Wyświetlono posty znalezione dla słów: Syzyfowe prace Sprawozdanie





Temat: O szkole
Tak sobie po egzaminach myślałem, że teraz będą luzy. A ejst jeszcze gorzej...
Na dzisiaj miałem zrobi prezentację o włąściwoaściach metali na fizykę. Przez cały weekend mnie ni było prawie, wczoraj także. Tak więc wczoraj po 20 robiłem No, ale dostałem 6:D Dodatkowo dzisiaj była z polaka akrtkówka z Syzyfowych Prac... I dzisiaj nam zapowiedziała, ze na poniedziałek mamy przeczyta Kamienie na Szaniec! Jutro ma byc sprawdzian z anglika i kartkówka z matmy. Zgadujcie z czego Z... funkcji trygonometrycznych. Naszej nauczycielce zachciało się wprowadzic sinusy, cosinusy, tangensy i cotangensy W czwartek natomiast mamy kartkówkę z gegry i z fizy z optyki... A w piatek spr z chemii z całego gimnazjum!
Po weekendzie znów zaczyna się rzeźnia. W poniedzialek kartkówka z polaja z Kamieni na Szaniec, ja będę pisac kartkówkę z chemmi, któa wczoraj była (mnie nie było) i ejszcze dodatkowo do tego spr z biologii, bo tez byl wczoraj We wtorek musze poprawiac z fizyki Indukcję elektromagnetyczną. Nie, nie dostałem pały. Dostałem... 4! I każe mi ją poprawic bo inaczej na koniec 6 mi nie da... Fest ona zryta jest. Na półrocze miałem 6, za diagnoze po 2 i pół letnim kursie nauczania dostałem 6, z elektromagnetyzmu dostałem 5+, byłem 3 z konkursie z fizyki, 4 w konkursie "Metale, człowiek a środowisko", dodatkowo oddałem ta prace dodatkową o metalach, uczęszczam na kółko fizyczne, napisałem jej anwet sprawozdanie z wyjścia do Huty! Dodatkowo 5 z odpowiedzi. Zaczyna mnie juz denerwowac...
A poza tym mamy fajną sprawę z bierzmowaniem^^ Dzisiaj po raz pierwszy mamy nauki do bierzmowania. I dzisiaj takze powiedzieli nam kiedy ono się odbedzie. A będzie ono... 15 maja w poniedzialek! Jeszcze bedziemy miec tylko jedna nauke w piatek i tyle
A z polaja jeszcze musze zaliczyc Pana Tadeusza, bo mnie nie było Fajny tydzien, co nie?



Temat: Co teraz czytacie?
Sin! Toż to zamach na wolność słowa!
No... ja lubię "Syzyfowe prace". Co już nieraz pisałam. Przeczytałam je w jedno popołudnie. Omawianie w szkole trochę mnie zniechęciło, ale ciągle wspominam miło. Jedna z lepszych książek, jakie dotychczas zdarzyło mi się czytać "z przymusu".

Ostatnio przeczytane:
Fale tłumią wiatr Strugackich. Dziwna książka. Składa się z dokumentów. Raportów, sprawozdań, zapisów rozmów i różnych takich. Całość miała być, o ile mnie pamięć nie myli, sprostowaniem biografii pewnego naukowca. Dziwnie się to czyta. Opowiadana historia jest niezbyt porywająca... No, ale tytuł fajny. Zawsze chciałam to przeczytać
Trudno być bogiem Strugackich, dla odmiany. Po raz drugi. Na zakończenie maratonu rosyjskiej fantastyki. Nie mogłam się oprzeć. Uwielbiam tę książkę, mimo że widać, że była pisana pod cenzurę, mimo że logika trochę kuleje, że postacie są papierowe i relacje między nimi opisane raczej sztucznie. Ale jest w niej coś, co mnie bardzo pociąga. Czytałam z ogromną przyjemnością. Reakcja na zakończenie była taka sama, jak za pierwszym razem. Niby nic takiego, a nie chce się ode mnie odczepić Niektóre książki tak na mnie działają. Uwielbiam czytać je po kilka razy, za każdym razem odkrywając mnóstwo nowych szczegółów, patrzeć na akcję z innej perpektywy. No i uwielbiam głównego bohatera/narratora, don Rumatę. Chyba się z nim trochę utożsamiam.
BTW, pisałam już, że ta książka jest dość podobna do "Pana Lodowego Ogrodu", przynajmniej w zarysach? A raczej "Pan..." jest podobny do "Trudno być bogiem" Ciekawe, czy Grzędowicz wypowiadał się gdzieś na temat rosyjskiej fantastyki.
Po zakończeniu tegoż maratonu sięgnęłam po Smokobójcę Pacyńskiego. Pokonałam już część tytułową, trzy opowiadania o Smokobójcy. Urocze. Przeczytałam też "Komu wyje pies", kolejne - i chyba najdłuższe - opowiadanie w zbiorze, ale nie podobało mi się. Przegadane. Przede mną jeszcze dwa... Ale trudno mi się to czyta. Nie wiem czemu, bo napisane są lekko i przyjemnie, ale jakoś nie mogę tego skończyć.
W planach mam, uwaga, uwaga... "Pana Tadeusza". Dzisiaj na lekcji bardzo zbulwersował mnie wniosek, że znam przecież tylko fragmenty... Potrofne A jeśli mi przejdzie, to chyba pójdę do biblioteki... Albo zacznę się uczyć





Temat: komplex polski
Gasket napisał:


tlumaczenie ze -kazdy lubi co innego- jest generalnie prawdziwe - ale uzywane w takim kontexcie bardzo szkodliwe - bo zabija wartosci - poprzez zabijanie rozroznienia miedzy wartosciami
nie wartosciuje (...) mowienie - kazdy lubi cos innego - jest tylko niudana proba uprawnienia lenistwa - statycznosci - nie rozwijania sie


Mądry post Gasketa: wiele trafnych ocen i diagnoz, o których świadomie nie chcemy myśleć, bo każdy z nas ma w sobie genetycznie zakodowaną, określoną dozę lenistwa. Najbardziej spodobał mi się fragment o "zabijaniu wartości poprzez zabijanie rozróżnienia wartości między wartościami". To prawda uniwersalna - nieograniczona jedynie do odbioru muzyki - wiem, że Gasket pisząc to miał na myśli wszystkie dziedziny kultury.

W zamierzchłej epoce, wolnej od wszechwładnie i nieodwołalnie panujących obecnie mediów elektronicznych, hierarchizowania wartości nauczyć można było się od uznawanych ongiś za autorytatywne: szkół, prasy, środowisk naukowych, artystycznych i opiniotwórczych. Inna była dynamika zdarzeń na polu szeroko rozumianej kultury, a co najważniejsze - absolutnie odmienne od dzisiejszych realiów były kanały i środki przepływu informacji. Dziś, gdy przyszło nam egzystować w warunkach „nadprodukcji” ofert artystycznych oraz inflacji informacyjnej (w tym też świadomie sterowanej dezinformacji) oszołomiony mieszkaniec naszej planety traci zwolna orientację w nieustannie atakujących z Internetu i telewizora jego umysł „wartościach” i WARTOŚCIACH. Wydaje mi się, że nie ma generalnie szans na zmianę tej sytuacji. Gusta kształtowane są przez media elektroniczne, kierujące się rachunkiem ekonomicznym, a nie edukacją i ilustrowaniem wartości. Owszem, jest jeszcze rodzina i są szkoły, ale ich znaczenie zilustrowałbym w naszych realiach rysunkiem równi pochyłej.

Ed napisał:


Reasumując: jest jak jest a skoro nikt z tym nie walczy to znaczy że wg "jakichś miar" jest dobrze.... a na marginesie - kto miałby się podjąć takiej syzyfowej pracy???

Hmm … dobre pytanie, bo retoryczne. Urzędnicy we właściwych resortach wypisują corocznie litanię programowych komunałów, a następnie smażą stosowne sprawozdania z ich realizacji. To, co kryje się w urzędowo-oświatowych statystykach, to tylko liczby i frazesy, a nikomu na szczytach władz raczej nie zależy na „jakimś” wychowaniu muzycznym. Tym przecież nie pozyska się elektoratu, ani nie zdobędzie się powszechnego poklasku. Intuicja podpowiada mi, że gdyby ogłosić przymusowy dla wszystkich Polaków ogólnopolski plebiscyt na typowanie z jakich wydatków „oczyścić” wciąż niezbilansowany budżet, to hasła tematycznie łączące się z kulturą zostałyby powszechnie i ochoczo skreślone. Skończył się bezpowrotnie „mecenat państwa”, a potencjalni sponsorzy??? Wygląda na to, że niebawem zasiądą przed sejmową komisją prawdy i sprawiedliwości, więc łożyć raczej będą na adwokatów.

Gdzie jest „ratunek”. Może właśnie w takich niszach, jaką stanowi ten lub podobne serwisy internetowe, tworzone przez fanatyków określonej sprawy. Zauważmy, że ktoś nieznający dotąd twórczości Niemena otrzymuje na tej stronie kompendium systematycznie aktualizowanej wiedzy o Czesławie: jest tu dyskografia, fakty z życia, publikacje w mediach, opinie krytyków, dyskusje fanów, polemiki, zapowiedzi koncertów, wydawnictw. Tego nie da żadna szkoła, żadne fachowe czasopismo, a nawet książka, bo ten serwis „żyje” pasją swoich userów.

Niezłym pomysłem są też przemyślane cykle wydawania płyt z klasyką – np. od pewnego czasu czyni to „Gazeta Wyborcza”. Książeczka z podstawowymi informacjami o kompozytorze i jego dorobku z dołączoną do niej płytą kompaktową, w wielu przypadkach zainteresować może kogoś, kto nie ma dostatecznej orientacji (bo w szkole tego nie nauczono), w jaki sposób zdobywać wiedzę o muzycznych wartościach. Marzy mi się, nawiasem mówiąc, by kolejny cykl „Gazeta” poświęciła np. klasykom jazzu.

Czy ma ktoś inne, nowatorskie pomysły na upowszechnianie WARTOŚCI? Dzielmy się takimi marzeniami. Może ktoś z nich skorzysta, dla dobra „ogłuszonego” ogółu.



Temat: Rocznica
Szanowni Państwo!

W związku z wypowiedzią pani Aleksandry Szatkowskiej na forum Stowarzyszenia dn. 06.01.2007 roku, w wątku „Rocznica”, zdecydowaliśmy się opublikować list otwarty, celem poinformowania Państwa o sprawach, które zostały tam poruszone. Wymagają one bowiem sprostowania i przedstawienia stanowiska Zarządu, względem tej wypowiedzi.

Z przykrością musimy stwierdzić, że ukierunkowanie takiej dyskusji przez p. Olę, wywołało lawinę negatywnych emocji i wprowadziło podziały, a przecież nie o to w tym wszystkim chodzi. Przecież naszym wspólnym celem powinna być działalność na rzecz chorych osób z HD i ich rodzin. Może lepiej w tym kierunku pokierować tę dyskusję.

Nie jest to pierwsza wypowiedź p. Oli wprowadzająca dywersję w Stowarzyszeniu i podkreślająca, jakoby działania Stowarzyszenia szły w niewłaściwym kierunku. Nie jest to tylko krytyka, lecz m.in. wprowadzanie członków Stowarzyszenia w błąd, a co za tym idzie podważanie autorytetu nowego Zarządu.

Zasługi pani Oli Szatkowskiej są niewątpliwe. Podziwiamy Ją wszyscy i niejednokrotnie, tu na tym Forum, na Stronie Stowarzyszenia, mówiło się i pisało o tym.

Działanie w Stowarzyszeniu jest trudne, bardzo mało efektowne. To żmudna praca, czasami syzyfowa, i najczęściej nie dająca się ująć w żadne ramy. Praca w Stowarzyszeniu to uczestniczenie w tysiącach spraw życiowych bardzo dotkniętych choroba Ludzi, którym nie możemy, mimo wielu wysiłków pomóc. Wobec ich problemów jesteśmy zupełnie bezsilni, bezradni. Możemy ich często tylko wysłuchać. I robimy to na co dzień wszyscy. Nie afiszujemy się jednak z tym, bo nie ma to sensu, w końcu zdecydowaliśmy się dobrowolnie na tę działalność. Działanie w Stowarzyszeniu, to wiele godzin rozmów z potrzebującymi wsparcia, to wiele napisanych listów, to wiele godzin spędzonych przy komputerze. To w końcu spotkania z tymi ludźmi. Choćby po to, by ich wysłuchać. Spotkań takich odbyło się wiele w tym roku. Często o nich nawet nie piszemy, bo traktujemy je jako naszą powinność.
Jeżeli chodzi o inne zarzuty – o zaginięcie, z wielkim trudem opracowanych ulotek i broszur. Ten zarzut jest niepoważny. Jaki ktoś z nas miałby interes, by tak zrobić? Nie licuje to z powagą nas wszystkich. Zastanawiające jest również to, dlaczego we wrześniu, kiedy powstał pomysł rozesłania materiałów do wszystkich członków Stowarzyszenia nie zainteresowano się, tak ze zwykłej życzliwości, gdzie są te materiały, by dołączyć je do tych rozsyłanych?

Kolejna sprawa, to rozliczenie kosztów druku Historii powstania Stowarzyszenia. Nie rozumiem dlaczego ich nie rozliczono. Nikt nie wymagał od starego Zarządu takich poświęceń. Tym bardziej, że wszystkie inne koszty były skrupulatnie rozliczane. Rozmowy telefoniczne, koszty wydruków, opłata księgowej. Nawet opłata kurierska w wysokości 500,20 zł (za zupełnie bezzasadną usługę), która polegała na przywiezieniu dwóch segregatorów na zjazd do Huty Sycowej. Jeżeli Pani Ola zdecydowała się zrobić taki prezent Stowarzyszeniu, to niech tego teraz nikomu nie wypomina, bo nikt Jej do tego nie nakłaniał.
Ulotki z Historią Stowarzyszenia były ogólnie dostępne podczas dwudniowych obrad i każdy kto chciał, zabierał je. Zniknęły, to znaczy, że się spodobały.

To samo Broszurki – rozeszły się, a pozostałe trafiły do Doroty Tuńskiej w grudniu, w momencie przekazywania jej dokumentów. I pytanie dlaczego tak długo leżały u Oli Szatkowskiej, dlaczego przy okazji głośnej dyskusji na Forum Stowarzyszenia nie podpowiedziano, że należałoby je dołączyć. Wobec zaistniałej sytuacji, zostaną teraz na pewno rozdysponowane. Tylko szkoda, że stawia się nam to jako kolejny zarzut. W każdym razie nie jest to wina nowego Zarządu.

Sprawa niepotrzebnie utrzymywanych kont. W sprawozdaniu za rok 2005, w pozycji usługi obce, przy prowizjach bankowych widnieje kwota: 905,70 zł (słownie: dziewięćset pięć złotych 70/100). Dokument jest parafowany przez osobę, która figuruje jako rozliczająca dokumenty księgowe.
Natomiast za 3 konta w banku Millenium, w grudniu zapłaciliśmy: 2,99 zł, (słownie: dwa złote 99/100) – za posiadanie karty bankomatowej, plus 0,50 zł (słownie: pięćdziesiąt groszy) – za przelew dotyczący zakupu ssaka. Natomiast konto w banku PKO BP, które zostało założone przez Zarząd poprzedniej kadencji jest w likwidacji.

W tym miejscu pragnę zaznaczyć, że nie tylko są to oszczędności finansowe związane ze zmianą banku, ale co jest również istotne, to możliwość prowadzenia kont dewizowych, a także dokonywania transakcji poprzez internet. Eleminuje to konieczność każdorazowego podpisywania dokumentów przez osoby uprawnione.

Wydanie gazetki Ujarzmić Pląsy – koszt 700 zł (siedemset złotych), za 1 000 egzemplarzy. Tymczasem wydanie dwóch Broszur, po 500 egzemplarzy – 3 355 zł (trzy tysiące trzysta pięć dziesiąt pięć złotych) plus ponad 100 zł za przepisanie.

Usługi księgowe, które rzekomo miały być świadczone za darmo, były płatne. Za prowadzenie księgowości zapłaciliśmy /Stary Zarząd/ – 2.500 zł (dwa tysiące pięćset złotych). Obecnie biuro podatkowe zobowiązało się prowadzić księgowość, łącznie z wszelkimi wymaganymi sprawozdaniami brutto za 610 zł (sześćset dziesięć złotych) rocznie (sic!). W tym także zawiera się opłata za sprawozdanie finansowe za rok 2006.

Każdy może zadawać pytania pod adresem Zarządu, nie tylko członkowie naszego Stowarzyszenia. Obliguje nas do tego zasada jawności od momentu otrzymania przez nasze Stowarzyszenie, statutu Organizacji Pożytku Publicznego. Natomiast insynuowanie niegospodarności przed jakąkolwiek, nawet najmniejszą, próbą pofatygowania się i sprawdzenia czy zarzuty są prawdziwe jest ferowaniem wyroku, przed rozpoczęciem sądu. A to jest po prostu działaniem na szkodę naszego Stowarzyszenia. Jeśli ktoś miałby wątpliwości to dla zainteresowany, nie tylko z Komisji Rewizyjnej, dokumety są do wglądu.

W tym miejscu chciałbym także dodać, że użytkownikami forum internetowego Stowarzyszenia, są wszyscy jego uczestnicy, bez względu na to czy są członkami stowarzyszenia, czy też nie. Jesteśmy otwarci na wszystkie osoby, które z nami współpracują i nas wspierają. Nie dążmy do sztucznych podziałów, na powiązanych i niepowiązanych z HD, na uczestników forum Stowarzyszenia i na uczestników forum prywatnego, stworzonego przez Anię - Rybkanię. Nie wprowadzajmy nastroju wrogości, bo w jedności siła! Siła i szansa dla nas, by poszerzać sieć osób współpracujących ze Stowarzyszeniem.

Zarząd jest otwarty na każdą inicjatywę! Jeśli jednak dochodzić będzie do sytuacji, że ktoś będzie z boku czekał, aż popełnimy jakiś błąd, a posiada wiedzę, która nas przed nim może uchronić... Wówczas będzie to początkiem końca...którego przecież, chyba nikt z nas nie chce!

W imieniu całego Zarządu
Prezes
Maciej Jerzy Rajpolt