 43% szlachty
6-10 sztuk broni wytsępuje wśród 34% szlachty
11-20 sztuk broni wytsępuje wśród 23% szlachty

broń paradna wsórd szlachty średniej (poniżej 5 wsi)
brak broni wytsępuje wśród 35% szlachty
1-5 sztuk broni wytsępuje wśród 65% szlachty

To są podane przykłady wśród szlachty jednej z najbogatszych dzielnic Polski. I zazwyczaj szlachta nosiła paradne szable.

Co do Holendrów to powiem tak. Na obrazie są przedstawieni w oficerowie i podoficerowie. Obraz był zamawiany i tak ustawiony by jak najlepiej pokazać zamożność tych panów. Nie zdziwiłbym się gdyby na te okazje panowie specjalnie zamawiali ubrania i dodatki. Brak tam zwykłych żołnierzy.
Kilka przykładów:
strona z księgi kupieckiej muzeum w Wiedniu


obraz Sebastiana Vrancx postój wojska Kunsthalle Hamburg



obraz Gemalde von Carel Fabritius 1654 "Die Torwache"





Temat: Kuchnia "z innych światów"
Wciąż Śródziemie, tym razem jednak zaglądniemy do garnka tym złym

Tatar z Mordoru

Składniki
40 dag polędwicy wołowej (może być również końska) albo rostbefu
1-2 żółtka kurzego lub po 1 żółtku na porcję (jeżeli z jaja smoka, to wystarczy ćwierć żółtka)
2 cebule, 1 łyżka oliwy z oliwej z Haradu, 2 ogórki konserwowe lub 4 korniszony
2-3 marynowane hobbickie grzybki
1 łyżka kaparów, 1 łyżka sosu worcester lub przyprawy do zup dla wędrownych orków
sól z Morii i grubo zmielony pieprz z Khandu do smaku, ewentualnie 2-3 filety z sardeli (tzw. korki helskie).

Sposób przygotowania
Polędwicę grubo zemleć lub posiekać tasakiem czy też orkową szablą (smaczniejsze!). Cebulę, grzybki i ogórki pokroić w kosteczkę. Mięso doprawić solą, pieprzem i sosem worcester lub przyprawą do zup (uwaga - słona!). Dalej można postępować na dwa sposoby: wymieszać mięso z pozostałymi składnikami, uformować i w ten sposób podawać (wtedy dodać 1-2 żółtka) lub podzielić na 4 porcje, z każdej uformować befsztyk, zrobić w środku zagłębienie, włożyć w nie żółtko, a dookoła ułożyć dodatki (wśród nich drobno pokrojony filet z sardeli). Jajka powinny być sparzone! Tatara należy przygotować tuż przed podaniem!

No dobra... było strasznie, to wracamy do Hobbitów.

Potrawka z królika Sama Gamgee

Składniki
przodek i zadnia część z królika (1,5 kg),
marchew,
pietruszka,
seler,
por,
pół główki kapusty włoskiej,
cebula,
kalarepa,
50 g mąki,
żółtko,
łyżka posiekanej natki pietruszki,
sól, cukier.

Sposób przyrządzenia
Do wrzącej, osolonej wody wrzucić przygotowane (oczyszczone z błon) mięso i gotować, aż opadną szumowiny. Warzywa pokrajać ozdobnie, dodać do wywaru, gotować mięso do miękkości, po czym wyjąć z wywaru i położyć na ogniotrwałym półmisku. Przygotować sos: wywar jarzynowo-mięsny odparować i schłodzić. Przygotować zasmażkę z mąki i masła, rozprowadzić z wywarem. Osolić, dodać cukru do smaku. Włożyć warzywa, gotować 10 minut na bardzo wolnym ogniu. Odstawić pod przykryciem na 30 minut. Zagotować, zaciągnąć żółtkiem. Posypać królika posiekaną natką pietruszki, wstawić na 15 minut do piekarnika. Podawać z kaszą perłową, surówką z kwaszonej kapusty oraz kalafiorem z wody.




Temat: Domostwo Kso"pgiela (niebo)
Spójrz. Oto dzielnica anielskiej arystokracji mieszcząca się w szóstym kręgu Niebios. Wspaniałe pałace, kapiące ozdobami, złotem, marmurem, kością słoniową. Wielopiętrowe budynki, wzbijające się ku niebu. Cudowne ogrody, w których żyją niespotykane nigdzie indziej gatunki magicznych zwierząt, przemykając w cieniu rozłożystych drzew aż ciężkich od soczystych owoców.
Za dnia to miejsce jaśnieje blaskiem odbitego słońca, onieśmielając każdego, kto znalazł się tu po raz pierwszy.
W nocy światło gwiazd i księżyca oświetla je, przeistaczając szerokie ulice, nieskalane nigdy brudem w rzeki płynnego srebra.

W cieniu tej dzielnicy, na jej uboczu, znajduje się niewielki dom, otoczony ogrodem pełnym potężnych, nigdy nie przycinanych drzew, dzikich, jak i sam właściciel.
Budynek jest trzypiętrowy, zwieńczony strzelistym, szkarłatnym dachem. Zapewne niegdyś był piękny, choć nigdy nie mógł być porównany z pałacami widocznymi nieopodal.
Obecnie jest zapuszczony. Bluszcz oplótł tylną i jedną z bocznych ścian, litościwie skrywając plamy, pęknięcia i pożółkły tynk. Tak przedstawiają się pozostałe ściany domu.
Nowowstawione okna straszą pustką i ciemnością.
Gdyby ktoś wszedł po trzech stopniach ganku i przekroczył potężne, dwuskrzydłowe, dębowe drzwi, ujrzałby kompletnie pusty przedsionek, a za nim kilka pokoi – nieomal równie pustych, może z paroma samotnymi meblami, starymi i chyba nieużywanymi. Zobaczyłby też nowe, niepasujące do domostwa zasłony wiszące w oknach – jedwabne, w kolorze seledynu.
Ten ktoś zastałby tez parę pokoi noszących znamiona zamieszkania, tych znajdujących się na pierwszym piętrze – to właśnie w nich spędza swój czas Irm’ – jedyna służąca. Są zadbane, ich ściany pomalowane są na granatowo, zielono, niebiesko. Pełne są szaf i innych mebli – ozdobnych i hebanowych.
Ktoś, kto wszedłby na drugie piętro, prócz kolejnych pustych pomieszczeń, zobaczyłby też sypialnię pana domu – w której stoi tylko jedno, przestronne i prosto wykonane łoże.
Na strychu zaś oczom gościa ukazałaby się istna zbrojownia – pełna mieczy, szabel, toporów, tarczy i lanc. Ponoć każda broń ręczna wynaleziona przez ludzi znalazła tu swe miejsce. Może nie jest to prawda, ale widząc pomieszczenie, można w to uwierzyć. Cały oręż ustawiony jest na półkach, albo leży luzem na ziemi w nieładzie. Wszystko tutaj pokryte jest kurzem.
Ktoś mógłby to wszystko zobaczyć. Ale nikt tego nie robi. To dom Kso’pgiela i nie ma chyba nikogo, kto ważyłby się, lub miałby ochotę odwiedzić to miejsce.



Temat: dylemat stażowy
Bartłomiej F. Tajchman napisał(a):
[quote]hasip@pfz.org.pl wrote:

Ale bzdury... "Problemy interpretacyjne", kfa mać.

Wuju, zwołuję zespół do opracowania wiekopomnego dzieła pod
prostym i jakże uroczym tytułem:

Prakseologiczna hermeneutyka uchwał właściwego polskiego związku
sportowego w zakresie zdobywania kwalifikacji nautycznych w supozycji i
opozycji do innych norm prawnych rozpatrywana jako przykład generalnej
klauzuli odsyłającej.

Proszę o propozycje tytułów poszczególnych działów.

1. Żeglarstwo jako sport niebezpieczny.
2. Odpowiednie druki gwarancją bezpieczeństwa stażowego.
3. Właściwe rozpropagowanie idei nadzoru żeglarskiego.
4. Zagadnienie rejsów stażowych i pozastażowych.
5. Interpretacja uchwał i rozporządzeń.
5.1. Dobór współczynnika stażowego w odniesieniu do właściwości nautycznych
akwenów.
5.2. Regulacja żeglugi na morzach i oceanach świata - realizacja przez
załogę statku sportowego wskazań kursów wydanych przez Komisję Admiralską
właściwego polskiego związku sportowego w dobie komunikacji satelitarnej.
5.3. Staż ciszowy, sztormowy i huraganowy.
5.4. Staż bajdewindowy, półwiatrowy, baksztagowy i fordewindowy.
5.5. Halsowanie jako staż niepełny - przeliczanie mil i godzin na staż
efektywny.
5.6. Żegluga na silniku - delegacja stażu do PZMiNW.
5.7. Staż w deszczu - wnioski z narady szkoleniowej poświęconej ww.
zagadnieniu.
6. Rejsy źle udokumentowane jako wykroczenie i podstawa do nałożenia
sankcji.
7. Posłowie.

Załączniki:

A. Podział świata na morza pełne, półpełne i puste.
B. Spis portów pływowych (kalendarz na 2007 i 2008).

Zapomniał Wuj o jakże znamiennym dziale jak regulaminy![/quote]
1. Regulamin słuzby aprowizacyjno-restauracyjnej.
2. Limity kaloryczne w supozycji do pełnionej funkcji i patentu.
3. Regulamin ewakuacyjny i oznakowanie odpowiednich wyjść.
4. Regulamin używania aparatury pomiarowej i oświetleniowej o
napięciu roboczym powyżej 10V
5. Regulamin pokładowy i zasady oddawania honorów ( z uwzględnieniem
salutowania szablą, handszpakiem, hohlą, bosakiem i ręką
nieuzbrojoną).
6. Wzory szlaków ozdobnych w prowadzonych dziennikach.
7. Wzory skrótów akustycznych surogatów słownictwa
staro-żaglowo-dyscyplinarnego.
8. Regulamin umundurowania i ubiorów roboczych oraz wizytowych.

Hasip



Temat: dylemat stażowy
hasip@pfz.org.pl wrote:

[quote]Zapomniał Wuj o jakże znamiennym dziale jak regulaminy!
1. Regulamin słuzby aprowizacyjno-restauracyjnej.
2. Limity kaloryczne w supozycji do pełnionej funkcji i patentu.
3. Regulamin ewakuacyjny i oznakowanie odpowiednich wyjść.
4. Regulamin używania aparatury pomiarowej i oświetleniowej o
napięciu roboczym powyżej 10V
5. Regulamin pokładowy i zasady oddawania honorów ( z uwzględnieniem
salutowania szablą, handszpakiem, hohlą, bosakiem i ręką
nieuzbrojoną).
6. Wzory szlaków ozdobnych w prowadzonych dziennikach.
7. Wzory skrótów akustycznych surogatów słownictwa
staro-żaglowo-dyscyplinarnego.
8. Regulamin umundurowania i ubiorów roboczych oraz wizytowych.
[/quote]

Można poszerzyć o zagadnienia ogólne:

Załogant awanturujący się a prace pokładowe.
Zgubny wpływ kisielu na dzielność morską.
Rozwiązywanie sytuacji spornych na linii zarząd statku - załoga w kontekście
wspierania różnych klubów sportowych.
Koja podwójna - zawieranie znajomości na różnych płaszczyznach.
Określanie pozycji metodą głosowania.
Gospodarka skończonymi zasobami piwa.
101 określeń na wiatr o kierunku pokrywającym się z kursem jachtu.
Dyskusja - czy każdy członek załogi musi sobie osobno robić herbatę marnując
gaz i przyczyniając się do wzrostu entropii we Wszechświecie?
Pionowa postawa zasadnicza podczas podniesienia bandery - orientowanie pionu
to ruchomej płaszczyzny pokładu lub do linii widnokręgu.
Mozliwość nakładania kar, a paprykarz szczeciński.

itp. itd.

Piątek dzisiaj, nie? :)

Pozdrawiam,
Wuj Bart27
--
* Bartłomiej F. Tajchman +48 695 468 667 *
* http://www.bart.merigold.krakow.pl GG #162270 *
* The natural state of the footbal fan is bitter disappoitment, *
* no matter what the score. (Nick Hornby) *



Temat: Szable w dłoń panowie szlachta!
KARTY POSTACI:

JOKER
Imię: Michał Jerzy
nazwisko: Herbertek herbu bocian w koronie
Wiek: 26 lat
Narodowość: polak
Klasa: Artylerzysta

Siła: 6
Zwinność: 6
Inteligencja: 2
Charyzma: 2

Umiejętności:
- Walka bronią białą 5
- walka bronią dystansową[palna] 3
- Obsługa dział 10
- leczenie ran 0
- jeździectwo 2

Ekwipunek:
- szabla
- muszkiet "dragoński"
- Rapier
- pistolet
- koń
- sygnet
- lina
- zestaw przyrządów do celowania
- 12 złotych polskich

-----------------------------------------------------------------

JAREMA
Imię: Andrzej Michał
nazwisko:Niewiadomski herbu jeleń ze strzałom
Wiek: 29 lat
Narodowość: polak
Klasa: husarz

Siła: 6
Zwinność: 6
Inteligencja: 2
Charyzma: 2

Umiejętności:
- Walka bronią białą 8
- walka bronią dystansową[palna] 3
- Obsługa dział 0
- leczenie ran 3
- jeździectwo 6

Ekwipunek:
-Szabla husarska
-Szabla
-Muszkiet "dragoński"
-Muszkiet
-pistolet
-koń [elitarny husarski]
-sygnet
-papier,pióra i tusz
-12 złotych polskich

---------------------------------------------------

POLAK93
Imię: Longinus
nazwisko i herb: Podbipięta herbu Zerwikaptur
Wiek: 44
Narodowość: Litwa
Klasa: Jazda pancerna

Siła: 11
Zwinność: 2
Inteligencja: 2
Charyzma: 1

Umiejętności:
- Walka bronią białą 8
- walka bronią dystansową[palna] 3
- Obsługa dział 0
- leczenie ran 3
- jeździectwo 6

Ekwipunek:
- szabla
- Wielki miecz krzyżacki
- Pistolet x2
- Sygnet
- Książeczka oprawiona w jagniencą skórę
- koń
- 12 złotych polskich

----------------------------------------------------------------

ZRYTY
Imię: Włodzimierz
Nazwisko i herb: Oczkowski, herbu miecza w liliji
Wiek: 22 lata
Narodowość: Korona
Klasa: Dragon

Siła: 2
Zwinnosć: 7
Inteligencja: 3
Charyzma: 4

Walka bronią białą: 3
Walka bronią palną: 10
Jeździectwo: 5
Leczenie ran: 5

Ekwipunek:
-Szabla x2
-Pistolet x2
-Muszkiet
-Pamiętnik zamykany na kłódkę
-Pióro
-Kałamarz
-Czarna czapka z jastrzębim piórem
-Koń
-12 polskich złotych

---------------------------------------------------------------------

ZKAJO
Imię: Sierduk, Ihczyk Mehlewty
nazwisko i herb: Oko opatrzności spod Mazowsza
Wiek: 24
Narodowość: Ukraina
Klasa: Dragon

Siła: 5
Zwinność: 2
Inteligencja: 4
Charyzma: 5

Umiejętności:
- Walka bronią białą - 6
- walka bronią dystansową (palną) - 6
- walka bronią dystansową (łuki) - 0
- Obsługa dział - 2
- leczenie ran - 0
- jeździectwo -6

Ekwipunek:
- Szabla rodowa przekazywana z ojca na syna,
- Długolufowy pistolet zwany 'Gonistrzał' i zwykły
- Koń 'Hercz' (klasa crusier)
- Ozdobna szabla (nie nadaje się do walki), proporzec z herbem (jest dość mały, czepiony na siodło)
-12 złoty polskich

Namiestnik kozacki pokonany w walce i służący zkajowi:
Ivan Pochujniecki
39 lat
kozak

- szabla
- pistolet

---------------------------------------------------------------------

Imię: Antoni Michał
Nazwisko i herb: Sarnowski, herb na białym tle z sarną na środku
Wiek: 30 lat
Narodowość: Polak
Klasa: Husarz

Siła: 3
Zwinność: 9
Inteligencja: 4
Charyzma: 0

Umiejętności:
- Walka bronią białą: 10
- Walka bronią dystansową: 3
- Obsługa dział: 1
- Leczenie ran: 1
- Jeździectwo: 5

Ekwipunek:
- Szabla
- Pistolet
- Pergamin, pióro, kałamarz
- Elitarny koń husarski
- Trzydziestometrowa lina, a na jej końcu porządnie wykonany hak
- Misternej roboty sygnet
- 12 monet polskich

---------------------------------------------------

Imię: Azja Bołaniewicz
Herb: Czelejów (Niebieski płomień na białym tle)
Wiek: 27
Narodowość: Ukraina-Chanat Krymski
Klasa: Dziki lisowczyk
Wiara: Islam (skrywany)

Siła: 3
Zwinność: 10
Inteligencja:3
Charyzma:0

Umiejętności:
Jeździectwo 8
Walka wręcz (szabelka) 6
Strzelanie z łuku 4
Leczenie ran 2

Ekwipunek:
Rodowa szabelka, z wyrytym na rękojeści herbem
Łuk refleksyjny, wraz z kołczanem wypełnionym strzałami
Czarny, niewielki koń (co nie znaczy, że słaby)
Rzeczy osobiste:
Srebrny amulet w kształcie półksiężyca
czapka, podbijana w środku zajęczym futrem
kamizelka, również z zająców
Pergamin, pióro i kałamarz
Sygnet z herbem
3 złote polskie (dość biedna rodzina jak na szlachtę)

Poprawiłem posta bo ni to było czytelne, ni ciekawe. Husarz powiedział że rozpoczniemy za 2 godzinki



Temat: Rozdział I: Deputacja barska
Zapadła noc głęboka nad Buczaczem i rozlała się po całym województwie ruskim. W "Praskim cięciu" słuchać było już tylko zaciągłe chrapanie i długie pojękiwania, jakby z żalu, jakby z obawy przed wrogiem, który lada chwila stanąć mógł u bram Rzeczypospolitej. Sarmaci, ród z Rzymu aż się wywodzący, jeśli nie z Grecji starożytnej, zajmował ławy wszelkie i pokotem leżał na każdej płaskiej powierzchni. Kilku jedynie zdołało ułożyć się do snu na sennikach pod ścianami czy w osobnych izbach. Wieść o barskim łajdactwie i zniesieniu czambułu tak rozpaliła niektóre głowy, że trudno było uwieżyć by ktoś spał spokojnie. Była to jednak w większości szlachta tutejsza, osiadła, dbająca o własne majątki, zależna od Potockich, tudzież żołnierz bitny, a karny, który rozkazów słuchał i mimo, że raz krzyczał "szabla w rękę i na Bar!" zaraz uspokajał się powagę pana Mikołaja Potockiego, ordynanse spełniał i o permisji na wyjazd nawet nie pytał. Była też grupa zawalidróg i rębajłów przeróżnych, charakterem bliżej rabusiów leżacych niż obrońców Ojczyzny i prawa szlacheckiego. Ci dawno wiedzieli, że wyprawa na Bar zysku nie przyniesie i poza wznoszeniem kielichów wiele nie uczyniła.

Wśród tej zbieraniny różniej było jednak kilku Sarmatów o wielkiej fantazji i odwadze nadzwyczajnej, nie bojący się wyprawy trudnej, krzywego spojrzenia kniazia Wiśniowieckiego, chcący i potrafiący obronić święte prawa szlachcie przez Boga nadane. Bo choć imć Michał Rogowski wojskowym jest, to jednak w wojskach prywatnych Wiśniowieckich i hetmanom nie podlega, jeno sądom grodzkim, od wieków czynionym dla spraw takich dochodzenia.

Spali teraz oni smacznie, podczas gdy na zamku buczackim światło paliło się jeszcze w oknach. To Jerzy Służewski, wraz z panem Gorzewskim, który cichcem izbę zajazdu opuścił, naradzali się i o permisję pana Mikołaja Potockiego pytali. Ten w końcu zgodził się, choć nie w smak mu było zadzierać z kniaziem Wiśniowieckim, z którym tak nie mało przeżył i którego jak nikt inny znał. Tylko zapewnienia Gorzewskiego o zupełnie szlacheckim charakterze deputacji i krewniactwie jednego z uczestników przekonały pana Potockiego, że z cywilnym incydentem ma doczyniania, a nie z ruchem wojskowym. Napisał też Potocki listy do starosty barskiego i wszyscy udali się na spoczynek by zaraz co rano wyruszyć.

==============

Wstał poranek w Buczaczu mroźny, acz słoneczny. Ogromne połacie śniegu mieniły się wszystkimi kolorami, pejzaże rozległe oko cieszyły, parskania koni i pianie kogutów z różnych stron zawiadamiały świat o początku nowego dnia w Rzeczypospolitej. Pierwsza też zbudziła się czeladź, spiesząca naszykować dla swych panów straw i sprawić ubiór. Wiele sobie obiecywano, gdyż mimo słońca mróz jeszcze skuwał trakty i drogi, podróże wydawały się łatwe, a i wieści o żadnych rozbójnikach serc żadnych nie zatruwały. W końcu i pobudziła się deputacja barska, niekiedy z cieżkimi głowami, co dowodem było, że nie zawsze najprzedniejszy trunek leje stary Tatar w "Praskim cięciu", albo wodą i starym obyczajem żydowskim, co przedniejsze trunki chrzci i szlachectwa ich pozbywa.

Gdy południe stanęło, zebrała się cała deputacja przy stanicy Potockich zaraz obok zamku. Tam, w kubraku barwy płowej, dobrym na zimowe pory i podbitym futrem baranim, stał pan Gorzewski, kawaler jazdy kozackiej, tudzież pancernej, w kołpaku ze żbiczego futra z piórem czaplim. Bok jego zdobiła szabla węgierska, dość smagła, za pasem dwie miał krocice krótkie, srebrem wykładane i świecące w blasku słońca. Przy koniu moderunek mały, bo większość wiozło dwóch jego czeladników, ale widać było i cieszynkę przy siodle, wyborną do strzelania w zbójów czy Tatarów.

Zaraz obok stał pan odziany w wyborny żupan szkarłatny, na nim kontusz miał ciemny jak drewno, na głowie kołpak wyborny z aksamitem florenckim, przy tym szable ozdobną, karabeli podobną, do walki się nienadającą, za to powagi dodającej. Był to pan Służewski, sekretarz i ważny konfident pana Potockiego, ten który na deputacje barską nastawał, by pana Kurosza praw dochodzić. Mąż był to postory niewielkiej, szlachcic raczej osiadły i wysuszony jakby od ciągłego siedzenia w komnatach, o twarzy podłużnej i nieco szpakowatej, z czarnym włosem krótko strzyżonym i wąsem lichym, na modłę zagraniczną ściątym (co ponoć dzięki gościom zagranicznym Potockich na zamku buczackim stało się bardzo porządane). Na widok szlachciców kołpak zdjął i, jako że wylewny był zawsze, krzyknął:

- Czołem waszmościom, którzy praw szlacheckich obroną zdają się ostatnią na tym dzikim Podolu! Deo favente przyjaciel mój wielki pan Kurosz nie dość, że wyzdrowieje, to jeszcze świadkował będzie na procesie owego rozbójnika!



Temat: Uczta Próżności
Gdy tylko Vrein zbliżył sie do wrót, te, bez najmniejszego dźwięku chwyciły go i wciągnęły do środka. Zalał go mrok nie mógł się ruszać, myśli kołatały się w głowie, do jego uszu doszły czyste dźwięki muzyki i oblał go blask bogato zdobionych lamp. Tłum tanczących postaci migał mu przed oczyma. Postapił kilka kroków naprzód, badając wyraźnie otoczenie. Gdy przestąpił próg, owiał go lekki wiatr. Błyskawicznie zauwarzył że zmienił się jego wygląd, miał na sobie czerwono błękitny surdut szlachecki, pod spodem lekka ozdobna koszule bawiełniana na rzemyki, z lekko pozłacanymi wypustakami. Przepasany szerokim pasem słuskim, za którym założona była bułwa, i do którego podwieszono ozdobna szabla. Na głowie miał kontuszówke, z długim barzańcim piórem. Wysokie buty na małym obcasie i żłote błyszczące ostrogi te od razu przypadły mu do gustu. Przeszedł go lekki dreszcz, na sama obecnośc magii. Rozejrzał się jeszcze raz, po drugiej stronie salii, spostrzegł podest z większym stołem, przy którym siedziało już kilka osób, z braku lepszego pomysłu, postanowił tam się skierować, i tak nie miał wyjścia.
Powoli ruszył w kierunku rozłożystego i potęznego stołu, rozgladajac sie na boki, obecność ludzi go lekko uspokoila. Podszedl do stołu zdjał kapelusz z głowy i ukłonil sie w kierunku siedzących, czekajac na ich reakcje
- Witaj mój drogi, miło, że postanowiłes do nas dołączyć. - Dobiegł go głos z za pleców, wyprzedzając siedzące przy stole osoby. Verin odwrocil sie by zobaczyc kto do niego mówil, starł się skojarzyć postać.
- Witaj panie, dziekuje za zaproszenie.
Przed nim stał osobnik, którego poznał w ciasnych krasnulodzkich tunelach, tym razem jednak zupełnie go odbierał, nie był już tak grożny. Mężczyzna skłonił się lekko.
- Zwą mnie Bokler, jestem gospodarzem tego skromnego balu. To natomiast. - Wskazał na siedząych przy stole.
- Są inni moi znamienici goście, Lord edward, Imperator Faroo, i Lord Mephis, niestety nasze damy gdzieś się rozeszły. – Verin rozejrzał się po gosciach i lekko ukłonił w ich stronę.
- Verin Thalinth bezherbowy pułkownik kawaleri Aldorskiej. Mogę się dowiedziec czemu spootyka mnie taki zaszczyt.
- A dlaczegoż? Przyjacielu, zbyt wiele byś chciał wiedzieć od razu. -
Bokler uśmiechnął się szeroko. Widział jednak skwaszoną mine człowieka na te odpowiedź.
- Skoro jednak to ci nie wystarcza, może wystarczy ci wspomnienie o twoim poszukiwaniu, tego co najważniejsze dla ciebie, tego co naprawdę ważne?
Verin nie odpowiedzioał nic na tę uwage, starannie rozważając słowa.
- Skąd możesz wiedzieć czego mogę poszukiwać? - Bokler uśmiechnął się szeroko.
- To później, teraz czas na radownie się i zapomnienie o całym świecie.
Na te słowa Verin poczuł jak jakies ręcę przekrzywiły go lekko i porwały w dół parkietu, nie przystoło mu szamotać się z nawet niebrzydką kobietą porywającą go do zaczynającego się kolejnego tańca. W szybkim rytmie orkiestrowej muzyki raz po raz spoglądał na stojącego mężczyznę, przypominającego trochę patrzącego na galerników pana, dzierżącego bicz, nic jednak nie wskazywało na jakakolwiek złą wolę. W tańcu dostrzegł pewna znajomą osobe chodzącą gdzieś po obrzeżu, przynmajmniej wydawała mu się znajoma, zbyt krótko jednak ja widział by stwierdzić to na pewno.
- Pani wybaczy. – lekko się ukłonił i ruszłył w kierunku pozostałych gości.



Temat: Posiedzenia Komisji
Sprawozdanie z XXVIII Walnego Zebrania Delegatów
Międzyzakładowej Organizacji Związkowej NSZZ „Solidarność”
Przy Koksowni „Przyjaźń”.

W dniu 28.03.2008 do obiektu 005 , przybyli szanowni Delegaci, Prezesi Spółek córek oraz zaproszeni goście .Posiedzenie otworzył Przewodniczący Komisji Międzyzakładowej kol. Zenon Fiuk . Komisja Międzyzakładowa postanowiła wyróżnić za całokształt działalności związkowej kol. Janusza Ostrowskiego, który otrzymał ozdobną szablę. Drugą wyróżnioną osobą była koleżanka Alicja Błaszczyk - gość honorowy emerytowany pracownik Zarządu Regionu - za wieloletnią współpracę z naszą Komisją .

Przewodniczący Regionu Śląsko-Dąbrowskiego NSZZ „Solidarność” kol. Piotr Duda, omówił aktualną sytuację w regionie i kraju , poruszył również temat „strajku w Budryku” – skutkiem którego jest : brak zwycięzców…ponieważ zawarty kompromis nie zadawala żadnej ze stron sporu. Pośrednio dotyczy to również nas , z uwagi na to , że od 03.01.2008 r. Budryk jest również częścią JSW. Przedstawił jakie skutki może wywołać niekontrolowane działanie niewielkich związków zawodowych , w nawiązaniu do planowanej „modyfikacji” ustawy o związkach zawodowych , która miedzy innymi ma wyeliminować szkodliwe działanie niewielkich organizacji związkowych , które wobec prawa traktowane są tak samo jak duże ,
a często blokują istotne dla pracowników akty prawne. Niestety zdarza się również , że takie organizacje powstają „na zlecenie pracodawców” aby być „kontrą” w stosunku do dużych organizacji które właściwie reprezentują interes pracowników i starają się być partnerskie w stosunku do pracodawców.

Jednak największe zainteresowanie wzbudziła wypowiedź Prezesa Zarządu Koksowni Pana Edwarda Szlęka
który omówił aktualną sytuacje ekonomiczną , plany modernizacji baterii koksowniczych oraz wydziału węglopochodnych wraz z planami budowy – fabryki metanolu , która była by alternatywą zagospodarowania nadmiaru gazu koksowniczego po modernizacji jak również w przypadku problemów z przedłużeniem umowy na dostarczanie w/w gazu do „Arcelor-Mittal” lub braku możliwości zwiększenia sprzedaży, ponieważ ilość produkowanego gazu może zwiększyć się prawie dwukrotnie.
Prezes wskazywał również na wzrost kosztów produkcji w związku z podwyższeniem cen węgla – podstawowego surowca, niskie przydziały limitów emisji CO2, przez co koksownia , aby utrzymać zamierzony poziom produkcji będzie zmuszona dokupywać dopuszczalne limity emisji, których cena może szybko rosnąć. Jednocześnie przy tak dużych nakładach inwestycyjnych , szacuje się , że zysk koksowni na koniec 2008 roku może wynieść około 100 mln.zł. W sferze pracowniczej, planowana jest dalsza restrukturyzacja w pionie administracyjnym oraz weryfikacja zatrudnienia związana z modernizacjami PK oraz PW. Poinformował, że planowana wypłata z zysku dla pracowników koksowni będzie się kształtować na poziomie 1 średniej płacy w koksowni.
Prezes wypowiadał się również w sprawie spółek „córek” zadeklarował współpracę na dotychczasowym poziomie, zdementował pogłoski o zbywaniu udziałów w spółkach. (Informując jednocześnie , że w Koksowni przebywa przedstawiciel JSW do spraw restrukturyzacji Pan Tadeusz Kosek.) Przedstawił proponowane wskaźniki wzrostu funduszu płac w poszczególnych spółkach z zachowaniem „gradacji”, dawne obietnice , że pracownicy spółek nie stracą to obecnie „historia” do której już się nie wróci . Argumenty , że ten sam współczynnik wzrostu: dla Koksowni , ZRM , Spedkoks-u , czy Labor-Koks-u , to przecież w każdym przypadku różna wartość w przeliczeniu na jednego pracownika. Brak zleceń, oraz dopuszczanie do nie uczciwej konkurencji może być dla spółek problemem „być albo nie być”. Jednak przedstawiane argumenty nie bardzo znajdywały właściwy oddźwięk. Jedyna deklaracja napawająca nutą optymizmu to nadzieja, ze może Rady Nadzorcze rozważą ewentualne weryfikacje wskaźników. W trakcie długotrwałej dyskusji głos zabierali : Mirosław Somionka – Spedkoks, Jerzy Kieres – Labor-koks, Marian Jędrka – ZRM , Józef Filas – ZRM , kolega Arkadiusz Milewski z Koksowni który zgłaszał zastrzeżenia do sposobu przeprowadzenia regulacji płacowych w Administracji.
Po przerwie , sale opuścili zaproszeni goście , natomiast posiedzenie przebiegało zgodnie z dalszym proceduralnym porządkiem zebrania delegatów. Nastąpiły sprawozdania Komisji Międzyzakładowej, Komisji Rewizyjnej , oraz dyskusja w wolnych wnioskach dotyczących spraw związkowych. Po wyczerpaniu punktów porządku nastąpiło zakończenie obrad. dnia Pon 22:45, 31 Mar 2008, w całości zmieniany 4 razy



Temat: Broń biała od A do Z
- Miecz tego typu używany był przez narodowego bohatera Szkocji - Williama Wallace'a - przywódcę powstania Szkotów przeciwko Normanom.

Długość całkowita miecza: 1,40 m
Długość rękojeści: 0,33 m
Długość klingi: 1,00 m
Te dane dotyczą miecza Wallesa, czy wszystkich claymorów na świecie?
- Czekan - broń obuchowo-sieczna składająca się z trzonka zakończonego siekierką, podobna do ciupagi.
W opisie broni często pojawia się wyraz 'trzonek'(powinno być: drzewce). Zakończona siekierką?? Chyba zakończona żeleźcem!
- Gizarma – broń drzewcowa o długim, płaskim grocie osadzonym na drzewcu długości 2-2,5 metra. Początkowo żeleźce miało kształt kosy osadzonej pionowo, potem dodano niesymetrycznie rozmieszczone haki i kolce.
Kształt kosy?
- (Halabarda)(...)Dzięki swej prostej budowie, wysokiej skuteczności i niskiemu kosztowi produkcji była bardzo popularna i szeroko dostępna. Używano jej głównie, aby pokonać pikinierów, albo rycerzy walczących mieczem, gdyż długość tej broni zapewniała halabardnikom dużą przewagę.
No nie wiem czy odkucie żeleźca halabardy było proste i tanie. Nie słyszałem też aby była bronią stosowaną głównie przeciw pikinierom.
- Karabela - lekka i często ozdobna szabla o otwartym jelcu i rękojeści ukształtowanej na wzór głowy orła, nie przeszkadzająca w walce.
Nie ma czegoś takiego jak 'otwart jelec'. Broń może być z jelcem, lub z kabłąkiem.
- W Europie kopie turniejowe różniły się zdecydowanie od tych używanych na wojnie. W turniejowych koniec był zakończony tępo, gdyż nikomu nie zależało na tym, aby trwale okaleczyć przeciwnika.
Raczej aby nie zabić, a nie trwale okaleczyć.
Kopie używane w czasie działań wojennych zbliżone były bardziej do zwykłej włóczni, będąc przystosowane jednocześnie do trzymania ich w jednej ręce.
Kopia podczas walki była przekładana przez łeb konia i opierana o tarczę, bo była niesamowicie ciężka. Nie ma mowy o walce z kopią w jednej ręce.
- Młot bojowy - broń obuchowa używana we wczesnym średniowieczu. Był to wielki młot trzymany jednorącz. Jego oburęczna wersja zwana była kafarem.
NIGDY W HISTORII NIE UŻYWANO KAFARÓW DO WALKI! Kafar służył jedynie do wbijania pali w dno jeziora, czy rzeki. Walka nim to wymysł twórców Diablo II.
- Nadziak – broń obuchowo-sieczna przypominająca z wyglądu młotek o drewnianym lub stalowym stylisku...
Trzonek, stylisko... po prostu drzewce.
- Tomahawk - rodzaj broni z małą siekierką i długim drzewcem, nie miał obucha. Najczęściej był obosieczny, czasami jedna strona ostrzona w szpic. Używany przez Indian północnoamerykańskich jako broń do skalpowania, uderzania lub miotania.
Broń do skalpowania lub udeżania? Ciekawe...

Ponadto brakuje mi takich broni jak:
koncerz, tasak, kord, miecz karoliński, miecz późnośredniowieczny, wekiera, korbacz, kiścień, morgenstern, puginały (antenowy, tarczkowy, mizerykordia, pierścieniowy, baselard, cinquedea, dirk), szydło, kosa bojowa i cała masa włóczni.
Nie komentuje broni innej niż europejskie, bo się na nich nie znam.

Pozdrawiam, Tigo



Temat: Trupiarnia
Imię: Ghack.
Nazwisko/ Ród: wężoludzie pustynni.
Przydomek: Oko.
Rasa: wężoludzie.
Wiek: 23.
Zawód: Łowca głów.
Opis postaci: Mógłby się niczym nie wyróżniać z tłumu ze swoją szczupłą sylwetką i przeciętnym wzrostem [ok 170 centymetrów], gdy nie fakt, że pochodzi z rasy wężoludzi. Całe jego ciało od stóp po czubek głowy pokrywają żółto-czarne łuski. Głęboko osadzone żółte, gadzie oczy z wąską źrenicą przyglądają się obojętnie światu. Powyżej nich znajduję się rząd grubszych, czarnych łusek, które mają imitować brwi. Nad „brwiami” zaczynają się dwie symetryczne do siebie kolumny czarnych rombów [utworzonych z łusek]. Pierwsza para jest malutka, ledwo dostrzegalna z dalszej odległości, następne są coraz większe. Zaczynają się na czaszce, by przejść przez kark i zakończyć się na plecach. Jego gadziego wyglądu dopełniają szerokie usta z podniesionymi kącikami ust, co nadaję im wygląd psychodelicznego uśmiechu. Na ramionach najczęściej ma narzuconą rozpiętą, skórzaną kamizelkę o brązowym odcieniu spod której widać jego naturalny pancerz. Gdy jest zimniej ubiera na siebie jeszcze czarny płaszcz podszyty futerkiem jakiegoś sierściucha, koniecznie z postawionym kołnierzem. Jego wizerunek dopełniają skórzane spodnie i wysokie buty. Przy pasie przywiązaną ma ozdobną pochwę inkrustowaną szmaragdami, w której znajduję się niczym jej nie ustępująca szabla.
Gdy chodzi kiwa hipnotycznie głową na boki, a lewą rękę trzyma założoną za plecami.
Charakter: Nie wiedzieć czemu na psychice Ghacka odbiła się zwierzęca część natury jego kuzynów. Jest typowym drapieżnikiem, jeśli można to tak ująć. Lubuje się w walce z innymi, a sposobność pokonania kogoś dostarcza mu potężnego zastrzyku adrenaliny i co tu dużo mówić, podnieca go. Nie oznacza to jednak, że rzuca się na każdego z okrzykiem na ustach, jest wręcz przeciwnie. Starannie dobiera swoje ofiary, obserwuje je przez kilka dni, chce poznać ich zwyczaje, sympatie i antypatie. To wymaga od niego sporej dawki cierpliwości, której mu nie brakuje. Często lubi dręczyć psychicznie zbyt pewnych siebie bufonów, którym wydaje się, że nic im nie grozi i pozjadali wszystkie rozumy świata. Pozostawia im wtedy kartę do gry i dołączony do tego krótki liścik – 2 może 3 słowa, co kilka dni.
W pracy kieruje się swoim kodeksem honorowym, który zakłada, że jest jest jedna zasada- nie ma żadnych zasad. No może jest i druga – uznaje tylko walkę bezpośrednią, żadnych łuków, czarów, etc. Nie ma wyrzutów sumienia z powodu tego, co robi. Wychodzi z założenia, że słabe osobniki muszą zostać zabite, żeby silne przetrwały, a jeśli uda mu się kogoś podejść, to znaczy, że był słaby. Dzieci, kobiety, starcy, nieważne – przeżyć mogą tylko najsilniejsi i najsprytniejsi. Jest niezwykle zaborczy, jeśli chodzi o własne „terytorium” i zleceniodawców. Dlatego też, gdy przychodzi mu rywalizować stara się ośmieszyć oponentów, jeśli to tylko możliwe.
Jedynym jego większych odchyłem psychicznym, według innych, jest kolekcja jego trofeów. Mianowicie każdej swojej ofierze wydłubuje jedno oko. Dlaczego? Ze względu czysto praktycznego – to rodzaj podpisu po zakończonej robocie, żeby nikt nie miał wątpliwości. Żadnych obłąkańczych manii prześladowczych nie posiada. Stąd też jego przydomek
Jest samotnikiem, ale nie z wyboru, po prosty rzadko spotyka jakiegoś swojego ziomka, żeby z nim porozmawiać i zawrzeć bliższe kontakty. Nie wstydzi się tego kim jest i nie ukrywa tego, a chyba nawet wręcz przeciwnie, czuje się dumny. Ostentacyjnie odwołuje się do swojego pochodzenia chociażby jedząc w karczmie surowe myszy, czy inne przysmaki. Oczywiście wie, kiedy nie należy tego nie robić.
Historia: w zależności od potrzeb. Był już potężnym magiem, fanatycznym kapłanem nowej wiary, zapaśnikiem, dyplomatom z odległego imperium, bogatym kupcem, żebrakiem, nieobliczalnym amatorem ludzkiego mięsa z wężowych wysp i kilkoma innymi wcieleniami. Być może w każdej tej opowiastce znajduje się ziarnko prawdy. Może sam go zapytasz, jak go spotkasz?
Ekwipunek: szabla, ząbkowany nóż, bukłak, ubranie, sakiewka ze złotem, lina, w pokoju posiada małą kolekcje oczów różnych istot i kilka książek.

Postać nie żyje



Temat: Dni Ułana, Poznań: wyniki konkursu Militari
W tym roku wzięło w nim udział tylko 16 jeźdźców, z dwóch zaledwie środowisk – warszawskiego i poznańskiego. Na tak niską liczbę uczestników wpłynęło zapewne spóźnione rozpropagowanie zawodów, choć nie bez znaczenia mogły być tu zeszłoroczne nieporozumienia w trakcie biegu myśliwskiego. Trzeba wreszcie także wziąć pod uwagę obfitość rozgrywanych obecnie w kraju zawodów „Militari”, z których każde są „ogólnopolskie” lub „krajowe” (a wiele z nich to wręcz „mistrzostwa”) i brak orientacji w środowisku kawalerii ochotniczej co do rzeczywistej rangi poszczególnych imprez.
Zawody składały się z 6 prób. Najlepszym strzelcem (próba I) okazał się – co nie powinno budzić zdziwienia – przedstawiciel wojska (tzn. Szwadronu Reprezentacyjnego WP). Był nim w tym roku Robert Ploch, który wystrzelał tylko 1 pkt karny. Dla nas przyjemną niespodzianką było 2 miejsce młodego poznaniaka, Piotra Waltera z 33 Kawaleryjskiej Drużyny Harcerskiej im. 15 PUP przy Harcerskim Klubie Jeździeckim „Equites” ex aequo z Włodzimierzem Markiewiczem z Ochotniczego Reprezentacyjnego Oddziału Ułanów Miasta Poznania - 2,8 pkt. karnego. W próbie II (ujeżdżenie) najlepszym opanowaniem wierzchowca popisał się Andrzej Waś z Ochotniczego Szwadronu Kawalerii im. 1 Pułku Szwoleżerów Józefa Piłsudskiego (koń Turkus, 21 pkt. karnych) Wspomniany P. Walter był niemal równie skuteczny (koń Mixer, 21,5 pkt.), trzecie miejsce przypadło Pawłowi Papisowi na koniu Wosk (Szwadron Reprezentacyjny WP, 24,3 pkt.). W biegu myśliwskim (próba III) jedynym „zerowym” przejazdem popisał się Mariusz Naskręt na Jullusie (Szwadron Reprezentacyjny WP), drugie miejsce z 20 pkt. karnymi zajęło ex aequo aż 4 zawodników: P. Papis, P. Walter, A. Waś i Michał Marcinkowski (33 Kawaleryjska Drużyna Harcerska) na Epopei. W próbie IV (surowa ocena wyglądu) najlepiej wypadł P. Papis (4 pkt. karne), następnie P. Walter (8 pkt.), trzecie miejsce, z 9 pkt. karnymi, przypadło ex aequo M. Marcinkowskiemu i Piotrowi Piekarczykowi (Ochotniczy Szwadron Kawalerii im. 1 Pułku Szwoleżerów Józefa Piłsudskiego, koń Bursztyn). Lancą najskuteczniej wywijał w próbie V P. Piekarczyk (71 pkt. karnych), ustąpili mu nieco Jakub Szpetulski-Łazarowicz na Gwardziście (Ochotniczy Szwadron Kawalerii im. 1 Pułku Szwoleżerów Józefa Piłsudskiego, 75,7 pkt. karnego) i P. Papis (78,4 pkt.). Najlepszym rębaczem (próba VI) okazał się P. Papis (71,7pkt. karnego), drugi był R. Ploch (koń Empiryk, 73,2 pkt. karnego), trzeci M. Naskręt (76,8 pkt.).
Zwycięzcą zawodów i szczęśliwym posiadaczem kompletnego siodła żołnierskiego wz. 36 z sakwami etc., ufundowanego przez Marszałka Województwa (i naturalnie tymczasowym posiadaczem Szabli 15 Pułku Ułanów Poznańskich!) został Mariusz Naskręt ze Szwadronu Reprezentacyjnego WP. Miejsce drugie i siodło wz. 36, fundowane przez Prezydenta Miasta przypadło Pawłowi Papisowi z tegoż Szwadronu, trzecie (i płaszcz kawaleryjski ufundowany przez firmę Hero Collection braci Kłoskowskich, Wielkich Szatnych polskiej kawalerii ochotniczej) Piotrowi Walterowi, harcerzowi w barwach 15 Pułku Ułanów Poznańskich.
Drużynowo zawody wygrała 33 Kawaleryjska Drużyna Harcerska z Poznania (P. Walter i M. Marcinkowski), przed Szwadronem Reprezentacyjnym WP I (P. Papis i R. Ploch) i Ochotniczym Szwadronem Kawalerii im. 1 Pułku Szwoleżerów Józefa Piłsudskiego. (J. Szpetulski-Łazarowicz, P. Piekarczyk, A. Waś). Zwycięska drużyna weszła w posiadanie Nagrody Przechodniej im. ppłk. Jerzego Witalisa Kubickiego w formie ozdobnego buzdyganu.
Zastanawia wysoka ilość punktów karnych w koronnych kawaleryjskich konkurencjach; może ona oznaczać, że albo należałoby ustawiać łatwiejszy tor, albo zrewidować system punktacji, albo i jedno i drugie. Przydałoby się także chyba przyjrzenie się systemowi punktacji biegu myśliwskiego, tak, by wyniki poszczególnych prób stały się bardziej porównywalne.
W tym roku nie odnotowano protestów ze strony uczestników. Sędzią głównym zawodów była p. Barbara Berezowska.



Temat: Cel uświęca środki
Jakkolwiek przyjrzeć się kuflowi jorki ten z każdej strony był kuflem drewnianym. Gdy więc ta podziwiała gdziekolwiek zastawę szklaną wtedy to zapewne była inna karczma, którą to dzięki szczególnej percepcji mogła podziwiać złodziejka i badać dokładnie w jaki sposób wykonano jej kufle. Nuż to inne plany astralne, nuż to inne miejsca, nuż po prostu schizofrenia. Na pewno jednak nie „Złoty Kufel”.
Piwo nie było specjalnie smaczne, a aby niesmaku dopełnić nie było też dobrze schłodzone. Nuż zasługą to było dolanej wody, nuż niedopilnowania. Niezmiennie jednak piwo było smaku takiego, że tylko słowo „lura” wydawało się przystające, a temperatury takiej, iż po zsumowaniu z poprzednim stwierdzeniem żal się robiło wydanych srebrników jak i pić się odechciewało.

Drzwi otworzyły się na pełnej linii niszcząc tragizm sytuacji bo spokojnie i bez wykorzystywania kończyn zbędnych do tejże czynności. Odrzwia normalnie odchyliły się ukazując zaraz popychającą je dłoń i dalej – rękę. Rękę zresztą i dłoń całkiem ładną, z perspektywy szczególnie złodzieja. Co prawda była ona z pierwsza ludzka, z druga męska ale przystrojona jak się patrzy w szlachetne tkaniny i klejnoty. O ile jorki nie myliły oczy koszula wystająca spod brokatowego, kremowego kontusza błyszczała jedwabiem lub aksamitem. Guziki złote lub pozłacane. Oj czekać tylko aż człek ten rozbierze się.
Za rękę podążyła reszta ciała przystrojona z równym przepychem co rękaw. Kontusz ciągnął się dalej by pod szyją rozłożyć się jakby niewielkim kwiatem róży. W dole ciągnął się prawie po ziemię samą tak, że spod niego wyróżnić dało się tylko żółtawe kozaki o prostym nosku. Jak każdy etatowy ubiór i ten został w połowie spięty pasem. Skórzanym, czarnym, z ozdobnym zapięciem. Nawet nie patrząc łatwo było się domyślić jego wyglądu. Za pasem – a jakże – sakiewka, o dziwo – sztylet, a w końcu luźno dyndająca szabla. Czapki nie miał dzięki czemu dobrze widać było srebrne długie włosy sięgające po ramiona. Pod brakiem czapki dojrzeć się dało zimnej twarzy o niewielkich oczkach, a jakby dla wyrównania potężnych wąsach. Na policzku tej to postaci ziała niewielka blizna o tyle irytująca, że nawet zarostem nie dało się jej zakryć. Teraz zatuszowana pudrem i tak widoczna była choć zapewne nie każdy by ją zauważył.
Człek rozejrzał się ten i jorke obaczając ku niej skierował swe kroki. Co prawda on niespecjalnie zwracał na to uwagę ale większość gości zamilkła z kuflami w dłoniach wpatrując się weń jak obrazek. Zdarzył się nawet przypadek ekstremalny gdy to kufel z dłoni wypadł irytująco zalewając ubiór.
Człek stojąc przed stołem już przyjrzał się postaci Baiken i gdy już najwyraźniej upewnił się co do czegoś przemówił w końcu:
- Czy mógłbym przysiąść się do drogiej pani?
Zimne spojrzenie nie zmieniło się nawet o troszeczkę lustrując jednak teraz postać złodziejki z niebywałą wręcz bacznością. Dla wyrównania surowości i proszącego tonu na ustach objawił się uśmiech i choć widocznie wymuszony zawsze w choć niewielkim stopniu odmieniał surową twarz jegomościa.



Temat: [WarHammer] Ogranicz straty, by iść do przodu...


Santiago Cazorla de Fuentes

„Condenar!”, zaklął po estalijsku w myślach postawny mężczyzna, gdy przekroczył wraz z jakimś facetem progi karczmy o nieznanym nikomu szyldzie. Istotnie, nie trafił w progi dziesięciogwiazdkowej gospody, ale przecież nie w takich warunkach zdarzało mu się spijać złocisty napój, więc zmierzył zmęczonym, choć skrywającym jakąś niespożytą wewnętrzną siłę wzrokiem całą salę. Jego nawet przystojną twarz okalał niedbały zarost, przystrzyżony pierwotnie na estalijską modłę, teraz jednak stanowczo domagał się balwierza. Ani zarost, ani też włosy nie skrywały wystarczająco kilku szram szpecących oblicze podróżnika.

Blizny wyglądające jak cienkie blade kreski mogły zostać zadane bronią podobną do tej, którą nosił przy boku. Był to rapier o dość niecodziennym kształcie, gdyż oprócz jelca miał pleciony ze stalowego drutu kosz całkowicie chroniący dłoń szermierza. Była to zresztą jedyna ozdoba tej oszczędnej, żeby nie powiedzieć surowej w swym wyglądzie broni. Dla wprawnych oczu szczegóły tego ostrza zdradzały jego świetne wykonanie. To była broń przeznaczona do fechtunku, pozbawiona niepotrzebnych ozdobnych elementów, którym hołduje tak wielu arystokratów. Widać było, że to broń do walki, a nie do parady.

Solidnie wyglądający rapier nie był jedynym uzbrojeniem Estalijczyka. Za pasem miał zatknięty pistolet z zamkiem skałkowym. Również pozbawiony ozdób, obiecywał brutalną skuteczność. Dopełnieniem wyglądu caballero był przewieszony przez ramię pas na ładunki, przypominający pasy noszone przez rajtarów, pozwalający trzymać pod ręką wszystko niezbędne do przeładowania broni. Przybysz wyglądem i zachowaniem przypominał raczej żołnierza, niż szlachcica, co jednak sugerował sygnet noszony na palcu. Jednak dla osób nie znających estalijskiej heraldyki nie mówił nc więcej o jego właścicielu.

Nim nowoprzybyły zdążył rozgościć się w przybytku, był świadkiem niecodziennej sceny. Ot, jakaś smukła, choć wyglądająca na kwiat wieku kobieta starła się z kilkoma typami i nieźle im dołożyła. Santi podziwiał jej kocie ruchy, które przejawiały dość ciekawą technikę... Stwierdził, że pewnie gdyby chciała to zabiłaby ich wszystkich. Zanim wybrał spojrzeniem stolik, przy którym zasiądzie, kobieta o kasztanowych włosach stanęła mu na drodze i warknęła:

- Z drogi! - machnęła estalijczykowi szablą przed gardłem.

Santi z rozbrajającym uśmiechem na twarzy podniósł ostentacyjnie ręce do góry i rzekł po estalisjku.

- Silenciosamente, seniorita... - puścił jej oczko. - Nie szukamy zwady, zwłaszcza z tak piękną i niebezpieczną kobietą jak wać pani. - de Fuentes odstąpił krok uśmiechając się zadziornie i robiąc jej miejsce, by mogła przecisnąć się między nim a nieznajomym towarzyszem z którym zawitał w progi tej gospody. - Chyba że waszmość ma coś do tej pani, więc proszę działać, z chęcią pokibicuję. - rzucił do czarnowłosego mężczyzny ukazując rządek białych zębów, co było rzadkością w Starym Świecie. - Ja muszę się napić...

Nie zwracając uwagi co zrobi mężczyzna, Santi skierował się do stolika puszczając wolno kobietę za którą tak gorączkowo krzyczeli ochroniarze. W sumie dobrze że im dołożyła, wszak nie każda z niewiast musi być kurą domową, a ci tutaj chyba o tym zapomnieli - to myśląc, zwadźca rozsiadł się wygodnie na krześle i gestem dłoni wezwał do siebie kelnerkę.




Temat: Warmińska Zbrojownia Dzika
http://univ.gda.pl/~literat/kitowic/003.htm

mały cytat ze stronki:

Pancerni zamiast zbroi zażywali pancerzów. Był to kaftan żelazny, w pół człeka długi, z rękawami po łokieć długimi, robiony z kółek maleńkich, płaskich, okrągłych albo też z podługowatych ogniwków, jedne za drugie zakładanych, z rozporem małym na piersiach, na haftki zapinanym, do obłóczenia i zdejmowania pancerza służącym; po ręku szły karwasze żelazne, od łokcia do pięści długie, na glanc polerowane, pół piszczeli obejmujące, rzemiennymi paskami na rękę zapinane; sama pięść ręki nie uzbrojona żelazem, tylko rękawicą grubą łosią okryta. Od pasa do nóg szarawary tak jak u usarzów. Na głowie misiurka, to jest na samym wierszchu głowy okrągła blacha żelazna, z gałką mosiężną lub srebrną pozłacaną-według osoby; o tej blachy był przyrobiony kawał pancerza, który otaczał niższe części głowy, czoło i kark tudzież policzki twarzy, nie zasłaniając oczów, nosa, ust, brody i szyi.

Lampartów ani wilków nie zażywały chorągwie pancerne; oficjerowie znaków pancernych zamiast gałki na misiurce zażywali kitów z piór farbowanych albo z włosia szklannego, w tulejce kameryzowanej osadzonego. W koniach, siądzeniach, rzędach, buńczukach, dywdykach bynajmniej nie ustępowali pancerni usarskim; zgoła we wszystkim aparacie wojennym jedni się nad drugich podług fortuny przesadzali; a gdy oficjer pancerny włożył na lewą rękę tarczą perłami lub drogimi kamieniami sadzoną, przypiął do boku lewego z strzałami rozmaicie pofarbowanymi sajdak, podobnież jak tarcza perłami i kamieniem ozdobiony, to jeszcze przesadzał usarskiego; acz tego rynsztunku za czasów Augusta III już mało co zażywali. Nosili go jako znaki starożytne sławnych zwycięstw przodków swoich nad Turkami i Tatarami. Towarzystwo także pancerne niekiedy i nie wszyscy używali na podjazdach przeciw hajdamakom strzał, lubo już broń ognista dawno w Polszcze zażywaną była. Dlatego używali strzał, iż najprzód strzała cicho raziła albo i na śmierć zabijała hajdamakę, bez wydania rażącego, w jakim dole lub chwaście ukrytego; po wtóre, iż w owe czasy trwała opinia między wojskowymi, że jest sekret albo czary od ołowiu i że ten sekret czy czary hajdamacy posiadają, nie mogąc być kulą ołowianą ranionymi; a nie masz sekretu żadnego przeciw żelazu, z jakiego kruszcu był grot u strzały. Słyszałem od wielu towarzystwa, bywalców w potyczkach z hajdamakami, że ci wystrzelone do siebie kule zmiatają z sukien jak pigułki śniegowe, że je wyjmują zza pazuchy, że je w ręce łapią i na urągowisko naszym odrzucają; dodawali ci opowiadacze, iż aby się kule ołowiane jęły hajdamaków, trzeba było lać je na pszenicę święconą albo też mieć je żelazne, srebrne lub złote. Tak tedy wierzącym wojskowym potrzebne były strzały, choć już po wynalezieniu strzelby. Trzecia, ale najprawdziwsza była przyczyna używania długiego strzał, a nie tak strzał, jak sajdaków, iż w owe czasy nie było jeszcze dla towarzystwa mundurów; więc towarzysz, chcący się dystyngwować od obywatela prostego na kompaniach i zjazdach publicznych, przypasował do boku sajdak, bo szabla, jako wszystkim powszechna, oznaczała tylko szlachcica, ale nie towarzysza; zbroi też lub pancerza używać prócz służby żołnierskiej nie należało i niewygodno było. Szeregowi pancerni mieli takież pancerze jak towarzystwo, acz nie tak ozdobne.

Postać chorągwi w pancerze ubranej, w szyku stojącej, z daleka patrzącemu wydawała podobieństwo deszczu rzęsistego, co czyniły owe punkta próżne między kółkami i ogniwkami, cień między blask samych kółek i ogniwków polerowanych rzucające, oku z daleka krople grubego deszczu reprezentujące.



Temat: POEZYE (NIE)PARLAMENTARNE
Jestem nieszczęśliwym posiadaczem kilku tysięcy książek. Zjawiają się one znienacka i zajmują każde wolne miejsce, bowiem moja biblioteka wciąż się niestety rozrasta przez podział - nieuchronne następstwo maniactwa. Na półki nic już wetknąć się nie da, powstają tedy konstrukcje przemyślne i architektoniczne cacka, zwykłe budy sklecone naprędce i archeologiczne wykopaliska. Leżą więc książki na podłodze, na krzesłach, na stertach gazet i wycinków, w pudłach, kartonach i walizkach; leżą między bulgoczącymi gąsiorami i fantazyjnie zwiniętymi warkoczami czosnku na brokułach, wpychają się na każdy skrawek wolnego jeszcze terytorium na moim stole, spychając mnie na margines życia poczciwego i zmuszając do nieustannej walki o przeżycie. Bo jakże to nie mieć drugiego wydania tej samej książki, w której autor zmienił szyk słów na końcu szóstego rozdziału, a z zakończenia uczynił frapujący początek. Jakże nie wskrzesić głosów cichych na tle wrzasku i tumultu, majestatycznego ruchu pióra w zaciszu domostwa, przytulić wydry i nie zdzielić płazem szabli głupiego dragona; jakże słów pominiętych nie odebrać nicości.

A wszystko zaczęło się, gdy mając wiosen niespełna dwanaście wygrzebałem z domowej biblioteczki pierwsze powojenne wydanie "Szaleństwa Almayera" w charakterystycznej okładce. Przez przypadek więc zaczynałem czytanie Conrada w tej samej kolejności jak on zaczynał pisanie. Obok stały "Fermenty" i trzy tomy nieszczęsnego "Biegu do Fragala", "Chata za wsią" w broszurowym wydaniu i solidny tom "Świata zmysłów", poezje Or-Ota i książeczka Arcta o tajemnicach drukowania książek - obie wypożyczone z biblioteki dyrekcji Poczty i Telegrafu w 1939 roku. I były tam jeszcze nuty, a wśród nich ozdobne wydanie sonat fortepianowych Beethovena z końca wieku.
Te cztery półki przywiezionej z Polesia etażerki, zaspokajały przez pewien czas moje aspiracje. Szczęśliwy ten czas skończł się, gdy odkryłem na ulicy Targowej dwa antykwariaty. Jeden z nich, tuż obok Bazaru Różyckiego, miał nad wejściem dumny, tchnący dawną Polską napis: Gebethner i Wolf. Tam zdobywałem z trudem dalsze tomy Conrada, opowieści Meissnera, Centkiewiczów i opisy Wysp Galapagos. Etażerka zapełniała się Lermontowem i pospolitymi "tygrysami", dziełami z zakresu nawigacji lotniczej i budowania szybowców, Katajewem i Bunschem, Wierzyńskim i Polewojem, Broniewskim i Wańkowiczem, Londonem i Aleksym Tołstojem... Tam też wspinałem się na krystaliczne szczyty zeszytów z preludiami i nokturnami naszego Fryderyka, koncertując później na namalowanej kredkami na szarej tekturce fortepianowej klawiaturze. Kiedy zaś stanąłem u wrót malarstwa, otwarła się pode mną istna otchłań.
Bo chociaż w wieku lat szesnastu miałem za sobą prawie całego Conrada i kilka tomów Prousta dla równowagi, Schulza i Makarenkę, Manna i Sienkiewicza, Iwaszkiewicza i Apolinaire'a, Przybosia i Horacego, wgryzając się niebawem w romantyczną syntezę sztuk pod kierunkiem Juliusza Starzyńskiego; choć szkolną bibliotekę przy ulicy Borzymowskiej przewertowałem zgodnie z literami alfabetu tam i z powrotem, to starannie omijałem lektury obowiązkowe, nie mogąc znieść trybu nakazowego. Dlatego wiele z tych tytułów zaliczyłem do literatury ułomnej, co reszta uczniowskiej rzeszy zdawała się potwierdzać, wkuwając bezmyślnie zadane strofy i robiąc ściągawki na klasówki. Podobnie jednomyślnie i gremialnie zapisywali się w liceum do Związku Młodzieży Socjalistycznej, mając już podówczas na uwadze życie jak najbardziej doczesne. Jeśli więc czytałem niektóre książki z omijanej listy nakazanych lektur, to jedynie przez roztargnienie.
Takie chodzenie po Bibliotece własnymi ścieżkami nie wyszło mi na zdrowie, bowiem moje panie od polskiego stanowczo nie mogły sobie poradzić z treścią moich wypracowań, będąc same ofiarami schematu lektur obowiązujących jednako uczniów i nauczycieli. Używały tedy jedynie dostępnej metody perswazji, piętnując moje teksty czerwonym atramentem i wykazując tym samym żałosne nieuctwo. Łacno zgadnąć, że na ucznia się nie nadawałem.

Kiedy dzisiaj przysłuchuję się tej wrzawie wokół kanonu lektur dla przyszłej inteligencji tubylczej, dla dusz zbłąkanych i przyszłych czcicieli bożków taniego prestiżu i mamony, dla przyszłych prezesów i prezydętów, ministrów i mnistrantów, redaktorów i dyrektorów, sędziów i prokuratorów, generałów i admirałów...; kiedy słyszę o literatach z pośledniej półki i Pisarzach dotkniętych palcem bożym albo palcem łaskawej władzy, to podstępnie zniewala mnie takie oto przypuszczenie, że wszystkie nasze przypadłości i całą ułomność i nieszczęście polskiego życia publicznego i dokonanych wyborów można było ominąć nie opuszczając domowej biblioteki.