Wyświetlono posty znalezione dla słów: Szabla sprzedaż





Temat: Jak kiedys bron robiono
Co do glowni/ostrz szabli to ilosci orginalnych polskich szabli z glowniami z damastu wschodniego jest tak marginalna i niejasna pochodzeniowo ze mozna przyjac ze tylko okolo 1-2% ogolnego stanu szabili na przelomie 16-19 wieku jest z glownia z damastu w oprawie polskiej czy tez typu srodkowo europejskiego....a dlaczego tak zostalismy zatruci ta brednia ze glownie wysmienitych szabli byly sprowadzane z dalekiego wschodu i oprawiane w Polsce...ano pseudo bronioznawcy z zaszlych epok pomylili sobie krainy geografioczne :D i w ich niedouczonych glowach latwiej bylo mylnie pojac ze glownie byly sprowadzane z odleglej SYRJI niz sasiedniej Austryjackiej STYRJI [Pottenstein, Wainz?, jak i poniekad Pasawa]gdzie odkuwano wysmienite glownie miedzy innymi szabel husarskich/wegierskich i tym sposobem docieraly do Polski....co ciekawe sygnowanie tych glowni to tgz. sierpy lub inne geometryczne znaczki....A co jescze smieszniejsze ze ja jako kolekcjoner i bywalec wielu gield spotykam szable wschodnie z 18/19 wieku zaopatrzone w te wlasnie glownie Europejskie GDYZ cieszyly sie swietna opinia.No wiec bylo jednak calkiem naodwrot z tymi glowniami szabel....to Europejskie glownie z 17-18 wieku po zejsciu z "sluzby" poszly na sprzedaz na wschod....a glownie z prowdziwego damastu byly tak drogie i rzadkie ze niewielu moglo sobie pozwolic na takowe cudo metalurgi....sprawe mozna latwo udowodnic na zachowanych egzeplazach szabel w kolekcjach tak prywatnych jak i muzealnych :D Czesto mylnie sygnowanie /opuncowanie glowni szabel z charakterystyczne "sierpy" okresla sie jako Genuenskie [Wlochy] , ten blad bronioznawczy widnieje w polskiej ksiazce Polska bron-bron biala...oraz w kilku innych "dzielach"



Temat: Gdzie nabyć dobrą szablę
Witam,

działając w imieniu klienta, oferuję na sprzedaż kilka pozycji z dużej kolekcji broni białej. W tej chwili do sprzedaży przeznaczonych jest kilka ciekawych szabli, (m. inn. wz. 1822 z cechami Pierwszego Pułku Szwoleżerów Piłsudskiego) pruski kirys oficerski oraz hełm. Zdjęcia, opisy oraz ceny można obejrzeć na stronie www.pantarei.pl w zakładce [Militaria] . Zachęcam do odwiedzania, w miarę sprzedaży kolekcji stopniowo dodawać będziemy nowe pozycje. Na wszystkie pytania chętnie odpowiem poprzez e-mail: antyki@pantarei.pl





Temat: troczenie szabli......prosba o detale
Obserwując aukcje na allegro domyśliłem się , że to jest własnie wspomniany Blucher kilka takich oferują do sprzedaży. Ja posiadam replikę szabli wz. 34, trzeba przyznac nie do konca udaną. Różni się kilkoma szczegółami od orginału, nie jestem z tego tytułu zadowolony jednak narazie musi mi to wystarczyć! (jedno jej trzeba przyznać wyśmienicie leży w dloni, idealna do cięcia i fechtunku) Ceny przedwojennej "ludwikowki" powalają z nóg więc dopóki nie trafię szóstki w totka replika musi mi wystarczyć. Zamierzam sprawić sobie porządną replikę, narazie zbieram namiary i opinie o wyrobach różnych fachowców nie chcę popełnić kolejnego błędu. W końcu liczy się nie tylko jakość ale również zgodność z oryginałem!
Tak na marginesie to ja także jestem artylerzystą ale tym współczesnym. Ukończyłem szkołę oficerską artylerii w Toruniu i od ponad 30 lat param się artyleryjskim rzemiosłem. Zakochałem się w kawalerii ale artyleria konna jest mi niezmiernie bliska. Dziękuję za krótki rys historyczny szabli mnie również bliższe sercu jest dłubanie w skórze niż roboty kowalskie na tym się nie wyznaję, potrafię coś tam sklecić ze skóry, naprawić urwane puśliko, doprowadzić do właściwego stanu pęknięty łęk siodła itp. te prace mnie uspakajają, poprostu lubię to! Pozdrawiam.



Temat: Nowy nr miesiacznika SZTUKI WALKI juz w sprzedaży
magazynie m.in.:
relacja z gali muay thai we Wrocławiu oraz z pobytu Rafała Simonidesa w Tajlandii, relacja z zawodów Full Contact Prestige 3, stażu aikido z Sensei Hiroshi Isoyama (8 dan) w Suchym Lesie pod Poznaniem, materiały o: szabli husarskiej, mixed martial arts - bezpieczny sport dla inteligentnych ludzi, czym jest karate-do?, rozgrzewka, Ashihara Karate – Sabaki, kata, Hapkido, Tang Soo Do, kali tudo. Ponadto: kącik techniczny – Mariusz „Manolo” Linke (czarny pas bjj, czarny pas judo 3 dan) i Maciej „DeZoo” Linke (brązowy pas bjj, czarny pas judo 2 dan) – instruktorzy Linke Gold Team (Szczecin) prezentują: przejście gardy, trójkąt z dosiadu, dźwignia rozporowa na rękę oraz dźwignia na rękę (balacha); korespondencja czytelników, finanse i ich wpływ na rozwój klubu, sędziowanie – element pomijany.

Pismo w cenie 8,5 zl jest do nabycia w salonach prasowych EMPiK, RUCH i sieci FRANPRESS.
Możliwa jest także prenumerata i jednorazowa sprzedaż wysyłkowa.




Temat: Obce szable w kawalerii polskiej
Ależ skądże, jeśli tak zostało to odebrane, to przepraszam. Wydawało mi się, że rzeczoną szablę podpisano jako 27 w książce; stąd moje pytanie, skąd akurat ten wzór w Polsce - w roku 1927 i późniejszym Związek Radziecki bynajmniej nie był Polsce przychylny, stąd sprzedaż tej broni w grę raczej nie wchodziła;

Szczerym zamiarem mojego postu była, może za szybka, chęć wyciągnięcia wniosku, co do pojawienia się tego wzoru w Wojsku Polskim - o ile Kolegi odpowiedź rozwiewała wszelkie wątpliwości, co do wzorów carskich, to wspomniane sposoby pozyskania nie obejmowały późnego dość, sowieckiego elementu; dodatkowo, trochę mylny jest rysunek - postaram się jeszcze dziś sprawę pokazać, prezentując źródło, w którym szaszka wz.1927 wygląda inaczej, niż na załączonym przez Kolegów obrazku.

Pozdrawiam,

Błażej Nikiel-Wroczyński

[ Dodano: Pon Sty 07, 2008 9:03 pm ]



Temat: Jacek L. Komuda

Robimy LUFĘ! Zainteresowani proszeni są o udanie się do odpowiedniego wątku.

Jeszcze tylko tydzień niecały do Czarnej szabli!!!


Czarna Szabla powinna już być wszędzie w sprzedaży.

30 marca będę miał po południu (ok. 18.00) spotkanie w EMPIKU w Lublinie, więc mam nadzieję, że spotkamy się przy piwku Na Strychu, albo u Szewców. Jeszcze nie miałem okazji oblać książki.



Temat: Zamoówienia na sprzęt z USA...
Aluminiowa to mniej więcej taka jaką teraz wszyscy lubią ćwiczyć Szable dostępne u Sifu to takie jak podwójne Roberta - nie biorąc pod uwagę ich wagi, bo pod tym względem są "custom by Robert" Nie jestem w 100% pewien ale najbardziej pasują mi te "luang chuan".
Z tym, że Hoy Lee (to jego sklepik jest na http://www.jowga.com) traktuje tą sprzedaż bardziej komercyjnie niż nasz Sifu...
Ta ze stali wysokowęglowej przypomina mi szablę kutą jaką widziałem w szkole Sifu - po zaostrzeniu praktycznie nadawała się do użycia



Temat: Powinność.....
Najprościej byłoby zrobić tak jak kiedyś - każdemu oficerowi potrącano z wynagrodzenia różnorakie "dobrowolne" składki :) Łożył tedy oficer, oczywiście przez nikogo nie przymuszony, na szczytne cele. A że sam się z własnymi długami zmagał...

A tak poważnie... Jeśli budowa pomnika jest celem statutowym, to nie powinno być problemu ze sprzedażą cegiełek, obojętnie czy to będzie kartonik z napisem, odznaka, szabla, czy cokolwiek innego. Co do form sprzedaży tychże cegiełek... Uważam, że każda forma jest dobra, Allegro również. Może udałoby się namówić QXL do wspólnej akcji, żeby np. nie pobierali prowizji, wystawili na pierwszej stronie, itd. Nie wiem na ile to realne, ale jakby trzeba było, jak mawia nasz kolega Michał, mogę jako "mecenas ustanowiony w sprawie" podjechać i pogadać. Na Marcelińską daleko nie jest :)



Temat: Coś na luzie
W sprzedaży pojawiły się prezerwatywy o smaku mentolowym i eukaliptusowym. Zalecane szczególnie dla kobiet chorych na gardło.

Na środku oceanu spotykają się trzy rekiny. Jeden z nich mówi:
- Psiakrew, zżarłem jednego Francuza. Był taki wyperfumowany, że do tej pory czkam wodą kolońską.
Drugi na to:
- To jeszcze nic. Ja, zjadłem jakiegoś Rosjanina, chyba to był generał, bo do tej pory w brzuchu dzwoni mi jakieś żelastwo. Te jego medale tak brzęczą, że ryby płoszę...
A trzeci rekin mówi:
- To jest wszystko nic, koledzy! Ja zżarłem tydzień temu jakiegoś polskiego posła, taki miał pusty łeb, że do tej pory nie mogę się zanurzyć.....

Małego niedźwiadka Aleksa uniosła kra na środek morza.
Pewnie by umarł z głodu i chłodu, gdyby lodołamacz "Arktyka" nie wkręcił go w śrubę...

Przewodnik oprowadza wycieczkę po muzeum. Stają przed obrazem:
- A tu, proszę wycieczki, mamy straszny obraz. Masakra. Ojciec leży na podłodze, głowa oderżnięta, krew się leje - straszno patrzeć. A obok - syn. Szablą przebity. Krew się leje. Straszno patrzeć. A obok - córka. Zgwałcona. Pobita. Nóż w brzuchu. Krew się leje. Straszno patrzeć. A w kącie - matka siedzi.
Oczy w słup postawiła. Smutna czegoś...



Temat: Stawianie samochod w centrum miasta

: Kanary w autobusach też nie sprawdzają, czy pasażer nie
: dorysował na hologramie na bilecie wąsów Chopinowi czy
: drugiej szabli królowi Zygmuntowi na kolumnie, tylko czy
: kasując bilet zapłacił za przejazd.

Z tą różnicą, że fakt, że skasowałeś fałszywy bilet nie upoważnia
kanara do wlepienia Ci kary. Było to przerabiane kilka lat temu przy
okazji pojawienia się fałszywek w sprzedaży.

  ___ _  _
 | . ) |/ /  -- Piotr Kęplicz  ------  Nowy Polski Słownik Pijacki:  -----
 |__||_|\_  --------------------

 ,,Matematyk: ktoś, kto potrafi policzyć do 20 bez zdejmowania butów.''





Temat: Bar "Outlander"
Akurat jeśli chodzi o Bastilę, to ona wyklepała flotę nie raz a dwa razy (pierwszy raz po jasnej stronie mocy, kiedy flota Jedi starła się z flotą Revana tuż przed początkiem gry), ale nie zrobiła tego roztrącając okręty Force Pushem czy Gripem, ale przy pomocy Battle Medidation - rzeczywiście wyjątkowego i potężnego daru, który posiadali nieliczni Jedi (przynajmniej działającego w skali floty, a nie drużyny).

I rozumiem, że zgadzasz się ze mną, że ruchy padawana w Force Unleashed wskazują, że to on stoi za ściągnięciem destroyera na ziemię i zatrzymaniem go praktycznie w miejscu (choćby sunął nawet tempem defiladowo-konduktowym, a leci chyba szybciej, i był młodszym, schorowanym bratem najmniejszego ISD we flocie, to jego inercja przy jego masie jest i tak fizyliard razy większa od rozpędzonych platform w Senacie).

Poza tym, jak czytałem z doniesień, adept Ciemnej Strony Mocy z Force Unleashed ma używać wyłącznie jednego miecza świetlnego i nosić go na plecach.

Ja rozumiem, że to pewnie po to, żeby wii-lotem dało się grę obsługiwać (zresztą pewnie sprzedaż Wii wzrośnie o połowę w okolicy premiery FU), ale jak ktoś lubi lightstaff albo dwie szable? I po co na plecach, skoro wyłączony miecz mieści się zasadniczo w (głębszej) kieszeni, a włączony powinien zawsze znajdować się 'czynnym' kawałkiem z dala od swojego operatora?



Temat: Militaria


W domku mam jeszcze kolekcje broni białej głównie noży i bagnetów... może ktoś ma na zbyciu jakiś złom to chetnie się nim zajmę


Sig57, ale zdecydowanie nie na sprzedaż Najpiękniejszy bagnet 20-wieczny (najbrzydszy to bagnet do kałacha), w celach użytkowych poluję na Jugosłowiańskiego Mausera 98. Broń biała fajna rzecz Szczególny sentyment czuję do polsko-węgierskich szabel XVI-XVII wiecznych (XVIII wiek pod tym względem sucks)

Grzegorz - polecam w celach edukacyjnych - http://budo.net.pl/viewforum.php?f=70 (nawiasem mówiąc cała kategoria "ÂŚwiat Broni - Noże, broń, taktyka walki bronią" na http://budo.net.pl/index.php będzie dla Was ciekawy i co do broni białej i co do militariów:) )

Aha - proponuje założyć osobny temat 'Broń biała"



Temat: Handel forami
Sam fakt sprzedaży forum(czyt.zmiana admiistratora) nie jest czymś złym czy nagannym.Najgorsze ,że wraz ze zmianą ,zniknęły posty z okresu zarządzania przez poprzedniego właściciela .i to właśnie ten fakt poruszył mnie i zniechęcił do dalszego działania na tamtym forum.Po co pisać ,skoro za jakis czas to zniknie??
Kandydował nie będę.Kiedyś ,ktoś powiedział ,że polityka to największe szambo i to chyba(na pewno!!!) prawda.
I ciągle mam w pamięci słowa pewnego sławnego Polaka,który jeżdził na Kasztance-"Polakami nie da się rządzić inaczej niz z grzbietu konia i szablą w garści".
Najbardziej boli ,że Polska mając jeziora,morze ,góry ,kopalnie,rzeki ,złoża minerałów-ciągnie się w ogonie za krajami, które np. musiały wyrwać swój teren morzu.
Osobiście wolę być"rządzony" niż "rządzić".Lenistwo?



Temat: PLNY i komiks
!!!!!!!!!!!!!PLNY Textylia w komiksie!!!!!!!!!!!!!
Słynny już w momencie powstawania komiks wreszcie w sprzedaży. Sprawdź historię Ursynowskiej Specgrupy, która nie waha się przed niczym i przed nikim aby tylko dojść do celu. Lśniąca broń, doskonale oddane realia stolicy i wreszcie pojedynek z wszechmocnym MetaMetalem.
Rysunki nagrodzone I nagrodą na festiwalu w Łodzi, dialogi błyskotliwe niczym szable kozaków, a do tego kolekcja najlepszych ubrań PLNY TEXTYLIA rozrzucona po złych i dobrych bohaterach komiksu.



Temat: magazyn "Sztuki walki"
W przyszłym tygodniu na rynku wydawniczym ukaże się trzeci numer kwartalnika "Sztuki walki", a w nim m.in.: relacja z gali muay thai we Wrocławiu oraz z pobytu Rafała Simonidesa w Tajlandii, relacja z zawodów Full Contact Prestige 3, stażu aikido z Sensei Hiroshi Isoyama (8 dan) w Suchym Lesie pod Poznaniem, materiały o: szabli husarskiej, mixed martial arts - bezpieczny sport dla inteligentnych ludzi, czym jest karate-do?, rozgrzewka, Ashihara Karate – Sabaki, kata, Hapkido, Tang Soo Do, kali tudo. Ponadto: kącik techniczny – Mariusz „Manolo” Linke (czarny pas bjj, czarny pas judo 3 dan) i Maciej „DeZoo” Linke (brązowy pas bjj, czarny pas judo 2 dan) – instruktorzy Linke Gold Team (Szczecin) prezentują: przejście gardy, trójkąt z dosiadu, dźwignia rozporowa na rękę oraz dźwignia na rękę (balacha); korespondencja czytelników, finanse i ich wpływ na rozwój klubu, sędziowanie – element pomijany.
52 stron (plus okładki) w cenie 8,5 zł. Pismo będzie do nabycia w salonach prasowych EMPiK, RUCH i sieci FRANPRESS. Możliwa jest także prenumerata i jednorazowa sprzedaż wysyłkowa.



Temat: Test Sony Carl Zeiss Vario-Sonnar T* DT 16-80 mm f/3.5-4.5
Bez przesady. Sony Poland, mając do dyspozycji tylko jedną amatorską A100, w zeszłym roku poczynało sobie bardzo dobrze. Polski oddział był cały czas w światowej czołówce sprzedaży Alf. Nawet nagrodę jakąś dostali. Niech mnie Szabla i Rafiki zweryfikują jeśli kłamię

A jeśli chodzi o ceny na optykę? To jest różnie. Kosmiczne są ceny na 70-200 f/2.8 i 2.8/300. Ale jest sporo szkieł w normalnych cenach. 1.4/35 z topowej serii G jest tańszy niż analogiczna L-ka. Są normalne ceny na 2.8/28 czy 1.4/50.

Arek



Temat: Ogórki w gorsecie - komentarze
http://www.soldat.pl/pl/manual/manual-pl.html#BRONIE

To może ktoś by chciał miniguna napędzanego ogórkami? ^^
*stawia stoisko z broniami*
Rusznice, sniperki, bazooki, kałachy, uzi, szable, armaty, moździerze, miotacze ognia, miotły bojowe NA SPRZEDAŻ! TANIO!

I znowu nie odezwę się przez cały tydzień, hehe ^^




Temat: Modele historyczne do okresu XVI i XVII wieku by WARGAMER

w sklepie u Sosny ogladałem figurki Tatarów - jeszcze nie do sprzedaży ale na prawde palce lizać, świetnie zrobieni juz nie moge sie doczekać kiedy sobie czambulik pomaluje

Dziś skłądam tatarów (kod: "TAT-1" od TATy??? )
To naprawde ładne i dynamiczne modele, i prawdziwi koczownicy obiweszeni bronią. Jest 3 wzory z łukami, dwóch strzelajacych w różnych pozach, a trzeci trzyma łuk opuszczony a prawą dłonią sięga do kołcznu po strzałe. Czwarty wzór to model z szabla u boku. Jest jeszcze buńczuczny i wódz. Wszystkie mordki modeli są typowymi mongołami: bardzo ładne oddanie "skośnosci" twarzy.
W przyszłym tygodniu koło czwartku będa modele w WG Wa-wa, w Kielcach będą już od poniedziałku.

Zwierzak, pisz do Sosny i zaprezentuj mu to koniecznie. Wielkie brawa !




Temat: NOWA RADA KSPL NSZZ SOLIDARNOŚĆ !
Spotkanie dyrektora generalnego ze związkowcami z „Solidarności”
Rafał Śniegocki — Ostatnio zmodyfikowane 24-07-2006 08:51
Kilkudziesięciu związkowców z leśnej „Solidarności” reprezentujących nadleśnictwa z całej Polski spotkało się w piątek 14 lipca br. z dyrektorem generalnym Lasów Państwowych Andrzejem Matysiakiem.
Spotkanie prowadził Marian Pigan, przewodniczący Krajowej Sekcji Pracowników Leśnictwa. W sali konferencyjnej RDLP w Katowicach, przy udziale jej dyrektora Kazimierza Szabli oraz jego zastępcy Bogdana Gieburowskiego, dyskutowano na najbardziej kontrowersyjne tematy, które interesowały związkowców. Dyrektor Matysiak odpowiadał m.in. na pytania dotyczące sprzedaży mieszkań będących własnością LP. Odniósł się również do problemu odwołanych dyrektorów regionalnych, przekonując, że jest to efekt zwiększenia nadzoru nad jednostkami LP. Część terenowa spotkania odbyła się w lasach Nadleśnictwa Rudy Raciborskie. Tutaj związkowcy z „Solidarności” obejrzeli szkółkę kontenerową w Nędzy oraz przebywali na terenie dawnego pożarzyska, z odbudowującym się drzewostanem w wieku 10-12 lat.

Obrady leśnej „Solidarności” kontynuowano w Regionalnym Leśnym Ośrodku Edukacji Ekologicznej w Ustroniu-Jaszowcu.




Temat: Dyskusja o stosunku do Kościoła Katolickiego i jego zasad.

ta, coś tam czytałem o tym na pudelku
i o TO mi właśnie chodzi - kto obalił i w jaki sposób?

a co do Twojego stażu ministranta - wiesz, sam znam różnych ministrantów, lektorów i żadna nowość, że alba/komża nie czyni z nikogo "uczonego w Piśmie"
to polecam lekturę 44/45 numeru (bodajże był podwójny) "Frondy" z zeszłego roku i tekst, wytykający bzdury owego tomiszcza
nie przytoczę teraz, bo dawno czytałem

w takim wypadku jestem przeciwny uczenia dzieci hymnu
słowa tam zawarte to dopiero ideologia nienawiści ("Szablą odbierzemy")
i poważnie tak uważam


W takim wypadku jestem przeciwny jakiejkolwiek sprzedaży Starego Testamentu. Tam to dopiero jest pełno nienawiści (zamordowanie egipcjan przy pomocy plag, nawet kobiet i dzieci, a to tylko jeden z przykładów).

A na Twoje pytania odpowiem tak:
Bóg chce by Kościół "kolędował", czyli wysyłał swoich ludzi w okolicach nowego roku by chodzili po domostwach, wymienili parę słów z parafianami i wzięli za to pieniądze? Udowodnij. A skoro nie to dlaczego tak robią?




Temat: Torii - Nowe czasopismo o Japonii
Drugi numer Torii - pod szyldem Waneko!

KOCHASZ JAPONIĘ? Interesuje Cie wszystko co z nią związane? TO PISMO JEST DLA CIEBIE!
JUŻ WKRÓTCE W SPRZEDAŻY 2 NUMER "TORII" tym razem pod szyldem Waneko. 84 strony ciekawych, bogato ilustrowanych artykułów, recenzje książek, kącik manga-anime.
W numerze 2 m.in.:

* JEDZIEMY DO JAPONII
* BITWA O MIDWAY
* prawdy i mity o SEPPUKU
* MITOLOGIA JAPOŃSKIEJ SZABLI
* sztuka walki pod lupa czyli CZYM JEST BUDO
* kim jest WSPÓŁCZESNA JAPONKA
* 10 najgłupszych pytań o Japonię i wiele innych ciekawych tekstów.

Cena 10.50 zł! Dostępne w Empiku!

Adrianna i Krzysztof Wosińscy » Michał "Tori" Ptaszyński » Paweł Dybała » Radosław Bolałek » Magdalena Tomaszewska-Bolałek
To nazwiska, które znasz, a jeśli nie znasz... najwyższy czas zapoznać się z tekstami tych autorów!

żródło: waneko.pl



Temat: Imperium
- Z chęcią, zacny panie. W naszych rodzinnych stronach duchy to codzienność. -odezwałem się z lekkim uśmiechem.

Nie skłamałem za bardzo. Kislev to kraina dziwacznych bożków, duchów i innych istot nie z tego świata. Dawne wiary, szamanizm i stare bogi wciąż są tam obecne.

- Spędzimy tam noc i spróbujemy wypędzić ducha naszymi sposobami.

Wstaję i zbliżam się do burmistrza.

- Możemy porozmawiać przed karczmą?

Obojętnie czy się zgodzi czy nie, mam zamiar się z nim po cichu rozmówić.

- Jesteśmy, drogi panie burmeister, z Kislevu. U nas pełno duchów, dziwnych istot i bożków. Spróbujemy rozwiązać wasz problem. Przy okazji, trapi mnie jedna sprawa... mam zbędne rzeczy na sprzedaż. Kilka prostych szabli oraz kilka świeżych wierzchowców. Czy wiecie, panie, gdzie w waszej zacnej wsi wymienić ten dobytek na złoto można?




Temat: Co z dodatkiem?

Trzy nowe rodzaje kart, nowa faza gry
Jesli chodzi o nowe rodzaje kart, to nie widze problemu, a wrecz przeciwnie jestem za, niepokoi mnie natomiast nowa faza gry.
Czy to oznacza, za osoba grajaca 'stara' talia bedzie podczas rozgrywki siedziala i patrzyla np. w sufit ??

W tym momencie powinny zniknac z rynku 'stare' startery, co jest nierealne ze wzgledu na koszty, bo w nich jest nieaktualna instrukcja, oraz brakuje kart do tej nowej fazy... to rzeczywiscie brzmi jak nowa edycja, a nie jak dodatek.

Jesli beda 'nowe' startery to wg mnie powinno w nich byc 51 kart stalych dla kazdej frakcji (oczywiscie wliczajac karte frakcji), 3 boostery (podstawka + Charakternicy + CB), oraz 1 losowa karta R z danej frakcjii.
W tych 51 kartach powinny znalezc sie tez sztychy, czego moim zdaniem brakuje w obecnych starterach. Jak kupowalem swoje startery to mialem 27 kart stalych + 3 boostery CH i brak boosterow podstawki na rynku. W instrukcji czytalem o wspanialych pojedynkach z uzyciem ciec i obron, a tu moglem sobie pograc prawie w 'wojne' Pojedynek opieral sie na porownywaniu szabli przeciwnikow. W CH jest wiele kart modyfikujacych szable, ale opieraja sie glownie na sztychach, do ktorych nie bylo dostepu.
Startery nie pozwalaja czesto na zbudowanie 61 kartowej talii i opieraja sie na ciaglym dostepie do boosterow z podstawki. Wiem, ze to jest gra kolekcjonerska, ktora wymaga inwestowania w boostery, ale kazdy chyba zaczyna od startera, aby przekonac sie czy chce w to brnac bardziej. Jesli starter zachwyci i polknie sie bakcyla Veto, to chetniej bedzie sie kontynuowalo przygode z SGK. :)


Wszystko miło i fajnie tylko, że zmiany tego typu diametralnie zmienią układy sił i możliwości poszczególnych kart jednocześnie zmuszając graczy do kupowania nowych boosterków.
Tu akurat nalezy spojrzec od strony wydawnictwa, Oni zyja ze sprzedazy swoich produktow, poza tym to jest kolekcjonerska gra karciana wiec aby wzmacniac talie trzeba kupowac boosterki.
Wiem, ze czesciowo neguje swoj wywod na temat starterow, ale wg mnie to dwie rozne sprawy - starter i przebudowa talii po wejsciu dodatku.

Moze na bazie SGK Veto! moznaby stworzyc niekolekcjonerska karciana gre rodzinna?
Sa ludzie ktorzy chcialiby pograc w gre ze szlacheckim klimatem w gronie rodzinnym, a wg mnie kolekcjonerska gra nadaje sie bardziej na gre turniejowa. Ha, pewnie zaraz odezwie sie ktos z Klanu Szejow, ze sie z tym nie zgadza :)
Np.: talie stale dla frakcji (postacie, kilka efektow ,posesji, moderunkow frakcyjnych) i wspolna talia dociagania z efektami, sztychami, moderunkami i posesjami.



Temat: Kawały
Facet przeczytał ogłoszenie o sprzedaży trzypokojowego mieszkania w ekskluzywnej dzielnicy na przedmieściu. Ponieważ akurat poszukiwał czegoś podobnego więc postanowił zobaczyć mieszkanie. Znalazł adres, dzwoni, otwiera mu właściciel:
- Ja w sprawie mieszkania. Mógłbym popatrzeć?
- Jasne.
Właściciel oprowadza go po pokojach. Boazerie, kafelki, skórzane fotele, parkiety z hebanowego drewna, lampy kryształowe - słowem luksus.
Mieszkanie bardzo mu się spodobało. Chciał jeszcze obejrzeć ubikację, podchodzi do drzwi, ciągnie za klamkę, ale drzwi nie chcą się otworzyć.
Właściciel mówi:
- Tu jest kontakt. Zapali Pan światło to drzwi się automatycznie otworzą.
Klient zapalił, drzwi się otworzyły - wszedł do ubikacji i przy okazji załatwił co trzeba. Chce wyjść ale drzwi znowu nie chcą się otworzyć. Wali w drzwi, szarpie za klamkę nic.
- Zapomniał Pan spuścić po sobie wodę - słyszy w końcu głos właściciela.
Spuścił wodę, drzwi automatycznie się otworzyły a facet zdziwiony pyta właściciela:
- Takie piękne mieszkanie, luksus, pełna automatyka... Dlaczego chce Pan je sprzedać?
- No wie Pan jak to u nas jest. Raz wody nie ma, raz prądu...

---------------------------

Pewna kobieta kupiła sobie w aptece podpaski.
Chwilę po wyjściu zauważyła jednak, że opakowanie jest podobne lecz rodzaj nie zgadza się z tymi, które zawsze stosuje. Wraca do apteki i pyta...
- Czy może mi pan wymienić?
Młody farmaceuta, zaczerwieniony po uszy odpowiada:
- Pani wybaczy ale nigdy tego jeszcze nie robiłem!

--------------------------

Hrabia wraca wcześniej z polowania. Jan staje na drodze do sypialni:
-Panie hrabio nie wolno! Pani hrabina przyjmuje kochanka.
-Szabli!!
Porwał szablę ze ściany i wbiegł do sypialni.
Słychać okrzyk. Po chwili hrabia się wychyla:
-Janie dla pana wacik, a dla pani korkociąg.



Temat: Newsy growe

IQ PUBLISHING pragnie poinformować o nawiązaniu współpracy z polskim młodym deweloperem, firmą OPENOKO. Na mocy podpisanej umowy IQ PUBLISHING stał się światowym wydawcą gier produkowanych przez OPENOKO. Jeszcze w tym roku do sprzedaży trafi gra „DRAGON BLADE – Skarb Przeklętych Ziem”, należąca do gatunku gier akcji.

„DRAGON BLADE” opowiada historię blondwłosego pirata i poszukiwacza skarbów, który w wyniku katastrofy trafia na Przeklęte Ziemie, które od tysięcy lat nawiedzane są przez śmiałków poszukujących legendarnego skarbu smoka. Dla nich wszystkich miejsce to okazało się ostatnim przystankiem. Tylko od Ciebie zależy czy Twój bohater podzieli ich los…

Gra jest przede wszystkim klasycznym, prostym schooterem, jednak jej klimat docenią z pewnością wielbiciele historyjek z pogranicza baśni i opowieści grozy. Gracz może obserwować akcję z dwóch perspektyw: z oczu bohatera oraz zza jego pleców. Do dyspozycji oddano 18 rodzajów broni, w tym szable, pistolety, czy strzelby. Rozgrywkę urozmaica widowiskowy system walki wręcz. Wśród przeciwników znajdują się azteccy wojownicy, potwory z piekła rodem, a nawet średniowieczni rycerze. Aby przeżyć na Przeklętych Ziemiach gracz musi wykazać się czujnością i sprytem, w przeciwnym razie łatwo wpaść w pułapkę.

„DRAGON BLADE” trafi do sprzedaży w listopadzie tego roku (dokładna data premiery wkrótce), w proponowanej cenie detalicznej 29,90 zł. Kolejnych gier możemy spodziewać się w przyszłym roku. Wkrótce więcej informacji na temat tego jak i innych produktów.






Na screenach wygląda marniutko ale jeżeli będzie jako tako z gameplayem to kupię, bo klimaty mi odpowiadają



Temat: Handel ( rzemieślnictwo)
2.4.1. Pomocnik kowala – pomaga kowalowi przy wyrobie broni i zbroi. Dostaje pieniądze za prace a potrafi używać młotów.
2.4.2. Poszukiwacz złota – niema lepszego zawodu niż poszukiwacz bogactwa w opuszczonych kopalni. Chodź nie zawsze udaje się za pierwszym razem można zdobyć majątek. Potrafi używać szabli, mieczy długich oraz kuszy.
2.4.3.Szmugler – zajmuje się skupem i sprzedażą kradzionych przedmiotów. Potrafi używać jedynie noży.
2.4.4. Drwal – Zwykły pracownik który zajmuje się wyrębem drzew. Pieniędzy nie dostaje dużo lecz zawsze jest coś. Potrafi używać siekiery.
2.4.5. Hodowca – potrafi paść zwyczajne zwierzęta za co dostaje pieniądze. Potrafi używać batów, kijów i włóczni.
2.4.6. Bard – pieśni, ballady i muzyka to jego ulubione zajęcia. Chodzi ulicami grając melodie, śpiewa w barach i czyta wiersze w szkołach a zarabia na życie swym kunsztem artystycznym. Potrafi walczyć sztyletem by móc obronić swój dobytek.
2.4.7. Rzeźbiarz – kupuje marmury i różne inne materiały, bierze za dłuto, tworzy kształt i sprzedaje za co zarabia zgrabne sumki. Dobrze posługuje się młotami bądź nożami do rzucania. Gdy podszlifuje swoją umiejętności może nauczyć się także malować obrazy.
2.4.8.Negocjator – wydaje się prostą pracą, namawianie ludzi do przejścia na stronę czy odsprzedania kawałku terenu lecz nie jest to takie proste bo istoty myślący nie dają się oszukać i często trzymają na swoim. Jeśli już uda ci się kogoś namówić a okaże się dla niego to mało korzystne to tylko szabla może cię ocalić przed rabusiami którzy zostali najęci.
2.4.9. Skromny handlarz – mały biedny i bez straganu handlarz który sprzedaje przedmioty znalezione i kupione. Potrafi jedynie używać pałek a pieniędzy nie posiada dużo.
2.4.10. Uczeń strategii – prosty strażnik który uczy się dowodzenia a raczej jej podstawy. Pracuje jako zawodowy strażnik lecz nie potrafi doskonale walczyć halabardami lecz jest lepszy w krótkich ostrzach w tym krótkie miecze.




Temat: Michał Poleski
Polecam książkę Stefana Bratkowskiego "Skąd przychodzimy". Od tej książki zaczęła się moja przygoda z historią.To genialnie napisany zbiór opowieści o Polakach nieznanych, zapomnianych albo bezsensownie "zaszufladkowanych" tak jak Chłapowski, który większości Polaków kojarzy się z szabla i napoleońskimi bitwami a nie z działalnością rolniczą, tak jak Kościuszko,który w świecie podziwiany był za kunszt inżynierski a nie za Racławice. Nie wiem czy książka jest teraz dostępna w sprzedaży. Mój egzemplarz pochodzi z roku 1975. Są tam informacje i o Turwi i o Sztabinie i o wielu innych zapomnianych inicjatywach, które wyprzedzały swoją epokę takich jak Hrubieszowskie Towarzystwo Rolnicze. Wyciągnięte z zapomnienia są postacie takie jak twórca pierwszego kółka rolniczego Walenty Stefański. czyta się to jak dobrą powieść. A swoją drogą,skoro mówimy o prekursorach w rolnictwie to mało znany właściciel Pilicy Karol (junior) Belina Brzozowski był wnukiem Karola Beliny Brzozowskiego, który z zaniedbanej Sokołówki na Podolu otrzymanej w trakcie podziału majątku stworzył w krótkim czasie wzorowe,nowoczesne gospodarstwo i doszedł do sporego majątku. Napisał on książkę "O nowoczesnym zarządzaniu majątkiem.Rady dla potomnych Karola Beliny Brzozowskiego". W kościele parafialnym w Pilicy są dwie tablice poświęcone Brzozowskim ufundowane przez Karola (juniora). Jedna dotyczy ojca Zenona a wspomniany jest na niej dziadek Karol, druga poświęcona jest matce Elżbiecie z Zamojskich. Zenon Belina Brzozowski ufundował Juliuszowi Słowackiemu podróż po krajach Orientu. Karol Brzozowski junior przed 1891 rokiem zapewne z myślą o rozwoju nabył Pilicę od rosyjskiego żyda Frumkina, który wsławił się rabunkowym wycięciem okolicznych lasów. Brzozowskiemu juniorowi lektura dziadkowych przykazań jednak nie pomogła. Nie udało mu się podźwignąć pilickiego majątku z upadku więc w 1894 sprzedał go Zdzisławowi Puchale.



Temat: Bar "Outlander"

Akurat jeśli chodzi o Bastilę, to ona wyklepała flotę nie raz a dwa razy (pierwszy raz po jasnej stronie mocy, kiedy flota Jedi starła się z flotą Revana tuż przed początkiem gry), ale nie zrobiła tego roztrącając okręty Force Pushem czy Gripem, ale przy pomocy Battle Medidation - rzeczywiście wyjątkowego i potężnego daru, który posiadali nieliczni Jedi (przynajmniej działającego w skali floty, a nie drużyny).

Po pierwsze chodzilo mi o skale tej bitwy...gwiezdna kuznia miala tak ogromna obstawe, ze Bitewna Medytacja Bastilli musiala miec niezla dopalke. Co do sklepania floty Sithow wczesniej to duza role w tym odegral fakt, ze Malak ostrzelal okret flagowy swojego mistrza....to musialo wywolac pewnie zamieszanie w szeregach sithow.

Podczas New Sith Wars Lord Kaan musial uzywac komory medytacyjnej zeby jego bitewna medytacja mogla objac całe starcie. Natomiast silujacy sie z nim Jedi (tez uzywajac BM) staral sie raczej niwelowac jego dzialanie niz kontolowac potyczke. Bastilla musialby byc ogromnie potezna, zeby tak bez niczego kontrolowac przebieg calej bitwy.


Poza tym, jak czytałem z doniesień, adept Ciemnej Strony Mocy z Force Unleashed ma używać wyłącznie jednego miecza świetlnego i nosić go na plecach.

Ja rozumiem, że to pewnie po to, żeby wii-lotem dało się grę obsługiwać (zresztą pewnie sprzedaż Wii wzrośnie o połowę w okolicy premiery FU), ale jak ktoś lubi lightstaff albo dwie szable? I po co na plecach, skoro wyłączony miecz mieści się zasadniczo w (głębszej) kieszeni, a włączony powinien zawsze znajdować się 'czynnym' kawałkiem z dala od swojego operatora?


Nintendo wydalo tez specjalny kontroler wzorowany na mieczu swietlnym. Pewnie projektowali ten kontroler z mysla o takiej wlasnie grze. Moze jesli gra odniesie sukces zrobia konwersje na PC. Jak z Gears of War lub Lost Planet. Jesli pozostanie nam ksiazka i komiks.



Temat: Shaolin
Witam!
Byliśmy całą grupą na widowisku - 28.10.05.
Wnioski:
1. za krótko - niecałe dwie godziny licząc z przerwą, to lekka przesada,
2. dla laików (takich jak np.: ja ) udana impreza,
3. dla ludzi znających od podszewki kung fu - być może szmira, naciągactwo, partanina.
Ale... Kochani, wydaje nam się, że są i perełki m.in.: przedstawienie poszczególnych stylów walki zaczerpniętych z życia zwierząt, tj.: styl skorpiona, ważki, orła, małpy, żaby. Największy aplauz uzyskały style: skorpiona i oczywiście małpy ( ta ostatnia, mimo że w okrojonym do maks.czasie świetna). Nie przedstawiono pełnych form sztuk walki, ale były walki układane z różną bronią: kijami, halabardami, mieczami, szablami, jak również formy ręczne.
Na deser popisowe występy polegające na wyginaniu włóczni w oparciu o "jabłko Adama" z jednej strony i rozbijaniu na barkach mnicha betonowej płyty z drugiej.
Przedstawieniu niesamowitej giętkości ciała - i tu uwaga! z udziałem najstarszego mincha - budujące .Wymieniłam tylko niektóre z nich.
Jako podsumowanie:
Jeżeli w ten sposób można trafić do niesamowitej rzeszy osób - uwierzcie przyszły tłumy, w tym spora część to goście azjatyccy, to proszę o jeszcze. Wydaje mi się, że popularyzacja kungu fu może przebiegać również i tym torem.
Poza tym ,to co nas urzekło to szybkość, dynamika, zręczność, siła z jaką były wykonywane układy -te cechy motoryczne mają rozwinięte na bardzo wysokim poziomie!
Całemu przedsięwzięciu towarzyszyły kramiki oferujące w sprzedaży: miecze, łańcuchy, wachlarze, stroje, płyty z chińską muzyką i inne wdzięczne drobiazgi. Stoiska oblegano zarówno w czasie przerwy, jak i po przedstawieniu.
Pozdrawiam serdecznie ( również w imieniu osób, które ze mną były) - Aga



Temat: Początkujący

masz pytania-po prostu pytaj....


Ooo to ja będę miał tyle tych pytań że się wam jeszcze znudzi na nie odpowiadać.

No to tak:
1. Ile jest wszystkich ras i czy rasy można ze sobą mieszać na przykład Elfy z Orkami?
2. Czy istnieje gdzieś taka stronka na której są zdjęcia wszystkich kart (nie koniecznie polska) ?
3. Czy kupił z was ktoś starter Gandalf lu Aragorn jeżeli tak to co w nim jest i czy każdy wygląda tak samo?
4. Ile jest kart w polskiej wersji i czy będzie więcej?
5. Czy można mieszać karty z edycji polskiej i engielskiej i czy mógłbym zagrać z kolesiem który ma angielską wersję kart a ja polską
6. Co się dzieje jeżeli mam kartę podwójną czy służy ona tylko do wymiany lub sprzedaży czy można podwójnymi grać?

No to na razie tyle jak coś mi się jeszcze przypomni to napisze.

Aha pochodziłem po znajomych którzy też kupują Clicka i wysępiłem od nick karty i z 11 zrobiło mi się 55
A oto spis:
Atak toporem / wydarzenie x3
Ich kamienne komnaty / wydarzenie
Dar łodzi / okoliczność
Zwiewność / wydarzenie x2
Ryzyko odrobiny światła / wydarzenie x2
Zdrada większa niż się spodziewasz / wydarzenie
Fajka Aragorna / Ekwipunek fajka
Zbroja / ekwipunek zbroja x2
Koszulka kolcza / ekwipunek zbroja
Szermierz z Północnego Królestwa / wydarzenie
Hodowlana jama / wydarzenie x3
Okrutny Karadhras / wydarzenie
Chciwość / okoliczność
Chłód Sarumana / okoliczność
Zasięg Sarumana / wydarzenie
Zbrojny Uruk / poplecznik Uruk Hai
Uwaga / wydarzenie
Niepokój / okoliczność
Gorzka nienawiść / wydarzenie
Goblin celny strzelec / poplecznik ork
Goblińska szabla / ekwipunek broń ręczna
Dom dla tysięcy / wydarzenie x2
Splądrowana zbrojownia / okoliczność
Nieustępliwy / wydarzenie
Przez góry mgliste / okoliczność
Strach / wydarzenie
Ulaire Ostea / poplecznik nazgul
Banda oka / poplecznik ork
Nie zdało by się na wiele / wydarzenie
Dowódca orków / poplecznik ork x2
Niezwykła odporność / wydarznie x3
Frodo / towarzysz hobbit
Szlachetne intencje / wydarzenie
Różyczka Cotton / sprzymierzeniec dom1 hobbit
Przepraszam za wszystko / wydarzenie x2
Kraina Zielonego Wzgórza
Wrota Bree
Przewoźnik Bucklebury
Wrzosowiska Etten
Wrzosowiska Midgewater
Polana Galadrieli
Knieje Anduiny
Brzegi Srebrnej Żyły

To wszystko



Temat: NIE WOLNO ZNISZCZYĆ grodziska w Bydgoszczy

Rycerze bronią starej osady w centrum miasta
Dawid Maćkowski 2007-10-29, ostatnia aktualizacja 2007-10-29 20:24

Ubrani w szlacheckie stroje i uzbrojeni po zęby rycerze protestowali w poniedziałek w miejscu grodziska, gdzie ma powstać czterogwiazdkowy hotel i apartamentowiec. W urzędach zostawili listy protestacyjne, a na znak sprzeciwu strzelali w powietrze z pistoletu skałkowego.


W XI wieku, na terenie u zbiegu ul. Grodzkiej i Bernardyńskiej istniało grodzisko. Odkryto je w latach 90. XX wieku. Dziś to plac budowy. Znajdą się apartamenty i czterogwiazdkowy hotel, w którym będzie 110 pokoi; do tego fitness club i podziemny parking.

Nie godza się na to rycerze z Kujawskiej Braci Szlacheckiej. W poniedziałek, ubrani w stroje z epoki, z szablami i bronią palną u boku, wędrowali od Urzędu Miasta do Urzędu Wojewódzkiego i zostawiali tam pisma protestacyjne "przeciw głupiemu marnotrawieniu przeszłości". Wcześniej protestację odczytali na płycie Starego Rynku, wzbudzając zainteresowanie wśród mieszkańców miasta. Na koniec przeszli na plac budowy. Cały czas towarzyszył im transparent "Nie damy zniszczyć bydgoskiego grodziska". - W naszym mieście nie dba się o takie historyczne miejsca. A przecież można by tutaj zrekonstruować ten gród, dawać pokazy walk rycerskich i uczyć młode osoby zainteresowane dawnymi czasami - uważa rycerz Michał Mochacki, który szedł na czele pochodu.

Kujawska Brać Szlachecka chyba nic nie wskóra. Włocławska firma Budizol, wznosząca apartamentowiec, teren kupiła od miasta dwa lata temu. I wiedziała wtedy, że stało tam grodzisko. - Jeszcze przed zakupem udaliśmy się więc do wojewódzkiego konserwatora zabytków - wyjaśnia Arleta Stępkowska, kierownik działu marketingu i sprzedaży Budizolu. - Dowiedzieliśmy się, że na tym terenie możemy przeprowadzić inwestycję budowlaną, jednak w pierwszej kolejności trzeba zakończyć badania archeologiczne, które przerwano w latach 90. z powodu braku pieniędzy. Zdecydowaliśmy się na sfinansowanie badań. W tzw. międzyczasie uzyskaliśmy również warunki zabudowy - wyjaśnia Stępkowska.

Firma wydała na dokończenie prac archeologicznych 800 tys. zł, a wszystkie cenne znaleziska zostały przewiezione do Instytutu Archeologii UMK w Toruniu. - W tej chwili w miejscu osady nie ma już nic, co ma wartość historyczną - zapewnia Wojciech Chudziak, dyrektor Instytutu. - Dlatego nie widzimy problemu i uważamy, że spokojnie możemy rozpocząć budowę - kończy Stępkowska.

Źródło: Gazeta Wyborcza Bydgoszcz




Temat: ein Vertreter der Arbeitnehmer
~ Verband der Schmiede ~
1. Zakłada się "Zrzeszenie Kowali"

2. Pierwszym celem zrzeszenia jest ułatwianie rzemieślnikom pracy, zwiększanie produkcji w kraju oraz ułatwienie kowalom sprzedaży swoich produktów za granicę.

3. Zrzeszeni kowale otrzymają upust 110 na cenie produkowanej w kraju i sprowadzanej z zagranicy przez Oberdonau Gesellschaft von Ingolstadt stali.

4. Drugim zadaniem jest polepszanie jakości wyrobów kowalskich w kraju. Każdy zrzeszony kowal po przejściu odpowiednich testów otrzymuje certyfikat "Książęcego Rzemieślnika" który jest dowodem jego umiejętności.

5. Trwający jeden dzień test polega na wykuciu z dostarczonej przez księstwo stali: szabli, napierśnika oraz 4 podków.

6. Jakość testowego wyrobu sprawdza zarządca lokalnego magazynu Armii Książęcej. Efekty testu przekazywane są na potrzeby tejże armii.

7. Trzecim zadaniem zrzeszenia jest poszukiwanie rzemieślinków za granicami księstwa, zajmuje się tym 25 osobowa grupa rekrutacyjna. Szuka ona nowych członków za granicą oraz składa im propozycję przyjazdu do księstwa.

8. Po zdaniu testów obcokrajowiec otrzymuje mieszkanie w mieście oraz pracę w lokalnej manufakturze (lub zakładzie kowalskim).

9. Czwartym zadaniem zrzeszenia jest szkolenie młodych do zawodu.

10. Grupa rekrutacyjna poszukuje także młodych uzdolnionych Bawarczyków zarówno wśród chłopstwa i mieszczaństwa.

11. Po znalezieniu takowych zrzeszenie ma zadanie zapewnić im miejsce zamieszkania w mieście oraz zakład kowalski w którym będą mogli uczyć się.

12. Szef Zrzeszenia musi prowadzić skrupulatną listę członków

13. Szefa może mianować i odwołać wyłącznie książę.

14. Pierwszym szefem zostaje: Arnold Hasselbach

15. Każdy z członków musi płacić coroczną składkę na rzecz działalności zrzeszenia, wynoszącą 5 gramów złota.

Maximilian I
Herzog von Bayern



Temat: [b]Nowa sesja system W:GW... Przygoda jeszcze ciepła![/b]
Noc była spokojna... Z oddali jedynie dochodziło czasem wycie wilków... Gwiazdy świeciły mocno z bezchmurnego nocnego nieba. Kiedy Żubryr, który jako pierwszy stanął na warcie i pilnował ognia, poczuł się naprawdę zmęczony, obudził Havara.

Krasnolud z początku trochę zrzędził ale wystarczyło, że raz sięgnął do gąsiorka, aby zastąpić maga w całkiem dobrym nastroju. Havar lubił noce. Co prawda lubił też się wyspać, ale trakt ma swoje prawa... Nocą nie trzeba było patrzeć na kurz, na zmęczenie, na bolące nogi, czy wykrzywione w grymasie twarze ludzi, którzy mu się przyglądali... Ci którzy nie poprzestali na wykrzywianiu twarzy mogli teraz jedynie pochwaić się zgrabnym kurchanikiem i nacięciem na rękojeści topora leżącego teraz na kolanach krasnludzkiego wojownika. Jest to dobry czas by pomyśleć o przeszłości, prodkach, oddać się melancholijnej medytacji podczas czyszczenia topora... Nawet nie spostrzegł gdyminęła połowa nocy. Podtrzymywany ogień nie zgasł, lecz mimo to dało się czuć chłod nocy. Krasnolud postanowił poczekać jeszcze chwilę popatrzeć w ogień...

Minęło dziesięć minut nim zdecydował się obudzić Tristrama. Poetce i kupcowi postanowił odpuścić... Niech śpią...

Łowczy obudził się od razu, przy pierwszym dotyku krasnoluda. Był świeży jak po całej przespanej nocy, choć do świtu były jeszcze ze trzy godziny. Od razu pojął w czym rzecz i zastąpił krasnoluda na warcie. Był przystosowany nawet do wielu nieprzespanych nocy... Sztuka przetrwania w dziczy sprowadzał się właśnie do tego... by organizm wypoczywał jak najlepiej nawet w krótkim czasie, lecz bez zmroczenia umysłu i osłabienia czujności. Chwilę siedział przy ogniu wpatrując się w taniec płomienia... Jednak ile można siedzieć bezczynnie. Rozprostował kości i przeszdł się parokrotnie po rozbitym prowizorycznie obozie. Sprawdzil raz jeszcze zwęglone ciała, które - w czym się utwierdził - nie stanowiły już dłużej żadnego niebezpieczeństwa. Przeszedł parę kroków. Dokładnie obejrzał wóz, lecz nie doszukał się usterek, które przeszkodziłyby w dalszej podróży. Skrzynie też zdawały się być nieuszkodzone. Zrobił parę kolejnych kroków błądząc wzrokiem, który nagle natrafił na stos broni pozostawionych wieczorem. Chwucił rękojeść, która najbardziej przykułajego wzrok i wyciągnął szablę. Szeroką ostrą szablę o dość nietypowej dla tej części Kontynentu budowie klingi. Rękojeść zaś była wykonana z czerwono-żółtawej skóry i doskonale leżała w ręce. Chcoć Tristram był obeznany w rodzajach broni, takiej jeszcze nie widział... Na kontemplowaniu pięknie wyglądającej niezwykłej szabli...

Pierwsza obudziła się poetka. Rozkosznie się rozciągnęła po nocy spędzonej na trakcie. Z jej uśmiechniętej twarzy wyczytać można było wspomnienia niedawnych przyjemnych snów... Wstała i szybko podbiegła do Tristrama. Przyjrzała się zignorowanej poprzednio kupce różnorakiego oręża i wybrała wszystkie noże i sztylety. Puściła oczko do łowcy i szepnęla: "małe jest piękne". Po chwili zwróciła uwagę na broń trzymaną przez Tristrama. Uśmiechnęła się zachwycona widokiem i zapytała: "Skąd masz korathański tasak?" Odpowiedzialy jej jedynie pytające zdziwione oczy sokolnika... "Oj! Widzę, że sama będę musiała ci wytłumaczyć... Takiej szabli używają nomadzi na pustyni Korath. Nazywają ją tasakiem... Było w pewnej balladzie o wojnie i miłości, to wiem... " Następnie znowu puściła oczko i podeszła do plecaka po bukłak z wodą.

Powoli zaczęli budzić się wszyscy. Żubryr wstał i dorzucił parę patyków do ognia. Havar z wesołą miną śpiewał piosenkę o śniadaniu zajadając kawałek sera i tęgo popijając wódką z gąsiorka. Kupiec oddalił się by przyjrzeć się dokladnie wozowi po czym wrócił wyraźnie zadowolony. Rzekł do wszystkich:

- Jeśli pozwolicie mi zaprząc swoje konie to możemy wyruszać. Sądzę - tu zwrócił się do poetki - że twój rumak nadobna pani jest zbyt narowisty do takiego zadania. Twój zaś - tu zwrócuł się do Havara - raczej niewieliki. Wiec za pozwoleniem panów? - spojrzał na Żubryra i Tristrama ładujących resztkę pozostawionych broni na wóz.

Żubryr tylko skin ął. Tristram chwilę się wahał ale mimo to również skinął... Po chwili powiedział do kupca:

- Te bronie, których nie wzieliśmy, załadowaliśmy na wóz...Pmimo, iż nie są tej jakości co twój towar, to na pewno ty znajdziesz lepsze dlanich zastosowanie niż my...
- Istotnie - padła odpowiedź...- Jedynie ta halabarda do czegoś może się nadać jeśli nadnią popracować... Resztę oddam do przetworzenia, albo do sprzedaży mojemu znajomemu kowalowi i zbrojmistrzowi. Wedle jego rozeznania... Niech on się martwi...




Temat: CITES- chronione okazy na celowniku Policji
Wiadomość z dn. 24.01.2009 ze strony http://www.policja.pl/por...ku_Policji.html

Papugi (barabandy, kozie, żako), krogulce, myszołowy, żółwie greckie, legwany, modrolotki czerwonoczelne, pająki brachypelma smithi, kły morsa, szable i pianina z kością słoniową, futra z wilków – te i wiele innych okazów zwierząt i wyrobów z nich zabezpieczyli policjanci zajmujący się zwalczaniem przestępczości gospodarczej w całej Polsce w 2008 roku. Każdy z wymienionych znajduje się na liście gatunków szczególnie zagrożonych wyginięciem i posiadanie go bez odpowiednich dokumentów jest przestępstwem.

Nie każdy kupujący wie o tym, że nabywając pewne gatunki fauny i flory popełnia przestępstwo. Chodzi tu o okazy objęte Konwencją Waszyngtońską CITES, która wyraźnie określa sposoby ochrony, a także sprzedawania i kupowania takich zwierząt lub wyrobów z nich. Aby wszystko odbyło się zgodnie z prawem, osoba posiadająca dany okaz musi mieć odpowiednie dokumenty, które potwierdzają legalność danego zwierzęcia. Niestety, taką niewiedzę wykorzystują nieuczciwi sprzedawcy, narażając niezorientowanych na poważne konsekwencje prawne. Za posiadanie takich okazów, które nie mają dokumentów grozi kara nawet do 5 lat pozbawienia wolności. Dlatego tak ważna jest walka z nieuczciwymi sprzedawcami
W całym 2008 roku odnotowano 502 naruszenia 128 artykułu ustawy o ochronie przyrody. Wszystkie te sprawy zostały zrealizowane przez polskich policjantów. Porównując rok 2008 z 2007 okazuje się, że liczba tych przestępstw spadła (2007 r. – 564; 2006 r. – 433). Eksperci z Biura Kryminalnego Komendy Głównej Policji tłumaczą ten fakt wzrostem świadomości wśród Polaków. Ci coraz częściej pytają o wymagane dokumenty, które uprawniałyby ich do posiadania egzotycznych okazów.
Z danych funkcjonariuszy KGP wynika, że wiele przypadków ujawnienia przestępstw związanych z naruszeniem konwencji CITES ma miejsce na lotniskach. Wracający z podróży zagranicznych Polacy przywożą ze sobą na przykład paski, torebki, portfele ze skóry węża lub krokodyla, koralowce, muszle, kość słoniową, czy kawior ze wschodu. Bez wymaganych dokumentów posiadanie takich produktów jest nielegalne – powinien pamiętać o tym każdy, kto wyjeżdża za granicę. Z obserwacji policjantów wynika także, że wiele z zagrożonych okazów oferowanych do sprzedaży jest w Internecie. Dzięki współpracy funkcjonariuszy zajmujących się zwalczaniem przestępczości gospodarczej z przedstawicielami portali aukcyjnych namierzenie i zatrzymanie osoby, która w wirtualnym świecie sprzedaje okazy CITES, to tylko kwestia czasu. Sieć nie jest anonimowa i każdy, kto w niej łamie prawo musi liczyć się z konsekwencjami. Jak podkreślają policjanci z Biura Kryminalnego taki internetowy handel ociera się czasem o granice absurdu, gdyż znane są im już przypadki wysyłania żywych zwierząt pocztą.

Walka z przemytem i handlowaniem zwierzętami znajdującymi się pod ścisłą ochroną to także szkolenia, które przechodzą policjanci, sędziowie, prokuratorzy i celnicy. To na nich uczą się na przykład jak rozpoznawać produkty pochodne z CITESów, które zostały przemycone do naszego kraju zza wschodniej granicy i są nielegalnie oferowane do sprzedaży.

Do najciekawszych spraw należy bez wątpienia realizacja funkcjonariuszy z województwa lubelskiego. W połowie lutego skontrolowali jedną z restauracji w Hrubieszowie. Z ich informacji wynikało, że właśnie tam mogą znajdować się okazy wymienione w Konwencji Waszyngtońskiej CITES. Jak się okazało ten trop był jak najbardziej słuszny. Funkcjonariusze zabezpieczyli 47 okazów objętych ochroną, które stanowiły ozdobę lokalu. Cały problem jednak w tym, że jego właściciel nie zadbał o odpowiednie dokumenty, które uprawniałyby go do posiadania ich. Policjanci odzyskali wtedy między innymi 11 myszołowów, niedźwiedzia himalajskiego i brunatnego, 10 jastrzębi gołębiarzy, rysia i wilka europejskiego
Z kolei policjanci z Katowic w trakcie kontroli drogowej znaleźli w skodzie 76 papug, które miały trafić później do sprzedaży. Wszystko wyszło na jaw, kiedy funkcjonariusze sprawdzający dokumenty kierowcy zauważyli jego nerwowe zachowanie. To wzbudziło w nich podejrzenie, że mężczyzna mógł mieć nieczyste sumienie. Nie mylili się, wśród odzyskanych ptaków były między innymi papugi korela, kozie i żako. Jak ustalili policjanci zwierzęta trafiły do Polski z Czech i były przeznaczone do handlu



Temat: Jacek L. Komuda

Homer: No to jestem po lekturze Szabelki!
Znane już "Jeruzalem" było wg mnie najsłabszym z najlepszych . Poza tym już się w jego sprawie wypowiadałem. Natomiast otwierająca "Wilczyca" i "Nobile Verbum" . Świetne, mogłyby słuzyć za scenariusz jakiegoś serialu (zwłaszcz, że prowadzisz taką narracje "scenową"). "Wesoły Wisielec" - wesołą przystaweczką między jednym, a drugim opowiadankiem. Natomiast w "Biesach" czułem podobny klimat, jak w "Obłędzie Rotmistrza" Twardocha (jeśli chodzi o tę warstwę szaleństwa Baranowskiego).


Bardzo mi z tegom powodu miło Przyznaję, że sam jestem nieco zaskoczony sprzedażą Czarnej Szabli. Z pierwszych rankingów hurtowni Olesiejuka (która zajmuje się dystrybucją książek Fabryki Słów) wynika, że książka znalazła się na 11 miejscu listy przebojów, a dla porównania Bohun był na 16, zaś Imię Bestii swojego czasu na 26. Co oznacza, że Czarna Szabla sprzedaje się najlepiej z moich dotychczasowych książek


Do całości: bardzo podobają mi się Twoje zwroty akcji. Są zaskakujące i zupełnie nie przeszkadza to, że pojawiają się w ilości ok. 10 na opowiadanie . Jak już napisałem podoba mi się Twoja narracja (np. ostatnia-pierwsza scena opowiadania "Nobile..." gdzie zamiar zaskoczenia czytelnika w późniejszej fazie, w moim przypadku się powiódł). I mógłbym tak jeszcze trochę, ale z uwagi, że pora późna i czuję, że już nieskładnie klepie w klawiaturę, poprzestanę na tym.

No i to jest właśnie powód, dla którego często moje książki zaliczają opóźnienia. Zwykle zanim zasiądę do pisania tworzę dokładny i szczegółowy plan fabuły, a jeśli mi coś nie pasuje, poprawiam go do skutku. Niestety czasem przez dłuższy okres czasu nic nie przychodzi mi do głowy


Poprzednich Twoich książek nie znałem, ale chętnie zapoznam się przy najbliższej okazji (aczkolwiek sądzę, że prędzej z tym zapowiadanym "Diabełkiem" ).
Pozdrawiam i raz jeszcze .


Diabeł Łańcucki już poszedł do składu i obróbki graficznej. Ukaże się jestk pod koniec sierpnia, a nie jak zapowiadałem - w czaerwcu, bo niestety graficy nie zdążą z obróbką. Ma to też związek z tym, iż książka będzie miała ogromną kampanię reklamową, której Fabryka nie zdążyłaby przygotować przez dwa miesiące.


gorim1: jacku przeczytałem te opowiadanka w czarnej szabli zamieszczone
hmm mam takie przeczucie że wszystkie gdzieś już czytałem ale jako kompilacja wszystko się ładnie zgrało
jeśli to jest preludium do diabła to ja się już jego doczekać nie mogę


Niestety prawie wszyscy autorzy polskiej fantastyki wydają zbiory opowiadań złożone z tekstów, któe pojawiły się w pismach, albo antologiach. To normalna praktyka nie tylko u mnie, ale u Jarka Grzędowicza, Mai Kossakowskiej i innych. Jeśli chodzi np. o mnie to mówiąc szczerze wolę pisać powieści niż opowiadania - bo tworzenie fabuły zajmuje mi bardzo dużo czasu.



Temat: Osobno-zbiorowy Fan Fick o BeyBlade
Nuciłam sobie pod nosem któras piosenkę Turnaua, jednoczesnie podłaczajac się z netem. Okropnie przy ym fałszowałam, ale mogłam sobie na to pozwolić. Nikogo poza mna nie było w pokoju.
Moje ręce były już prawie zagojone, gorzej było z zapaleniem płuc. Nadal wolałam nie wietrzyć pokoju, ale i tak się nie nudziłam. W Rosji nie raczyli mnie powiadomić, co do cholery spowodowało aka masakrę moich rak, więc sama się postanowiłam tego dowiedzieć. No i miałam do nadrobienia mnóstwo rzeczy w tym moim pliku. A na dokładkę czekało mnie wyszukanie sobie w necie nowej szabli.
Tak czy inaczej, próbujac wykurować płuca, niszczyłam sobie wzrok.
Przeskakiwałam ze strony na stronę, szukajac potrzebnych informacji. Dzień po przyjezdzie do Polski, ustaliłam, że gadzina, która mnie tak podle uszkodziła, był waż majacy bardzo specyficzny skład chemiczny w jadzie. Mianowicie, rozrzedzał on krew w rybie natychmiastowym. Gdyby więc Biovolt mi nie porozcinał rak, długo bym nie pożyła.
No i miałam dożywotni zakaz brania aspiryny. Nie będzie już mi porzebna.
W ciagu paru kolejnych godzin odszukałam parę atrakcyjnych ofert sprzedaży różnych szabli. Nigdzie jednak nie mogłam znalezć takiej serpentyny, w której dałoby się zamontować wyrzutnię. Zahaczyłam jednak o dwie bardzo ciekawe propozycje: karabela i bułat. W przerwie między pracowaniem na wordzie, excelu i koralu, doszłam do wniosku, że chyba jednak wezmę bułat. Był trochę za długi jak na tradycyjna tego typu broń, ale mi to nie przeszkadzało.
Powoli nadrabiałam wszystkie zaległosci. Nie przeszkadzało mi to, że nikt mnie nie odwiedział. Omysowie byli zajęci prowadzeniem jakiegos planu odwetu na Biovolcie, Lena przyszła raz czy dwa, Kaia i Max chyba starali się wywęszyć co z Charmie i chłopakami. To znaczy, oni tak twierdzili. Ja miałam swoja własna teorię, niestety nie mogłam jej sprawdzić.
Parę razy zdarzało mi się przez dłuższa chwilę siedzieć i wpatrywać się w moje bardzo rozległe blizny na przedramionach. Niepokoiło mnie to, że tak szybko się zagoiły. Było to prawie niemożliwe.
Przypomniałam sobie moje zachowanie podczas ucieczki. Czemu walczyłam ze Spencerem? Normalnie zaczęłabym zwiewać.
Te dwa fakty kazały mi podejrzewać kolejna rzecz. Nie od wczoraj wiadomo było, że Biovolt lubi sobie eksperymentować. Lekko nierealna jawiła się mysl, że mogliby próbować jakichs podejrzanych witaminek na konajacej dziewczynie, która próbowała zwiać od nich nawet z kontuzja kostki.
Mimo to...
Czy istniało inne wytłumaczenie?

Parę dni pózniej przyszedł bułat. Już obrobiony, ostry jak brzytwa. Nieco mniej wygięty niż serpentyna, ale tej samej długosci. Mogłam znacznie łatwiej tutaj zamontować wyrzutnię, gdyż i klinga była grubsza.
Istniało jedno "ale". Straciłam dysk.
To, że nadal miałam bestię, zasadniczo nie zmieniało sytuacji - i tak nie mogłam wyjsć z pokoju, żeby poćwiczyć choćby w garażu. Nie pozostało mi nic innego, jak znów sobie cos zamówić przez internet. Tym razem jednak zamówiłam po parę rodzajów każdej częsci. Z tego mogłam sobie stworzyć parę dysków. Ale nie o to mi chodziło, po prostu musiałam mieć porównanie.
Tym razem.
Siedzac w zamkniętym i zaciemnionym pokoju, regularnie biorac antybiotyki, straciłam rachubę czasu. Być może tydzień po przyjezdzie do Polski, po siedmiu dniach nieregularnego spania, ciagłego siedzenia na necie i intensywnej pracy umysłowej przy przypominaniu sobie różnych szczegółów, byłam mniej więcej bladozielona, więc po prostu w pewnym momencie zatrzasnęłam wieko laptopa i po prostu ległam na łóżu wpatrujac się w sufit.

[Mam mala prosbe: niech ktos napomknie chociarz, ze Max i Kaia nie zagineli i zyja, bo ja nie nadaje sie do pisania. Badz co badz, jedna reka mi nie wystarczy - A.M-K.]



Temat: Posiedzenia Komisji
Sprawozdanie z XXVIII Walnego Zebrania Delegatów
Międzyzakładowej Organizacji Związkowej NSZZ „Solidarność”
Przy Koksowni „Przyjaźń”.

W dniu 28.03.2008 do obiektu 005 , przybyli szanowni Delegaci, Prezesi Spółek córek oraz zaproszeni goście .Posiedzenie otworzył Przewodniczący Komisji Międzyzakładowej kol. Zenon Fiuk . Komisja Międzyzakładowa postanowiła wyróżnić za całokształt działalności związkowej kol. Janusza Ostrowskiego, który otrzymał ozdobną szablę. Drugą wyróżnioną osobą była koleżanka Alicja Błaszczyk - gość honorowy emerytowany pracownik Zarządu Regionu - za wieloletnią współpracę z naszą Komisją .

Przewodniczący Regionu Śląsko-Dąbrowskiego NSZZ „Solidarność” kol. Piotr Duda, omówił aktualną sytuację w regionie i kraju , poruszył również temat „strajku w Budryku” – skutkiem którego jest : brak zwycięzców…ponieważ zawarty kompromis nie zadawala żadnej ze stron sporu. Pośrednio dotyczy to również nas , z uwagi na to , że od 03.01.2008 r. Budryk jest również częścią JSW. Przedstawił jakie skutki może wywołać niekontrolowane działanie niewielkich związków zawodowych , w nawiązaniu do planowanej „modyfikacji” ustawy o związkach zawodowych , która miedzy innymi ma wyeliminować szkodliwe działanie niewielkich organizacji związkowych , które wobec prawa traktowane są tak samo jak duże ,
a często blokują istotne dla pracowników akty prawne. Niestety zdarza się również , że takie organizacje powstają „na zlecenie pracodawców” aby być „kontrą” w stosunku do dużych organizacji które właściwie reprezentują interes pracowników i starają się być partnerskie w stosunku do pracodawców.

Jednak największe zainteresowanie wzbudziła wypowiedź Prezesa Zarządu Koksowni Pana Edwarda Szlęka
który omówił aktualną sytuacje ekonomiczną , plany modernizacji baterii koksowniczych oraz wydziału węglopochodnych wraz z planami budowy – fabryki metanolu , która była by alternatywą zagospodarowania nadmiaru gazu koksowniczego po modernizacji jak również w przypadku problemów z przedłużeniem umowy na dostarczanie w/w gazu do „Arcelor-Mittal” lub braku możliwości zwiększenia sprzedaży, ponieważ ilość produkowanego gazu może zwiększyć się prawie dwukrotnie.
Prezes wskazywał również na wzrost kosztów produkcji w związku z podwyższeniem cen węgla – podstawowego surowca, niskie przydziały limitów emisji CO2, przez co koksownia , aby utrzymać zamierzony poziom produkcji będzie zmuszona dokupywać dopuszczalne limity emisji, których cena może szybko rosnąć. Jednocześnie przy tak dużych nakładach inwestycyjnych , szacuje się , że zysk koksowni na koniec 2008 roku może wynieść około 100 mln.zł. W sferze pracowniczej, planowana jest dalsza restrukturyzacja w pionie administracyjnym oraz weryfikacja zatrudnienia związana z modernizacjami PK oraz PW. Poinformował, że planowana wypłata z zysku dla pracowników koksowni będzie się kształtować na poziomie 1 średniej płacy w koksowni.
Prezes wypowiadał się również w sprawie spółek „córek” zadeklarował współpracę na dotychczasowym poziomie, zdementował pogłoski o zbywaniu udziałów w spółkach. (Informując jednocześnie , że w Koksowni przebywa przedstawiciel JSW do spraw restrukturyzacji Pan Tadeusz Kosek.) Przedstawił proponowane wskaźniki wzrostu funduszu płac w poszczególnych spółkach z zachowaniem „gradacji”, dawne obietnice , że pracownicy spółek nie stracą to obecnie „historia” do której już się nie wróci . Argumenty , że ten sam współczynnik wzrostu: dla Koksowni , ZRM , Spedkoks-u , czy Labor-Koks-u , to przecież w każdym przypadku różna wartość w przeliczeniu na jednego pracownika. Brak zleceń, oraz dopuszczanie do nie uczciwej konkurencji może być dla spółek problemem „być albo nie być”. Jednak przedstawiane argumenty nie bardzo znajdywały właściwy oddźwięk. Jedyna deklaracja napawająca nutą optymizmu to nadzieja, ze może Rady Nadzorcze rozważą ewentualne weryfikacje wskaźników. W trakcie długotrwałej dyskusji głos zabierali : Mirosław Somionka – Spedkoks, Jerzy Kieres – Labor-koks, Marian Jędrka – ZRM , Józef Filas – ZRM , kolega Arkadiusz Milewski z Koksowni który zgłaszał zastrzeżenia do sposobu przeprowadzenia regulacji płacowych w Administracji.
Po przerwie , sale opuścili zaproszeni goście , natomiast posiedzenie przebiegało zgodnie z dalszym proceduralnym porządkiem zebrania delegatów. Nastąpiły sprawozdania Komisji Międzyzakładowej, Komisji Rewizyjnej , oraz dyskusja w wolnych wnioskach dotyczących spraw związkowych. Po wyczerpaniu punktów porządku nastąpiło zakończenie obrad. dnia Pon 22:45, 31 Mar 2008, w całości zmieniany 4 razy



Temat: Wars napada ;-)
Witam,
oto relacja z podrozy Wybrzezem 3 maja.

"Hej, hej, Wars napada, dookoła ludzi gromada"

Ludzi gromada stala na peronie, gdy z dziesieciominutowym opoznieniem
wjechalo na stacje w Gdansku Wybrzeze (BBBAxBBBB). Poniewaz miejsc
wolnych prawie nie bylo, a przy drzwiach straszny tlok (ZTCW
miejscowki na druga klase ekspresow byly wyprzedane juz w poludnie),
wiec udalismy sie do Warsu (w ostatnich tygodniach odkrylismy uroki
takich podrozy, szczegolnie z biletem weekendowym - miejscowka to
rownowartosc mniej wiecej 2 browarow ;) ).

"Hej, hej, Wars atakuje, żadnej litości nie czuje"

W wagonie barowym takze brak miejsc siedzacych, wiec polozylismy
plecak na podlodze, zeby na nim usiasc - zreszta nie my jedni.
Chcialem podejsc do baru, gdy mezczyzna w srednim wieku zza kontuaru
zaczal krzyczec:

- Tacy mlodzi, a nie wytrzymaja czterech godzin na stojaca! A gdzie
przejscie dla pasazerow?! Ja to w wojsku i 6 godzin na sluzbie stalem!
Na miejscowke Was nie stac za 10 zl?!

Stanalem zamurowany. Ale tyrada warsmana nie zrobila na pasazerach
wiekszego wrazenia, posypaly sie malo dla niego przyjemne komentarze.

"Hej, hej, alarm dla Wybrzeża
zagrożenie się rozszerza"

Dojechalismy do Tczewa, na peronie tlum podroznych. Kolejni pakuja sie
tez do Warsu.
Warsman ochrzania dziewczyne, ktora zajela miejsce siedzace
(szczesciara stala akurat obok jedynego pasazera, ktory jadl obiad i
mial miejsce w przedziale:-) ) i osmielila sie nic nie zamowic. W
Malborku podobnie - wsiada grupa mezczyzn z szablami i oszczepem (!).
Niektorzy maja troche w czubie, wiec postanawiaja zajac ostatnie wolne
miejsca - usiasc na podlodze przy samym barze (w wagonie jedzie juz z
70 osob). Tego warsmanowi juz za duzo:

- Panie, przesun sie Pan! Co bedzie, jak klientowi wyleje sie
herbata?! Ja za to odpowiadam! Wiesz Pan, co to odpowiedzialnosc
cywilna?!

Caly wagon wybuchnal smiechem, a niektorzy prawie poplakali sie, gdy
barman wylal szklanke wody na tych pasazerow...
Bloto, ktore sie zrobilo na podlodze, warsmanowi oczywiscie do
Warszawy zupelnie nie przeszkadzalo, choc bardzo gorliwie sprzatal
wszystkie puste kubki po herbacie glosno narzekajac, ze za dawnych
dobrych czasow, to pasazerowie jadali dwudaniowe obiady, a dzis to
sami biedni studenci, ledwo jedna herbate kupia.

"Hej, hej, Wars napada, owoce pracy naszej zjada
Hej, hej, ludkowie biedni, kolejny zlew powszedni"

Z tlumu pasazerow wylonil sie przed barem
Gosc-W-Dresie-Z-Duzym-Zlotym-Zegarkiem-Na-Reku. Taka mniej wiecej
nastapila konwersacja (panowie nie przejmowali sie obecnoscia innych
pasazerow):

GWDZDZZNR: Przepraszam, nie ma Pan gdzies tu wolnych miejsc?
Warsman: No widzi Pan, taki tlok.
GWDZDZZNR: Ale wie Pan... mi tu dziecko choruje...
Warsman: Aha, no niby mam tu taki wolny przedzial...
GWDZDZZNR: No wlasnie!
Warsman: No, ale ja cos z tego musze miec, na jakas flaszke. Ile osob?
GWDZDZZNR: Trzy.
Warsman: Tak, 30 zeta i jestescie sami w przedziale, tak jak 3
miejscowki.
GWDZDZZNR: Dobra, dla chorego dzieciaka.
Warsman: Jakby moje dziecko chorowalo, tak samo bym zrobil.

I poszli na drugi koniec wagonu, gdzie rodzina rozgoscila sie w pustym
przedziale...
Po tak wesolej podrozy nawet to, ze dojechalismy 40 minut po czasie,
nie zepsulo nam humoru ;)

"Hej, hej, Wars atakuje, a teraz mi powiedz, jak się czujesz?"
------

Takie pytania:
- czy w swietle prawa wziecie kasy za przedzial, to bylo przestepstwo?
Na pewno kwalifikuje sie na zwolnienie z pracy, ale jaka sad moze
ustalic kare, jesli w ogole?
- czy mozna zglosic takie wydarzenie policji? Czy moze konduktorowi?
- czy w Warsie nie ma obowiazku rejestracji transakcji sprzedazy w
kasie fiskalnej?
- czy jest jakis przepis, ktory nakazuje zakup czegos w wagonie
barowym jadacym w nim pasazerom?

Pozdrawiam,
Kuba

PS Cytaty z piosenki Kazika :)
K.





Temat: Kazdy orze jak może

khmm.. ktos probowal udowodnic ze T55am2 powinno siem zachowac bo stanowia


 wartosciowy orez. ja mowilem ze to bzdura a ty khmm.. no wlasnie nie wiem.

Po pierwsze ja nic takiego nie mówiłem, mówiłem że każde nawet bogate
państwo nawet jęsli przyjąć Twoje dane np w hameryce to ponad połowę ich
czołgów stanowią typy stare i wiekowe.
Widziałem jednostkę czołgową ukraińską no i polską oczywiście w
(hamerykańskich, brytyjskich jest tak samo)w obu nie użytkowano wiecej niż
20% posiadanych czołgów, pozostałe stały sobie spokojnie w magazynach
zakonserwowane odpalane raz na pół roku i czekały na swój czas (czas
wojenny) a jeśli ten czas nie nadejdzie to trzeba je jakoś po latach
wykorzystać. W 89 kiedy byłem na ćwiczonkach widziałem cudo magazyn wojskowy
a tam spokojnie obok siebie stał cały przekrój posiadanych przez nas czołgów
nowe nieużywan zakonserwowane)
Ostatnio klub Rekin (płetwale poszukiwacze) w Gdańsku kupił sobie T34 jeździ
i zapala od pierwszego dotknięcia.
Miałem gdzieś takie fajne opracowanko z którego wynikało że na terenie
stanów w ciągu ostatnich dwudziestu lat Gwardia Narodowa i wojsko 23 razy
użyły czołgów w celu porządkowym nigdy nie najnowsze zawsze stare

A mówiłem że szkoda wywalać meridy na złom bo to wcale nie jest najtańsze
rozwiązanie, znaleźć dla nich zastosowanie, albo jeśli ktoś chce to z
zyskiem powtarzam z ZYSKIEM sprzedać a nie oddać za friko czy jeszcze
dopłacić. A użyć można na wiele sposobów.

Np na polu walki mogą działać jako czołgi drugiej lini do oczyszczania
terenu,
zamiast Loarę stawiać na podwoziu 72, wykorzystać podwozia Merid
Zacząć wszystkie je intensywnie wykorzystywać jako trenażery jazdy (np jakoś
skandynawskie szkoły jazdy nie wykorzystują Mercedesów S tylko stare 15-20
letnie fordy mimo że klientele podjeźdza BMW7 i S)

Bo idąc tokiem rozumowania wyrzucić co stare to by znaczyło że Kmicić i 600
ordyńców zrównałoby nasz kraik z ziemią. bo niewiele by zostało.

Mówie nie wypieprzać póki nie ma się nowych na miejsce, i nie jakieś tam
gadki o leoo czy innym cholerstwie, ale ich rzeczywistej obecności
przyjeżdza 100 leo - 100 merid na złom lub na sprzedaż, a nie na piękne oczy
bo znając naszych na górce to gówno będziemy mieli, szable z muzeum, konie
ze stadnin i pięśc uderzeniową Flaszkę Głodzia z kropidłem ze stabilizacją i
najnowszym SKO.

A wracając do tematu jak się chce to się da, Ja siedzę w reklamie i mam tu
taką firemkę handlującą bronią, dostawki ciągną głównie z ukrainki, ikiedyś
jeden z tych ukrainców przywiózł jakieś filmiki na których testowali
amunicje do 100mm polowych armat ppanc (te same co w Meridach?) strzelali na
2000 m do stojącego t80 i nie dali mu szans ukrainiec mówił że przebiją
czołowy pancerz kadłuba i wieży z 2300 z 90% skutecznością.
ale i tak nie byli zadowoleni bo mieli jakieś wyższe założenia. A że jak
mówił takich armat jest na świecie jakieś 50tys to jest to świetny rynek
zbytu.

Sypnąc grosza technicznym i zrobią pociśk , ale jak dziś się o tym mówi a
jutro zmienia to wybaczcie w tych warunkach nikt pracował nie będzie. Ktoś
tu zauważył u nas nie ma współpracy między wojskowymi instytutami biją się
między sobą by przetrwać. A zobaczcie czechów jak ciągną z handlu bronią, a
my dzieśięc lat temy byliśmy od nich lepsi, a teraz 1000 kałaszy i trzeba
opini wielkiego brata czy to nie psuje jego interesów, oczywista psuje
lepiej sprzedać zapasy M16.

Dośc i tak nas wpierdoli obojętnie kto nam przypierdoli, i nikt nie będzie
chciał umierać za Gdańsk ze mną na czele chyba że będę wiedział za jaki.





Temat: Polska fantastyka
Mad, wyrobioną markę? Komuda? Ano nawet mogłabym się z tym zgodzić ... choć osobiście nie przepadam ani za autorem ani za jego książkami
Nie chodzi o sympatię, ale o fakty. Samą promocję, sprzedaż i popularność. Pilipiuka nie przebije, ale goni Grafomana. ;P
Dwa pierwsze zbiory opowiadań mnie zniechęciły, choć w przyszłości nie wykluczam sięgnięcia po jego twórczość.
No pierwszy zbiór czyli OzDP był przeciętny, ja czytałem go ostatnio i wypadł bardzo słabo na tle reszty. Na razie jednak opowiadania z Czarnej Szabli mi się najbardziej podobały. Wilcze Gniazdo - przeciętne - i Bohun - dobry, ale czasami za bardzo rozciągnięty - już nie były takie fajne.

Co do Kochali się że strach - dziś w empiku pooglądałem, nie miałem siły czytać. Sama notka o autorze - Dabliu(pisana samemu ; ) ) - i tylko początek. No na razie nic nie powiem, musiałbym przeczytać całość i to na spokojnie. Nie ma co się wychylać bez znajomości całości. xD

Co do Twoich pomysłów:
powieść o mężczyźnie, który zapisuje się do pewnej oddalonej od cywilizacji szkoły. Dość osobliwej szkoły, kształcącej w mało popularnym zawodzie. A dalej... szukanie sensu w beznadziejnej powtarzalności, zacieranie granicy rzeczywistości, popadanie w obłęd, niepokojące tajemnice, powolne zatracanie się w doznaniach sensualnych, taka mroczna baśń... No i chciałbym trochę popytać o doświadczanie przemijania vs. trwanie w zaklętym kole życia, to tak w skrócie.
Nie będzie to za bardzo psychodeliczne? Czytelnicy nie popadną w depresję? ;P
A następnie chciałbym spłodzić długaśną powieść fantasy, gdzie jednym z głównych bohaterów byłby młodzieniec z odległego kraju, spisujący dzieje dochodzącego do potęgi kagana pewnego koczowniczego ludu. Sam władca byłby dość kontrowersyjną postacią, trochę na wzór Iwana Groźnego lub Timura Chromego. Z drugiej strony byłby wątek wojownika z plemienia przyłączonego do owego koczowniczego "imperium". Chłopak miałby widzieć na własne oczy narodziny potęgi, najpierw się tym zachłysnąć, a później coraz bardziej rozczarowywać. Trudne otrzęsiny okrutnej rzeczywistości, gdzie wbrew sobie zmieniałby się z pełnego wzniosłych ideałów wojownika "wyższej rasy" w nosiciela masowej zagłady, i związany z tym wewnętrzny konflikt. Trzecia strona tej opowieści to dziewczyna oraz jej bliscy z jednego z podbijanych ludów.
Nawiązania? Postacie w książce będą np. miały swoje odpowiedniki w historii czy literaturze? Czy też pierwowzory... nie mogę znaleźć dobrego słowa.

Pierwsza historia ciekawa, ale może być ciężka. Przemyślenia, analizy, sens życia... czy nie za trudne na początek? Bo to jednak trudne sprawy i trzeba umieć je przekazywać - nie twierdzę, że nie umiesz po prostu głośno myślę.
Druga z czymś mi się kojarzy... nie kogę tylko skojarzyć z czym.

U nas jeszcze nie działają tak do końca prawa rynku - jesteś słaby wypadasz.
A szkoda... chociaż... znowu wchodzimy na temat wydawnictwa i jeśli chodzi Ci o słabe książki z FS to inna sprawa w ogóle.



Temat: Hugo Chavez


Prezydent Wenezueli Hugo Chávez podróżuje po Rosji, dokąd przyjechał na ogromne zakupy uzbrojenia. Pije wódkę po kozacku - z klingi szabli - sławi Lenina, drażni Amerykanów, emabluje kobiety. Na Rosjanach robi znakomite wrażenie

-----------------------------------------------------------------------------------

Chávez w swej dwutygodniowej podróży do krajów, które uważa za ogniwa antyamerykańskiej "osi dobra", przyjechał we wtorek z Białorusi do Rosji.

Najpierw zjawił się w "mieście-bohaterze" Wołgogradzie, znanym z historii jako Stalingrad. Tu miejscowi Kozacy witali go chlebem, solą i śpiewem, jak swojego. Bo, jak się okazało, przybysz zza oceanu już pięć lat temu właśnie w Wołgogradzie został uroczyście przyjęty w szeregi Kozaków. Teraz jako pełnoprawnemu Kozakowi gospodarze przy trapie samolotu podali czarkę wódki na klindze szabli, uważnie patrząc, jak sobie z nią poradzi. Wypił duszkiem i nie uronił przy tym nawet kropli. Zachwyceni Kozacy krzyknęli "Urrraa!". A Chávez podszedł do urodziwej Kozaczki podającej mu chleb z solą, położył jej dłoń na ramieniu i z zadumą wyznał, że zawsze interesowały go kobiety wenezuelskie, a teraz widzi, jak wiele stracił. Ostatecznie zaś podbił serca gospodarzy, kiedy zwrócił się do witającego go tłumu, wykrzykując: "Niech żyje Lenin!".

Prezydent Wenezueli, który w trakcie podróży odwiedza przywódców krajów sprzeciwiających się dominacji USA na świecie (był już na Białorusi, będzie jeszcze w Iranie i w Wietnamie), do Rosji przyjechał jednak nie po to, by podbijać serca Rosjan i Rosjanek. Interesuje go przede wszystkim broń.

W Mińsku odwiedził fabrykę traktorów. W Wołgogradzie również interesował się miejscową wytwórnią traktorów, która w rzeczywistości produkuje transportery opancerzone. Przypomniało to komentatorom rosyjskim radziecką anegdotę o ataku Chińczyków na "nasze pracujące na przygranicznych polach traktory, które odpowiedziały celnym ogniem i odleciały".

Wspaniałe przyjęcie zgotował Chávezowi uralski Iżewsk, centrum rosyjskiego przemysłu zbrojeniowego, gdzie produkuje się automaty kałasznikowa, karabiny snajperskie, granatniki, rakiety przeciwlotnicze. Gospodarze pokazali mu te wszystkie cudeńka w akcji na fabrycznym poligonie i poprosili, aby Chávez, w przeszłości podpułkownik wojsk desantowych, sam sobie postrzelał. On jednak odmówił i pojechał na spotkanie ze swoim idolem, dwukrotnym bohaterem pracy socjalistycznej Michaiłem Kałasznikowem, konstruktorem słynnego automatu.

W ubiegłym roku Chávez kupił już dla swej armii 100 tys. kałasznikowów. Teraz, jak napisał moskiewski dziennik "Kommiersant", chce kupić jeszcze 920 tys. sztuk tej broni. Otwiera też u siebie własną wytwórnię automatów na licencji rosyjskiej. Ma kupić także 24 myśliwce bombardujące Su-30MK2 oraz 44 bojowe śmigłowce.

Przeciwko sprzedaży Wenezueli tak potężnych partii uzbrojenia występuje Departament Stanu USA. Zdaniem rzecznika departamentu Toma Caseya Rosja powinna się "ponownie rozważyć", czy dokonać tej transakcji, która "nie przyczyni się do stabilizacji sytuacji" w regionie Morza Karaibskiego.

Chávez chciałby jednak namówić Moskwę na zrealizowanie pomysłu, który jeszcze bardziej nie spodoba się Amerykanom. Chce, by Rosjanie zbudowali w Wenezueli fabrykę rur potrzebnych mu do zbudowania liczącego 8 tys. km gazociągu biegnącego przez całą Amerykę Południową. Dzięki takiej potężnej rurze Wenezuela stałaby się w swoim regionie - tak jak Rosja w swoim - imperium energetycznym dysponującym ogromnym wpływem na gospodarkę krajów całego kontynentu.

źródło: http://wiadomosci.gazeta....5.html?skad=rss


Ale mimo wszystko pan Chavez konkretnie dba o interesy własnego państwa, czego nie można powiedzieć o naszych sprzedajnych politykach.