Wyświetlono posty znalezione dla słów: syzyfowa praca Wyjaśnij





Temat: Test z lektury "Syzyfowe prace"
ja proponuje jeszcze:
1. Czas akcji.
2. Wyjaśnij własnymi słowami nawiązanie tytułu do treści lektury (syzyfowe prace to mit o daremnej i bezsensownej pracy syzyfa. Ksiazka opowiada nam o nieudanych próbach rusyfikacji młodzieży polskiej oraz o ich trudnej i często bezskutecznej walce z okupantem).
3. Kto udzielał Marcinkowi korepetycji tuż przed egzaminami do klerykowskiej szkoły? (pan Majewski)
4. Pani Przepiórkowska - podaj o niej 3 informacje. (tu można podać, że była wdową, mieszkała ze swoimi dziećmi - dwiema córkami oraz synem, i że była ona starą znajomą Pani Borowiczowej z czesów, kiedy jeszcze miaszkała w sądziedztwie Gawronek)
5. Kto mieszkał u "starej Przepiórzycy" na stancji? (odp. była nie podana, a ja nie mam zielonego pojęcia
6. Czym zajmowali się rodzice Marcinka (ojciec był kiedyś powstańcem, siedział w więzieniu. Po wyjściu wraz z żoną zajął się wyłącznie gospodarstwem domowym w rodzinnych Gawronkach i wychowywaniem jedynego syna)
7. Kim była Biruta? (córka Rosjanki i polskiego lekarza, uczennica gimnazjum żeńskiego, nienawidziła Rosjan, buntowała się przeciw ich rusyfikacji narodu polskiego, pierwsza miłość Marcina).
8. Rusyfikacja klerykowskich gimnazjalistów - na czym polegała? (zakaz mówienia po polsku, zakaz czytania literatury polskiej, rewizje i podsłuchy na stancjach, szpiegowanie).
9. Jakie były kary za łamanie powyższych przepisów? ( najczęściej nauczyciele stosowali metodę na "kozę" lub chłostę)

To by było na tyle. Nie wiem ile ich tam jest, ale chyba już wystarczy. Tylko je wydrukujcie, chyba że macie już wystarczająco dużo



Temat: ET:QW a BF:2142
No JUHA wszystko cacy ale chyba z moich postow jasno wynika, ze mi to totalnie wisi. ja po prostu wypowiadam sie co JA uwazam o tym wszystkim. Wyjasnilem tez DLACZEGO. W zaden sposob nie wzbudzaja we mnie emocji tego typu dyskusje bo raz, ze mam juz swoje lata i przestalo mnie to bawic...nigdy mnie nie bawilo. Dwa, ze jestem zbyt zajety praca, studiami i pewnymi projektami aby jeszcze bawic sie w spory na forum.


Twoja "syzyfowa prace" w udowadnianiu, ze nowy BF jest beee to dodatkowy plus Cool

Ciesze sie tym bardziej, ze czytanie takich tekstow od takich osob dostarcza mi pewna doze smiechu a jak wiadomo smiech to zdrowie. Czyli mozna uznac, ze nawzajem sobie pomagamy :}





Temat: Posty moderatorskie i wydzielanie wątków
Wczoraj powstrzymałem się od głosu żeby to źle nie wyglądalo, ale co tam.
Moim skromnym zdaniem ktoś musi to wszystko trzymać w ryzach i jakim takim porządku. I chwała podejmującym się tej syzyfowej pracy.
A co do OT - umiejętność mówienia/pisania na temat jest dzisiaj, niestety, coraz rzadsza - ale na naukę nigdy nie jest za późno . Jeśli nie chcemy tego nauczyć się sami, to wcześniej czy później ktoś nas tego nauczy - i w perspektywie należy się mu wdzięczność!


Nie wiem jak inni, ale ja się nie czuję cielęciem, któremu trzeba pisać upomnienia w stylu "nie pisz offtopa bo to skasuję". Kiedy zbaczam z głównego toru dyskusji - wiem o tym, mam też świadomość, że w każdej chwili mogę ponieść tego konsekwencje.
Wiem z doświadczenia, że czasem po prostu nie ma sensu pisać żadnych wyjaśnień, bo póki nie dojdzie do czynów i tak nikogo nie zainteresuje moderatorskie upomnienie.
Wnikanie w pracę modów, jeśli nie przeginają (a tutaj nie przeginają) to wprowadzanie niepotrzebnego zamieszania.


Podpisuję się pod tym obiema rękami.



Temat: Strona znormalizowana - co to za cudo?

Bo wy mówicie o prawdziwych lekturach:P Pseudo lektury takie jak: ,,Syzyfowe prace" ,,Nie boska komedia" ,, Romeo i Julia" są wydawane z opracowaniem i ich wielkość niczym się nie różni - to właśnie miałem na myśli.

Nie wiem jak gdzie jest, ale u mnie w bibliotece szkolnej są tylko lektury z wypracowaniem o jednakowej wielkości.

Osik, słoneczko... Wyjaśnij mi, bo coś tępawa jestem. Według jakich kryteriów dzielisz książki na lektury i pseudolektury? Hmmm?

Poza tym — mam w domu kilka wydań Balladyny, choć nie wiem, czy to lektura, czy może pseudolektura... Tak czy inaczej, mam ich kilka, z czego dwa jednego wydawcy. I wiesz co? Każde jest w innym formacie.

Widać przyzwyczaiłeś się do jakichś konkretnych wydań, podejrzewam Zieloną Sowę albo Grega, bo są tanie i królują w szkolnych bibliotekach. Ale nie dorabiaj do tego ideologii "lektury/pseudolektury/nibylektury/lekturyalenietakdokońca".




Temat: Na stos!
A ja proponuję spalić wszystkie książki Sienkiewicza. No, ostatecznie W pustyni i w puszczy możemy oszczędzić. Ale reszta okropna. Krzyżacy, Ogniem i mieczem, te wszystkie nowelki... No niech mi ktoś wyjaśni, po co robić z tego lektury?
Jeszcze Syzyfowe prace i Siłaczkę. Nijak nie mogłam przez nie przebrnąć, a Siłaczki, mimo że przerabialiśmy w szkole, nadal nie rozumiem.
Ach tak, i ogólnie wszystkie nowelki, bo jedyną ich zaletą jest to, że są krótkie.




Temat: żale i smutki:)
przyznaję, że sięgnęłam do google, zeby sobie wyjasnic pojęcie entropii.... znalazłam owszem, ale nie zrozumiałam znaczy zrozumiałam, że w przyrodzie może jedynie rosnąć :roll: a przynajmniej powinna, mam nadzieję, ze to przyzwoite
Poza tym yume już cię kocham :D a moje biurko to KRÓLESTWO CHAOSU, choć każą mi psątać :cry: ale to syzyfowa praca, efekt góra jeden dzień w porywach do dwóch




Temat: młotki w autobusie
MPK wyjaśnia, że młotki to jeden z najczęściej kradzionych elementów autobusów. - Nowe autobusy są okradane już w kilka dni po wyruszeniu na trasę. Staramy się uzupełniać braki, ale to syzyfowa praca –mówi Bogumił Makowski z biura prasowego łódzkiego przewoźnika. Młotki to jedna z trzech rzeczy, najbardziej pożądanych przez autobusowych złodziei. Na liście są jeszcze gaśnice i kasowniki.

www.infobus.pl



Temat: Efekt interpolacji bitmapy innymi bitmapami?

Witajcie

Uuufff... czy topic wszystko wyjasnia? Napeeeewno nie :-)) Poszukuje
takiego maluniego programiku tworzacego efekt taki jak w ostatnim
Newsweeku (z p. Millerem) czy tez AFAIR teledysk Tu-Pac (czy siak On
sie tam pisze :))

Juz kiedys - moze ze 2 lata temu - mialem ten jakze pomocny i swietny
programik, niestety jakims cudem odszedl z mojego dysku i juz nie
powrocil. Teraz chce by powrocil - pomozecie? :-)

Hint: O ile mnie pamiec nie zawodzi nazwa tego malutkiego (aprox. 600
kilo?) cuda to Taylor, Tayler? Szukalem po szukaczach ale to raczej
Syzyfowa praca, sami aktorzy lub imiona kogos tam.

musze wykonac pare makiet na piatek, w tym jedna okraszona wlasnie
takim efektem - bez Taylora urwe sobie brwi :(

Dzieki!...
Pozdrawiam Artie





Temat: Logowanie za długo trwa



| 3. gg
| Uruchamiać ręcznie czyli *out* z Autostartu

| Syzyfowa praca - wywalam, a i tak wraca przy następnym restarcie.
W opcjach Gadu-Gadu wtłącz uruchamianie jego przy starcie systemu.


No tak, ale de facto ładowanie samego gg, czy MSN, nie trwa
aż tak długo. Największy problem miałem z tym, o czym pisałem w
swoim pierwszym poście. Wywaliłem usługę WIA, która powodowała
jakieś błędy (wyjaśniło się po wejściu do dziennika) i już jest
o niebo lepiej. Z resztą usług szczerze powiem nie wiem co robić,
bo nie wiem od czego są (zresztą co to jest ten Windows Imaging
Acquisition też nie wiem :-) ).

Tak czy inaczej jest już dużo lepiej :-)

Pozdrawiam,
matt





Temat: Do czego dążysz na ścieżce samodoskonalenia?

Moja ścieżka jest czymś w rodzaju syzyfowej pracy. W każdym kolejnym wcieleniu staram się odkryć prawdę o świecie, jego budowie i istotach w nim żyjących. Chcę wiedzieć jak to wszystko "działa" i próbuję wyjaśnić niektóre rzeczy w sposób nienaukowy, ale duchowy, w moim mniemaniu prawdziwy. Na końcu mojej ścieżki powinno znaleźć się oświecenie wywołane prawdziwą wiedzą i doświadczeniem. To trudne do opisania. W każdym bądź razie jedno wcielenie jest zbyt krótkie, by wytłumaczyć wszystko, co jest potrzebne do mojego celu. W jednym życiu posiadam wiedzę, a w kolejnym znów jestem "zielona" i dążę do upragnionej wiedzy. Może to głupie, ale ja nie jestem wstanie znaleźć innej drogi, zważywszy na to kim jestem i po co tu jestem.

Osobiście jestem tego zdania, że z wcielenia na wcielenie nie tracimy tego, co zyskaliśmy. Umiejętności, wiedza...itp z wcielenia na wcielenie pozostają nam w postaci talentu. Właśnie to moim zdaniem się dzieje gdy ktoś ma talent do czegoś. Nie uczy się a jedynie sobie przypomina, szybko osiągając poprzedni poziom i mogąc się dalej rozwijać w danej dziedzinie.



Temat: Zastępstwo dla [SOLVED]
Solved to fajny pomysł jeśli temat jest tylko "jednoproblemowy", ale niewiele spotkałem tu takich. Raczej podpinamy się pod tematy pokrewne w nadziei, że ktoś umiejąc pomóc w podobnym pomoże i nam. Myślę, że "solved" ma specyficzną wadę: polaryzuje forum na problemy rozwiązane (czytaj do olania) i te, gdzie należy pomóc. A w dziale "opisy, faq, how to" też je dawać? Może pogrupowanie ikonek, która co znaczy + jasne wyjaśnienie tego w regulaminie coś da, jednakże w niczym nie przyspieszy szukania - to można rozwiązać dając coś w stylu spisu treści-kombinacji ze stroną linków tyle, że to syzyfowa praca.
Inna rzecz, że może przydatne byłoby odróżnienie postów, gdzie jest kwestia jak poradzić sobie z 1 problemem, a gdy sobie poradzimy dajemy solved, od pomysłów i problemów otwartych. Może miast kombinować z solved coś w temacie lub ikonka którą dajemy jeśli oczekujemy po prostu rozwiązania. Coś a'la zestaw mamy [problem] a gdy rozwiązany [solved], mamy [pomysł] to bez takch zabaw, ale szczegóły ile takich informacji, i jak je wyrażać to już kwestia otwarta
BTW Kaka' czy też by Ciebie tak raziła, gdybyś wiedział, że są jasno ustalone zasady która ikonka co znaczy?



Temat: Hambawenah "Turururu"
Czuję się w obowiązku wyjaśnić mój skrót myślowy, żeby nie rozwijać niepotrzebnej dyskusji na forum (bo z Świtzą już sobie popisaliśmy )
Rozbieżne zdanie mam na temat użytego języka, natomiast ucieszyła mnie ciekawa interpretacja melodii.
My Kaszubi (niektórzy) wykonujemy syzyfową pracę w trosce o zachowanie poprawności języka (czy ktoś słyszał o Radzie Języka Kaszubskiego?) i dlatego możemy mieć odmienne zdanie na temat "krzewienia", ponieważ nagrania (nawet z błędami) są wzorcem dla kolejnych i skutek jest taki, jak nie przymierzając istnienie szkockiej "kobzy"....

Ze Świtzą już umowiliśmy się na kaszubskie piwo połączone z nauką poprawnej wymowy oraz wszelkie inne wspólne inicjatywy Jo!

Pozdrówczi z Kaszëb!



Temat: Do czego dążysz na ścieżce samodoskonalenia?
Moja ścieżka jest czymś w rodzaju syzyfowej pracy. W każdym kolejnym wcieleniu staram się odkryć prawdę o świecie, jego budowie i istotach w nim żyjących. Chcę wiedzieć jak to wszystko "działa" i próbuję wyjaśnić niektóre rzeczy w sposób nienaukowy, ale duchowy, w moim mniemaniu prawdziwy. Na końcu mojej ścieżki powinno znaleźć się oświecenie wywołane prawdziwą wiedzą i doświadczeniem. To trudne do opisania. W każdym bądź razie jedno wcielenie jest zbyt krótkie, by wytłumaczyć wszystko, co jest potrzebne do mojego celu. W jednym życiu posiadam wiedzę, a w kolejnym znów jestem "zielona" i dążę do upragnionej wiedzy. Może to głupie, ale ja nie jestem wstanie znaleźć innej drogi, zważywszy na to kim jestem i po co tu jestem.




Temat: Pora umierać?

...ale widać ten batalion kapelanów ostro się wziął do roboty- bo namierzono zaj.......sty przemyt fajek z Litwy...(fajeczki w deskach ) - dwa dni chyba trwało rozładowywanie i liczenie
Raczej stawiałbym na to, że wyjaśnieniem sukcesu jest solidnie wykonana robota operacyjna a nie na celniczy nos lub kapelańskie czary-mary...
Żeby się tylko nie zniechęcili w swych zapędach dbania o celnicze du szyczki oddelegowani do tej roboty sukienkowi.
Przecież to syzyfowa praca !
Coś mi się kojarzy, że gdzieś jest napisane iż celnicy to ta grupa zawodowa której wejście do Królestwa Niebieskiego już dawno zostało zablokowane !
Czy jakoś tak ...

Wiem, bo zakonotowałem tę informację sobie, gdyż trochę mnie wkurza, iż w tym stanie rzeczy jestem skazany w przyszłości na spotkanie z jedną ze swych byłych...
A z niej to była diablica ...
I będę miał pozamiatane!



Temat: Czy Wam nie przeszkadza?

Swoje stanowisko wyraziłem w pierwszym poście - pytaniu.
Następnie, zgodnie z radą, przeczytałem poprzednie wątki na ten temat chodźby: Apel do władz, Pana autorstwa.
Te nazwy napawają mnie obrzydzeniem, ale trawestując Kobuszewskiego "mentalności homo sovieticus Pan nie zmienisz i nie bądź Pan głąb", dlatego nie mam zamiaru walić głową w ten czerwony mur.

Widzi Pan, Pan chce tu wracać, a ja, gdy za parę lat zbankrutuje ZUS, wyjadę tam.

Dziekuje za wyjasnienia. Nigdy nie slyszalem tej trafnej wypowiedzi Kobuszewskiego, do ktorej po sprostowaniu tej manipulacyjno - oszczerczej dyskredytacji niewatpliwie sie dostosuje.

Wybacz Kevinie ze po moim komentarzu do Twoich tak celnych uwag nie dostosowalem sie do Twoich rownie slusznych rad i podjalem kolejne proby prostowania relatywistycznych ocen wynikajacych z niezrozumienia otaczajacej rzeczywistosci przez ich glosicieli.

Na tym forum podjalem sie jak widac syzyfowej pracy aby to przewazajace srodowisko homo sovieticus tak celnie okreslone przez ks. Tichnera i przytoczone przez Ciebie Tanator bo wynikajacego nie z wieku ale z mentalnosci jakos unormalnic z marnymi jak widac skutkami.

Co do mojego powrotu do kraju i Staszowa to powody sa takie same jak powody dzialalnosc w " Solidarnosci " , ktore na tym forum tylko wyjatki moga zrozumiec.
Wierz mi Tanator emigracja nie jest zadnym smakiem tym bardziej kiedy niedobrowolna.
pozdrawiam



Temat: Nowa choroba

Milesiu ..zastanów się ....- jeżeli kasujesz topic... to wszystkie posty lecą:]
Nie przypominam sobie zebym skasowal jakis popularny topic, jak juz kasuje to tylko takie bezsensowne(glownie z opini o grach) i wyjatkowo krotkie. Wiekszosc topicow zamykam i wysylam do autora PW z wyjasnieniem, jak mi odpisze to wiem ze przeczytal i zrozumial, wtedy topic usuwam(bylo tak wielokrotnie, gdy koles pisac topic pogrubionym drukiem albo wielkimi literami). Kilkakrotnie(w przypadku ciekawego topicu) pisalem autorowi by edytowal i przeczytal regulamin.
Nie wiem skad spostrzerzenie ze to ja kasuje topici, ja w porownaniu do tych liczb ktore padaly to naprawde nie mam sie czym "chwalic".
A co do syzyfowej pracy to zaproponowalem zolte kartki, ktore by ten stan rzeczy zmienily.



Temat: Tu się podziel swoim codziennym szczęściem!
boo w środę pierwszy października xD
umiem zagrać na gitarze ,,wielką miłość" Krajewskiego
bo zostały mi tylko 84 strony do końca ,,Syzyfowych prac" xD
bo jutro na 8:55 xD do szkoły xD
bo może pojadę na weekend do Łodzi jeszcze w październiku xD
i zobaczę ludziów z oazy... xD i pewnego księdza xD
bo w życie włączyłam zasadę ,,pamiętaj abyś dzień święty święcił" xD
bo widziałam małą Oliwkę i małego Gabrysia xD
bo zjadłam kawałek oryginalnego ciasta ,,snickers" xD
bo sądzę że w środę wyjaśni się pewna sytuacja... xD

i w ogóle wiele innych powodów... xD xD xD



Temat: [Otwarte dla wszystkich] Miejsce schadzek
Strzelania i gotowania. odparła. Strzelać prowizorycznie nauczyła mnie Polly, z gotowaniem gorzej. Wątpię żebym znalazła kogoś na tyle cierpliwego, żeby sie tego podjął. Syzyfowa praca, bo w tej materii jestem wyjątkowo oporna na naukę. wyjasniła, z rozbrajajacą szczeroscią.




Temat: Egzaminy gimnazjalne


Chcą zdawać jeszcze raz, bo nie czytali lektur

"Polska Gazeta Krakowska": Uczniowie z Gimnazum nr 2 w Brzeszczach (pow. oświęcimski) chcą jeszcze raz pisać egzamin gimnazjalny. Pojawiły się na nim pytania dotyczące lektur, których klasy nie zdążyli omówić. Centralna Komisja Egzaminacyjna nie wie, co robić.
Chodzi o "Kamienie na szaniec" i "Syzyfowe prace". Uczniowie mówią, że nie mogli się odnieść do książek, o których nie mają zielonego pojęcia. Do identycznej sytuacji doszło w gimnazjach w Miechowie i Chełmcu (pow. nowosądecki). W Chełmcu klasa IIIa omówiła lektury, a IIIb nie zajrzała do tych książek – informuje "Polska Gazeta Krakowska".

W lepszej sytuacji są uczniowie szkół, w których poloniści nie zdążyli z jedną lekturą. W krakowskim gimnazjum nr 6 uczniowie dwóch klas znali tylko "Kamienie na szaniec". "Syzyfowe prace" poloniści zostawili na koniec roku.

Dlaczego nauczyciele nie omówili lektur? - W założeniach programu, który realizuję, książki te mają być omawiane pod koniec trzeciej klasy - wyjaśnia Elżbieta Jarosińska ze szkoły w Brzeszczach. Nauczyciele, planując lekcje, biorą pod uwagę cały rok szkolny. Tymczasem gimnazjaliści piszą testy w kwietniu. - Władze oświatowe powinny jasno określić, czy uczymy tylko do egzaminu, czy przez cały rok - podkreśla Małgorzata Dzwinel, dyrektor Gimnazjum nr 6 w Krakowie.

W poprzednich latach na teście humanistycznym gimnazjaliści sami decydowali, o jakich utworach będą pisać. Wymagano od nich, by posłużyli się wybranymi przykładami z literatury lub sztuki.

Tegoroczne wymagania co do znajomości lektur wywołały zdziwienie. - Po raz pierwszy od 10 lat uczniowie klas III mieli wykazać się znajomością treści lektur. Nikt wcześniej nie sygnalizował zmian. Uczniowie zostali skrzywdzeni - mówi Agata Król-Mirek, dyrektorka gimnazjum im. Józefa Dietla w Krynicy.

Szef OKE przyznaje, że nie wiadomo jeszcze, czy z powodu nieomówionych lektur egzamin może zostać powtórzony. Kuratorium zapowiada kontrole w szkołach, w których poloniści nie omówili lektur.

http://wiadomosci.onet.pl...ie_lokalne.html



Temat: Niedouczeni gimnazjaliści?
"Polska Gazeta Krakowska": Uczniowie z Gimnazum nr 2 w Brzeszczach (pow. oświęcimski) chcą jeszcze raz pisać egzamin gimnazjalny. Pojawiły się na nim pytania dotyczące lektur, których klasy nie zdążyli omówić. Centralna Komisja Egzaminacyjna nie wie, co robić.
Chodzi o "Kamienie na szaniec" i "Syzyfowe prace". Uczniowie mówią, że nie mogli się odnieść do książek, o których nie mają zielonego pojęcia. Do identycznej sytuacji doszło w gimnazjach w Miechowie i Chełmcu (pow. nowosądecki). W Chełmcu klasa IIIa omówiła lektury, a IIIb nie zajrzała do tych książek – informuje "Polska Gazeta Krakowska".

W lepszej sytuacji są uczniowie szkół, w których poloniści nie zdążyli z jedną lekturą. W krakowskim gimnazjum nr 6 uczniowie dwóch klas znali tylko "Kamienie na szaniec". "Syzyfowe prace" poloniści zostawili na koniec roku.

Dlaczego nauczyciele nie omówili lektur? - W założeniach programu, który realizuję, książki te mają być omawiane pod koniec trzeciej klasy - wyjaśnia Elżbieta Jarosińska ze szkoły w Brzeszczach. Nauczyciele, planując lekcje, biorą pod uwagę cały rok szkolny. Tymczasem gimnazjaliści piszą testy w kwietniu. - Władze oświatowe powinny jasno określić, czy uczymy tylko do egzaminu, czy przez cały rok - podkreśla Małgorzata Dzwinel, dyrektor Gimnazjum nr 6 w Krakowie.

W poprzednich latach na teście humanistycznym gimnazjaliści sami decydowali, o jakich utworach będą pisać. Wymagano od nich, by posłużyli się wybranymi przykładami z literatury lub sztuki.

Tegoroczne wymagania co do znajomości lektur wywołały zdziwienie. - Po raz pierwszy od 10 lat uczniowie klas III mieli wykazać się znajomością treści lektur. Nikt wcześniej nie sygnalizował zmian. Uczniowie zostali skrzywdzeni - mówi Agata Król-Mirek, dyrektorka gimnazjum im. Józefa Dietla w Krynicy.

Szef OKE przyznaje, że nie wiadomo jeszcze, czy z powodu nieomówionych lektur egzamin może zostać powtórzony. Kuratorium zapowiada kontrole w szkołach, w których poloniści nie omówili lektur.



Temat: G. Rossy zależność czasu trwania imperium od czasu powstania
Dubitacjuszu,
podziwiam wytrwałość, ale nie sadzę byś doczekał się od GR konkretnych odpowiedzi na zadane pytania. To drążenie - to syzyfowa praca.
Dlatego nieśmiało postuluję byś tu dał sobie spokój a zaoszczędzoną energię skierował na tematy polityczne.
Estymacja parametrów funkcji regresji, a zwłaszcza regresji nieliniowej wymaga zachowania szczególnej dyscypliny formalnej i rzetelności. Między innymi rzetelnego opracowania danych statystycznych badanej próby, określenia tzw. punktów centralnych, zbadania charakteru rozkładu (normalność?),określenia kierunku i siły ewentualnej współzależności, przeprowadzenia odpowiednich testów itp.
Nie przypuszczam, że p.GR podszedł do tematu w ten sposób.
Przypuszczam natomiast, choć powtarzam to tylko moje przypuszczenie, że po prostu wrzucił (albo ktoś inny) na komputer (np.program Statistika) swoje jakieś niedopracowane dane i być może otrzymał jakieś gotowe parametry funkcji (do czego z niewyjaśnionych powodów nie chce się przyznać).
To by wyjaśniało również dlaczego nie potrafi( nie chce?) wyjawić skąd się wzięło 86%. Znowu przypuszczam, że program automatycznie poza parametrami funkcji regresji wyznaczył również tzw."współczynnik korelacji", określający siłę i kierunek współzależności badanych cech zjawiska. Wynik +0,86 wskazywałby, że jest dodatnia zależność korelacyjna między nimi, natomiast nie ma zależności funkcyjnej(wtedy wsp.korelacji musi wynosić 1=100%).
Nie jest w końcu ważne czy p.GR potwierdzi moją interpretację, czy znowu zacznie coś kręcić.
Ważne jest Dubitacjuszu byśmy nie brnęli w niepotrzebne bicie piany, które najczęściej towarzyszy temu polemiście.
Dlatego ja niniejszym kończę dyskusję w tym wątku i postuluję o to, co na wstępie.

PS. Dla wyjaśnienia - z zawodu jestem statystykiem od ponad 20 lat zajmujacym się modelami inwestycyjnymi.



Temat: Stań pod murem
http://www.tvs.pl/informacje/7488/




Sztuka na najwyższym poziomie, kicz czy zwykły akt wandalizmu? Katowice nie chcą grafficiarzy w centrum miasta. Artystyczne graffiti, które widniało pod wiaduktami przy kinie Rialto i ulicy Mikołowskiej - a było zrobione za zgodą władz miasta - zniknęło bezpowrotnie ponad dwa lata temu. Od tego czasu na ścianach ciągle przybywa wulgarnych napisów, które straszą mieszkańców. Urzędnicy idą jednak w zaparte: graffiti tak, ale nie w centrum miasta.

W kapturze i pod osłoną nocy. Tu na Mikołowskiej malować można tylko w ten sposób. W centrum Katowic nigdzie nie można robić tego legalnie. Graficiarze podkreślają, że to, co widniało na wiaduktach, miało dużą wartość. Jak mówią graffiti było dość dobrej jakości i było doceniane nawet przez ludzi zza granicy.

Dzisiaj zamiast sztuki ulicznej, są wulgarne napisy, które straszą przechodniów. Są tacy, którzy dobrze pamiętają te ściany sprzed kilku lat.

Rzecznik katowickiego magistratu, tłumaczy, że zamalowywanie to nie jest urzędniczym kaprysem. - Wielu mieszkańców zwracało się z bezpośrednimi petycjami do prezydenta, do radnych, do urzędu miasta, aby przywrócić w tych wiaduktach czyste ściany i na bieżąco to czynimy - wyjaśnia Waldemar Bojarun, rzecznik UM w Katowicach.

Dr Krzysztof Bierwiaczonek twierdzi, że działania magistratu to walka z wiatrakami. - Jest to przykład swoistej gry o przestrzeń. My pokazujemy swoje, że tu jesteśmy, tu żyjemy, takie mamy poglądy, takim drużynom kibicujemy. Można to zamalowywać, ale to jest raczej taka syzyfowa praca - uważa dr Bierwiaczonek.

Inaczej jest w Czeladzi. Tu na dwustumetrowym murze przy ulicy Krakowskiej, w kwietniu ubiegłego roku, powstała wystawa prac. Wcześniej zobaczyć można było wiele ... niekoniecznie cenzuralnego.

Młodzi ludzie ze spray'em w rękach dostali więc od władz Czeladzi nie tylko zielone światło, ale i pieniądze. - Urząd miasta w Czeladzi nie tylko daje przyzwolenie na takie akcje, ale stara się je wspierać, organizacyjnie, pomagając załatwić miejsce, dając farby i tak dalej - stwierdza Wojciech Maćkowski, UM Czeladź.

Uliczni twórcy nie chca niczego robić na siłę. Na razie dostosowuja sie do urzędniczych metod. Będą pisać ... petycje, nie malować. Miasto ma przecież na głowie znacznie poważniejsze problemy.




Temat: Podlaczanie modemu przez tpsa?


: Ciekawe zdarzenie. Nie było mnie wówczas w chacie, słyszałem o tym
: tylko z opowieści. Może ktoś spróbuje mi to wyjaśnić.
: Ze 4 miechy temu dobrowolnie zgłosiłem, że mam modem. Pani w BOK'u nie
: bardzo chciała przyjąć świstek z oświadczeniem twierdząc, że nie
: potrzeba zgłaszać modemu. W końcu jednak wzięła.
: Wczoraj (10.03) przyjechał do mnie ktoś z Tpsa. U progu drzwi
: wyjaśnia, że przyjechał "podłączyć modem" (???). Na stwierdzenie, że
: już od dawna poprawnie funkcjonuje stwierdził, że chce zobaczyć jego
: podłączenie. Dobrze, że nie nakazał wysunąć kompa i oglądać cały
: przebieg kabelków od gniacha do kompa i do telefonu. Rzucił okiem w
: stronę gniacha telef. (widział w sumie max. kilka % całego okablowania
: modem-telefon) i po sekundzie dał do podpisu świstek, że modem jest i
: poszedł sobie.
: Dodam jeszcze, że łącze się z zadawalającymi mnie prędkościami i nigdy
: nie skarżyłem im się na wolne połączenia.
: O co biega? Czy ktoś kazał im założyć modem i pomylili adres? Czy to
: jakaś zagrywka? A może ktoś również spotkał się z podobnym zdarzeniem?
: A może chciali założyć mi PCM i sprawdzali, jeśli modem rzeczywiście
: istnieje to nie założą? Gdybanie, kto ich rozgryzie. Gdyby facet
: przyszedł, kiedy ja byłem w chacie nie pytałbym się na grupę, musiał
: by mi sam opowiedzieć o co chodzi. poza tym, jak można przyjść do domu
: o godz. 8.15 rano!!!, toż to jeszcze noc dla tych, którzy nie pracują.


Kontynuacja problemu.

Chamstwo tpsa nie zna jednak granic.
NIKT NIKOGO NIE PROSIŁ, bym mi modem zakładali. Przyszedł jakiś
nieproszony palant, popatrzył na kabelki przez 5 sekund, słowa o kasie
nie powiedział i poszedł. Teraz okazało się, że na bilingu za
poprzedni miesiąc znalazłem ciekawą dodatkową pozycję:
"usługi instalacyjne - 6.5zł"
Mam się iść kłócić? Syzyfowa praca i walka z wiatrakami.
No i jak tym chamom nie podłożyć bomby? A potem dziwić się, że 90%
ludzi korzystających z ich usług ich nie cierpi. Tam pracuje sztab
dekli z którymi tylko sąd i mocne plecy mogą wygrać! Mają praktycznie
nieograniczone możliwości do przekrętów. Święta prawda, jak ktoś ma za
dużo kasy to mu się we łbie miesza i myśli jak zarobić więcej. Zawsze
tak było, jest i będzie.

W sumie ciekawa taktyka. Nie zdziwcie się jak przyjdzie kiedyś do was
ktoś np. z elektrowni. Powie, że np. chciał popatrzeć na połączenie
telewizora do gniazdka sieciowego ;-). Spławicie go a za miesiąc
przyjdzie rachunek: "usługi instalacyjne...".

K.... mać, co za kraj.





Temat: Jak rozwijać Serafię?
Mówiąc dziatki mówiłem do wszystkich tak, jak ksiądz nazywa zgromadzonych owieczkami, a one wyglądają trochę inaczej od ludzi, nie? Najpierw napisałeś dziadki, potem zmieniłeś na dziatki bo Ci wytknięto to i "postarałeś się" o asertywność. Człowieku, czy Ty nie widzisz, że mając identyczne lustro swojej osoby we mnie takie banialuki mnie nie zwiodą??? Sam zachowuję się tak od wielu lat i widzę kiedy wobec mnie się stosuje takie same tricki jakie stosuję ja więc sobie odpuść i pisz normalnie a nie kręć bo takich jak Ty na pęczki już miałem i za każdym razem padli śmiercią tragiczną a do tego ośmieszeni na całym forum. Część nawet próbowała kilku tożsamości, wielu adresów IP i jeszcze wspomagała się kolegami a kończyła na bluzganiu mnie, które szło w kanał bo wszystkie oskarżenia jakie wysuwali wobec mnie zbijałem metodami, które jeszcze bardziej pokazywały jakimi są ludźmi. Jeden o mało się do prokuratury za to nie załapał, że pisał na publicznym forum, iż jestem przyczyną samobójstwa jednej osoby.
Po czym w takim razie rozpoznajesz, że dorabiam słowa i co to znaczy 'dorabiać' w tym przypadku? Po tym, że zmieniłeś to słowo gdy Ci to wytknięto dopiero. A "dorabiać" jest proste do wyjaśnienia. Masz swoje zdanie i starasz się przekonać do niego innych swoim mniej lub bardziej wiarygodnymi tekstami. Może nie gram na multi jak wielu, ale na singlu mam tak wiele pomysłów które realizuję w dużym stopniu, że oko by Ci pewnie zbielało co do mojej inwencji i konsekwencji. Wielu by pewnie na sam tekst o tym co robię w Sacredzie powiedziało że jestem gorzej niż powalony. Niewielu wie o tym a Ci, którzy wiedzą sami uważają to za syzyfową pracę. Poradnik po niemal wszystkich questach (brakło mi kilku) na głównej to akurat moje kilkutygodniowe dzieło a i tak to tylko teksty do których brak screenów jakie były w oryginale. W pdf spakowane zajmuje to ponad 20MB. A to nie jedyny projekt nad którym pracuję lub pracowałem w związku z Sacredem. Część informacji jakimi posługuje się jedna z Kapłanek, jest właśnie tego owocem, choć jeszcze niepełnych bo przede mną i nią jeszcze trochę pracy do końca. Niektórzy wnoszą do świata gry tylko swoje wrażenia... inni znacznie więcej. Nie jestem guru tej gry i nie mam zamiaru sobie tego tytułu uzurpować bo są ode mnie o niebo lepsi. Ja jestem tylko konsekwentny w swoich działaniach.



Temat: Reguły oceny decyzji przed 1939 i "never wares"

Prawda jest taka, że zmieniając jedynie jeden malutki tyci szczególik w którymkolwiek z momentów historii sprawiamy, że później to ziarenko piasku rośnie nam do wielkości głazu pociągając za sobą całą lawinę. Jedno małe "gdyby" i już jest po zawodach i można pisać całą trylogię nie poruszając i tak wszystkich możliwosći. A WY TU PANOWIE rzucacie frywolnie w jednym zdaniu po kilka alternatyw i chcecie obliczyć konsekwencje zmian możliwie z jak największą "realnością". Życie jest tak skomplikowane, że żaden człowiek nie potrafi wyjaśnić wszystkich jego aspektów mających wpływ na niego samego w czasie rzeczywistym, a tutaj chcecie moi drodzy wziąść pod uwagę wszystkie możliwe zmienne danego zdarzenia w historii, zmienić je wraz z tym zdarzeniem i do tego podać wynik z wszelkimi najbardziej prawdopodobnymi konsekwencjami... To jest zadanie godne samego diabła hehehe Dla nas zwykłych ludzi to po prostu "syzyfowe prace". Dlatego też jestem za tym, aby w takich tematach alternatywnych (najlepiej wypunktować) wszelkie zmiennie które bierzemy pod uwagę (nie mogą być one za bardzo szczegółowe bo nie dojdziemy nigdy do sedna, tak jak z tym tematem z rkmami, przeszli do pm-ów a skonczyli na moździerzach czy jakos tak hehehehehhe) a następnie nie zabardzo się wgłębiając w temat podać swoją wersję biegu histori z pytaniem typu : "czy to było możliwe" odpowiedz: tak/ nie i dlaczego , wtedy przynajmniej uda nam sie ustalić jakie tezy można odrzycić a jakie nie.
Jeśli zaś chodzi o ten konkretny temat. Chcemy bardziej efektownego dowodzenia?
W takim razie co mamy do poprawienia (w punktach), co realnym było poprawić , co zostało poprawione, na koniec pytanie właściwe, poprawiając te rzeczy co byśmy uzyskali...


Świadomość zakresu zmiennych wszyscy mamy - tylko, że właśnie te czynniki są "nieprzeliczalne" jeszcze chyba bardziej. Pójście np. w ślad za Porwitem (nie chodzi o podjętą na forum znakomitą próbę aplikacji planu) czyli podejmowanie właściwych decyzji zamiast tych błędnych da nam efekt na jeden-dwa dni - potem "nasza" rzeczywistość rozjedzie się z tą realną i odpadnie nam pomoc naukowa pozwalająca na ocenę "materialnej skuteczności" - "zgrubna" ocena czy dali by się rozbić, czy zdołali wycofać jest jednak ciut łatwiejsza. Stąd moja propozycja wirtualnego "współczynnika" zadawanych strat przez nasze armie czy GO (musze jednak dokopać się do jakiegoś sensownego źródła "startowego" - nie wiem czy któraś z "armijnych" monografii podjęła ten temat).



Temat: Domowy trening ...
1.jak gosc bedzie robił tyle powtórzeń hantlami o tej masie co dziennie to popali sobie miesnie. (długotrwały nie przerwany wysiłek do tego prowadzi i nie daje czasu na odpoczecie i regeneracje miesni.)
2. bez odpowiedniej diety i planu treningowego w rok wiele nie osiągnie.
3. jak ktoś jest typowym ektomorfikiem to bez odzywek białkowych nie osiągnie praktycznie nic.(wiadomo troche poprawi swój wygląd i siłe ale to nic wielkiego nie bedzie)

wyjasnienie:
TYP EKTOMORFICZNY
Jeśli jesteśmy typem ektomorficznym, budowanie mięśni nie przychodzi nam z łatwością. Ektomorfik jest zazwyczaj chudy i jeżeli nie ma dobrego planu treningowego, to przyrost mięśni może się wydawać syzyfową pracą. Stosując jednak zdrowe rady, można zbudować mięąnie o wiele szybciej. Oto kilka wskazówek: Wykonywać podstawowe ćwiczenia, prowadzące do budowy masy mięśniowej. Doskonale nadają się tu: przysiady, pompki, podciąganie się, wiosłowanie itp. Powtarzanie 6-8 razy, liczba zestawów 8-12. Konieczne są wystarczające odpoczynki między zestawami ćwiczeń. Pozwoli to nam ćwiczyć wydajniej i da tkance mięśniowej czas dla wzrostu. Naszym celem nie jest liczba ćwiczeń lecz intensywność treningu. Trenujemy nie więcej niż trzy dni w tygogodniu, by ciało nasze miało wystarczający czas na odpoczynek, odbudowę i wzrost mięśni. Idealny harmonogram to poniedziałek -środa - piątek. Ważnym czynnikiem w budowie mięśni u ektomorfików jest żywienie. Typ ten powinien wchłaniać dodatkowe kalorie przez cały dzień. Dzienny jadłospis powinny uzupełniać preparaty dla zwiększenia wagi, napoje z dużą zawartością białka, co zwiększy liczbę przyjmowanych kalorii. Ograniczamy naszą działalność w innych dziedzinach, celem oszczędzania energii potrzebnej do budowania mięśni.

któryś numer healts men(mam tylko ten artykuł wyrwany z gazety wiec nie wiem dokładnie który numer)

a z tego co piszesz to wydaje sie ze jest własnie ektomorfikiem.



Temat: Reguły oceny decyzji przed 1939 i "never wares"
Prawda jest taka, że zmieniając jedynie jeden malutki tyci szczególik w którymkolwiek z momentów historii sprawiamy, że później to ziarenko piasku rośnie nam do wielkości głazu pociągając za sobą całą lawinę. Jedno małe "gdyby" i już jest po zawodach i można pisać całą trylogię nie poruszając i tak wszystkich możliwosći. A WY TU PANOWIE rzucacie frywolnie w jednym zdaniu po kilka alternatyw i chcecie obliczyć konsekwencje zmian możliwie z jak największą "realnością". Życie jest tak skomplikowane, że żaden człowiek nie potrafi wyjaśnić wszystkich jego aspektów mających wpływ na niego samego w czasie rzeczywistym, a tutaj chcecie moi drodzy wziąść pod uwagę wszystkie możliwe zmienne danego zdarzenia w historii, zmienić je wraz z tym zdarzeniem i do tego podać wynik z wszelkimi najbardziej prawdopodobnymi konsekwencjami... To jest zadanie godne samego diabła hehehe Dla nas zwykłych ludzi to po prostu "syzyfowe prace". Dlatego też jestem za tym, aby w takich tematach alternatywnych (najlepiej wypunktować) wszelkie zmiennie które bierzemy pod uwagę (nie mogą być one za bardzo szczegółowe bo nie dojdziemy nigdy do sedna, tak jak z tym tematem z rkmami, przeszli do pm-ów a skonczyli na moździerzach czy jakos tak hehehehehhe) a następnie nie zabardzo się wgłębiając w temat podać swoją wersję biegu histori z pytaniem typu : "czy to było możliwe" odpowiedz: tak/ nie i dlaczego , wtedy przynajmniej uda nam sie ustalić jakie tezy można odrzycić a jakie nie.
Jeśli zaś chodzi o ten konkretny temat. Chcemy bardziej efektownego dowodzenia?
W takim razie co mamy do poprawienia (w punktach), co realnym było poprawić , co zostało poprawione, na koniec pytanie właściwe, poprawiając te rzeczy co byśmy uzyskali...



Temat: Ateizm

Ostatnio myślę sobie, że powinien istnieć jakiś kosmiczny, niezależny, neutralny i wiarygodny system informacyjny, który rzetelnie objaśniałby bez ściemniania, jak to naprawdę jest z tym światem i kosmosem, skąd pochodzimy, dokąd zmierzamy, czym naprawdę jest człowiek i po co on się inkarnuje na tej ziemi.



Zgadzam się z Fidelio. Dobrze, że nie wszystko jest wyjaśnione, życie ma przez to więcej uroku, a ludzie więcej motywacji do uczenia się i odkrywania.


Mam w związku z tym pytanie do ateistów, którzy się wcześniej wypowiedzieli w tym wątku: czy nie nurtują Was tego typu pytania i jak sobie tłumaczycie sens waszego istnienia? No bo np. dla dzietnego katolika sensem życia jest przekazanie "daru życia", oni potem żyją dla dzieci, dla wnuków, itd...

Dla mnie sensem życia też jest miłość i samodoskonalenie się, rozwijanie się, uczenie się nowych rzeczy.

Jeśli chodzi o wiarę i duchowość to niedawno zainteresowałam się medytacją i buddyzmem, ale po lekturze paru książek doszłam do wniosku, że nie jest to dla mnie. Medytacja oprócz tego, że pomaga odnaleźć spokój ma prowadzić do wyrobienia w sobie / odkrycia w sobie miłości do wszystkich i całego świata. Z całym szacunkiem taka postawa nie wydaje mi się zbyt zdrowa, ponieważ kochanie wszystkiego i wszystkich nieuchronnie wiąże się z tłumieniem negatywnych emocji i stresem z tym związanym. Nie jestem zwolenniczką wyżywania swoich nerwów na innych, co to to nie, ale wiem z doświadczenia, że tłamszenie emocji do niczego dobrego nie prowadzi. Naturalne jest odczuwanie złości i nienawiści, sęk w tym, jak sobie z tymi emocjami poradzić. Całkowite wypieranie ich i eliminowanie to taka syzyfowa praca.



Temat: Jestem wkurzona
No pięknie, człowiek na dwa dni odejdzie od komputera, a jakich ciekawych rzeczy może się o sobie dowiedzieć, no no...

Do taty - może zanim zarzucisz komuś "komunistyczne myślenienie" i na podstawie jednego zdania wysnujesz całą teorię na temat jej podejścia do życia, wypadałoby zaczekać, aż ta osoba wyjaśni o co jej chodziło?
No chyba że lubisz polemizować sam ze sobą.

Napisałam, że czasem jest mi głupio. Ale nie dlatego, że mam, jak to określiłeś "normalne życie". Nie wstydzę się bynajmniej stanu swojego posiadania ani tego, co osięgnęłam, więc proszę mi tego nie imputować. Ale to, że trafili mi się tacy rodzice a nie inni, przepraszam, jaka w tym moja zasługa? Jest to coś, za co mogę być Bogu tylko wdzięczna. Może dla ciebie jest to norma, ja uważam, że to ogromne szczęście.
Chodziło mi o to, ze czasem jest mi głupio, czy też nieswojo rozmawiać na forum czy w życiu z osobami, które aż tyle szczęścia nie miały, które nie wyniosły z domu poczucia własnej wartości, którym trudno jest budować relację z Bogiem, bo nigdy bezwarunkowej miłości w domu nie zaznały. Bo coś, co mi się wydaje oczywiste, im przychodzi z trudem. I nie dlatego jest mi głupio, że ja miałam lepiej. Dlatego, że miałam lepiej, zdarza mi sie pochopnie kogoś ocenić. I tego się wstydzę.

Możesz się śmiać z przechodzenia przez ulicę, ale są tacy, co przy każdym posiłku dziękują Bogu za to, że mogą się znów razem spotkać, że nie cierpią niedostatku. Są tacy, co dziekują w wieczornej modlitwie za to, że znów kładą się spać przy ukochanej osobie. Może ciebie to bawi, ale mnie ani trochę.

I nie pisz, proszę, w takim wątku jak ten o "cudach idących w miliardy", bo osób, które mają kłopoty z zajściem w ciążę, jakoś to nie pociesza.

W zasadzie nie wiem, po co to piszę - przecież i tak uczepiłeś się tego jednego zdania i będziesz bronił swojej jego interpretacji jak niepodległości.
Bo niespecjalnie obchodzi cię to, co ktoś ma do powiedzenia, chodzi o to, żeby się pospierać, no nie? Jeśli nie jesteś trollem i naprawdę zależy ci na tym, żeby kogoś przekonać do swoich racji, to radzę wykazać trochę więcej empatii i chociaż dopuścić możliwość, że czasem rację ma ktoś inny. To zresztą uwaga natury ogólnej, bo ten wątek w założeniu nie miał być dyskusją ani polemikę, czego chyba nie zauważyłeś.
Aha, w kontekście tego, co tu napisałeś, rozmowa z tobą na temat "postawy roszczeniowej" współczesnych kobiet wydaje mi się ciut absurdalna.

Dziewczyny - channel, novva - bardzo wam dziekuję za obronę, ale to raczej syzyfowa praca...



Temat: Eskalacja przemocy na stadionach
Widzę, że tęgie głowy tutaj tworzą nowe definicje dla pojęć, o których wiedzą tylko z opisów w necie albo durnych relacji z TV. Powodzenia życze w dalszym kreowaniu waszej własnej rzeczywistości i pisaniu frazesów typu, że dzicz pokroju chuliganów musi byc wypędzona ze stadionów... Tak jak i musi być sprawiedliwość na świecie, a krajom Trzeciego Świata należy się taki sam poziom życia jak krajom rozwiniętym.

Pod pojęciem ULTRA kryje się znaczenie "skrajny". Wypaczacie pojęcie ultras i przedstawiacie taka osobę jako jakiegoś kolesia z kartonami i machającymi balonami na meczu-zresztą tak też mówi bardzo często kibicowska brać, nie zastanawiając sie nawet nad sensem używanego słownictwa. Nawracanie ludzi na poprawne słownictwo jest po prostu istną syzyfowa pracą.
ULTRASEM jest KAŻDY kibic zasiadający w młynie, interesujący się zyciem kibicowskim, tez kazdy chuligan (czy tego chce czy nie), myślący klubem, żyjący jego nazwą w kazdej chwili i taki, który za obraze nazwy swojego klubu skłonny jest dac komus w gebe, a nie polemizowac, że jednak ten jego klub nie jest fe . Ultra to po prostu nazwa ruchu szalikowców. Obecnie to pojęcie (szalikowcy) w ruchu fanatyków zanika, gdyż chuligani nie chcą się identyfikowac z ludźmi prowadzącymi doping, noszacymi szale na szyi, podnoszacymi kartony itp. Powoduje to po prostu pomieszanie z poplątaniem nazewnictwa wśród samych fanatyków... Jednakże wszyscy ci najbardziej fanatyczni kibice (podnoszacy kartony, jeżdżący na wyjazdy i zasiadający w klatce, a także naparzający się między sobą) są członkami ruchu ULTRA, dlatego wszyscy sa ultrasami. Proste. Jednak nie dla wszystkich...
Nazwę ultras dla kolesia z balonem wymyślili polscy chuligani chcacy w ten sposób odciąć się od ludzi, którzy jednak bardziej wola obejrzec bramki swojego ukochanego klubu i ułozyc choregrafie na meczu, niż zlac komuś mordę. Potem pociągnieto to lawinowo, a potężną swoja cegiełke w tym wszystkim dołozył magazyn TMK (opiniotwórczy dla wielu 14-latków), który w to wszystko brnie całkowicie bez sensu. Wy tymczasem idziecie własnie dalej drogą jakichś idiotycznych podziałów.
Niejednokrotnie nie da sie tego podzielic, bo wielu ultrasów przechodzi na stronę chuliganki, albo bierze udział w mocniejszych akcjach, a zdarza się, że i chuligan weźmie do reki karton i go podniesie w trakcie oprawy (choć to marginalny przypadek...). Nie mozna jednak postawic jasnej i czytelnej granicy-że ty masz szalik to jesteś ultras, a ty masz bluze LONSDALE'A, więc bankowo bawisz się w chuligankę.

Używajcie w swych dyskusjach pojęcia kibol, to wyjaśni sprawę. Śmiem jednak "rzucić" tezę, iż wszyscy chuligani zanim stali się tym, kim teraz są, wcześniej byli członkami młynów, czyli kibolami.



Temat: Radomski NT - ISDN NT1 Plus


Znajoma dała celem sprawdzenia clip ,aparacik bezprzewodowy UNIDEN
przysłany
z USA
 załączyłem i działa poprawnie( spodziewałem się ze będzie pokazywać tyko
nr
odbierającego ,a tu zdziwko działa ok!
 Przes znajomego w tepsie odpaliłem na EWSD SIEMENS prezentacje w fsk i
nie
działa poprawnie .zachowuje się jak typowy aparat z USA


RE: Nie wiem jak zachowuje się typowy aparat z USA, ale od  pewnego czasu
odbiorniki FSK stosowane do realizacji usług prezentacji (display services)
są dwu systemowe. To wyjaśnia współpracę Unidena  z NT  Aethra.

(kod 02 hex) wysyła  dodatkowo  Called Line Identity ( kod 03 - numer linii
do której przychodzi wywolanie). Ostatni parametr powinien być pominięty
(odrzucony) przy braku możliwości wyświetlenia jego zawartości. Wiele
"niedoprogramowanych" odbiorników FSK CLIP próbuje go jednak
"interpretować". Wówczas   reakcje  Callerów  ID, a także  ich użytkowników
są trudne do przewidzenia.
Np. mój znajomy, który również "wychodził"  usługę Clip  w EWSD nabył
przystawkę PT-010 z Mescompu i jest "bardzo, bardzo zadowolony". Przyczyną
jego radości nie jest fakt, że to badziewie przy każdym wywołaniu wyświetla
tylko jego własny numer, ale załączona do instrukcji  "Deklaracja zgodności
według ISO/IEC Guide 22" w której Prezes i Członek Zarządu Mescompu
stwierdzają:  "Opisany powyżej wyrób jest zgodny z:  Potwierdzeniem
Zgodności Instytutu Łączności" . Fascynujący tytuł dokumentu ISO - "General
criteria for supplier's declaration of conformity" zainspirował
przyjaciela,  miłośnika "syzyfowych prac" do  odgadnięcia  co z czym jest
zgodne.
Pozdrowienia





Temat: Subiekt 4 Mega - SYNTAX ERROR


Bardzo dziękuje za odpowiedz. Jeszcze małe wyjąsnienie:
Wersja: Subiekt 4 Mega


To nie jest wersja, tylko nazwa programu. Wersja może być np. 1.09.


| Do sprawdzania plików dbf nie służy NDD. Ale kto by czytał FAQ?
A Jeśli chodzi o NDD
to tak - skanowalem całą powierznie dysku. wszystko niby ok.


Więc co ze sprawdzeniem pliku TOWARY.DBF?


| To zapłaci. A Ty się lepiej ucz. Na instalacyjnym CD-Romie masz
| dokumentację techniczną.
Wiem że jest :) ale opisanych jest kilka problemów a przy reszcie
prosza o kontakt z firmą INSERT - która w soboty nie pracuje a tu
remanent na karku :)


W dokumentacji technicznej masz opisy struktury danych, dzięki czemu można
zrozumieć, co jest zapisane w którym pliku.


Poza tym - taka mała drobnostka. plik w którym
wskazuje błąd chyba nie istnieje.


Trudno, żeby plik tymczasowy istniał do końca świata. Wydaje mi się, że
umiesz mniej niż niewiele.


A już na pewno nie w tym katalogu w
którym powinien.


W katalogu SUBIEKTTEMP po poprawnym zamknięciu programu w ogóle nie
powinny zostawać żadne pliki z wyjątkiem plików wydruku czy komunikacji.


Poprzednio takie błędy pojawiały się tylko w *.tmp -
tu nie było jakis ogromnych problemów. dalo sie zrobic :) a teraz nie
mam juz pomyslu.... :(


Bo nie rozumiesz, co się w programie dzieje...


sprawdze jeszcze po kolei wpisy tych towarów ale to syzyfowa praca bo
tego jes na prawde duuzo.


Etam. Wystarczy proste narzędzie typu DBView czy DBU i odrobina wprawy w
posługiwaniu się.


czy jest moze jeszcze jakis inny sposob??


Darmowy znam tylko jeden - uczyć się... Czytać dokumentację programu, opis
języka programowania i ćwiczyć.
Inne sposoby są płatne - najczęściej według taryfy podanej przez
producenta programu. Jeśli Ci tak zależy na czasie - adres zawsze podaję w
sygnaturce.

siebie takich cyrków nie robi.





Temat: Niedługo do LO...(a moze nie...)
edycja:

Małe szanse na powtórzenie

TESTY GIMNAZJALISTÓW
Okręgowa Komisja Egzaminacyjna w Krakowie sprawdza w ilu szkołach uczniowie nie napisali wypracowania na egzaminie gimnazjalnym. Chodzi o te placówki, w których nauczyciele poloniści nie omówili wymaganych do jego napisania lektur. O sprawie pisaliśmy obszernie we wczorajszym Kurierze.

W Lublinie w takiej sytuacji są trzecioklasiści ze Społecznego Gimnazjum im. Jana III Sobieskiego. Szkoła wystosowała już pismo do OKE w Krakowie z wyjaśnieniem dlaczego taka sytuacja zaistniała oraz prośbę o możliwość ewentualnej pow­tórki egzaminu w dodatkowym terminie. – Niczego nie wykluczam, ale szanse na to są bardzo małe – mówi Lech Gawryłow, dyrektor krakowskiej OKE.

W tej chwili komisja zajmuje się badaniem skali tego zjawiska.

– Wiemy, że na naszym terenie taka sytuacja zaistniała w tej jednej lubelskiej szkole oraz w dwóch z terenu województwa lubelskiego – informuje Gawryłow.

Dyrektorzy innych lubelskich gimnazjów zapewniają tymczasem, że ich poloniści omówili obydwie lektury, które pojawiły się w temacie wypracowania. – W naszej szkole jest 12 klas równoległych – mówi Krystyna Mułenko, z-ca dyr. Gimnazjum nr 16. – Sprawdziliśmy dzienniki tych klas z poprzednich lat i z tego roku. Wszystkie omawiały i „Kamienie na szaniec”, i „Syzyfowe prace”. Poloniści robili to w różnych terminach, ale nie było takiej klasy, w której nie omawiano by tych dwóch pozycji.

Tymczasem w „Sobieskim” wśród uczniów i rodziców na razie panuje spokój. – Mamy wielu laureatów konkursów przedmiotowych, którzy mają już zapewnione miejsce w dowolnie wybranym przez siebie liceum – mówi Elżbieta Nawrot, dyrektor szkoły. – Myślę, że pozostali uczniowie są również spokojni. Ich zdaniem, dobrze poszły im pozostałe zadania egzaminacyjne, zarówno w części humanistycznej, jak i matematyczno-przyrodniczej. Ze strony rodziców nie mieliśmy żadnych gwałtownych reakcji na zaistniałą sytuację. Jestem im z tego powodu bardzo wdzięczna.

Pomimo burzy, jaka pojawiła się wokół tegorocznych wypracowań na egzaminie, komisja egzaminacyjna nie zamierza się wycofywać z takiej formuły. – Dobrze, że egzamin się zmienia – mówi Lech Gawryłow. – Rzeczywiście, w poprzednich latach pojawiały się na nim tematy pozwalające uczniom na bardzo dużą dowolność. W tym roku musieli wybrać spośród dwóch książek. Sądzę, że te typy tematów powinny się ze sobą przeplatać, nie można ograniczać się tylko do jednego rodzaju.

KOS



Temat: Losowosc, zasada przyczynowosci oraz zasada skonczonej predkosci rozchodzenia sie informacji.


Wiec wlasnie ja miedzy innymi na tym przykladzie zaczynam watpic w sens
popularyzowania twardej nauki. Ale z drugiej strony jesli jej hermetycznosc
bedzie rosla i juz w ogole nikt z "normalnych" nie bedzie wiedzial co jest
grane, to kto przyzna na nia srodki ??? Ot dylemat :). Mozna po prostu
zignorowac, ze sie tworza nieprawidlowe wyobrazenia i chyba to jest
najlepsza droga.


Sens popularyzacji istnieje. Myslę, że ksiązki popularyzatorskie
odgrywają dużą rolę w kształceniu ludzi. Mam na mysli na przykład
nauczycieli - oni uczą dzieci fizyki czy chemii, sami mają zazwyczaj
słabe dość podstawy wiedzy i wydawnictwa popularyzatorskie są jedynym
źródłem ich wiedzy o tym co się dzieje nowego i ciekawego w nauce.

Tyle, że moim zdaniem brakuje dobrych popularyzatorów - chociaż jest
ich coraz więcej. Problem w tym, że widać coraz większą niechęć ludzi
do myślenia. Przejawia się to na przykład w tym, że mnóstwo ludzi
ucieka od matematyki i w ogóle od nauk ścisłych uważając to za coś
NORMALNEGO.

Ja zawsze uważałem, że jest jakaś niesprawiedliwość w stosunku do
inżynierów (w ogólnym tego słowa pojęciu). Otóż od każdego inzyniera
wymaga się znajomości Pana Tadeusza i umiejętności wypowiedzenia się
na temat "Kto był najwiekszym poetą polskim i dlaczego był to Adam
Mickiewicz?" i uwaza się, że jak nie potrafi, to jest nieokrzesanym
chamem, zaś od humanisty nie wymaga się umiejętności obliczenia 60% od
24 i ze zrozumieniem wysłuchuje się wyjaśnień, że miał dwóję z
matematyki.

Popularyzacja wiedzy to próba zasypania tej przepaści, która się wciąż
powiększa oddzielając nauki ścisłe od reszty świata. Sądzę, że choć
jest to zapewne syzyfowa praca, to jednak konieczna i bardzo
użyteczna.





Temat: Subiekt 4 Mega - SYNTAX ERROR
(...)
To zapłaci. A Ty się lepiej ucz. Na instalacyjnym CD-Romie masz
dokumentację techniczną.
(...)

Bardzo dziękuje za odpowiedz. Jeszcze małe wyjąsnienie:
Wersja: Subiekt 4 Mega

Znaczy zrobiłeś tak i w takiej kolejności:
- odbudowa indeksów
- kontrola danych
- porządki?

Tak robiłem to w tej kolejności. i nic

Do sprawdzania plików dbf nie służy NDD. Ale kto by czytał FAQ?
Jeśli już użyłeś NDD, to czy skanowałeś całą powierzchnię dysku? A może
trzeba było użyć narzędzi diagnostycznych producenta dysku?

Wiem. Może troche nieścisło się wyraziłem :( odpaliłem NDD ponieważ wcześniej
były już  tym dyskiem pewne problemu które były usuwane. Właśnie NDD. Szefowa
mówiła o nowym kompie dopiero w nowym roku - więc już niedługo...  :) ten sie
juz generalnie sypie. A Jeśli chodzi o NDD to tak - skanowalem całą
powierznie dysku. wszystko niby ok.

To zapłaci. A Ty się lepiej ucz. Na instalacyjnym CD-Romie masz
dokumentację techniczną.

Wiem że jest :) ale opisanych jest kilka problemów a przy reszcie prosza o
kontakt z firmą INSERT - która w soboty nie pracuje a tu remanent na karku :)
Poza tym - taka mała drobnostka. plik w którym wskazuje błąd chyba nie
istnieje. A już na pewno nie w tym katalogu w którym powinien. Poprzednio
takie błędy pojawiały się tylko w *.tmp - tu nie było jakis ogromnych
problemów. dalo sie zrobic :) a teraz nie mam juz pomyslu.... :(

sprawdze jeszcze po kolei wpisy tych towarów ale to syzyfowa praca bo tego
jes na prawde duuzo. czy jest moze jeszcze jakis inny sposob??
Pozdrawiam
Tomasz





Temat: tęsknota za komuną...
Witam.

gilo199... Z Twoim ojcem dzieli Cię bariera nie do przeskoczenia, a jeśli chcesz postawić na swoim, to muszę Ci powiedzieć, że masz przed sobą "pracę" iście syzyfową.

Wyjaśnienie takiego stanu rzeczy jest prostsze niż myślisz. To nic innego jak różnica pokoleń. Twój ojciec, podobnie jak miliony ludzi, w jego wieku, nie zna praktycznie innego życia niż te w tzw. komunie. W niej dorastali i z niej także czerpali wszelkie wzorce.
Nie zgodzę sie z przeczytaną w tym dziale opinią, że komunizm zmuszał swoich obywateli do przedsiębiorczości. Według mnie nagminna w PRL-u kradzież i konieczność kombinowania żywności poprostu nią nie jest. Słowo "przedsiębiorczość" kojarzy mi się z czymś innym...

Ale wracając do tematu dysput z Twoim ojcem... Nie dziw się, że jest przerażony dzisiejszymi czasami. Dziś do wszystkiego musisz dojść sam i to praktycznie w każdej dziedzinie życia. Musisz rozpychać się łokciami, być aktywny i właśnie przedsiębiorczy oraz sam dokonywac wyborów. Za tzw. komuny sprawa miała się inaczej. To władza Ci mówiła jakich wyborów masz dokonać, jak postępować i co jest dobre, a co złe.
Wybacz, ale to narzekanie na jakość dzisiejszych wyrobów i mówienie, że za komuny było inaczej jest po prostu zwykłą złością i nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.
Udało mi się przeżyć w "komunie" kilkanascie lat i muszę Ci powiedzieć, że człowiek był otoczony szarymi i burymi bublami na codzień (ach te wybuchające telewizory ;) ).

Mam podobną sytuację do Twojej. Jednak dzięki starszemu bratu, który notorycznie kłócił się z moim ojcem na ten temat, wiem że rozmowy takie do niczego nie prowadzą. Co tu można poradzić: unikaj tego tematu w rozmowie z ojcem, wierz mi nie przekonasz go do swoich racji.

Pozdrawiam.



Temat: Jelcz M185M

W scanii pęknięcie było wynikiem wady konstrukcyjnej, która została naprawiona i od tego czasu autobusy te nie sprawiają problemów. W jelczu to immanentna cecha autobusu, że nie wytrzymuje dłużej niż 7 lat

Drogi Kojaku, powiedz mi, jak się ma wspominana przez Ciebie delikatność do faktu, że scanie są NAJMNIEJ AWARYJNYMI AUTOBUSAMI w krakowskim MPK, hm?

W Scanii kratownica nie wytrzymała nawet roku, a co dopiero 7 lat.
Locutus próbuje wszelkimi siłami bronić Scanii, co jest syzyfową pracą, bo przecież interpretować można dowolnie, ale faktów już nie zmienimy. Ileż to jeszcze wad konstrukcyjnych mamy poprawiać w Scaniach żeby one dobrze funkcjonowały. Każda wykryta wada konstrukcyjna to jest blamaż producenta, zmiana konstrukcyjna w czasie eksploatacji to przyznanie się do niedoróbki.

Już wyjaśniam Twoje wątpliwości. To, że Scanie są delikatnymi konstrukcjami miałeś się okazję przekonać na zajezdni w Płaszowie, jak i masz okazję się przekonać jeżdżąc tymi autobusami na codzień.
Któryś autobus musi być najmniej awaryjny, w suchej i bezwartościowej statystyce Scanie wypadają imponująco. Tylko jak ktoś wie, o ile mniej się one psują od innych marek to już rzeczywistość nabiera innego koloru. A jak już wyjaśnimy wszystkim, że alternatywą dla najmniej psujących się Scanii są dwudziestoletnie Ikarusy, czy Jelcze bijące rekordy możliwości i wytrzymałości w usterkach, Jelcze nie mieszczące się wżadnych granicach i statystykach oraz śladowe ilości Mana (11 sztuk) i Autosany (którego wraz z Jelczem można wkomponowac w jeden obrazek) i Solarisy, o których w zasadzie nic nie można powiedzieć bo jest i mało i są od niedawna to już widzimy, że nie ma się z czego cieszyć. A już napewno argument najmniejszej awaryjności nie może zaprzeczyć delikatnej konstrukcji.

"Wśród ślepych jednooki jest królem"



Temat: Pytanie o otrzymanego bana

Blue stworzył miejsce w którym możemy wymieniać się spostrzeżeniami , możemy dyskutować - coś osiągnął bo jest z kim dyskutować. I nie wnikam tu czy władza jaką sobą reprezentuje jest stronnicza czy nie, czy jest dobra czy nie, czy banuje delikwentów czy nie bo to jego podwórko i może sobie nim zarządzać jak mu sie podoba. Dziękuję bardzo
odziwiając go za cierpliwość i dystans (do takich userów jak Ty, Dr , Miki) którym np. nie wykazał się succed który wyskoczył z statku - bo wydawało mu się że ten tonie - nie wytrzymał napięcia które wy wprowadziliście. Podziwiam też privace za Syzyfową prace próbując wyjaśnić coś ludziom którzy objawiają zjawisko ślepego konia, klapki na oczy i w jednym kierunku. Prawda


Ja zawsze 'słyszałem' ze 'mówił' ze to nasze forum jest. I ze my je tworzymy - wiec cos sie chyba nam nalezy no nie ? No to chyba nie znasz BlueForum i sam nie byłeś administratorem nigdzie Nasze BlueForum - oczywiście, zawsze to mówiłem i zawsze to będę mówić. Jakiś czas temu chcieliście drobnych zmian w regulaminie (zobacz) to nie protestowałem. Stworzona została ankieta i My wszyscy zadecydowaliśmy co chcemy, co nie. Ale administrator w niektórych sprawach ma decydujący głos, może postawić kropkę nad "i", może się z czymś nie zgodzić, jak wykracza to poza jego przyszłościowe ramy rozwoju BlueForum. Niektórzy tego nie rozumieją i zazdroszczą. Nigdzie na świecie nie może nastąpić sytuacja, że "wszyscy" rządzą, ponieważ większy burdel się robi, niż coś pozytywnego się wymyśli...


Succed dokladnie napisal czemu odszedl i moze jak niedoczytaleś to prześledź ten wątek jeszcze raz i dopiero pisz na ten temat bo najgorzej jak ktoś nie jest w temacie a wypowiada sie No Ty chyba też niezbyt w temacie jesteś Suceed odszedł, spanikował, nie wytrzymał napięcia. A swoje odejście całkiem inaczej uargumentował. Teraz, gdy się zawierucha na forum zrobiła, to wyszło dopiero szydło z worka.


Jakby mi się ta piaskownica nie podobała, to zabrałabym swoje zabawki i poszła gdzieś indziej się bawićUciekać jest najłatwiej, tak jak dziecko. Ale w zyciu nie zawsze mozna przed wszystkim uciec, wiec nie jest to najlepsze rozwiazanie.



Temat: Książki takie i inne
Dobra. Powyższe nieaktualne, bo nie widzę tematu "ostatnio przeczytane..." ktoś gdzieś kiedyś niedawno musiał go sprzątnąć.

Właśnie skończyłem "Pamiętnik narkomanki", a o czym jest ta ksiązka to chyba się domyślacie. Nie zdradzę chyba treści jak napiszę że w książce rozgrywa się walka dziewczyny z własnym nałogiem, z wszelkimi niedoskonałościami, z jej chorobami, problemami zdrowotnymi, jej innością wobec całego świata. Najlepszym jej przyjacielem jest dzienniczek, dzienniki, w których opisuje prawie codziennie wszystko co się dookoła niej wydarzyło, a może bardziej w niej samej. Książka jest zbiorem tych jej notatek z życia, skróconych do wg niej najistotniejszych rzeczy i tych które nie chce pozostawić jedynie dla siebie, choć jak wyjaśnia w książce, to normalne że chce również pozostać nieco tajemnicza i zostawić część w prywatnych dziennikach.
Książka podzielona jest na dwie części - utopijną, gdzie dotytka ją szaleństwo, obłęd i narkotykowy cią, nałóg; druga część - odrodzenie, gdzie stara się sama sobie pomóc, a pierwszym bodźcem jest pewne wydarzenie po którym zamierza urodzić się na nowo.
Oczywiście słabości ją w tej cześci również nie omijają, ale potrafi się przeciwstawić pokusom, a nawet po chwilowych upadkach wracać do syzyfowych prac, które muszą odnieść jakiś skutek.
Z narkotykowego ciągu wychodzi jedna na milion osób - to może nie prawidłowość statystyczna ale symboliczne określenie siły upadku i niemocy. Jej wrogiem nr 1 i najsilniejszym uzależnieniem jest morfina.
Osiąga cele, wreszcie się zaczyna uśmiechać, coś zaczyna sprawiać jej radość po tylu latach upadków, cierpień, niemocy w próbach ratowania siebie.
Książka dojrzewa wraz z nią i zmienia się również wraz z wiekiem jej punkt widzenia rzeczywistości, przy czym główną sentencją zaczyna stawać się psychologia i filozofia życia, zwroty zarówno powtarzalne (wkurzało mnie to trochę "tajemne", "cień", "szklana kula", " itp.), ale i bardzo ciekawe metafory.
Tylko uwaga! By nie ześwirować i nie zarazić się jej innością (przepraszam to nie uszczypliwe, tylko taki niesie się klimat w treści, nie jest to złe a wręcz przeciwnie - bogate czasami) - pamiętajcie, to JEJ świat, każdy ma właściwie swój, co nie znaczy że nie ma się otwierac na czyjeś prawdy.
Nie chcę się rozpisywać już po prostu polecam, część osób może już czytało ta książkę bo znana jest, a część pewnie jie.



Temat: praca Gdynia ankieterzy
Widzę, że aby uspokoic niespokojnych grupowiczow musze co nieco wyjasnic.
Prosze panstwa. Ja znam znaczenie slowa ankieter i widze roznice z
akwizytorem. Nasi ankieterzy nie beda mieli za zadanie wyszukiwac osob ktore
chca wstapic do funduszu- maja przeprowadzic badanie rynku. Czyli
ankietowac, prawda?
Nasz ankieter bedzie mial za zadanie wyszukanie osob sklonnych do
wypelnienia ankiety! A jesli zdarzy sie, ze osoba ankietowaa wyrazi chec
spotkania z agentem i poda kontakt, i dzieki temu agent podpisze umowe-
ankieter dostaje dodatkowa prowizje- bez zadnego zachecania klienta, bez
dodatkowego nakladu pracy. I mam wrazenie, ze nie jest to az tak trudna
praca... chodzenie i pytanie sie ludzi czy zechca poswiecic chwile na
wypelnienie kawalka papieru...
Pzdr
Zaleska



dyskusyjnych

| Znana i ogólnopolska firma ubezpieczeniowa (III filar) poszukuje
| ankieterów na terenie Gdyni

| Nie ankieterow, tylko akwizytorow. Szukacie akwizytorow.

ankieterow, a raczej losi do syzyfowej roboty
| za każdy kontakt z ankiety 2 zł dodatkowo 50 zł gdy agent podpisze
| umowę.
| Zaden agent. Zeby byc agentem trzeba spelnic warunki okreslone
| w ustawie i uzyskac licencje. Szukacie akwizytorow.
| Dosyc mam juz walesajacych sie po rynku ubezpieczeniowym
| akwizytorow, ktorzy podaja sie za agentow, sa niekompetentni
| i generalnie zajmuja sie wprowadzaniem klientow w blad,
| za co nie ponosza zadnych konsekwencji, a klienci tak.

ten "ankieter" ma za zadanie wyszukac osoby chcacej wstapic do funduszu,
tylko ze "ankieter" dostanie za to gora 2,50 a agent funduszu zapewne ze
200
zybli!
i w tym cala sprawa. Pewnie takich osob poszukuje agent chcacy zbic kase
na
ludzkiej glupocie.
Pozdrawiam!
EBEM

--
--------------------
www.Hardrock.com.pl - najlepszy niekomercyjny serwis muzyczny w
Internecie.






Temat: [Wałbrzych] Inwestycje drogowe
Syzyfowe prace drogowców

Artur Szałkowski 2008-10-08 19:52:24, aktualizacja: 2008-10-08 19:52:24

Nie dogadali się z właścicielami instalacji. Przez to przedłużył się remont dróg.

Remont dziurawej alei Wyzwolenia w Wałbrzychu, jednej z głównych dróg w mieście, ucieszył kierowców, bo czekali na niego od dawna. Jednak dziś są wściekli, bo choć prace ruszyły na początku wakacji i miały się zakończyć do 30 sierpnia, wciąż trwają. Kiedy wykonawca zaczął układać pierwszą warstwę asfaltu, na teren budowy wkroczyły ekipy naprawcze instalacji wodociągowej i gazowej.

- Pojawił się u nas zdenerwowany przedstawiciel wykonawcy i stwierdził, że w związku z tymi pracami nie będą w stanie dotrzymać warunków zawartych w ofercie - wyjaśnia Katarzyna Dyląg Marcinkowska, rzeczniczka prasowa Starostwa Powiatowego w Wałbrzychu, które finansuje wartą 700 tysięcy złotych inwestycję drogową. - Ze względu na tę sytuację przedłużyliśmy czas zakończenia remontu.

Winnych, jak się okazuje, nie ma. Naprawę al. Wyzwolenia, planowano już w ub. roku. Przed przystąpieniem do prac, inwestor zorganizował spotkanie z przedstawicielami zakładów gazowniczych, energetycznych, wodociągów i kanalizacji oraz telekomunikacji. Wszystko po to, by ustalić, czy w związku z remontem nawierzchni ulicy, naprawiane będą również położone pod nią instalacje. Wtedy nikt nie zgłosił, by były planowane jakiekolwiek naprawy. Kiedy jednak prace zbliżały się ku końcowi, okazało się, że sieć wodociągowa i gazowa wymaga natychmiastowej naprawy.

Przedstawiciele Wałbrzyskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji i zakładu gazowniczego tłumaczą, że naprawy instalacji wcześniej nie były konieczne.
- Starostwo planowało jedynie sfrezowanie starego asfaltu i ułożenie nowej nawierzchni, a nie kompleksowy remont drogi - tłumaczy Piotr Głąb, dyrektor WPWiK. - Stan techniczny naszych instalacji nie był aż tak zły, by trzeba było je wymieniać. Dlatego nie braliśmy pod uwagę udziału w tej inwestycji. Prawdopodobnie praca ciężkich maszyn drogowych uszkodziła sieć, stąd nieplanowane naprawy.

Administratorzy podziemnej infrastruktury podkreślają, że suma przeznaczona na modernizację jest ograniczona. Na kapitalny remont sieci decydują się tylko wtedy, kiedy naprawiana jest cała droga. Tak jest obecnie na remontowanych ul. Broniewskiego i Głównej.
- Przygotowanie się do takiej inwestycji trwa około 2 lat - mówi Franciszek Jarosz, dyrektor zakładu gazowniczego w Wałbrzychu. - Musimy przygotować dokumentację i zebrać pieniądze. Dlatego uważam, że remont drogi ma sens, kiedy naprawiane są wszystkie jej elementy. Sama wymiana nawierzchni może przynieść więcej szkód niż pożytku.

Podobna sytuacja, jak przy al. Wyzwolenia, miała niedawno miejsce przy ul. Konopnickiej. Tam również wymieniono nawierzchnię i krótko potem doszło do awarii wodociągowej. Na szczęście dało się ją usunąć bez konieczności niszczenia nowego asfaltu.
Jeśli dochodzi do takich przypadków, kosztami usunięcia zniszczeń i doprowadzenia drogi do stanu sprzed awarii, obarczani są właściciele uszkodzonych instalacji. WPWiK współpracuje nawet z firmą, która specjalizuje się w odtwarzaniu podbudowy drogi i jej nawierzchni.
Sami inwestorzy nie mają do siebie pretensji. Cierpią tylko kierowcy, którzy od 4 miesięcy tłoczą się w korkach.

Forsa w błoto

Wałbrzyskie drogi są uznawane za jedne z najgorszych na Dolnym Śląsku. Brak kompleksowych napraw nie wynika jednak wyłącznie ze złej woli czterech zarządców ulic. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad nie może np. rozpocząć remontu ul. Armii Krajowej i Wrocławskiej, bo to główne drogi przez miasto, które nie mają alternatywy i prace mogłyby sparaliżować ruch w Wałbrzychu. - Ograniczamy się zatem co kilka lat do wymiany fragmentów nawierzchni - tłumaczy Krzysztof Szamburski, dyrektor wałbrzyskiego oddziału GDDKiA. - Wobec napraw infrastruktury pod drogą, te kosztowne naprawy dają krótkotrwały efekt.

http://polskatimes.pl/gazetawroclawska/ ... ,id,t.html



Temat: Jedna (uniwersalna) kuratela.
Witam,
chyba niedługo braknie mi kijów do wkładania w mrowisko (czy raczej kuratowisko ).
No i wyszło, że to "rodzinni" boją się dzorów "dorosłych" i się przed nimi wzdrygają, a jak się boją to pewnie ich obawy dotyczą sprostania takim dozorom .
No dobrze koniec złośliwości.

Teraz bardziej serio i po kolei.

Wasze wypowiedzi tak agresywne i atakujące bawią mnie prywatnie, ale zawodowo martwią. Agresja może być między innymi przejawem lęków, niskiej samooceny i reakcją obronną przed niewygodną prawdą o sobie, a te rzeczy nie służą dobrej pracy kuratorskiej. Jeszcze zabawniej wygląda jak ktoś z ogromną agresją atakuje drugiego za... agresję .
Szkoda również, że zamiast odnosić się do przedmiotu dyskusji, w wypowiedziach dominuje odnoszenie się do osoby.
Przykro mi, że nawet "jurek", którego wiele wypowiedzi brzmi rozsądnie, nie wytrzymał emocji i odniósł się do mnie ad persona, a nie wyłącznie do meritum.
("kesey" jak to się ma do Twoich wycieczek w stronę etyki? )

Jeśli chodzi o głosy krytyki co do łączenia pionów chciałbym zwrócić uwagę na kilka faktów:
- w wielu przypadkach (szczególnie środowisk mocno patologicznych) w zakresie merytorycznym resocjalizacji, (czasem nawet socjalizacji) kwestie karne i rodzinne przenikają się i zazębiają, zatem nie można ich odzielić ostrą i wyraźną granicą.
- kurator (obojetne z jakiego pionu) w swojej pracy zawsze znajduje się na pograniczu różnych nauk (humanistyczne, społeczne, prawne przyrodnicze i szereg innych), a nie tylko tych, które określone są w wymogach art.5, ust 1, pkt 4 ustawy o kuratorach. Zatem jeśli ktoś chce dobrze wykonywać swą pracę musi siłą rzeczy być intersycyplinarny i ciągle się uczyć (co najmniej do końca aktywności zawodowej).
W tym kontekście szyderstwo "jurka" co do moich kwalifikacji przyjmuję jak komplement (jest bliskie prawdy ).
- podnosicie wyspecjalizowanie w pionach - no to skoro tak, to proszę mi wyjaśnić jak to się dzieje, że stan osobowy "rodzinnych" i "dorosłych" tak często jest miksowany - znam co najmniej kilkanaście zespołów kuratorskich przy różnych sądach, w których wiele osób jest przez pewien czas w pionie "dorosłych", potem trafia do pionu "rodzinnych", czasem niektórzy znów "wracają" do "dorosłych" - i co? skoro to tak odrębne specyfiki dziłania to jak to się dzieje, że wspomniani pracują raz tu , raz tu i cały czas są kompetentni?
- takie połączenie "dwa w jednym" byłoby dla kuratorów niewątpliwie szalenie trudnym wyzwaniem, ale kto powiedzial, że nasza praca, praca skierowana na drugiego człowieka ma być lekka, łatwa i przyjemna?
- i na koniec odniesienie do części szyderstwa "jurka":
nie jestem "wszechwiedzący", ale wiem wystarczająco dużo, żeby się wypowiadać, można mnie nazwać "szeryfem" dozorowanego, z pewnością zaś nie jestem jego kolegą, za to jestem przyjacielem. Nie wyobrażam sobie prowadzenia dozoru przy negatywnym nastawieniu do podopiecznego - wtedy dozór to syzyfowa praca. Bezwarunkowa życzliwość i pozytywne nastawienie do podopiecznego bez względu kim i jakim on jest stanowi fundament do skuteczności kuratora. Kurator nie może w żadnym przypadku wchodzić w rolę prokuratora a tym bardziej sędziego, bo zamyka sobie skuteczne oddziaływania już na starcie. Zgadza się "jurek", oprócz kontroli (działania restrykcyjne zwykle traktuję jak osobistą porażkę, ale w razie konieczności bez skrupułów sięgam po nie) doradzam, zalecam podpowiadam podopiecznym wszystko co pomoże im wrócić do "normalnego" funkcjonowania. Natomiast z pewnością niczego im nie "wmawiam".
Nie przytulam podopiecznych - to sfera emocji i mojej prywatności, które mocno oddzielam od spraw służbowych i podobnie doradzam koleżankom i kolegom kuratorom.




Temat: Harry Potter i Insygnia Śmierci

Choc: No to powodzenia. Syzyfowe Prace są, najlżej ujmując, popi... no wiecie jakie

Zanim przejdę do 'recenzji' to powiem krótko - będzie kupa istotnych spoilerów. Ale do rzeczy

Przede wszystkim trzeba zacząć od tego, że książkę przeczytałem wczoraj. Zacząłem około 11, a skończyłem o 24. Za to należą się brawa dla autorki (brawa). ŻADNA książka nie spowodowała we mnie czegoś takiego, żebym siedział przy niej przez ponad 12 godzin (z przerwami na ćwiczenia i posiłki) bez przerwy. Co prawda już 5 i 6 tom sprawiały, że o niczym innym nie myślałem praktycznie (5 - przeczytałem w sumie od wieczoru piątkowego do przedpołudnia niedzielnego, a 6 - od rana sobotniego do przedpołudnia niedzielnego), ale czegoś takiego nie dokonał jeszcze nikt. Sapkowski z Wiedźminem, Goodkind z Mieczem Prawdy, Jaqu z Świetlistym Kamieniem. NIKT! Ba! Z racji tego, że mam ferie to zacząłem pogrywać w FMa08. Kto grał, ten wie, że sporo jest tam przetwarzania, a w meczach się nic nie robi. 'Powołanie Trójki' w znacznej mierze czytałem właśnie w ten sposób. HP sprawił, że porzuciłem managera jak tylko doszedłem do ok 80 strony. Chociaż z drugiej strony, pewnie taki pociąg był dlatego, że to ostatnia część i wyjaśnienie zagadki. Niemniej jednak brawa dla Rowling za taką książkę, którą jednym tchem można przeczytać.

Nieco o treści. Mieszane uczucia. Do około 500-600 strony byłem załamany - Harry, może z mojego ostatniego przewrażliwienia, przypominał mi EMO. Ciągle wrzeszczał, przeżywał rozterki wewnętrzne itp. Do pełni brakowało tylko perfidnego "Ty mnie nie rozumiesz". Niektóre akcje też były 'trochę' naciągane. Skąd ten Nigellus wiedział, że oni są w Fort of coś tam, jak nikt tego nie powiedział? (potem Harry odnalazł miecz i Rona). W jaki sposób Aberfoch (czy jakoś tak, w każdym razie brat Dumbledora) wiedział jak przywołać Zgredka i GDZIE go przywołać? Ucieczka od Malfoy'ów, podsłuchanie rozmowy goblinów i Deana, Tedda i reszty. No i czemu Voldemort, taki zajeczarnoksiężnik, nie wiedział o tej więzi? Gdybym pisał wczoraj, byłoby tego więcej - z racji tego, że nie jest to na gorąco (i po bodajże 3 potyranych snach). Aczkolwiek od momentu pojawienia się kompanii w Hogsmade książka ruszyła z kopyta. Aczkolwiek przebieg bitwy (zwłaszcza tej drugiej odsłony) trochę mi przypominał połączenie Narnii i Powrotu Króla. Pojawiające się w 'ostatniej chwili' coraz dziwniejsze posiłki (olbrzymy, hipogryfy, biurka i tak dalej) trochę mnie rozbawiły (chociaż pod tym względem i tak wymiata Stworek z patelnią podczas przesłuchania Mundungusa). No i pozostaje sprawa Inysygniów (poprawna odmiana). Dziw, że Harry nie zachował różdżki i kamienia. Po prostu, po początkowej części książki, to się kupy nie trzymało. Po zabiciu Voldemorta mógł je pozbierać - trochę brak konsekwencji na moje.

Plan Dumbledora. Mimo iż całość wymyślona przez Rowling trzyma się kupy i jest oznaką pewnego rodzaju geniuszu, to na moje coś tu nie gra. Przypadki, przypadkami, ale do cholery, aby cały plan był przypadkiem? Już go dokładnie nie pamiętam, ale jak przechodziłem przez te momenty to niemalże drżałem ze zdziwienia, że to tak, a nie inaczej. Akcja ze Snapem też taka naciągana. Ogólnie cały plan, naciągany - na moje za dużo w nim było luk i niedopowiedzeń, aby wszystko poszło niemalże jak z bicza strzelił. Bardzo przypominało mi to plan z Kodu da Vinciego, kiedy ten cały kustosz w 20 minut taką zagadkę ułożył. No, ale to książka w końcu.

Warto wspomnieć o czarach i magii. Rowling się niestety nie wykazała. Wszystko było tak, jak na fizyce w gimnazjum - E = mgh bo tak i to macie zapamiętać! Zero wyjaśnień, zero opisania jakichkolwiek praw (poza tym o jedzeniu) do których można by się odwołać, a do których non stop nawiązywał Dumbledore. Bardzo dziecinna ta magia jak na książkę poświęconą właśnie czarom. Chociaż, przecież początkowo HP był dla dzieci, więc można to wybaczyć, bo bez przerywników o prawach książkę czyta się lekko i przyjemnie.

Pora to zakończyć. Kiedy przeczytałem ostatnie zdanie, coś we mnie niemalże umarło. HP był chyba pierwszą książką, po jaką sięgnąłem sam, z własnej woli, nieprzymuszony niczym. Dzięki niej zacząłem w ogóle czytać (jak pewnie wielu innych). Poza tym czułem się identycznie, jak po wyjściu z kina po Powrocie Króla, jak po przeczytaniu ostatniego tomu Wiedźmina. Pisząc ten post zerkałem kątem oka na książkę licząc, że może wyjdzie kolejny tom, na który liczę bo po prostu bo seria jest świetna. Jednak dobrze wiem, że to nie nadejdzie. Ostatni rozdział mówi wszystko - Harry żyje, ma się dobrze, reszta też żyje i ma się dobrze. O czym tu jeszcze pisać bo wątpię, aby dzieci zainteresowała historia trzydziestokilkuletniego Harry'ego lub przygody jego dzieci? To byłaby profanacja! Chociaż może Rowling pokusi się o to, aby przedstawić te dziewiętnaście lat. Oby...