Wyświetlono posty znalezione dla słów: sytet Opolski





Temat: W Częstochowie nie ma miejsca dla obrazów Beksi...

Mieszasz wszystko - np. z uczelniami - w Opolu sie nie dogadali, i dobrze - jest
Politechnika i Uniwersytet. To najlepsze rozwiazanie.

U nas zobaczymy - jak bedzie koniecznosc to sie dogadamy.
Ale tylko po to tak naprawde, zeby bronic sie przed zakusami Slaska.
Bo jednak dwie Uczelnie to lepiej niz jedna.
Wiecej splendoru - tak naprawde te wszystkie nowe Uniwersytety nic nowego nie
wniosly.

Na marginesie - Slask nie wydaje mi sie dobrym wzorem gospodarnosci - moze tak
bylo kiedys, ale to przeszlosc.

Katowice to zaden wzor dla innych, Slazaku - popatrz sobie co sie tam dzieje.

Na "slaskiej prowincji" jest lepiej, ale ona nie rzadzi - rzadzi centrum, ktore
wciaz popiera hutnictwo i gornictwo - dziedziny bez perspektyw.

Czestochowa ma swoje slabosci, ale przynajmniej utrzymuje sie sama, nie objada
innych. I miejsce na Beksinskiego tez sie znajdzie.

Pozdrowienia dla wszystkich - dla Slazakow rowniez :)))

Gość portalu: Ślązak napisał(a):

> I właśnie dlatego zabrali Wam rangę miasta wojewódzkiego. Jak
> przy wódce to wielkie paniska, a jak dochodzi do konkretów
> to "ni ma jak, ni ma gdzie, ni ma kómu" załatwić. Sali brak. Bo
> one wszystkie rzeczywiście tak często wykorzystywane są. Wystaw
> tam tyle, że daj Boże w Krakowie! Dwie duże uczelnie od lat
> boczą się na siebie zamiast sie zejść i w mig utworzyć uniwerek.
> W Rzeszowie się dogadali, w Opolu sie dogadali, w Olsztynie się
> dogadali, w Zielonej Górze...to samo, tylko w Częstochowie "ni
> ma ruchu". Przeciez dla miasta to splendor. A tak, sztandarową
> uczelnią jest "Polonijna Akademia Emerytowanych Profesorów".
> Czego nie tknąć to problem nie do przezwyciężenia. A wszystko
> podobno dlatego, że Częstochowę, przedmieście Warszawy z jednym
> kinem na ponad 200.000 mieszkańców, do Śląska przyłączono.
> Bidule. O pozostałych detalach typu kolosalny dworzec kolejowy,
> którego ani ogrzać ani dla ludzi przystosować się nie da, nie
> wspomnę. Życzę tylko, żebyście gospodarzy dobrych miasta i
> regionu się doczekali.




Temat: Gorolski RAŚ odciął się od książki Jerczyńskiego
Niestety nie czytałam tej ksiązki. Zgadzam się z Raubritterem, a jego oponentom
zadam więc kilka pytań. Czy Jerczyński napisał, ze Schummel w "Reise durch
Schlesien" stwierdził, ze na Górnym Śląsku "Polacy" piją znacznie więcej wódki,
a nawet poją alkoholem małe dzieci, zeby spały? Czy napisał o wielkiej akcji
ks. Fitzka, który walczył z alkoholizmem, o ślubach składanych Matce Boskiej
Piekarskiej w czasie pielgrzymek mężczyzn? Czy przytoczył określenie
słowiańskiego typu Kurpiuna (haltlos, seelisch stumpf, ungeistig, triebhaft,
ganz "Natur") lub późniejsze Scholtisa (daruję sobie cytat)?
Dla tych, którzy czytali wiele prac naukowych na temat Górnego Śląska hodowanie
świń w mieście nie jest niczym szczególnie odkrywczym. Już ponad 50 lat temu
pisano o zderzeniu kulturowym, szoku kulturowym ludności kresowej w
konfrontacji ze Ślązakami, trudnościach w przystosowaniu sie do zycia w
mieście, czy na wsi do zupełnie innej architektury, wyposażenia mieszkań,
krajobrazu, klimatu, rodzaju gleby, nieznanych im maszyn rolniczych itp.
(podając odnośne przykłady). Nie dotyczyło to oczywiście mieszkańców miast, a
zwłaszcza niedobitków ocalałej polskiej inteligencji - lwowskich i wileńskich
profesorów, którzy organizowali Uniwersytet Wrocławski i Politechnikę Śląską.
Mam nadzieję, że ten opis Jerczyńskiego nie odnosi się do polskich architektów,
inzynierów i koserwatorów zabytków, którzy pracowali przy odbudowie
najcenniejszych zabytków Wrocławia czy Opola, lekarzy, nauczycieli itd.
Obozy zagłady mają definicję przyjętą przez niemal wszystkich historyków II
wojny. Określenie to dotyczy wyłącznie obozów zorganizowanych w tym właśnie
celu, gdzie dokonywano eksterminacji Żydów na skale przemysłową. Nie są nimi
obozy, gdzie dochodziło do mordów i bestialstwa ze strony zdemoralizowanych
komendantów, wbrew obowiązującym przepisom.
Polecam ksiązki historyka Bernarda Linka (Ślazaka) czy Matelskiego (Polaka).
Być może wówczas odkrywcza siła tez Jerczyńskiego przestanie być tak
fascynująca.





Temat: Płatne studia?
> "Proponują na przykład, by kilka najlepszych uniwersytetów otrzymywało
> najwięcej pieniędzy z budżetu, co doprowadziłoby do powstania światowej klasy
> centrów kształcenia."
A mi sie ten pomysl wcale tak do konca nie podoba. Z jednej strony faktycznie -
doprowadzilby prawdopodobnie do stworzenia osrodkow na przyzwoitym poziomie, z
drugiej poglebilby tylko przepasc. Mam mieszane uczucia. Owszem, studiuje na
dobrych studiach na jednej z najlepszych uczelni, ale pochodze z miasta, gdzie
co prawda uniwersytet jest, ale lepiej, zeby go nie bylo. I mam wrazenie, ze
spora czesc oferty (zarowno wszelkie wymiany studenckie, Socrates, itd., takze
AAL) powinna byc mozliwie najbardziej rozszerzana, bo w praktyce - zwlaszcza
jezeli chodzi o mozliwosc studiowania na innych uczelniach krajowych - jest to
szansa o wiele bardziej atrakcyjna dla studentow malych i nie dajacych
szczegolnych perspektyw uczelni, nie zas dla studentow z tych osrodkow, z
ktorych sie wywodzimy. Nie mam tu na mysli ograniczania czegokolwiek, raczej
proces rozszerzania. Przykladowo - w ostatecznosci mozna uznac za fanaberie
chec jezdzenia co najmniej raz w tygodniu np. z Warszawy do Krakowa
(porownywalny poziom), o tyle nie jest juz tylko mrzonka, ale naprawde szansa
uczestnictwa w czyms interesujacym (przynajmniej takie mam wrazenie) jezdzenie
np. z Rzeszowa na zajecia na UJ czy chociazby z mojego Opola do Wroclawia czy
Katowic. (I prosze sie tu nie obruszac, ze patrze na to z wielkomiejskiego
punktu widzenia, ze z wyzszoscia spogladam na poziom UO... nie sadze, wydaje mi
sie, ze jest to w miare trzezwy osad). To jest roznica poziomow, to moglaby byc
szansa, gdyby ja komus zaoferowano.
Co do stypendiow, kredytow, itd. - jezeli ktos opracuje normalny, sensowny
system... Ale na to sie nie zanosi. :/
Oplaty za drugi kierunek - ponownie absurd, tym bardziej, ze tak wielu z moich
znajomych albo juz studiuje w ten sposob, albo ma takie plany. Wydaje mi sie,
ze nalezy promowac zarowno umiejetnosci (w koncu jestesmy dobrzy, jezeli sie
dostajemy :), jak i przede wszystkim checi.
Pozdrawiam

Vilya.




Temat: JJ Szczepanski-przyjaciel i pomocnik terrorystow
JJ Szczepanski-przyjaciel i pomocnik terrorystow
Nie jest ładnie mówić źle o zmarłych, ale wydaje mi się, że JJ Sszczepański
miał wręcz fatalny wpływ na Stanisława Lema, który, jak wiadomo, przerastał o
kilka głów JJ Sczepańskiego intelektem, talentem literackim czy też
wyobraźnią, że nie wspomnę już o sukcesie wśród czytelnikow w kraju i za
granicą. I tak np. JJ Szczepański namówił Lema, aby ten podpisał list w
obronie Kowalczyków, terrorystów, którzy wysadzili kikadziesiąt lat temu aulę
w Opolu (teraz tam jest, zdaje sie, uniwersytet, a przedtem było coś w
rodzaju wyższej szkoły inżynierskiej czy pedagogicznej). Strasznie sie
wówczas Lem skompromitował, stając w obronie terrorystow, jako iż jest tylko
jeden rodzaj terroru, czyli zły, niezależnie od tego, czy terror uprawiają
tacy "bohaterowie" jak Piłsudski czy Mandela, czy tez desperaci palestyńscy.
Można sympatyzować z pobudkami Palestyńczyków czy nawet Mandeli, ale terror
jest terrorem, i już. Nie ma "dobrych" terrorystów, i o tym Lem powinien
wiedzieć, i mieć odwagę powiedzieć NIE JJ Szczepańskiemu, przypominając mu,
że Polacy też byli całkiem niedawno ofiarami terroru ukraińskiego. Tu NIE
chodzi o to, jakie pobudki kierowały terrorystami (wielu kierowało się i
kieruje pobudkami szlachetnymi, i wielu ma albo miało powody aby być
zbuntowanymi, np. Palestyńczycy przeciwko okupacji żydowskiej, czy też
dawniej Ukraińcy przeciwko okupacji polskiej), ale o to, ze ofiarami terroru
padają najczęściej całkowicie niewinni ludzie. Bomba Kowalczyków mogła
wybuchnąć podczas wykładu dla studentów, bo była domowej roboty, a wiec z
marnej jakości urządzeniem zegarowym. Kowalczykowie planując i wykonując ten
akt terroru wyłączyli sie sami ze społeczeństwa, więc powinni oni do końca
życia siedzieć w więzieniu, a ci, co ich popierali, z JJ Szczepaskim
włącznie, powinni być pociągnuieci do opowiedzialności za propagandę
proterorystyczną, propagandę przemocy, która jest wyraźnie niezgodna z
konwencjami miedzynarodowymi ratyfikowanymi przez Polskę – np. International
Covenant on Civil and Politica Rights, Article 20.
Kagan, link poniżej:
mywebpage.netscape.com/ljkel2/terror.html



Temat: Co jest większe Bydgoszcz czy Toruń!!!???
Gość portalu: gulczas87 napisał(a):

> Radom ma pecha że jest bliżej WaWy bo gdyby był bardziej na południu to
napewno
>
> on a nie Lublin byłby stolicą... (bez urazy)... podobna wielkość ale Radom
> bardziej znany... chyba że się myle bo mam tam rodzinke ;-) Taki los.. gdyby
> np. Radom był tam gdzie Opole... czyli miasto bez wyrazu to na 100 byłby
> stolicą... jednak liczy sie położenie... taki olsztyn czy białystok... tak
> wiochowate a stolice.... ach życie jest okropne, ale co się martwić jutro 14
> luty i pewnien jutro dowiemy się czy będzie wojna... a jak będzie to pewnie
za
> 2-3 tygodnie i tak Phenian Irak i Osama ziemie rozjebią ;-(
>
> Źle się dzieje w państwie naszym i na globie naszym ;-(
Gulczas chyba cos pomyliłeś bo na południe od Radomia są Kielce,a Lublin jest
raczej na wschód i to południowy.Poza tym przepraszam,ale Lublin liczy 360
tysiecy mieszkanców i poza tym Lublin nigdy z Kielecczyzna nic wspólnego nie
miał,to znaczy przepraszam miał w tym sensie,że kiedys należał do księstwa
sandomierskiego,ale to było za Piastów.
W historii dziejów raz Radom był dominujący raz Kielce,czasami oba te miasta
były równolegle stolicami sąsiednich guberni/wojewodztw/,fakt,że Hitler docenił
Radom za okupacji i uczynił je stolicą dystryktu ,chyba Radomiowi chwały to nie
przyniosło.Przed wojną od odzyskania niepodległości to Kielce były siedzibą
władz wojewody.Ale to w Radomiu była np.Dyrekcja Okregu Kolei
Państwowych.Tak,że chyba było jakieś porozumienie w sprawie rozdziału urzedów i
władz.Tak nawiasem ciekawi mnie z punktu historii jak oba te miasta
funkcjonowały w 20leciu miedzywojennym,czy była miedzy nimi
nienawiść,rywalizacja,czy było to pojmowane inaczej.Faktem jest,że przedwojenne
Kielce były sporo jak na te czasy mniejsze od Radomia.Obecnie różnica około
20tysiecy mieszkańców to pojecie względne zważywszy na stały ruch migracyjny
społeczeństwa.Tak na dobra sprawę jest to żadna różnica.Więc nie widzę powodu
dla którego ten argument jest isttony.Taki Rzeszów ma 160 tysięcy mieszkańców i
jest stolicą Podkarpackiego,ma Uniwersytet,Ośrodkek TV,Sąd i Prokuraturę
Apelacyjną,oddział NSA i co?W sensie metropolitarności jest metropolią w
stosunku do wiekszego Radomia.Podobnie Białystok czy Olsztyn.I nikt im tego ne
odmawia.




Temat: Stanisław Lem, pisarz
Stanisław Lem, pisarz
Nie jest ładnie mówić źle o zmarłych, ale wydaje mi się, że JJ
Sszczepański miał wręcz fatalny wpływ na Stanisława Lema, który,
jak wiadomo, przerastał o kilka głów JJ Sczepańskiego
intelektem, talentem literackim czy też wyobraźnią, że nie
wspomnę już o sukcesie wśród czytelnikow w kraju i za granicą. I
tak np. JJ Szczepański namówił Lema, aby ten podpisał list w
obronie Kowalczyków, terrorystów, którzy wysadzili kikadziesiąt
lat temu aulę w Opolu (teraz tam jest, zdaje sie, uniwersytet, a
przedtem było coś w rodzaju wyższej szkoły inżynierskiej czy
pedagogicznej). Strasznie sie wówczas Lem skompromitował, stając
w obronie terrorystow, jako iż jest tylko jeden rodzaj terroru,
czyli zły, niezależnie od tego, czy terror uprawiają tacy
"bohaterowie" jak Piłsudski czy Mandela, czy tez desperaci
palestyńscy. Można sympatyzować z pobudkami Palestyńczyków czy
nawet Mandeli, ale terror jest terrorem, i już. Nie ma "dobrych"
terrorystów, i o tym Lem powinien wiedzieć, i mieć odwagę
powiedzieć NIE JJ Szczepańskiemu, przypominając mu, że Polacy
też byli całkiem niedawno ofiarami terroru ukraińskiego. Tu NIE
chodzi o to, jakie pobudki kierowały terrorystami (wielu
kierowało się i kieruje pobudkami szlachetnymi, i wielu ma albo
miało powody aby być zbuntowanymi, np. Palestyńczycy przeciwko
okupacji żydowskiej, czy też dawniej Ukraińcy przeciwko okupacji
polskiej), ale o to, ze ofiarami terroru padają najczęściej
całkowicie niewinni ludzie. Bomba Kowalczyków mogła wybuchnąć
podczas wykładu dla studentów, bo była domowej roboty, a wiec z
marnej jakości urządzeniem zegarowym. Kowalczykowie planując i
wykonując ten akt terroru wyłączyli sie sami ze społeczeństwa,
więc powinni oni do końca życia siedzieć w więzieniu, a ci, co
ich popierali, z JJ Szczepaskim włącznie, powinni być
pociągnuieci do opowiedzialności za propagandę proterorystyczną,
propagandę przemocy, która jest wyraźnie niezgodna z konwencjami
miedzynarodowymi ratyfikowanymi przez Polskę – np. International
Covenant on Civil and Politica Rights, Article 20.
Kagan, link poniżej:
mywebpage.netscape.com/ljkel2/terror.html



Temat: Owoce płyną z góry - czyli maturalny płacz
Owoce płyną z góry - czyli maturalny płacz
O ile pamiętam, głosy krytyki reformy oświatowej rozlegały się już od poczynań
Hanke'go. Jego następca Łybacka była zbyt ostrożna, by odważyć sie na
jakiekolwiek działania zamrażając stan zastany. A dalej już poleciało w
układzie bezsensownego bębnienia w oświatę i nauczycieli (kursy, studia
podyplomowe - z pewnymi niedomówieniami i za własne pieniądze, egzaminy
awansowe, likwidacja szkół specjalnych, zawodówek, klasy do 40 osób...), bo
wszyscy uczniowie "muszą" mieć maturę.

Wprawdzie nasze województwo nie wypadło najgorzej:
Małopolskie - 82,3
Łódzkie - 81,4
Śląskie - 80,7
Podlaskie - 80,1
Lubelskie - 80,1
Mazowieckie - 79,8
Kujawsko-Pomorskie - 79,5
Podkarpackie - 79,2
Wielkopolskie - 78,2
Pomorskie - 77,9
Warmińsko-Mazurskie - 77,5
Lubuskie - 76,7
Zachodniopomorskie - 76,5
Świętokrzyskie - 76,5
Dolnośląskie - 74,9
Opolskie - 73,5
ale w związku z niedostosowaniem profilu kształcenia do potrzeb rynku pracy
nie budzi to większych nadziei na przyszłość a wskaźniki zdawania matur wydają
się co najmniej przerażające.

Być może przygotowywany przez MEN projekt wprowadzenia matur religii oraz
nowela finansowania zatrudniania bezrobotnych w kościołach finansowana z
budżetu państwa przygotuje specjalistów od przestawiania świec w kościołach,
ale tajkie stawianie sprawy traktuję jako kpiny ze społeczeństwa i młodzieży
szkolnej.

Polecam artykuł "Matury wypadły fatalnie" w dzisiejszym wydaniu Rzeczypospolitej.
(Kraj, s. 5)

PS. Czy ktoś ma dane z matury z Liceum Katolickim?
Przypuszczam bowie, że po przejęciu bezpośredniej opieki dydaktycznej przez
Katolicki Uniwersytet Miejsko-Wiejski sytuacja osłodzi co nie co ten fatalny
stan rzeczy.



Temat: Jan Józef Szczepański nie żyje
Nie jest ładnie mówić źle o zmarłych, ale wydaje mi się, że JJ Sszczepański
miał wręcz fatalny wpływ na Stanisława Lema, który, jak wiadomo, przerastał o
kilka głów JJ Sczepańskiego intelektem, talentem literackim czy też wyobraźnią,
że nie wspomnę już o sukcesie wśród czytelnikow w kraju i za granicą. I tak np.
JJ Szczepański namówił Lema, aby ten podpisał list w obronie Kowalczyków,
terrorystów, którzy wysadzili kikadziesiąt lat temu aulę w Opolu (teraz tam
jest, zdaje sie, uniwersytet, a przedtem było coś w rodzaju wyższej szkoły
inżynierskiej czy pedagogicznej). Strasznie sie wówczas Lem skompromitował,
stając w obronie terrorystow, jako iż jest tylko jeden rodzaj terroru, czyli
zły, niezależnie od tego, czy terror uprawiają tacy "bohaterowie" jak Piłsudski
czy Mandela, czy tez desperaci palestyńscy. Można sympatyzować z pobudkami
Palestyńczyków czy nawet Mandeli, ale terror jest terrorem, i już. Nie ma
"dobrych" terrorystów, i o tym Lem powinien wiedzieć, i mieć odwagę powiedzieć
NIE JJ Szczepańskiemu, przypominając mu, że Polacy też byli całkiem niedawno
ofiarami terroru ukraińskiego. Tu NIE chodzi o to, jakie pobudki kierowały
terrorystami (wielu kierowało się i kieruje pobudkami szlachetnymi, i wielu ma
albo miało powody aby być zbuntowanymi, np. Palestyńczycy przeciwko okupacji
żydowskiej, czy też dawniej Ukraińcy przeciwko okupacji polskiej), ale o to, ze
ofiarami terroru padają najczęściej całkowicie niewinni ludzie. Bomba
Kowalczyków mogła wybuchnąć podczas wykładu dla studentów, bo była domowej
roboty, a wiec z marnej jakości urządzeniem zegarowym. Kowalczykowie planując i
wykonując ten akt terroru wyłączyli sie sami ze społeczeństwa, więc powinni oni
do końca życia siedzieć w więzieniu, a ci, co ich popierali, z JJ Szczepaskim
włącznie, powinni być pociągnuieci do opowiedzialności za propagandę
proterorystyczną, propagandę przemocy, która jest wyraźnie niezgodna z
konwencjami miedzynarodowymi ratyfikowanymi przez Polskę – np. International
Covenant on Civil and Politica Rights, Article 20.
Kagan, link poniżej:
mywebpage.netscape.com/ljkel2/terror.html



Temat: Lem, JJSzczepanski i terrorysci
Lem, JJSzczepanski i terrorysci
Nie jest ładnie mówić źle o zmarłych, ale wydaje mi się, że JJ Sszczepański
miał wręcz fatalny wpływ na Stanisława Lema, który, jak wiadomo, przerastał o
kilka głów JJ Sczepańskiego intelektem, talentem literackim czy też
wyobraźnią, że nie wspomnę już o sukcesie wśród czytelnikow w kraju i za
granicą. I tak np. JJ Szczepański namówił Lema, aby ten podpisał list w
obronie Kowalczyków, terrorystów, którzy wysadzili kikadziesiąt lat temu aulę
w Opolu (teraz tam jest, zdaje sie, uniwersytet, a przedtem było coś w
rodzaju wyższej szkoły inżynierskiej czy pedagogicznej). Strasznie sie
wówczas Lem skompromitował, stając w obronie terrorystow, jako iż jest tylko
jeden rodzaj terroru, czyli zły, niezależnie od tego, czy terror uprawiają
tacy "bohaterowie" jak Piłsudski czy Mandela, czy tez desperaci palestyńscy.
Można sympatyzować z pobudkami Palestyńczyków czy nawet Mandeli, ale terror
jest terrorem, i już. Nie ma "dobrych" terrorystów, i o tym Lem powinien
wiedzieć, i mieć odwagę powiedzieć NIE JJ Szczepańskiemu, przypominając mu,
że Polacy też byli całkiem niedawno ofiarami terroru ukraińskiego. Tu NIE
chodzi o to, jakie pobudki kierowały terrorystami (wielu kierowało się i
kieruje pobudkami szlachetnymi, i wielu ma albo miało powody aby być
zbuntowanymi, np. Palestyńczycy przeciwko okupacji żydowskiej, czy też
dawniej Ukraińcy przeciwko okupacji polskiej), ale o to, ze ofiarami terroru
padają najczęściej całkowicie niewinni ludzie. Bomba Kowalczyków mogła
wybuchnąć podczas wykładu dla studentów, bo była domowej roboty, a wiec z
marnej jakości urządzeniem zegarowym. Kowalczykowie planując i wykonując ten
akt terroru wyłączyli sie sami ze społeczeństwa, więc powinni oni do końca
życia siedzieć w więzieniu, a ci, co ich popierali, z JJ Szczepaskim
włącznie, powinni być pociągnuieci do opowiedzialności za propagandę
proterorystyczną, propagandę przemocy, która jest wyraźnie niezgodna z
konwencjami miedzynarodowymi ratyfikowanymi przez Polskę – np. International
Covenant on Civil and Politica Rights, Article 20.
Kagan, link poniżej:
mywebpage.netscape.com/ljkel2/terror.html



Temat: Kielce-dużo fantazjii a mało konkretów
englishman22 napisał:

> Oto fantazje z Kielc az mi sie smiac chce bo sie szarpia niezmiernie i
> własnie wychodzi bezradność oraz megalomania:
> -uniwersytet-zonk!-nie spełniają wymogów ale chca za wszelka siełe
Lepszy taki niż żaden. Czasami może lepiej na początku byc niż mieć. Rzeszów,
Opole, Zielona Góra maja i są szcvzęśliwe.
> -tv 3 regionalna-tylko w okolicach kielc-bo sie nioe moga dogadac w sprawie
> nadajnika dla wojewodztwa
Lepsza na razie taka niż zadna. Przypomnijcie sobie np. początki Polsatu czy
TVN jako Telewizji Wisła. Oglądając to można stwierdzić iż jest dużo wiecej o
regionie niż w TVP3 Kraków. Widzieliście tam kiedyś newsa z Ostrowca
> -tramwaj beda budowac a transport miejski kuleje i pks na krawedzi
Tramwaju nikt nie zbuduje. MPK muszą sprzedać bo nic z tego nie będzie
PKS natomiast po okresie zwijania zaczyna się rzowijać. Ale zapóźnień nikt nie
nadrobi w 2 minuty
www.pks.kielce.pl/?page[0]=galeria_zdjec&page[1]=aktualnosci_prawa
> -targi kielce-zaplecze fajne i hale ale infrastruktura to tragedia-błoto i
> jeszcze raz błoto
Co nie zmienia faktu, iż jest 2 pod względem znaczenia, obrotów, Centrum
Targowe. Gdyby to ode mnie zależało sam poszedłbym zasypać dziury w ziemii,
które są dookoła
> -lotnisko-bez komentarza
Z tym się zgodzę. Ale może coś się zmieni.
ww2.tvp.pl/tvppl/1493,20050214178535.strona
> czy jeszcze cos wam przychodzi do głowy? Nasze wspaniałe miasto
> wojewodzkie....:)




Temat: Minister Sikorski zdziwiony planami Akademii Me...
bator1 napisała:

> A uniwersytet musi powstać z połączenia z AB ze względów społecznych?

Nigdy nie mowiłem, że AMed ma się łączyć z AB. Nie sądzę, zeby musieli się
łączyć z kimkolwiek. Ale skoro zdecydowali, że sami są za mali to powinni się
łączyć z jakiąs uczelnią (uczelniami) z Bydgoszczy. Po to, zeby wzmacniać
bydgoskie srodowisko naukowe a nie toruńskie.
Polecam komentarz Pastuszewskiego chyba w piątkowej albo sobotniej Regionalnej.
O dziwo napisał bardzo dobry i prawdziwy tekst.

> Obawiam się, że w Bydgoszczy własnie do tego doszlismy - instytucja
> powołana z założenia do prowadzenia działalności NAUKOWEJ,

Naukowej w drugiej kolejnosci. Szkoly wyższe są powołane przede wszystkim do
prowadzenia działalnosci DYDAKTYCZNEJ. A to już jest bardzo blisko powiązane ze
sprawami społecznymi.

> Po prostu musi być, bo społeczeństwo nie pozowli na inne
> rozwiązanie.

Bator, w teorii, to pięknie wygłąda taka przemowa. Ale praktyka jest zupełnie
inna.
Uniwersytety w Rzeszowie, Zielonej Górze, Opolu i kilka innych powstałych w
ostatnich latach to co? Pewnie że od UW dzielą je lata swietlne. Ale tworzą
lokalne srodowiska naukowe, kształcą lokalne elity. Tam rozumieją, że miasto
bez maksymalnie dobrego szkolnictwa wyższego pozostanie zadupiem.

> Do tego kilka dynastii o znanych skądinąd nazwiskach ugruntowało swój monopol
> w "dochodowych inaczej" klinikach. Za kilka lat np. uczelnianym profesorem
> zostanie pani doktor, która wyprodukowała w ciągu kilku lat ponad 100 (!)
> prac naukowych. Nawet jeśli zaczęła publikować jako studentka, to osiągnęła
> tempo jednej publikacji na miesiąc.

Jesli jest to przykład prawdziwy (bardzo w to wątpię) to jest zupełnie
odosobniony. Ilosc publikacji "produkowanych" przez AMed. Nie wskazuje na to,
że tacy ludzie są na AMed.

> A same prace: tak jak 98 proc dorobku medycznych naukowców z Bydgoszczy:
> poglądowe kompilacje wykonane przez murzynów, którzy w zamian mogą się
> podpisać

Nie jestem z tej branży, nie mnie oceniać, czy publikacje są dobre czy nie.
Jakies kryteria trzeba przyjąć i wg mnie, jesli publikacja "wchodzi" to dobrego
czasopisma, to raczej jest cos warta.
Pozdr



Temat: 17 wrzesnia o g. 20:00 pod pomnikiem Bojownikow!!
Nie jestem z Opola. Byłam najlepszą uczennicą w szkole. Laureatką ogólnopolską
olimpiad matematycznej i fizycznej, polonistycznej, konkursów recytatorkich
(recytowałam Różewicza i Bruno Szulca). Jednak zdawałam egzamin wstepny, bo
wybrałam kierunek, na którym się te olimpiady nie liczyły (trzeci wynik, 9
kandydatów na jedno. Studiowałam w Poznaniu, chociaż złozylam papiery na
Uniwersytet Warszawski. Obowiązywała rejonizacja. Mo ojciec nigdy nie należał
do PZPR, jego brat siedział po wojnie w obozie pracy za nie wywiazanie się z
dostaw obowiązkowych z powodu gradobicia. Na studiach trafilam do szpitala -
lekarze stwierdzili, ze jestem niedożywiona. Kupowałam książki i nie starczało
na jedzenie. Zreszta cukier był na kartki (dawałam je gospodyni), po kiełbase
trzeba było stac w wielogodzinnych kolejkach (w sklepie komercyjnym), więc
zywiłam sie przeważnie chlebem ze smalcem i chudym twarogiem (1,20 zł 10 dkg).
Otrzymywalam co semestr nagrody rektorskie i za nie kupowalam sobie znowu
książki (dzisiaj mam parę tysięcy, w tym kilkadziesiąt z drugiego obiegu).
Nauczylam sie szyc na maszynie, zeby byc modnie ubraną. Szyłam też koleżankom,
a one dziergały mi piekne swetry. Pamietam sierpien 1980 roku. Strajk MPK w
Poznaniu - taksówkarze wozili do pracy za darmo. Pamiętam też postulat, żeby
zlikwidowac sklepy komercyjne. Mieszkałam na kwaterze na Wildzie - w dzielnicy
robotniczej - mieszkali tam pracownicy Cegielskiego. Musiałam nauczyć się palic
w piecu. Robotnicy mieszkali w starych kamienicach z wychodkiem na podwórzu lub
w najlepszym razie na półpiętrze. Wtedy biedni wynajmowali pokoje. Nie było
mowy o mieszkaniach studenckich itp. Gospodarz robotnik opowiadał o czerwcu
1956, koledzy ze starszych lat uchodzili za bohaterów, bo siedzieli w marcu
1968, byli pałowani, że mieli granatowe plecy. Pierwsza wskazówka udzielona
przez nich pierwszakom - to rozpracowac bezpiecznika, którego mamy na roku, bo
bedziemy mieli kłopoty. Udało nam sie to - nie upijał sie i jadł w stołówce
milicyjnej. Był tumanem, a gładko przechodził na nastepny rok. Miałam
wspaniałych profesorów - niektórzy jeszcze przedwojenni z ogromna osobistą
kulturą i wiedzą w przeciwieństwie do docentów marcowych (mianowanych wmiejsce
wyrzuconych z uczelni). Jeśli masz dalsze pytania chętnie odpowiem.



Temat: UO i marazm nauki w Polsce
czym jest nauczanie?
Zgadzam sie z Toba Gocha, ze nauka nie polega na zakuwaniu definicji. Sam
pamietam z moich studiow germanistycznych, ze musielismy sie uczyc kretynskich
definicji z 'gramatyki opisowej', a prowadzacy zajecia asystent sam nie
potrafil tego wyjasnic, i przy naszych pytaniach kazal nam jeszcze raz czytac,
tak dlugo az zrozumiemy, a potem bylo sie odpytywanym. W tych pytaniach - na
egzaminie u pani dyrektor instytutu, ktora jest ponoc jezykoznawca - odpytywala
tych bzdurnych tresci, najgorzej, ze na swoich wykladach tez ograniczala sie do
samej ksiazki, ktora kazdy z nas posiadal. Co najgrosze w tym wszystkim, a i
absurdalne, to fakt, ze wiele osob, ktore ponoc bardzo dobrze opanowaly
gramatyke opisowa, robily bledy w mowieniu, ba oblewaly wrecz gramatyke
praktyczna, ktora teoretycznie opierala sie na zalozeniych wynikajacych z
gramatyki opisowej. Kretynstwo tego systemu - jak sadze do dzis stosowanego, bo
przeciez nic nie jest wygodniejsze jak reprodukcja znanego - trwa do dzis.
Filologia nie polega na zarywaniu na pamiec opisu systemu gramatycznego danego
jezyka, a umiejetnosci spojrzenia nan i refleksji nad nim jako fenomenu
kulturowego, ale tego nas nikt nie nauczyl, ba nie chcial nauczyc! Bo czyz nie
lazwiej jest opanowac pamieciowo tablice deklinacyjne i koniugacyjne. Nigdy na
studiach w Opolu nie uslyszalem o psycholingwistyce, socjolingwistyce czy
pragmatyce jezykowej. Moze na dzis jest inaczej, ale watpie, bo wiekszosc
dawnych ludzi pozostala oprocz tych, ktorzy albo odeszli albo zostali usunieci
jak prof. Zybura. Dlatego nie mam powodu chwalic UO, jak wczesniej pisalem,
sporo rzeczy czlowiek nadgania wlasnym sumptem, pytanie tylko, to po co mu
uniwersytet - dla dyplomu???



Temat: Dość tych kłamstw! (Styknie tego cygaństwa!)
Klamstwa i polprawdy
w tym artykule, zeby w koncu bylo na temat:
- Starosta Matheja; MN cofnela mu rekomendacje, nie moze go jednac odwolac,
prawo do tego ma wylacznie rada powiatu, ktora o losie starosty decyduje na
sesjach.
Zdanie z artykulu to jesli klamstwo, na pewno jest polprawda (wredne Szkopy,
matheja tyle nabroil, a oni nic!)
- biuro woj. opolskiego w Brukseli - przy wyborze lokalu obowiazuje procedura
przetargowa, wygrywa po prostu oferta tansza; przez ponad 3 lata biuro miescilo
sie w pomieszczeniach przedstawicielstwa hrabstwa Essex (dla niezorientowanych
Essex nie jest w Niemczech); jesli Nadrenia-Palatynat w ramach partnerstwa
regionow wyszla z lepsza oferta to nie widze w tym nic zlego. Dla waszej
informacji: biura woj. slaskiego i warminsko-mazurskiego mieszcza sie w
loaklach wynajmowanych przez poszczegolne regiony angielskie, czy to swiadczy o
ich angielskosci?
Jesli nie przeklamanie to na pewno zle intencje autorki
- Hubert Beier od dwu lat nie jest ani radnym wojewodzkim ani czlonkiem zarzadu
TSKN. Jego projekty nie sa realizowane nie tylko z uwagi na brak pieniedzy ale
tez z powodu braku ich poparcia przez TSKN.
Czyli tu juz mamy ewidentne klamstwo autorki tekstu.
- ksiazka Jerczynskiego nie powstala na zamowienie RAS, RAS nigdy nie
artykulowal takich potrzeb.
Autorka klamie i oczernia stowarzyszenie.
- Jerczynski nigdzie w swej ksiazce nie napisal, ze Niemcy nie sa winni
wywolania IIWS. Wrecz przeciwnie, sam pisze, ze cala odpowiedzialnosc za jej
wywolanie spada na Niemcy.
Autorka swiadomie klamie.
- Narodowa Oficyna Slaska nie jest zwiazana z RAS, tak jak z RAS nie jest
zwiazany Uniwersytet Slaski, Starostwo Powiatowe w Rybniku czy katowicki
Carrefour
Autorka klamie!
- mowa o wspolpracy RAS z MN jako przejaw pojscia na konfrontacje...
bez komentarza, tu tylko mozna autorce zarzucic zla wole
- afera pomnikowa; nie widzialem pomnikow slawiacych zolenierzy SS itd.
Widzialem pomniki poleglych mieszkancow z danych miejscowosci, symbolika na
nich nie ma nic wspolnego z nazizmem (krzyz zelazny to nie symbol nazistowski)
Autorka klamie!
- Szczedzryk - kiedy to przywrocono Szczedzrykowi nazwe Hitlersee? I kto to
uczynil? Soltys? Wojt? Wojewoda? A moze Prezydent RP? Chcialbym wiedziec.
Autorka ordynarnie klamie!!!!

Mozna by tak dalej, ale jak na trzystronicowy artykul klamstw i przeinaczen w
wykonanoniu teresy Kuczynskiej jest az nadto.
Wystarczy?



Temat: Do "dziennikarzy" z GW
A propos polonistyki to ta ma jeszcze dobry poziom i to
zarowno naukowy jak i dydaktyczny. Swoja tradycja siega
do WSP - i tutaj mozna sie akurat cieszyc - nie traci jej
po zmianie szyldu na uniwersytet, czego nie mozna
powiedziec o innych kierunkach, czesto tworzonych na
szybcicha ot pod algorytm MEN. Spojrzcie na biologie np.
tam nie ma w ogole studiow magisterskich...

Gość portalu: asior napisał(a):

> Bardzo lubicie naśmiewać się i krytykować z władz
miasta i województwa, że to
> absolwenci UO, historycy, nauczyciele, wuefiści, itp.
Jaki to oni mają styl
> rządzenia i że wogóle są do niczego. Kij z nimi !
> Popatrzcie na siebie ! A wy to niby kto ? Poloniści i
nauczyciele po UO !!
> Wcale nie lepsi. Wasz styl pisania świadczy tylko o
tym, że nawet na
> niedouczonych nauczycieli w podstawówkach się nie
nadajecie. Znam trochę
> sprawy, które opisujecie w swojej gazetce i aż razi
wasz brak wiedzy na dany
> temat. Mylicie wszystko co się da. Nazwiska, funkcje,
nazwy miejscowości,
> ulic, daty, itd, itp. Ale to jeszcze nic. Nie
potraficie wydobyć
> z "przesłuchiwanego" żadnych istotnych informacji. A
jak ktoś odmawia
> takowych to dla was jest super i zaczynacie tworzyć w
swoich czaszkach jakąś
> aferę, domysły, będące pożywką dla kolejnych pomyłek,
błędów i bzdur.
> Przyjmujecie informacje z jednej strony jakiegoś
konfliktu jako pewnik i za
> wszelką cenę będziecie jej bronić nie przyjmując
argumentów drugiej. A jak
> już to tylko po to żeby pomanipulować nimi i wyjść na
swoje.
> Jesteście słabi. Słabi tak samo jak uczelnia, która was
wypluła na ten
> opolski bruk, a którą tak lubicie krytykować. Czy to
jakaś zemsta za te
> dwóje ???




Temat: list otwarty do Prezydenta Miasta Opola
list otwarty do Prezydenta Miasta Opola
W dniu dzisiejszym Opolskie Koło Ruchu Autonomii ?ląska po raz drugi w tym
roku występuję do Prezydenta Miasta Opola z apelem o zmianę nazwy ulicy
Erenburga.

Jak ważny jest to problem, ukazuje LIST OTWARTY w tej sprawie, który uzyskał
szerokie poparcie opolskiego ?rodowiska naukowego oraz przedstawicieli
działających w Opolu stowarzyszeń. Podpisały się pod nim także osoby, które
nie utożsamiają się z naszym ruchem, jednak ważko?ć tematu skłoniła ich do
wsparcia LISTU.

Sygnatariuszami listu są:

1. prof. dr hab. inż. Jan KUBIK ? Politechnika Opolska

2. prof. dr hab. Joachim GLENSK ? Uniwersytet Opolski

3. dr hab. Sławomir SOKÓŁ ? Uniwersytet Opolski

4. Iwona NIEDOJADŁO

5. prof. dr hab. Joanna ROSTROPOWICZ ? Uniwersytet Opolski

6. dr Danuta BERLIŃSKA ? Uniwersytet Opolski

7. prof. dr hab. Michał LIS ? Uniwersytet Opolski

8. Łukasz STANICZEK ? przewodniczący grupy inicjatywnej
Związku Studentów Niemieckich w Opolu

9. dr Adolf KÜHNEMANN ? Uniwersytet Opolski

10. Piotr BADURA ? przewodniczący Związku ?lązaków

11. Piotr ROTHER ? Związek Górno?lązaków

12. Ferdynand WARWAS ? Związek Górno?lązaków

13. dr Norbert HONKA ? Uniwersytet Opolski

14. ks. Wolfgang GLOBISCH ? duszpasterz Grup Mniejszo?ci
Narodowych Diecezji Opolskiej

15. dr Małgorzata ?WIDER ? Uniwersytet Opolski

16. Tomasz MAZUR ? przewodniczący opolskiego koła R.A.?.

17. prof. dr hab. inż. ? Gerard BARTODZIEJ ? Politechnika Opolska

W rozmowach z sygnatariuszami LISTU pytali?my także, jakich patronów
sugerowaliby w miejsce Ilji Erenburga. Poniżej przedstawiamy listę
proponowanych postaci:

1. Hans Niekrawietz

2. hrabia Michael von Matuschka

3. ks. Józef Knosała

4. Emin Pascha

5. Otto Beck

6. Robert Garbe

7. bp Henryk Grzondziel

8. Kurt Adler

9. Maria Goeppert-Mayer

10. Konrad Bloch

11. Otto Stern

12. bł. Emil Szramek

Z wyrazami szacunku

Piotr Długosz
Zarząd Opolskiego Koła Ruchu Autonomii ?ląska




Temat: prywatne licea i gimnazja
sebush napisał:

> A propos gliwickiej politechniki, to nie jest z nia tak
> zle Ballesciku, ale przyznac trzeba, ze jej loty nie sa
> wysokie, w ogole malo sie o niej slyszy. W rankingach
> musi byc,bo zajmuje chyba piate miejsce po Warszawie,
> Krakowie, Wroclawiu i Poznaniu.
Mylisz sie juz nie wiem gdzie to czytalem ale Gdansk tez byl przed Gliwicami.

> A i watek zaczepny, dlaczego na Gornym Slasku - skoro byl
> on taki niemiecki - nie powstala zadna uczelnia wyzsza?
> Istnialy w Katowicach Slaskie Zaklady Techniczne, cos á
> la przedpole politechniki, ale tylko przedpole, to jednak
> budowala wladza polska, czyby Niemcy nie dostrzegali
> potencialu intelektualnego ludnosci slaskiej? I nie
> dziele jej ani na polska ani tez na niemiecka, tylko ot
> tak pytam. Dopiero wladze komunistyczne PRL postawily na
> rozwoj intelektualny Gornego Slaska, aby wyliczyc tutaj
> owa wspomniana Politechnika Slaska, Uniwesytet Slaski,
> WSP i WSI w Opolu, dzis sa to juz uniwerek i polibuda,
> czy tez Slaska Akademia Medyczna w Zabrzu. A i Rybnik
> awansowal edukacyjnie maja przeciez Centrum Studiow
> Inzynierskich na podstawie gliwickiej uczelni. Czy jest
> tutaj jakies wytlumaczenie. Mam wrazenie, ze w okersie
> Republiki Weimarskiej importowano na Slask specjalistow z
> glebi Niemiec, lub z poblisiego Dolnego Slaska, czyli
> owczesnego Breslau. Jednakzez pytanie pozostaje...

Tu masz napewno racje, bo Slazacy studiowali w Krakowie, Pradze a pozniej we
Wroclawiu.
Plawniowicki Ballestrem , ktory sie staral o Uniwersytet dla Slaska nie mial
innych szans jak tylko go dla Wroclawia dostac.
Wyksztalceniem Slazakow sie Prusy za bardzo nie interesowaly, wielcy magnaci
przemyslowi Slaska i ich urzednicy posylali swoje dzieci na w.w. uczelnie albo
do Getyngi lub Heidelbergu.
Dzieci robotnikow i sredniej inteligencji mialy do dyspozycji tylko szkoly
srednie.
Wlasnie Gliwice to takze juz przed wojna miasto szkol i administracji roznych
spolek.
Na usprawiedliwienie Prus musze napisac, ze w tym czysie nie bylo tak gestej
sieci szkol wyzszych jak dzisiaj, co nie znaczy , ze Slask byl pod tym wzgledem
z ich strony zaniedbany.
Za ta siec uczelniana, to trzeba komunizm i Polske pochwalic, zreszta jesli
chodzi o wiedze ogolna, to napewno mieszkancy bylych krajow komunistycznych
bija na glowe Zachod.
Biorac pod uwage poziom wyksztalcenia zawodowego to Zachod jest lepszy.




Temat: Dni Tybetu w Opolu, 17-18 lutego 2005
Dni Tybetu w Opolu, 17-18 lutego 2005
Dni Tybetu w Opolu, 17-18 lutego 2005

Naukowe Koło Orientalistyki działające przy Instytucie Filozofii i
Socjologii Uniwersytetu Opolskiego zaprasza na "Dni Tybetu w Opolu".

Poniżej szczegółowy program imprezy.
Wykłady będą odbywać się w sali 112 Instytutu Psychologii UO
Opole, ul. Oleska 48
(stary budynek główny UO, wejście od ul. Katowickiej)
www.psychologia.uni.opole.pl
Na wszystkie imprezy WSTĘP WOLNY!

==> Czwartek 17 lutego<==

11:00 -11:30
Inauguracja "Dni Tybetu w Opolu"
prof. dr hab. Bartłomiej Kozera - Dyrektor Instytutu Filozofii Uniwersytetu
Opolskiego

11:30 - 12:00 (mini wykład)
"Wprowadzenie do historii Tybetu"
Marek Tylkowski - Instytut Historii, Uniwersytet Opolski

12:00 - 12:30 (mini wykład)
"Wolność dla Tybetu"
Grzegorz Kuśnierz - Naukowe Koło Orientalistyki, Uniwersytet Opolski

12:30 - 14:00 (wykład)
"Stosunki tybetańsko-chińskie (VII-XX w.)"
dr Agata Bareja-Starzyńska - Instytut Orientalistyki, Uniwersytet Warszawski

14:00 - 14:30
Przerwa i poczęstunek

14:30 - 16:00 (wykład)
"Tybet a kultury ludów Yunnan'u - przeszłość, teraźniejszość, przyszłość"
dr Maciej Gaca - Katedra Orientalistyki, Uniwersytet Adama Mickiewicza w
Poznaniu

16:00 - 17:30
Przerwa obiadowa

17:30 - 19:00
Klub Studencki "Kocioł" - prezentacja filmu "Himalaya"

==> Piątek 18 lutego <==

11:00 - 13:00 (wykład)
"Buddyzm tybetański a buddyzm europejski - rozwój czy degeneracja?"
dr Karol Ślęczek - Przewodniczący Związku Buddyjskiego Karma Kagyu

13:00 - 13:15
Przerwa i poczęstunek

13:15 - 15:15 (wykład)
"Tradycja duchowa Jungdrung Bon:
szamanizm, medytacja, dzogczen, praca z pięcioma żywiołami"
Marek Górny - Związek Garuda w Polsce

15:15 - 16:00
Przerwa obiadowa

16:00 - 16:45 (wykład)
"Medycyna tybetańska - równowaga ciała i umysłu"
Anastazja Miało - Akademia Medyczna w Łodzi

16:45 - 17:30 (wykład)
"Przejawy kultury tybetańskiej w Polsce"
Adam Sanocki - politolog, dziennikarz, podróżnik i fotograf, współzałożyciel
polskiego oddziału organizacji Students For a Free Tybet

18:30 - 19:00
Klub Studencki "Kocioł" - prezentacja filmu "Children`s village in the
Himalayas"

Przez cały czas trwania imprezy zapraszamy do Klubu Studenckiego "Kocioł" na
wystawę pt. "Kultura Tybetu" oraz na degustację tradycyjnej tybetańskiej
herbaty.

Pozostałe szczegóły pojawią się wkrótce na stronie Koła:

www.orientalisci.uni.opole.pl/



Temat: Tybetański mnich skazany na dożywocie
DNI TYBETU - Opole - 17 i 18 lutego 2005
Dni Tybetu w Opolu, 17-18 lutego 2005

Naukowe Koło Orientalistyki działające przy Instytucie Filozofii i
Socjologii Uniwersytetu Opolskiego zaprasza na "Dni Tybetu w Opolu".

Poniżej szczegółowy program imprezy.
Wykłady będą odbywać się w sali 112 Instytutu Psychologii UO
Opole, ul. Oleska 48
(stary budynek główny UO, wejście od ul. Katowickiej)
www.psychologia.uni.opole.pl
Na wszystkie imprezy WSTĘP WOLNY!

==> Czwartek 17 lutego<==

11:00 -11:30
Inauguracja "Dni Tybetu w Opolu"
prof. dr hab. Bartłomiej Kozera - Dyrektor Instytutu Filozofii Uniwersytetu
Opolskiego

11:30 - 12:00 (mini wykład)
"Wprowadzenie do historii Tybetu"
Marek Tylkowski - Instytut Historii, Uniwersytet Opolski

12:00 - 12:30 (mini wykład)
"Wolność dla Tybetu"
Grzegorz Kuśnierz - Naukowe Koło Orientalistyki, Uniwersytet Opolski

12:30 - 14:00 (wykład)
"Stosunki tybetańsko-chińskie (VII-XX w.)"
dr Agata Bareja-Starzyńska - Instytut Orientalistyki, Uniwersytet Warszawski

14:00 - 14:30
Przerwa i poczęstunek

14:30 - 16:00 (wykład)
"Tybet a kultury ludów Yunnan'u - przeszłość, teraźniejszość, przyszłość"
dr Maciej Gaca - Katedra Orientalistyki, Uniwersytet Adama Mickiewicza w
Poznaniu

16:00 - 17:30
Przerwa obiadowa

17:30 - 19:00
Klub Studencki "Kocioł" - prezentacja filmu "Himalaya"

==> Piątek 18 lutego <==

11:00 - 13:00 (wykład)
"Buddyzm tybetański a buddyzm europejski - rozwój czy degeneracja?"
dr Karol Ślęczek - Przewodniczący Związku Buddyjskiego Karma Kagyu

13:00 - 13:15
Przerwa i poczęstunek

13:15 - 15:15 (wykład)
"Tradycja duchowa Jungdrung Bon:
szamanizm, medytacja, dzogczen, praca z pięcioma żywiołami"
Marek Górny - Związek Garuda w Polsce

15:15 - 16:00
Przerwa obiadowa

16:00 - 16:45 (wykład)
"Medycyna tybetańska - równowaga ciała i umysłu"
Anastazja Miało - Akademia Medyczna w Łodzi

16:45 - 17:30 (wykład)
"Przejawy kultury tybetańskiej w Polsce"
Adam Sanocki - politolog, dziennikarz, podróżnik i fotograf, współzałożyciel
polskiego oddziału organizacji Students For a Free Tybet

18:30 - 19:00
Klub Studencki "Kocioł" - prezentacja filmu "Children`s village in the
Himalayas"

Przez cały czas trwania imprezy zapraszamy do Klubu Studenckiego "Kocioł" na
wystawę pt. "Kultura Tybetu" oraz na degustację tradycyjnej tybetańskiej
herbaty.

Pozostałe szczegóły pojawią się wkrótce na stronie Koła:

www.orientalisci.uni.opole.pl/



Temat: Kompromitacja Ministerstwa Nauki i SW
nikogo nie chciałem urazić
a odnoszę wrażenie, że tak się stało w twoim przypadku.

> Ano. Czyli kazdy kto pracuje na uczelni nizej niz 'renomowana' a juz nie daj
> boze wogole nie pracuje na zadnej uczelni to jest pasozyt i tylko zabiera kase
> renomowanym, bo nie robi nic.
Jejku, gdzie coś takiego napisałem???
Chcę tylko zdrowej struktury nauki w Polsce - kilka naprawdę silnych ośrodków w
każdej dziedzinie + reszta. Ci z "reszty' niech sobie pracują naukowo, ile im
się żywnie podoba. Z resztą jeśli będą dobrzy, to pewnie te czołowe osrodki
kiedyś o nic się upomnią. A w dodatku jeśli te najlepsze osrodki będą miały
większe pieniądze, to po książki nie trzeba będzie jeździć do Berlina. Wystarczy
Poznań, Warszawa, Kraków, Wrocław czy Katowice.
Nie pisałem też o całkowitym zabieraniu im pieniędzy na naukę. Tylko o
sensowniejszym podziale tego, co obecnie mamy do rozdysponowania.

> To co pisze flamengista to jest zwykle dbanie o wlasna zagrode, i z nauka ma
> luzne zwiazki.
Dlaczego? Przecież wyraźnie napisałem, ze wiąże sie z ryzykiem. Takie prawo na
UJ - myśleli, ze sama tradycja wystarczy by nic nie robiąc mieć zawsze 1
kategorię. A tu taka niespodzianka. Tymczasem istniejący kilka lat
"prowincjonalny" Uniwersytet Opolski dostał 1 kategorię. Czyli nikt nie stoi na
straconej pozycji.
Przecież głupotą jest być niesamowicie pewnym siebie i sądzić, że zawsze
będziemy od tej Akademii Świętokrzyskiej lepsi. Jeśli oni będą nadal równie
pracowici i wytrwali, za jakieś 10 lat mogą nas przegonić.

> Nauka i to ta prawdziwa nauka nie moze byc oganiczana do stricte
> wlasnego podworka.
Tak, dokładnie. Dlatego musimy wreszcie patrzeć się po za krajowe podwórko i
spojrzeć prawdzie w oczy. Jesteśmy 100 lat za Murzynami. Pora wreszcie zacząć
rywalizację (na razie skazaną na niepowodzenie) ze światem. A nie oglądać się na
to, czy jesteśmy lepsi w rankingu Wprost od Poznania, czy też nie.

To co proponuje flamengista robi z silnych osrodkow
> silniejsze a ze slabszych-jeszcze slabsze. Mowie tu o potencjale, jaki dana
> uczelnia jest w stanie zaoferowac pracownikowi/studentowi.
I tu masz rację. Chcę, by wreszcie powstawały silne uczelnie, które będą mogły
po jakimś czasie osiągnąć średnioeuropejski poziom. Przy czym wcale słabsze na
dziś dzień uczelnie nie są skazane na niepowodzenie. Wszystko zależy od
mentalności ich rektorów i determinacji kadry. Może być więc tak, że ambitni
ekonomiści z Białegostoku czy Zielonej Góry szybciej dostosują się do zmian.

Szkoda, że nie chcesz dalej rozmawiać, bo ta dyskusja jest naprawdę ciekawa.

Widzisz, przynajmniej mam wreszcie punkt widzenia kogoś - jak sam ująłeś z
Polski C. Przyznaję, troche głupio sie poczułem, tak samo jak kiedyś sam w
rozmowie z Dunią, która miała program zaorania polskiej nauki i posypania jej
solą, mówiąc że u nas wszystko do d...

Przy czym ja się za "renomowane towarzystwo" wcale nie uważam:/ Każdy dzień
spędzony na doktoracie, każdy przeczytany artykuł w porządnym journalu to ciężka
i bolesna lekcja pokory. Jeśli rozpoczynając studia magisterskie miałem jeszcze
jakieś złudzenia co do stanu polskiej nauki, to teraz nie mam już żadnych. Czeka
nas praca u podstaw, co w pewnym sensie jest pasjonujące;)

> A lepiejwiedziacym zycze mieszkania w Polsce C, 100
> km do senswonej biblioteki, pisania doktoratu z ksiazek ktore sie samemu kupi,
> bez dostepu do jakiejkolwiek platnej bazy, na free pdf-ach z netu, za wszystko
> placac samemu. Da sie i to calkiem sukcesywnie. "Renomowanemu towarzystwu"
> sugeruje zdjecie klapek z oczu i chocby odrobiny empatii.
Pocieszę cię. Przez 3 lata asystentury dostałem 3 książki, większośc kupiłem
sam. Sporą część artykułów do doktoratu potrzebnych (niezbędnych) zdobyłem nie
ściągając je z naszych baz, a bezpośrednio od autorów, lub dzięki uprzejmości
kolegów robiących doktorat za granicą. Za członkostwo w organizacjach płacę sam,
bo nie ma na to pieniędzy.

I to wszystko na "renomowanej" uczelni.

Więc też chyba możesz zrozumieć mój punkt widzenia. chcę, że powoli zaczęło się
dziać u nas normalniej.




Temat: Kompromitacja Ministerstwa Nauki i SW
flamengista napisał:

> > Na krajowym podworku to kompletnie nie ma znaczenia gdzie ja to
> > opublikuje.
> No ma, bo mogą być to Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Zieleniogórskiego, ablo np.
> Ekonomista. Jakaś różnica jednak jest;)

No ale ja nie mowie krajowy = lokalna gazetka na prowincji :)

> > Moim zdaniem tutaj kwestia
> > 'istotnosci' tekstu jest potwierdzona ilosca cytowan w sensie pozytywnym
> (tzn
> > bez negowania).
> Dobrze, ze o tym wspomniałeś. Często ci z największą ilością cytowań napisali
> największe bzdury, wyśmiewane potem przez innych;)

Moze u Ciebie. U nas sie takich zlewa totalnie.

> > I chyba
> > dokladnie tak by bylo u Ciebie, do LF bys raczej wyslal cos w desen
> > 'sprawozdania' co robisz, jakie wnioski i jaka przyszlosc, z zaproszeniem
> do
> > dyskusji.
> DO LF nie wysyła się przed wszystkim "przeglądówek" (są małe wyjatki, np.
> Journal of Economic Literature), tylko "twardy" tekst. U nas musi on zawierać
> opis pewnego zjawiska za pomocą sformalizowanego modelu matematycznego, a
> następnie wyniki badań empirycznych. Ew. sama teoria, ale musi być to coś
> naprawdę dobrego.

No swietnie. Czyli ze *Ty* we wlasnej osobie wstrzymasz to co chcesz oglosic w
"twardym" tekscie na 2-3 latka w imie nazwiska w jakims journalu? Zakladam ze
nie bedziesz robic autoplagiatu.

>
> > *** Wracajac do tematu czyli kompromitacji ministerstwa lub nie to mnie t
> o
> > gladka ryba bo dla mnie tak jak i dla duzej czesci osob *nie* ma znaczeni
> a, w
> > sensie bez posredniego przelozenia na cokowliek w ich sytuacji.
> Ale przecież ma! Bo niższa kategoria to mniejsze pieniądze na badania statutowe
> i naukę wogóle. Nie chcesz chyba, by odmówiono ci pieniędzy na konferencję, lub
> kazano czekać z obroną, bo nie ma pieniędzy na recenzentów;)

Za konfernecje (raczej "konferencje") place sam. Tak samo za przewod, recenzje,
obrone itd. Dzienni poowinni miec to wliczone w odpracowane roboczogodziny.
Sorry ale tu mnie nie przekonasz. Przytocze taka anegdote ze kierownik narzeka
na fizykow bo potrzebuja drogich maszyn komputerow, labow, a tacy matematycy
potrzebuja tylko papieru, olowkow i koszy na smiecie, a jeszcze lepiej
filozofowie, ktorzy potrzebuja tylko papieru i olowkow. "Kasa na badania" gdzie
badania sa robione w szkole za rogiem to jest zwykla kpina. A tak wyglada sporo
badan w mojej dzialce. Dlatego to zalezy od dziedziny ale tak naprawde to od
koncowej oferty w postaci konkretnego produktu i bynajmniej nie edukacyjnego.

>
> > A same
> > klasyfikacje sa debilne z tego powodu ze kazdemu moze cos nie pasic, zaws
> ze
> > sie daje znalezc cos w czym jestesmy lepsi od innej uczelni.
> Klasyfikacje nie są debilne! Chodzi o to, by marne pieniądze na naukę w Polsce
> nie były marnotrawione. Najwyższa pora skończyć z maksymą "wszytkim po równo -
> więc damy g.no". Ci, co są bardziej efektywni, powinni dostawać więcej,
> darmozjady - mniej albo wcale.

Nie zrozumiales. Debilne bo roznica miedzy dwoma kaatedrami tego samego w
sasiednich miastach moze byc taka ze jedna jest wybitnym osrodkiem teoretycznym
a druga ma wybitnych dydaktykow. Zakladamy ze cala reszta jest w idealnej
proporcji 1:1 to zaproponuj "niedebilna" klasyfikacje.

> Problem w tym, by stworzyć w miarę sprawiedliwy system oceny.

I to jest wlasnie to o czym mowie.

>
> > Ale czy tak czy
> > inaczej
> > to ergo jest takie ze pracujemy sami na siebie, ocena uczelni moze co naj
> wyzej
> > powiedziec nam czy to uczelnia nas ciagnie czy my ja ;)))
> To nie jest wcale takie banalne. Jeśli ty ciagniesz uczelnię, to twoja pozycja
> z
> czasem (bo standardy europejskie powoli i u nas się pojawiają) będzie
> mocniejsza. Wiadomo, liczyć się nadal będą układziki, ale jeśli ktoś będzie
> silny naukowo, to przynajmniej będzie miał spokój.

Widzisz jesli masz podejscie typu 'wszystko zle i do tego kasy malo' to chyba ne
ma sensu dyskutowac.

>
> > I w takim ukladzie
> > moze to i ma sens ale juz na pewno nie dzielic kase na tych kryteriach.
> Owszem, niemniej kasę trzeba dzielić w inny sposób niż dotychczas. Jej jest
> mało, to prawda - ale i tak jest marnotrawiona. Po kiego grzyba badania
> statutowe - to jest głupota. A już szczególnie w takich "mocarnych" ośrodkach
> jak Uniwersytet Opolski, Warmińsko-Mazurski czy Akademia Świętokrzyska.

No i co? Zabrac im kase, kadre przepedzic a tereny zaorac?




Temat: Kompromitacja Ministerstwa Nauki i SW
> Pieknie ujete ale nie wiesz o tym, ze akurat z tych i to nie 50 ale duzo duzo
> mniej aktywnych ludzi w mojej broszce czyta i te nasze polskie teksty i te 2
> pisemka z LF.
W Polsce na pewno. W świecie - no, tego nie byłbym juz taki pewien. Ale jeśli
będziemy się tylko odnosić do polskiego srodowiska naukowego, to daleko nie
zajdziemy.

> Na krajowym podworku to kompletnie nie ma znaczenia gdzie ja to
> opublikuje.
No ma, bo mogą być to Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Zieleniogórskiego, ablo np.
Ekonomista. Jakaś różnica jednak jest;)

> Co do "odkryc" to hauki humanistyczne to generalnie nie jes fabryka
> patentow czy innowacji a mozliwosc eksplorowania czegos co sie samodzielnie
> wymyslilo jest de facto luksusem ktory ma niewielu.
Mam rodziców-humanistów i wiem na czym to polega. Niemniej i oni starają się o
publikacje zagraniczne - dla większej nobilitacji i by zwyczajnie podwyższyc
sobie poprzeczkę.

> Moim zdaniem tutaj kwestia
> 'istotnosci' tekstu jest potwierdzona ilosca cytowan w sensie pozytywnym (tzn
> bez negowania).
Dobrze, ze o tym wspomniałeś. Często ci z największą ilością cytowań napisali
największe bzdury, wyśmiewane potem przez innych;)

> A publikacja tego w krajowych journalach*** przynajmniej na
> naszym polskim poletku bylaby dla mnie o wiele wieksza korzyscia.
Niewątpliwie publikacja w każdym lepszym czasopiśmie zagranicznym jest w Polsce
traktowana z podziwem - więc korzyść z tego większa.

> I chyba
> dokladnie tak by bylo u Ciebie, do LF bys raczej wyslal cos w desen
> 'sprawozdania' co robisz, jakie wnioski i jaka przyszlosc, z zaproszeniem do
> dyskusji.
DO LF nie wysyła się przed wszystkim "przeglądówek" (są małe wyjatki, np.
Journal of Economic Literature), tylko "twardy" tekst. U nas musi on zawierać
opis pewnego zjawiska za pomocą sformalizowanego modelu matematycznego, a
następnie wyniki badań empirycznych. Ew. sama teoria, ale musi być to coś
naprawdę dobrego.

> U mnie to samo :D
No widzisz. Tyle że ja nie ukrywam, że liczę na to, że w przyszłosci osiągnę
poziom pozwalający na wysłanie pracy do czołowych journali. Tyle że teraz jest
na to troche za wcześnie.

> *** Wracajac do tematu czyli kompromitacji ministerstwa lub nie to mnie to
> gladka ryba bo dla mnie tak jak i dla duzej czesci osob *nie* ma znaczenia, w
> sensie bez posredniego przelozenia na cokowliek w ich sytuacji.
Ale przecież ma! Bo niższa kategoria to mniejsze pieniądze na badania statutowe
i naukę wogóle. Nie chcesz chyba, by odmówiono ci pieniędzy na konferencję, lub
kazano czekać z obroną, bo nie ma pieniędzy na recenzentów;)

> A same
> klasyfikacje sa debilne z tego powodu ze kazdemu moze cos nie pasic, zawsze
> sie daje znalezc cos w czym jestesmy lepsi od innej uczelni.
Klasyfikacje nie są debilne! Chodzi o to, by marne pieniądze na naukę w Polsce
nie były marnotrawione. Najwyższa pora skończyć z maksymą "wszytkim po równo -
więc damy g.no". Ci, co są bardziej efektywni, powinni dostawać więcej,
darmozjady - mniej albo wcale.
Problem w tym, by stworzyć w miarę sprawiedliwy system oceny.

> Ale czy tak czy
> inaczej
> to ergo jest takie ze pracujemy sami na siebie, ocena uczelni moze co najwyzej
> powiedziec nam czy to uczelnia nas ciagnie czy my ja ;)))
To nie jest wcale takie banalne. Jeśli ty ciagniesz uczelnię, to twoja pozycja z
czasem (bo standardy europejskie powoli i u nas się pojawiają) będzie
mocniejsza. Wiadomo, liczyć się nadal będą układziki, ale jeśli ktoś będzie
silny naukowo, to przynajmniej będzie miał spokój.

> I w takim ukladzie
> moze to i ma sens ale juz na pewno nie dzielic kase na tych kryteriach.
Owszem, niemniej kasę trzeba dzielić w inny sposób niż dotychczas. Jej jest
mało, to prawda - ale i tak jest marnotrawiona. Po kiego grzyba badania
statutowe - to jest głupota. A już szczególnie w takich "mocarnych" ośrodkach
jak Uniwersytet Opolski, Warmińsko-Mazurski czy Akademia Świętokrzyska.

> Dla mnie i nie tylko dla mnie kluczowa kompromitacja naszej nauki jest brak
>sensownego miejsca w ktorym mozemy podac swoje teksty pod rzeczowa krytyke
>*bez* marnowania na to roku czy dwoch tylko po to by miec jakies "punkty" za
>publikacje.
Mnie się marzy elektroniczna baza czasopism, przynajmniej dawnej listy A i B, z
tekstami dostępnymi za darmo w pdf-ie. A także darmowe czasopisma internetowe
RECENZOWANE. Oczywiście po polsku.




Temat: Partyjniactwo uniwersyteckie
Partyjniactwo uniwersyteckie
Kolejny przykład kolesiostwa. Mające dobre koneksje władze Kielc załatwiają
uniwersytet, a lokalni politycy głosy wyborców. Wszyscy przyznają, że
kieleckiej uczelni daleko do spełnienia wymogów na przekształcenie w
uniwersytet, ale będą się o to starać, bo za rok wybory i SLD chce się
wykazać. Nowy uniwersytet to duże wydatki, a kielecka uczelnia już dziś ma
milionowe długi. Za SLD-owskich wyborców z Kielc zapłaci całe
społeczeństwo.Warto poczytać.

GW Kielce Wiadomości

"Walka o uniwersytet w Kielcach - ostatnie starcie

pio 23-08-2004 , ostatnia aktualizacja 23-08-2004 20:44

Świętokrzyscy politycy i samorządowcy podejmują ostatnią próbę utworzenia
uniwersytetu. Jutro w Warszawie będą przekonywać do tego ministra edukacji.
Wczoraj wojewoda świętokrzyski Włodzimierz Wójcik zorganizował kolejne
spotkanie w sprawie utworzenia w Kielcach uniwersytetu. Przybyli
świętokrzyscy parlamentarzyści, władze województwa i rektor Akademii
Świętokrzyskiej Adam Massalski.

- Akademia Świętokrzyska nie spełnia formalnych warunków do powstania
uniwersytetu. Rozmawialiśmy o tym, jakich argumentów użyć, aby mimo to
przekonać rząd do utworzenia w Kielcach uniwersytetu. Wola polityczna już
jest - mówi Bożena Kizińska (SLD), przewodnicząca sejmowej komisji edukacji.
Jej zdaniem, jeśli do końca tego roku Kielce nie wywalczą uniwersytetu, to
szansa na jego powstanie w najbliższych latach znacznie zmaleje. Projekt
ustawy o szkolnictwie wyższym, która ma wejść w życie w przyszłym roku,
zakłada, że aby uczelnia uzyskała status uniwersytecki musi posiadać 12
kierunków z doktoryzowaniem i sześć z habilitacją. Teraz AŚ ma odpowiednio
sześć i dwa takie kierunki.

Ale AŚ nie spełnia również obecnych, niższych kryteriów. Zostaje tylko nacisk
polityczny. Był on skuteczny w przypadku Rzeszowa, Zielonej Góry czy Opola.
Tamtejsze uczelnie zostały przekształcone w uniwersytet, mimo że nie
spełniały ministerialnych warunków.

- To jest nasz ostateczny argument. Zanim go użyjemy chcemy powiedzieć o
innych zaletach Kielc, na przykład dużej liczbie studentów i znakomitej
bazie - podkreśla Kizińska.

Jutro świętokrzyska delegacja będzie rozmawiać na ten temat z Mirosławem
Sawickim, ministrem edukacji narodowej i sportu."

Realia są takie. Akademia Świętokrzyska ma dziś jedno prawo habilitowania na
historii i jedno doktoryzowania na polonistyce. Złożyła podobno wnioski o
przyznanie takich praw na trzech innych kierunkach, ale decyzji jeszcze nie
ma. Zgodnie z ustawą uniwersytet powinien posiadać uprawnienia do
habilitowania na dwóch i doktoryzowania na czterech kierunkach, a propozycja
nowej ustawy podnosi ten próg do uprawnień doktoryzowania na 12 kierunkach.
Cała uczelnia opiera się na "kolejarzach" tzn. kadrze dojeżdżającej z innych
uczelni. Na kierunku informatyka dojeżdżają nawet asystenci (na drugim
etacie, co jest finansowym absurdem). Kadra największego wydziału uczelni,
Wydziału Zarządzania, to w 70% byli studenci, absolwenci i pracownicy
osławionej Akademii Nauk Społecznych przy KC PZPR. W środowisku naukowym
Akademia Świętokrzyska jest mało znana, a rezultaty poszukiwań jej dorobku
naukowego wypadają bardzo mizernie (można sprawdzić w bazach Biblioteki
Narodowej i bazach cytowań). W Akademii nie jest prowadzone żadne seminarium
naukowe, a jedynie od czasu do czasu - średnio raz na trzy miesiące -
organizowane są spotkania z ludźmi z zewnątrz. Akademią co chwila wstrząsają
jakieś skandale. Dwa lata temu okazało się, że niektórzy pracownicy
prowadzili po ponad dwa tysiące godzin dydaktycznych w roku, a inni
opiekowali się 200 pracami dyplomowymi. Uczelnia, choć bardzo duża jest
znacznie gorsza niż np. Akademia Pedagogiczna w Siedlcach czy politechnika w
Radomiu. O przekrętach w Akademii Świętokrzyskiej pisały gazety lokalne i
pisma centralne. Najciekawsze jest, ze nikt nie kwestionuje tych faktów (bo
są one zbyt widoczne i nikt nie jest w stanie ich podważyć), ale wszyscy
uważają, ze w Kielcach powinien być uniwersytet, bo jest to jedyne
województwo, które uniwersytetu nie ma. To jest główny argument. I
uniwersytet powstanie, bo Kielce mają dojścia do decydentów w tej sprawie. To
jest sposób na załatwianie interesów. Nie przejmować się ani prawem, ani
realiami, ale kombinować jak wykorzystać układy. Jeśli to, co piszą w
artykule o załatwianiu uniwersytetów w Rzeszowie i Zielonej Górze jest
prawdą, to jest to kolejny przykład kpin z prawa i zdrowego rozsądku. Nie
pierwszy i nie ostatni. Do powołania uniwersytetu potrzebne są opinie senatów
trzech renomowanych uniwersytetów. Jednym z opiniujących Akademię
Świętokrzyską był podobno Senat UJ.

PS. Bożena Kizińska (SLD) jest w Kielcach 2 osobą po Jaskierni, ponadto
przewodnicząca sejmowej komisji edukacji, wielu ministrów edukacji to
pracownicy kieleckich uczelni.




Temat: LIST OTWARTY W SPRAWIE PATOLOGII W NAUCE !!!
Po Biedronkach Inspekcja Pracy na uczelniach!!!!!!
Państwowa Inspekcja Pracy po kontroli UO stwierdziła łamanie prawa
serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2419426.html
Uniwersytet zatrudnia swoich etatowych pracowników na umowy-zlecenia, a
asystenci pracują rocznie po 700 godzin ponadwymiarowych, gdy dopuszczalne jest
50 - takie błędy wytknęła PIP rektorowi UO
- Wyniki kontroli są szokujące - mówi Krzysztof Kowalczyk, inspektor PIP, która
na uniwersytet wybrała się po anonimowym liście grupy pracowników uczelni
(poskarżyli się na rektora, który zróżnicował stawki za godziny ponadwymiarowe
na studiach zaocznych). - Przykład asystenta, który ma 700 godzin
ponadwymiarowych, nie jest wyjątkiem. To na uniwersytecie opolskim reguła!

Kowalczyk oblicza, że asystent ciągnąc tyle godzin, pracuje praktycznie na
czterech etatach. - To musi się odbijać na jakości pracy naukowej - uważa.

- Żeby trzymać się prawa, uniwersytet powinien albo zrezygnować z połowy
studentów, albo zwiększyć zatrudnienie kadry o 50 proc. - mówi inspektor. - To
oczywiście jest nie do wykonania natychmiast, oczekujemy jednak, że w ciągu 30
dni rektor przedstawi nam jakiś plan działania, bo chcielibyśmy, żeby od nowego
roku akademickiego liczba godzin ponadwymiarowych była zgodna z przepisami.

Innym poważnym błędem, jaki wytknęła PIP rektorowi, jest zatrudnianie własnych
pracowników etatowych dodatkowo na umowę-zlecenie po to, by "uciec" od zbyt
wielu godzin ponadwymiarowych.

- Prawo tego zabrania, to także trzeba będzie poprawić - mówi Kowalczyk.

Inspektor PIP przyznaje, że przepisy dotyczące zatrudniania na uczelniach kadry
naukowej nijak się mają do rzeczywistości. Rynek pracowników naukowych jest w
Polsce wąski i kłopoty kadrowe dotyczą wielu uczelni. - Uważam, że trzeba byłoby
zwiększyć pensum albo limity godzin ponadwymiarowych, albo jedno i drugie.
Tymczasem w przygotowywanej nowej ustawie o szkolnictwie wyższym to pozostaje
niezmienione - zauważa Kowalczyk.

Dlatego opolska PIP wystąpiła do Głównej Inspekcji Pracy w Warszawie, by
zbadała, jak jest na innych uczelniach. Kontrola w całej Polsce ma pomóc
określić skalę zjawiska.

***
Przypadków łamania przepisów ustawy o zatrudnieniu pracowników
naukowo-dydaktycznych jest na uczelniach w całej Polsce nie mniej niż w
Biedronce. Uczelnie nagminnie oszukują zwłaszcza młodych pracowników, którzy nie
odważą się zaprotestować w obawie przed utratą pracy. W całej Polsce zatrudnia
się niezgodnie z ustawą adiunktów na podstawie krótkoterminowych kontraktów.
Uczelnia oszczędza na takim pracowniku podwójnie: raz, bo płaci mniej niż wynika
z ministerialnych stawek, dwa, bo nie daje dodatku na zagospodarowanie należnego
przy zatrudnieniu na podstawie mianowania. Swoistym kuriozum jest zmuszanie
asystentów, którzy zrobili doktorat do złożenia wypowiedzenia. Taki pracownik
traci mianowanie i jest następnie zatrudniany na rok ze stawką obniżoną w
stosunku do stanowiska. Jeszcze inny typowy przekręt uczelniany to zmuszanie
pracownika do pracy w godzinach nadliczbowych bez dodatkowego wynagrodzenia. Do
tego jeszcze taki drobiazg przeoczony przez PIP - kodeks pracy nakłada na
pracodawcę obowiązek zapewnienia pracownikowi warsztatu pracy. Tymczasem u nas
pracownik ma obowiązek prowadzić badania naukowe, ale uczelnia nie ma obowiązku
dać mu na to złamanego grosza, niech sobie sam sfinansuje.

Ważne: PIP można powiadomić o nieprawidłowościach anonimowo.




Temat: Partyjniactwo uniwersyteckie
Osobiste kontakty!!!!
Tak sie załatwia uniwersytety. Ciekawe czy inne sprawy (np. granty) podobnie?
Wyglada na to ze najwazniejsze sa "osobiste kontakty z profesorami PKA". I nikt
nie musi tego ukrywac, bo jest to chyba NORMALNE!!! Tego żaden z krytykantów
stanu naszego szkolnictwa i nauki nie wymyśli!

Uniwersytet w Kielcach - bez przełomu, ale jest postęp

Piotr Burda 25-08-2004, ostatnia aktualizacja 25-08-2004 21:00

Życzliwość ministra edukacji to najbardziej konkretna rzecz, jaką udało się
uzyskać świętokrzyskiej delegacji, która wczoraj w Warszawie zabiegała o to, by
w Kielcach powstał uniwersytet. W stolicy nie było przedstawicieli kieleckiego
samorządu

Delegacja składająca się z wojewody, marszałka województwa, przewodniczącego
sejmiku i parlamentarzystów spotkała się wczoraj w Warszawie z Mirosławem
Sawickim, ministrem edukacji narodowej i sportu.

Nasi delegaci mieli go przekonać, że powstanie uniwersytetu w Kielcach to
konieczność, bo województwo świętokrzyskie jest jedynym bez uczelni tej rangi.
Uniwersytet ma powstać na bazie Akademii Świętokrzyskiej, ale naszej Akademii
jeszcze daleko do spełnienia standardów uniwersyteckich. Taki status przypada
bowiem uczelniom, które posiadają sześć kierunków z prawem do doktoryzowania i
dwa z prawem do habilitacji (AŚ ma odpowiednio dwa i jeden). Politycy i
samorządowcy ze Świętokrzyskiego uznali, że w tej sytuacji pomóc może tylko
nacisk polityczny, który był skuteczny w przypadku Rzeszowa, Zielonej Góry czy
Opola. Tam pominięto wymogi formalne.

Kielcom to się raczej nie uda. Minister Sawicki powtórzył naszej delegacji, że
AŚ musi uzyskać możliwości doktoryzowania na kolejnych kierunkach.

Co w takim razie udało się wywalczyć? - Minister wykazał się życzliwością i dał
do zrozumienia, że lubi Kielce - mówi Bożena Kizińska, posłanka SLD.

Były też inne ustalenia. Władze województwa muszą opracować biznesplan i
obliczyć, ile będzie kosztowało budżet państwa utworzenie uniwersytetu.
Parlamentarzyści mają zabiegać, by podczas konstruowania przyszłorocznego
budżetu uwzględniono powstanie w Kielcach uniwersytetu. Oprócz tego mają też
naciskać na Państwową Komisję Akredytacyjną, aby szybciej rozpatrzyła wnioski
AŚ o możliwość doktoryzowania (czekają na to trzy kierunki uczelni). -

!!!!!!Wykorzystamy nawet kontakty osobiste wśród profesorów PKA, aby
przyspieszono te prace - deklaruje Kizińska. Wszystko po to, by w styczniu 2005
roku gotowa była ustawa o powołaniu uniwersytetu w Kielcach. !!!!!

Wtedy Uniwersytet Świętokrzyski mógłby zacząć działać od roku akademickiego
2005/2006.

W delegacji zabrakło przedstawicieli kieleckiego samorządu. Prezydent Kielc
Wojciech Lubawski twierdzi, że nie otrzymał zaproszenia. - Poza tym moja osoba
niewiele by tam pomogła -argumentuje. Zapewnia jednak, że miasto nadal zabiegać
będzie o powstanie uniwersytetu.

Wojewoda świętokrzyski Włodzimierz Wójcik twierdzi, że prezydent Lubawski
wiedział o wyjeździe do Warszawy już trzy tygodnie wcześniej po spotkaniu u
Stefana Pastuszki, przewodniczącego sejmiku świętokrzyskiego. - Wysyłanie
zaproszenia w tej sytuacji nie miało sensu. - Ja nie miałem zaproszenia, a
pojechałem do Warszawy - mówi.




Temat: sankt petersburg
PETERSBURG – WENECJA PÓŁNOCY

KOWNO, PSKÓW, PETERSBURG, PETERHOFF, CARSKIE SIOŁO, WILNO

Przez jednych zwany Wenecją Północy, przez innych Paryżem lub Londynem łączy
cechy każdego z tych miast przyćmiewając jednocześnie każde z nich rozmachem
założenia architektonicznego i przepychem czasów imperatorskiej Rosji.
Petersburg posiada jednak swój własny, specyficzny klimat, przyciągający
artystyczną bohemę i ludzi nieprzeciętnych o czym przekonacie się w czasie
naszego wyjazdu.
TERMIN: 25 czerwca 2005
CENA: 1550,-zł

1dzień - Wyjazd autokaru z Opola o godz. 19:00. Jazda przez Częstochowę,
Warszawę.
2dzień – Przekroczenie granicy polsko - litewskiej. Przejazd do Kowna. Krótkie
zwiedzanie starówki. Czas wolny na śniadanie we własnym zakresie. Dalsza
jazda. Przekroczenie granicy litewsko - łotewskiej Obiadokolacja i nocleg na
Łotwie.
3dzień - Śniadanie. Przekroczenie granicy łotewsko – rosyjskiej. W miarę
możliwości czasowych krótki postój w Pskowie, gdzie zobaczymy cerkwie z XIV-
XVIw, pozostałości murów obronnych i baszt. Dalsza jazda do Petersburga.
Obiadokolacja i nocleg w hotelu w nowej dzielnicy Petersburga.
4dzień - Po śniadaniu, całodzienne zwiedzanie zabytkowego Petersburga: Newski
Prospekt, Sobór Issakowski, Plac św.Izaaka z pomnikiem Mikołaja I, posąg Piotra
I, krążownik Aurora, , Cerkiew Zmartwychwstania. Zwiedzanie Ermitażu
mieszczącego się w Pałacu Zimowym, jednego z najsłynniejszych muzeów świata.
Oglądać będziemy reprezentacyjne: schody Ambasadorów, Wielką Salę Tronową, Salę
Piotra I oraz ogromne, gromadzone od czasów Piotra I, zbiory dzieł sztuki,
głównie malarstwa. Obiadokolacja.
5dzień - Śniadanie. Przejazd do Carskiego Sioła (Puszkino) Zwiedzimy Wielki
Pałac Katarzyny. oglądając: Wielką salę, Jadalnie Rycerską, Salę obrazów,
Bursztynową Komnatę, Stary Ogród, Park Katarzyny, Pawilon Agatowy. Po południu
czas wolny. Dla chętnych wycieczka statkiem po Newie. Obiadokolacja, nocleg.
6dzień – Po śniadaniu odwiedzimy położony nad Zatoką Fińską Peterhoff - letni
pałac Piotra Wielkiego, i Elżbiety I. W niesamowitym zespole pałacowo-parkowym
(ponad 1000 ha powierzchni) zobaczymy Dolny Park z fontannami, Górny Ogród “w
niczym nie ustępujący ogrodowi króla Francji”. Najbardziej efektowne są
fontanny Wielka Kaskada i Kaskada Szachowa (w sumie jest ich tu 140 ).
Zwiedzimy Wielki Pałac gdzie podziwiać będziemy: Białą Jadalnię, Salę Tronową,
Gabinety Chińskie, piękne barokowe schody. Powrót do Petersburga. Zwiedzanie
twierdzy Pietropawłowskiej. Czas wolny. Obiadokolacja. Nocleg
7dzień - Wczesne śniadanie, Jazda w stronę Wilna. Po drodze przekroczenie
granicy rosyjsko – łotewskiej i łotewsko – litewskiej. Przyjazd do Wilna, późna
obiadokolacja, nocleg.
8dzień - Po śniadaniu, zwiedzanie Wilna. Katedra, kośc.Piotra i Pawła,
kośc.św.Anny, Uniwersytet Stefana Batorego,... Wieczorny wyjazd do Polski.
Przekroczenie granicy litewsko - polskiej.
9 dzień - Przyjazd do Opola w godzinach porannych.

Świadczenia: 4 noclegi w Petersburgu, 1 w Wilnie, 1 na Łotwie, 6 śniadań, 6
obiadokolacji , przejazd autokarem, przewodnicy w Petersburgu i Wilnie,
opieka pilota, ubezpieczenie, pilot, przewodnik.

UWAGI:
1. Cena imprezy wyliczona przy kursie 1Eur = 4,3 -zł (w przypadku znacznej
zmiany kursu euro) zastrzegamy możliwość podwyższenia ceny). Zawiera: vat,
ubezpieczenie KL i NW.
2. Cena nie obejmuje: kosztów wizy rosyjskiej - ok. 80,-zł/os, kosztów
wstępów do zwiedzanych obiektów - ok.80Eur
3. Noclegi w pokojach 2 os. lub studiach (2os+2os) z łazienkami.Cena
dotyczy wyjazdu z Katowic, Częstochowy, Łodzi, Warszawy. Transfery antenowe z
Wrocławia - dopłata 90,-zł, Opola, 40,-zł.




Temat: Niemcy won z tego forum!
stryker napisał:

> > Ty cos malo pojetny. Bo piszesz o polskiej bystrosci, a chwalisz niemiecka
>
> technologie.
> Taa. To juz swiadczy o tym, ze jest niepojetny. Jak napisze o polskich >
> wroblach
>
> i niemieckich bocianach to na pewno tez "Niemiec" uzna mnie za malo
>pojetnego.
Jezeli uwaza niemcow za malo bystrych, to niech da przyklady polskiej
bystrosci. To przeciez takie proste do zrozumienia. Cos tacy glupi ci niemcy
nie sa, skoro chwali niemieckie auta.

>
> > Mogles cos napisac o polskiej mysli technicznej.
> Sam siebie osmieszasz piszac takie texty. Proponuje poczytac historii. Nawet
> tej niemieckiej. Tak tez wystarczajaco duzo o "polskiej mysli technicznej"
> bedzie.
Napisz ty mi o tej polskiej mysli technicznej.

>
> > Zaprosil bym cie na moj niemiecki uniwersytet, ale bys nic nie skapowal, b
> o
> nie umiesz po niemiecku i nie
> > znasz fachowego slownictwa.
> Argument typowego, zapatrzonego w to, co niemieckie, Slazaka;) "Zapraszam na
> (nie moj cale szczescie;) japonski uniwersytet, tam nic nie "skapujesz", bo
>nie
>
> umiesz po japonsku i nie znasz fachowego slownictwa" - to jedno zdanie
> bezsprzecznie swiadczy o wyzszosci uniwersytetu japonskiego nad niemieckim i
> wszystkimi innymi?
> Ty juz mozesz uwazac sie za elitarnego "Niemca" skoro jestes na
> Uniwersytecie.
> Pewnie wiecej niz 1% Was nie ma;)

Wyzszosc uniwersytetu swiadczy o liczbie patentow i produktow wywodzacych sie
z tej uczelni w wspolpracy z przemyslem. A wiec znowy proste fakty, dajace sie
empiryczne pokazac.
Z japonczykiem dogadam sie wspaniale, bo znam angielski (rowniez francuski).

>
> Jak juz tu jestem:
> Wszyscy _nie_kochani "Niemcy" nadaja sie do kabaretu w roli tchorzliwego
> pieciolatka, ktory robi i mowi to, co ktos rzekomo madrzejszy mu podsunie.
> Gdzie byliscie 15 lat temu? Przed wszystkimi udawaliscie Polakow, bo tak
bylo
> 1.wygodniej 2. bezpieczniej. Teraz juz udajecie, ze nic Was z Polska nie
laczy,
Nie uwazalem sie za Polaka, bo nie moge ukryc, ze jestem Slazakiem (historia
mojej rodziny). A dlaczego bylo bespieczniej? Sam udowadniasz dyskryminacje
Slazakow na Slasku, bo piszesz ze bylo "wygodnie" i "bezpiecznie".

>
> uznajecie sie za Niemcow przez duze N tylko dlatego, ze macie niemieckie
> paszporty. Nie wiecej niz 20% z Was zna jezyk niemieki na poziomie srednio
> zaawansowanym, z czego ponad polowa jest juz po szescdziesiatce. Ponad 90% z
> Was dzieki temu przerzuca tony
gruzu/pieczarek/tulipanow/winogron/czegokolwiek,
>
> bo do niczego innego sie nie nadajecie. Do tego kantuja Was tam jak dzieci,
bo
> nawet liczyc nie potraficie swoich zarobkow, nie mowiac juz o domaganiu sie
> tego, czego Wam nie dali.

Jezyk niemiecki znam lepiej niz ty polski, wiec zamilcz. Co do przezucania
gruzu: Jest tu wiele pracownikow sezonowych, czystych polakow, pomagajacych w
kopaniu szpargla, kapusty. Nie widze tam waszej polskiej wyzszosci.

> Mature ma ile procent Slazakow? 10? Reszta jest po
> podstawowce a w najlepszym wypadku po zawodowce. U Was zycie wyglada tak:
> Polska podstawowka (bo do niemieckiej z czym? Ze slaska gwara?;)
> Polska zawodowka (zawod obojetnie jaki, to i tak tylko po to zeby jakos do
18
> lat przezyc)
> pozniej "Go west" i machac lopata do za***ania;)
A dlaczego nie maja? Bo jako Slazacy nie mogli sie dostac do liceum/na
uczelnie, mimo ze mieli lepsze osiagi. Sam ta dyskryminacje potwierdziles.
To tak jakby ktos w Ameryce napisal: Czarnoskorzy nie maja wyksztalcenia, bo
sa glupcy, a nie z powodu rasizmu.

A propos: Wszyscy Slazacy, ktorych znam, maja wspaniale wyksztalcenie. Maja
wreszcie dostep do najlepszych uczelni, bez wzgledu na pochodzenie (tak jak w
Polsce).

> Szczerze mowiac to nawet by mi taki obrazek odpowiadal gdyby nie te Wasze
> slynne powroty z mega-kasa, mega-furami i z mega-zadarta glowa. Uznajecie
sie
> za lepszych, bo macie pieniadze i myslicie, ze wszystko Wam wolno. A tutaj
(tak
>
> samo jak w Waszej "ojczyznie") jestescie dalej kantowani jak dzieci.
Dlaczego?
> Kolega Chop napisal wyzej.
>
> Podsumowujac. Do Niemcow nic nie mam i jestem wrecz przekonany, ze Niemcy
(Ci w
>
> miare wyksztalceni, bo reszcie ChWD;)) nie maja nic do Polakow. Jednak
(prawie)
>
> wszystkich "Niemcow" bede traktowal z nalezna im pogarda do czego serdecznie
> namawiam Polakow z Opolszczyzny.

To tak sie w Polsce uczy argumentowac. Rzeczywiscie, na bardzo wysokim
poziomie. :-)

Radzilbym Ci byc troche bardziej tolerancyjny, bo moze kiedys bedziesz musial
pracowac u Slazaka. W koncu chcemy sie podzielic nasza wiedza z wami.

Trzymaj sie