Wyświetlono posty znalezione dla słów: systemy żywieniowe





Temat: . Kary dla N F Z za brak odpowiedzialności..
Wystraszlili się, cy jako... NFZ opóźnia kontraktowanie umów na
przyszłoroczne leczenie.

"Małopolski Oddział Narodowego Funduszu Zdrowia do tej pory podpisał jedynie
kontrakty na leczenie uzdrowiskowe i i tzw. świadczenia odrębnie kontraktowane,
do których należą m.in. chemodializa, dializy otrzewnowe czy żywienie
pozajelitowe. NFZ już po raz drugi zmienia termin ogłoszenia wyników konkursu i
zapowiada, że będzie on ponownie przesunięty. Na podpis dyrektora oddziału
czeka ponad 4 tysiące kontraktów. Ewa Sadowska, rzecznik prasowy małopolskiego
oddziału tłumaczy, że opóźnienia wynikają między innymi z dużej liczby
nadesłanych ofert oraz awarii systemu informatycznego, którym fundusz posługuje
się w kontraktowaniu. Rok temu o tej porze niemal wszystkie szpitale i
przychodnie miały podpisany kontrakt na leczenie. NFZ uspokaja, że upora się z
podpisaniem umów do końca tego roku. - Nie wiem jak się to uda, bo jeszcze nie
otrzymaliśmy zaproszenia na rozmowy w sprawie proponowanego przez fundusz
kontraktu. Wszyscy z doświadczenia wiemy, że negocjacje w tej sprawie nie
kończą się po pierwszym spotkaniu. Bierzemy też pod uwagę wariant, że nie
otrzymamy zaproszenia do negocjacji kontraktu, bo o takiej ewentualności też
już słyszeliśmy w funduszu. A to oznacza, że w razie niekorzystnych propozycji
będziemy się odwoływać - wyjaśnia Andrzej Krupa, dyrektor ds. ekonomicznych w
Szpitalu im. Jana Pawła II w Krakowie. Dyrektorzy skarżą się, że z powodu
opóźnień nie są w stanie ustalić przyszłorocznego budżetu i ogłosić przetargów
na programy lekowe.(EBNIS) - Gazeta Krakowska "

zakopane.naszemiasto.pl/wydarzenia/673266.html



Temat: Czy socjalistyczna Europa doprowadzi do 3 wojny
Gość portalu: Ania napisał(a):

> >
> Tyle samo co pakt R-M z pokojem whg ciebie to byl pâkt pokojowy.Z tym,ze nie
> odpowiadasz ,ale to normalka.
Jako wnikliwa analizatorka moich poczynań powinnaś zauważyć że napisałme że nie
był to dobry przykład na poparcie moich wywodów.

>
> Nie lubie tlumow, czasami jadam w tureckiej restauracji bo dobrze gotuja,nie
> mowiac o tym,ze jadam po chinskich restauracjach bo bardzo mi smakuje
> chinszczyzna.
Uważaj na Psy i koty .
Nie pisałem tego aby pytać o twoje gusta żywieniowe ale pokazac kontrast tego
czym się chełpi Irak a to co reprezentuje sobą wuj Sam

> OOO ja stalinistka a co powiesz o towarzyszu Kwasniewskim i jego kolegach?
> Oni tez walczyli?
I znów wnikliwa analiza szwankuje. Co do Kwaśniewskiego to nie mam zarzutów.
Bardzo bym Ci życzył abyś mogła się kiedyś w przyszłości doczekać tak dobrego
prezydenta.

> Zgadywac nie bede a sprawdzac tez nie,poza tym piszesz dalej same
> bzdury,popracuj troche nad logika
Pisanie bzdur jest czym innym aniżeli pisanie tez które nie są zgodne z Twoją
filozofią. Mógłbym rzucić się na Ciebie i również napisać że to ty piszesz
bzdury ale wtedy dyskusja przerodziłaby się w pyskówkę. Więc tego nie zrobię.
Skoro tak logicznie interpretujesz to powinnaś zauważyć że nie zamierzam walić
w Ciebie. Prowadzę tu raczej dyskusję defensywną a moje dosadne zwroty
bezpośrednie nie mają na celu śmianie się z Ciebie a uzmysłowienie po jakiej
stronie stoisz.

Nigdy nie twierdziłem Że Amerykanie są święci i niewinni. Ich polityka jest tak
samo brudna jaki kiedyś była brudna polityka sowiecka. Ogólnie osobiście
nienawidze polityki, brzydzę się nią bo jest niegodna uczciwego człowieka ale
wolę żyć w świecie wolnym.Amerykańskim niż Komunistyczno- autorytarno-
dyktatorskim. Myśle o bezpieczeństwie moim, znajomych rodziny i przyjaciół. A
to bezpieczeństwo obecnie mogą nam zagwarantować tylko Amerykanie. Chyba że
jesteś masochistką i wolisz Iracki system. Irak jest chorobą na organiźmie( Tak
samo zresztą jak Korea Pn czy Kuba) a jak wiesz nieleczona choroba rozwija się
dalej.

.Chcesz walnac we mnie a walisz w
> sojusznikow.To Kwasek cieniasek byl w PZPR a nie ja ,a on ma teraz poglady
> zbiezne z twoimi,chandra powoli mija,pisz dalej.

Kwasek to grubasek. (Pomimo że znacznie schudł)

O jakich poglądach mówisz? Politycznych czy ekonomicznych?





Temat: karmię piersią-jestem "dziwadłem"
Wiesz, mody nie działają w ten oto prymitywny sposób "a ja karmię piersią /
butelką, chcę urodzić naturalnie /cesarką, noszę długie / krótkie spódnicy itp.
dlatego, że taka jest moda"

tylko tak, że "wszyscy mówią, że karmienie piersią / butelką jest najlepsze,
tak piszą w gazetach, tak robią koleżanki, no to ja też przecież uważam, że tak
jest najlepiej"
albo "wszyscy noszą długie / krótkie spódnicy, mówią, że to ładnie, no może z
wyjątkiem X, ale ona zawsze była jakaś dziwna, przeciez mi też się podobają
długie / krótkie spódnice"

Czyli: mody jedne naturalne zachowania, myśli, opinie potwierdzają, a inne, też
naturalne, blokują. Myślę, że fajnie jest karmić piersią dwulatka, czytam to
samo w gazecie, fajnie. Myślę, że okropnie jest karmić piersią dwulatka, ale
wszędzie piszą, że to dobra rzecz, to może ze mną jest coś nie tak? spróbuję
pomyśleć inaczej, może jednak to fajnie?

Mało jest ludzi na tyle niezależnych, że ich myśleniem nie kierują trendy
(można je nazwać też modą) - czy to w ten sposób, że się upodabniają, czy to w
ten sposób, że się sprzeciwiaja (też jest sposobem na przynależność do grupy).

A co do długiego karmienia piersią: ja osobiście uważam (na ile niezależnie, a
na ile pod wpływem trendów? trudno powiedzieć), że w przypadkach normalnych
(czyli nie ma żadnej strasznej alergii czy coś podobnego) w zupełności
wystarczy karmienie piersią gdzieś do roku. Później potrzeby żywieniowe lepiej
zaspokaja urozmaicona dieta, system odporności dziecka powinien mieć więcej
bezpośrednich bodźców do rozwoju, a emocjonalnie jest to okres oddzielenia się
dziecka od matki, ukształtowania się świadomości bycia odrębnym człowiekiem,
czas, kiedy dziecko wysoko ceni to, że nie jest już całkowicie zależny od matki
("ja sam!")

Poza tym ja osobiście, podczas gdy lubię oglądać malutkie niemowlęta przy
piersi, to biegających, gadających dwulatków przy piersi oglądać nie lubię.
Czuję wtedy dyskomfort, tak samo, jak przy oglądaniu siusiającego w parku
pięciolatka lub całujących się w tramwaju nastolatków.

Jeśli ktoś (w pracy czy gdziekolwiek) zapyta mnie o moją opinię, to to właśnie
powiem. Jeśli ktoś uważa, że tym, że myślę inaczej, mówię, że jestem lepsza,
nic na to nie poradzę. (często się z tym spotykam, zwłaszcza w wykonaniu mojego
męża...) A jeśli temat się nie pojawia, nie wyciągam go.

Pozdrawiam
Judyta

P.S. moje dzieci odzwyczaiłam od nocnego karmienia, jak miały 7-8-9 miesięcy, a
z cyca wogóle (czyli praktycznie wieczorem) zrezygnowały same przed pierwszymi
urodzinami.
J.



Temat: Gruba żona... odchudzić czy zamienić?
trudna sprawa, lecz spróbujmy
No cóż, niejeden mężczyzna mógłby Ci pozazdrościć sytuacji oczywiście (2x1).
Ale do rzeczy....ćwiczenia to połowa sukcesu, drugą połową jest dieta (nie
drastyczna, lecz zmieniająca nawyki), połączenie tych obu połówek to złoty
środek. Nie jest łatwo skłonić kogoś do ćwiczeń, kto nigdy nie trenował, ale
znam przypadki, że posmakowanie sportu stało się sensem....może spróbujcie
zapisać się na siłownię, Ty na siłownię, żona na aerobic (jest dużo
przyjemniejszy dla kogoś kto początkuje i ma awersję do sportu chociażby
dlatego, że do muzyki i pod okiem instruktora, a obok zdrowa konkurencja
ćwicząca). Może nie być łatwo, ale spróbuj o ile już nie próbowałeś. Druga
opcja to częste, długie spacery (na początek), potem może malutkie wspólne
biegi, truchcik albo (idzie wiosna) rowery. Jest mnóstwo form uprawiania ruchu.
W ostateczności są też wczasy kondycyjno-odchudzające. Bylam kiedys na takich
nie ze wględu na tuszę, lecz fakt, że jechałam sama i żeby nie zanudzić się w
pojedynkę wykupiłam wczasy z całym planem zajęć ruchowych. O dziwo okazalo się,
że na takie wczasy przyjeżdżają wszyscy tzn. b. otyłe kobiety i mężczyźni (wiek
różny), młode wysportowane dziewczyny dla zwiększenia kondycji i tak jak ja dla
ruchu tzw. zorganizowanego, małżeństwa (więc może razem pojedźcie)..ja swojego
mężczyznę też namawiam, choć oboje mamy sylwetki sportowe i uwielbiamy sport,
to jest to okazja do zmiany np. formy ruchu, nie lubiłam kiedys biegać a po
takim wyjeżdzie polubiłam, nie chodziłam na aerobic tylko na siłownię, bo nie
lubiłam do muzyki a właściwie, wstydziłam się, bo nie znałam kroków. Tam
przełamałam się. Efekt taki, że teraz dużo biegam od wiosny do jesieni i chodzę
tylko na zajęcia aerobowe ( z siłowni póki co zrezygnowałam).
Kolejna propozycja to pływalnia....no nie wiem co jeszcze poradzić z ruchu...

teraz dieta:
Twoja żona powinna zmienić przyzwyczajenia żywieniowe (może razem je zmieńcie,
będzie łatwiej)..nie wiem jak teraz odżywia się. Są stare jak świat zasady:
dużo warzyw, mało tłuszczu i umiarkowanie węglowodanów. Jeśli ktoś już od
jakiegoś czasu patrzy na swój talerz, to później sam układa sobie diety na
bazie znanych np. białkowa (moja ulubiona), albo optymalna (stosuję czasowo)
lub inne dopasowane do smaku i możliwości. Ale to podstawa. ZMIENIĆ SYSTEM
ODŻYWIANIA bez tego nawet sport nie pomoże. Napisz coś więcej, to może jakoś
zaradzimy.

Podziwiam Twoją postawę...i cieszę się, że chcesz pomóc żonie. W końcu jesteś
tylko mężczyzną;-).

pozdr



Temat: karmie odciaganym mlekiem i ...
No to zakupilam kaszki. kukurydziana, ryzowa z jablkami, ryzowa z malinami.
sprobuje zagescic.

ciekawe jak WHO traktuje w grafiku zywieniowym dzieci na jedzonku mieszanym. U
nas takie wlasnie jest 6 razy dziennie mala je, czasem dostaje 1, a czasem 2
butelki sztucznego. czesciej jedna. planuje zastapic jedna zupka, a jedno
kaszka na moim mleku.

Nisia skonczyla 4 miesiace.

Ciekwe czy wytrzymam z takim systemem do konca 6 miesiaca.

Wracam do pracy.
W zasadzie juz wrocilam, ale bylo to nieregularne.

Jutro jade na caly dzien. Buuu. Ale pieniazek bedzie z tego spory, nawet
bardzo.ale nie bedzie mnie 10, a moze 12 godzin. zostawilam zapasik mojego
mleczka (oszczedzane, dzis dostala dwie flaszki sztuczniaka) no i zabieram
laktator.

troche sie stresuje. tym, ze mam jutro mowic jakis wyklad, tym, ze nie bardzo
mam co mowic, bo jade drugi raz i troche sie temat zuzyl, a przede wszystkim
tym, ze zostawiam mala. ale Nisia zostaje ze swoja ukochana babcia i jestem sto
procent pewna, ze bedzie jej bardzo dobrze.

Aga, spacer z Kubulkiem i trojaczkami...super. a macie wozek dla trojki?? czy
jezdzicie na dwa wozki??

Fajnie. Ale wyobrazam sobie jak sie wybierasz. Dzielna musisz byc ze szok.
Ale te potrojne usmiechy. Bomba. Ucaluj wszystkie Aniolki, a najbardziej
Kubulka, bo on chyba troche zdominowany sie czuje. Ale pewnie dumny!!!

pozdrawiam wszystkie Panie i ich Kruszyneczki

Kasia ze spiaca Nisia

(dostalismy od znajomych polarowy kombinezon dla malej, ciemno bordowy, w zyciu
nie myslalam ze dziecku moze byc tak pieknie w takim ciemnym kolorze wina -
bomba).
Mam nadzieje ze niedlugo poskanuje jakies zdjecia.

K&N



Temat: Dieta optymalna?
rozumiem ze ten przydlugi cytat byl wypowiedzia dr k.?
nie sadze zeby inny doktor powiedzial"populacje
Eskimosów, Masajów, Hunzów, długowiecznych mieszkańców
Gruzji, Abchazji,Azerbejdżanu, Jakucji, stosujących w
warunkach naturalnych dietę wysokotłuszczową i nisko
węglowodanowe". Wspominalam juzze Hunzowie nie maja nic
wspolnego z pasterzami to raz (nie hoduja zwierzat,
mieszkaja w malej dolince), mieso i tluszcze jedza
odswietnie. gl. wyzywienie to cos podobnego do brzoskwin
(maja sady owocowe), w zime owoce suszone. co
wiecej-stosuja glodowki (dokladnie opracowany system) co
jest wogole sprzeczne z pogladami dr k. nie pierwszy raz
tenze dr stosuje przeklamania aby cos tam udowodnic ze
swojej teorii.

zastanawiam sie dalczego sam dr k. (jego slowa, nic nie
pisze wiec raczej badan sam nie przeprowadzal) nie
przeprowadzil badan na zwierzetach zanim zabral sie za
ludzi? wyrazny blad w sztuce lekarskiej,w dodatku grozacy
powaznymi konsekwencjami byc moze nie dzis ale za 20 lat.

piszesz o nielicznych badaniach pojedynczych lekarzy.
stwierdzenie ze dieta jest lepsza od diety lotnikow nic
nie znaczy. dieta lotnikow sama w sobie jest uwazana za
niebepieczna. stwierdzenie,ze dieta jest bezpieczna przez
6 miesiecy rowneiz niewiele wnosi. zeby badania mozna
bylo uznac za przelomowe, zmieniajace dotychczasowe
poglady powinny byc wielokrotne, z tkaim samym wnikiem,
przeprowadzane przez neizalezne zespoly, przez szereg
lat. pomijam tutaj wyniki jakie uzyskuje sie w przypadku
laboratoryjnego dawkowania, a takiego fundowanego sobie
samemu prze zpacjeta. d.o. dieta latwa nie jest.

kotka-rozumiem,ze mozesz byc za d.o. bo masz jej
skutki,ktore cie zadowalaja. ja stosuje dr k. powedzialby
ze zupelnie przeciwny model zywienia i nie choruje
rowniez, nie tyje itp. dlaczego tak jest jesli dr k.
uwaza,ze powinnam juz dawno (zyje tak ponad 7 lat)miec
szereg chorob na swoim karku?
robilas badania krwi chociazby? jak dlugo jestes na
diecie? wiesz co mowi dr k.? jesli jestescie na diecie,
jesli wyleczyliscie sie z chorob, nie robicie zadnych
badan!!idzcie do lekarza jak cos wam
dolega....niewazne,ze wiele chorob poczatkowo rozwija sie
bezobjawowo. wyniki u optymalnych sa inne niz u zdrowych
nieoptymalnych ludzi. dr k. stwierdza,ze po prostu normy
dotychczasowe sa bledne. optymalny ma cukier w krwi
czesto wskazujacy cukrzyce czy zagrozenie nia, krzywa
cukrowa zawsze wychodzi zle (mialas kiedys takie
badanie?)-o tym mowi sam dr k. dlatego optymalni nie maja
robic tego badania. krzywa jest kolejnym wyznacznikiem
cukrzycy......




Temat: Coś dla aniutka i innych expat workers w Polsce
Deja Vu

Nie wiem skad sie to bierze, ale ciagle, nawet jak sadze nowoczesnym panstwie polskim
pojawiaja sie urzednicy, ktorzy maja te same ciagoty do prawa podatkowego czyli do
nakladania podatku na podstawie "Zewnetrznych Objawow Zamoznosci". W polowie
lat '70 wyszlo cos takiego - widzialem osobiscie , i nic do budzetu nie wplynelo.
Te same osoby z taka sama mentalnoscia, mimo najlepszych systemow rachunkowosci
ciagle siedza na tych samych stolkach , a duch ustaw o domiarach ciagle sie snuje po
urzedach skarbowych. Mimo ustaw o zapobieganiu podwojnego opodatkowania taki
potworki burza to co zrobiono dotychczas by upodobnic Polske do krajow cywilizowanych.
Sadze, ze dziala prawo chwili czyli dziura w budzecie i brak pieniedzy w kasie rzadu
wiec niech za to zaplaca majetni byle im sie umiejetnie dobrac do tylka. Nikomu z nich sie
nie dobiora bo czesc majatkow bedzie obciazona hipotecznie i kto wyznaczy wartosc
takiego
czegos ? Urzedy beda maily wyznaczone limity do wykonania i wykaza sie, oczywiscie na
maluczkich, ktorzy nie maja mozliwosci manewru podatkowego i oczywiscie zaplaca,
tak jak mowil min. Kisiel krwia ale zaplaca.
Dochodzi jeszcze jeda sprawa powszechna przedsiebiorczosc i czesc kosztow majatkow
moze wejsc w sklad majatku przedsiebiorstwa, a potem za grosze moge sobie te skladniki
sprzedac, nawet ponizej wartosci ksiegowej, a wtedy to moge miec jeszcze zysk
podatkowy.
Kto wtedy bedzie w stanie wyznaczyc wartosc majatku? Jest to stary chwyt stosowany
w wielu krajach, a po trzecie: Czy trzeba byc wlascicielem czegos by to zuzyc ?
W Australii istnieja rodzinne fundusze powiernicze, ktorych celem np jest ksztalcenie
rodziny. Wowczas taki fundusz jest instytucja nie dochodowa, a trafiaja tam wszystkie
dochody czlonkow rodziny bez podatkow. Trust placi kazdemu kieszonkowe i buduje dom
rodzinny, pokrywa koszty zywienia i ubrania, funduje wycieczki do Polski, pokrywa
wszystkie koszty leczenia i edukacji lacznie z odzieza. Po prostu wszystko. Tak urzadzaja
sie zamozni, chociaz podobno weszly ograniczenia. Tak zyja niemal wszyscy tutejsi
czlonkowie rzadu.

Fajne nie Lombat



Temat: Czemu nie potrafimy zaakceptowac grubasow?
>Place za samochod za dom,
nie znaczy to, ze zaczne narzekac na kierowcow ktorzy zle jezdza
bo moje
ubezpieczenie placi jesli oni spowoduja wypadek itd
Nie wiem jak dziala system podatkowy we Wloszech ale na pewno
rowniez ktos
inny placi podatki , ktore sa przeznaczone na pola , z ktorych i
Ty korzystasz .

Moze edukacja ? czy jakiejs inne swiadczenia ? Tez moga sie
buntowac dlaczego
moje pieniadze przeznaczane sa na szkole czy na dodatek
macierzynski jesli ja
nie mam dzieci i ksztalcilem sie za granica.<

Nie, moje rozumowanie jest troche inne, nie denerwuje mnie placenie za cos co
nalezy zrobic bo jest to sluszne (nauka, macierzynski itd.) ale owszem
denerwuje mnie placenie na cos co sie stalo z braku odpowiedzialnosci, glupoty
a czego mozna bylo uniknac przy minimum wysilku. Przyklad: ksiegowy u mnie w
pracy pali bez przerwy papierosy, rzezi i kaszle niemilosiernie ale nadal pali,
ignorujac sygnaly swego ciala. Niestety bardzo prawdopodobne jest ze za jakis
czas okaze sie ze jest chory i jego leczenie bedzie oplacane rowniez z mojej
kieszeni. Druga osoba obok niego w lozku szpitalnym moze jest ofiara
nieszczescia lub przypadku ktore dotknelo akurat ja. Jest w tym duza roznica.

A co do ubezpieczen to bardzo mi sie nie podoba ze musze placic co rok wieksze
skladki rowniez dlatego ze wiele osob by dostac pieniadze z ubezpieczenia
symuluje, oszukuje itd....... ale to odrebny temat.

Co do jedzenia z depresji to mysle ze po jakims czasie stac sie moze zwykla
wymowka. Czy jest sie na tyle niespostrzegawczym by zorientowac sie ze ma sie
tego typu problem kiedy juz jest sie naprawde grubym? To chyba nie dzieje sie z
dnia na dzien i jest czas na to by zaczac cos z tym robic.

A poza tym wiekszosc otylosci spowodowana jest zlymi nawykami zywieniowymi,
nieodpowiednim trybem zycia, kompletnym brakiem ruchu, otylosc spowodowana
problemami zdrowotnymi jest mniej obecna.

pozdrawiam




Temat: Ile powinny wynosić alimenty???
O to mi chodziło.

A i jeszcze, nie napisałam tego wczoraj, napisze dziś :):

- lista potrzeb dziecka z pierwszego postu wydaje mi się dziwna.

Jest to lista oderwana od możliwoście finansowych rodziców, ot co.

W ogóle po lekturze Samodzielnych oraz Macoch mam wrażenie (przepraszam, może
się mylę), że dziecku po rozwodzie należy się szerszy zakres "usług" (tych
materialnych, ale nie tylko), niż dzieciom z rodzin rodzice+dzieci. Ot, my na
ten przykład, owszem stać nas na komputer, ale nie stać nas na doroczne długie
wczasy na łonie natury, jazdy konne, basen i tak dalej. A byłoby i miło, i
zdrowo dla młodej gdyby pojeździła regularnie na kucyku...

Mam wrażenie, może mylne, że przy ustalaniu alimentów dobiera się wszelkie
możliwe zajęcia dodatkowe i potrzeby, byle tylko zmieścić to w 24 godzinach
siedmiu dni w tygodniu. W rodzinie mieszkającej razem bywa jednak tak, że
połowa z tych zajęć nikomu do głowy nie wpadnie, bo wiadomo, brakuje funduszy.

Dlatego wracam z obsesyjnym uporem :) choc to nie jest teraz mój interes :) -
alimenty powinny być procentowe.

Jeśli chodzi o podstawowe potrzeby, jak minimum żywieniowe, zdrowotne, tego się
obejśc nie da. Ale czy będzie to soczek Kubuś z wodą, czy soczki Hippa, czy
dojdzie ten angielski, francuski, jazda konna, to już na to standardu nie ma.
Dlatego lista z pierwszego postu jest chybiona.

Zanim jakaś Samodzielna zirytuje się na mnie, dodam, że według mnie nic nie
usprawiedliwia dobrze zarabiających ojców migających się od dobrych alimentów.
Tu też system procentowy pewnie byłby lepszy (gdyby jeszcze nie te ukrywanie
dochodów...).




Temat: Jak nas wychowywano w PRL
zwierzoczlowiekoupior napisała:

> losiu4 napisał:

> > Ale czepiać należy się
> > rzeczy, za które sie nalezy czepić, a nie potepiać w czambuł wszystko, bo
> > to sie śmieszne robi.

> A co konkretnie w PRL-u bylo godne pochwaly?

służę uprzejmie. Co do zarzutów z artykułu:
- coś podobnego w podobnym okresie czasu zalecałeo sie też na Zachodzie.
Zreszta do tamtych wzorców się powoli wraca (chodzi o negacje bezstresowego
wychowania, żywienia "butelkowego" - mleka w proszku z nie widadomo czym itp.)
co do powszechie używanych teraz pampersów też kilka zarzutów od lekarzy
słyszałem... coś jeszcze? może przevytaj teraz zalecenia co do higieny
ówczesnej i porównaj je z tym co teraz alergolodzy mówia: wybuch alergii u
dzisiejszych dzieci to efekt "sterylnego dzieciństwa" wprowadzanych na prochach
czyszczacych i dezynfekujących różnorakich. Co do zaleceń: i tak kazda matka
stosowala sie do własnego stylu wychowania. Teraz jest tak, ze co która
przeczyta w jakiejś kolorowance, to stosuje zalecenia w owej przekazywane.

- TV color i pralka Frania

a wiesz, kto system SECAM wprowadził i kiedy (w ramach oczywiscie oszczedności
i racjonalnosci)? I kiedy na zachodzie Europy kolorowa TV wraz z pralkami
automatycznymi stała się powszechna? Wcale nie było to tak dawno, a w latach 50-
60 aż takiej różnicy nie było. Potem faktycznie zaczęło się to wszystko
rozjeżdżac. Przynajmniej technologicznie, bo jeśli chodzi o wychowanie dzieci
to juz niekoniecznie.

> > to spore uogólnienie. Niektóre koncepcje socjalistyczne (wrecz
> > komunistyczne) i na dzisiejszym Zachodzie mozesz ujrzec.

> Alez o tym wlasnie mowie:).

ale co do tego ma PRL?

Pozdrawiam

Losiu



Temat: Anry
Do Bruchy

To nie tak ,ze nie ma nikogo...Anry jest naprawde doskonale,choc oczywiscie nie
kazdemu jest w stanie pomoc.Ludzie naprawde zglaszaja sie po Anry jak juz jest z
reguly za pozno.Po chemii i to nie jednej,po naswietlaniach,po adnotacji,ze
tylko leczenie paliatywne im zostalo,decyduja sie na krzem.Rozwalony caly system
immunologiczny,najczesciej "rozwscieczony "nowotwor,wiec jak ma zadzialac ? Zle
zywienie jeszcze na dodatek i po zabawie.Ludzie w swoim dazeniu do wyleczenia i
w poszykiwaniu "cudownego"srodka, niepotrzebnie upatrzyli sobie w Anry jego
esencje...Anry,w zwiazku ze specyfika pranalewki,jest przede wszystkim lekiem
antynowotworowym,a jego profilaktyka polega glownie na likwidowaniu mlodych form
rakowych,ktore sa jeszcze w miare grzeczne,ale juz nosza w sobie zalazki
klopotow,mogacych spotkac takiego czlowieka i za kilkadziesiat lat.Teraz napisze
o czyms co wywola fale szyderstw u moich oponentow.Ale jesli ktos jeden sie nad
tym zastanowi to warto...Krzem ,jest podstawa funkcjonowania naszego
organizmu.POniewaz tak naprawde nasze funkcje zyciowe moga odbywac sie dzieki
temu,ze nieystannie,miedzy naszymi komorkami zachodzi wymiana impulsow
elektrycznych.Nasze bialko to doskonaly polprzewodnik,a krzem podstawowym i
niezbednym skladnikiem bialkowego ukladu scalonego,skladajacego sie z 3,4x10 do
potegi13 elementow.Gdy z jakiegos powodu,jeden z elementow ukladu ma mniej
krzemu lub w ogole go nie posiada,zaczynaja sie problemy z przekazem informacji
biochemicznych ...I mozna tak o krzemie i Anry b.dlugo .Tylko po co...W Polsce
sa 2 osoby,ktore wiedza o Anry wszystko i potrafia leczyc ludzi.Ja juz wiem
wiele i wiele potrafie jeslio chodzi o krzem ,ale to nie jest niczyja wina ,a na
pewno nasza,ze ludzie ufaja najpierw lekarzom .Dopiero jak Trwoga to do
Tomczak.A ta juz musi pomoc ,bo jak nie to afera.Osobny temat,to wspolpraca
onkologow z nami.Czesto konieczny jest zabieg chirurgiczny,wspomagajacy terapie
krzemem.Najczesciej konczy sie na zaniechaniu takowego,choc czesto,po 6-7
tygodnich od zazycia Anry,to tylko formalnosc.

Zawsze powtarzam...Jesli masz watpliwosci,zapytaj o referencje,a potem po
zazyciu badz cierpliwy i rob wszystko co Ci terapeuta kaze.Pozdrawiam...



Temat: Muszę schudnąć .....
Witam wszystkie forumowiczki!
1. Inaczej sie trzeba odchudzac "dla figury", inaczej "dla dzidziusia"!
Wszelkie drastyczne/ubogie diety moga tylko zaburzyc owulacje! A nie o to tu
chodzi! Nie ma co sie oszukiwac - dieta cud nie dla nas! Tu sie trzeba niestety
podniesc z fotela! Wcale nie trzeba zapisywac sie na silownie czy basen - nie
wykrecajcie sie, kochane! Wystarczy pomaszerowac codziennie min.30 min! Do tego
przestac ZREC! Rozsadna dieta moze tylko pomoc nam w chudnieciu i zmienic zle
nawyki. I nie ma sie co oszukiwac.
2. Szczegolnie przy PCO (sama mam) nie dieta cud nam pomoze, ale zmiana
sposobow odzywiania sie! Nami steruja inne czynniki niz "zdrowymi"
dziewczynami. Nie wystarczy tylko schudnac - wage trzeba jeszcze utrzymac!
3. 13-dniowka zostala opracowana przez Glowny szpital w Kopenhadze juz ladnych
kilka lat temu. Stworzyli ja lekarze w celu szybkiego przygotowania co
poniektorych pacjentow do operacji. I nie miala absolutnie byc wykorzystywana
poza szpitalem(ale jak widac byla latwym kaskiem!). Chodzilo o szybki efekt w
kontrolowanych warunkach, bez zakladania, ze ma sie utrzymac! W niektorych
przypadkach dawala efekt podwyzszenia przemiany materii (jesli byla wczesniej
zanizona!!!), ale tylko w niektorych. Ja sama dalam sie kiedys na nia namowic.
Schudlam 4kg. Oczywiscie wrocily po jakims czasie te 4 i 2 dodatkowe! W
niektorych przypadkach natomiast moze bardziej zaszkodzic niz pomoc. Jedzac tak
malo nie ma sily nie schudnac! Do tego nie potrzeba takiej diety - wystarczy
jesc tak samo malo, glownie zielenine (salate, brokuly, szpinak), chude mieso i
lekki nabial! I gotowe. Schudniecie na 100%! Ale to sie nie utrzyma, a jojo
macie jak w banku! Predzej czy pozniej!
Powiem Wam jeszcze, ze polska wersja 13-tki rozni sie od ogrinalu (np. w org.
zabronione sa wszelakie przyprawy- tez sol pieprz!; nie ma brokolow a jest
gotowany seler...) Skad wiem? Mieszkalam w DK kilka ladnych lat (obecnie
mieszkam w SWE) i mialam kolezanke pracujaca w tym szpitalu.
4. Jest duzo dobrych diet, ale to bardzo indywidualne, ktora komu najlepiej
pasuje. Jedna bedzie zadowolona z "nielaczenia", inna z Montignac'a, a jeszcze
inna z Atkinsona. Wazne, aby diete wybrac nie jako przejsciowy okres, a system
codziennego zywienia. Ja obecnie stosuje GI i jestem zadowolona. Moze nie
chudne specjalnie (3 kg w 2 mies to tez niezly wynik!), ale nie tyje wiecej, co
przy pco jest wazne.

Madra jestem bardzo jak widac, ale sama potwornie grzesze "w kuchni" i ciezko
mi ruszyc tylek z fotela! Ale za to wiem co powinnam robic ))) Zazdroszcze
dziewczynom samozaparcia i wytrwalosci. Zycze powodzenia w tej "walce"!



Temat: Medycyna naturalna
Magnumator!Dzięki za pożyteczny link.Widać z niego,że coraz więcej osób
samodzielnymi drogami zaczyna dochodzić powoli do sedna czym jest zdrowie i jak
do niego dążyć.Z większością wniosków autora się zgadzam.Ale nie ze
wszystkimi.Łączenie białka i węglowodanów przy rozsądnym żywieniu jest
możliwe.Aczkolwiek każde rozdzielanie jest bezpieczniejsze dla
organizmu.Warzywa na parze-zgoda.Ale surowe są lepsze jeśli pozwala stan
zdrowia na ich spożycie (www.surawka.republika.pl).Sam filtr z odwróconą osmozą
nie wystarcza.Potem tą wodę filtrowaną należy jakoś uzdatniać.Jeszcze nie
wiem,ktory sposób jest najlepszy (uzdatniacz woda Grandera,ADR-4,rezonator wody
pitnej,generator aktywnego wodoru).Na razie nie wykluczam,że każda z tych metod
jest dobra.Póki co to piję wodę przepuszczoną przez filtr węglowy i
propylenowy.Aby zahartować swój system odpornościowy to nieprzegotowaną.Kwas
solny w żoładku powinien zabijać wszystkie drobnoustroje.Ponad pół roku piję i
na razie nic się nie dzieje.W procesie leczenia z kawy lepiej zrezygnować
całkowicie.A cukrzycy prawie przymusowo(patrz Clark).Jeśli ktoś stosuje zapper
to srebro koloidalne jest zbyteczne (a może i troszkę szkodliwe).Sprawy
magnetyzera nie znam,więc się zainteresuję.W dużym stopniu nie zgadzam się z
poglkądami na alergie.Wynikają one z powodu watroby zapchanej kamieniami
(wskutek nieprwidłowego odżywiania i nie tylko).Dowodem na to jest fakt,że po
kolejnych czyszczerniach wątroby (metodą Clark,ale nie tylko)pacjentom kolejno
znikają poszczególne alergie.Po całkowitym oczyszczeniu wątroby mijają już
wszystkie alergie.Jednak faktycznie w ciężkich alergiach oprócz zapchanej
kamieniami wątroby występują też pasożyty.Ale dobrze że pojawił się
kolejny "wariat" od zappera.



Temat: Do kiedy podawac mleko modyfikowane ?
Edytko, na ŻADNYM mleku modyfikowanym nie znalazłam info DO KIEDY podawac. Jest
tylko napisane "od kiedy" i to jest po prostu logiczne.

A teraz info z Nestle Bifidus Junior (pow 1 roku), bo w tymn momencie już to
mamy otworzone:
"Mleko Nestle Junior Bifidus jest specjalnym mlekiem przeznaczonym dla dzieci
powyżej 1 roku życia, a jego skład jest skomponowany tak, by zaspokoić
wymagania żywieniowe w okresie intensywnego wzrostu i rozwoju małego dziecka."

I teraz tak. Czy dziecko np 3 letnie to małe dziecko? Czy inetnsywnie rośnie,
czy się rozwija? TAK. Bo 2 letnie to na pewno

Ja mam zamiar podawać Oli mleko modyfikowane do końca 3 roku życia, a potem
zobaczymy, pewnie trochę tak, a trochę tak. A może w ogóle zwykłe tylko. Jeśli
natomiast kogoś stać, to dziecku modyfikowane mleko nie zaszkodzi na pewno,
jest zdrowe i dobre (jeszcze raz podkreślam - szczegolnie dla niejadków).

Ola jest jeszce na piersi (powoli kończymy) plus to mleko modyfikowane
(zamiennie Nestle Bifidus i Bebilon3). Jest zdrowa, dobrze wygląda (pomimo że
prawie nie je), tzn jest szczupła, ale w porządku. A takie "bifidusowe" mleczko
wspomaga dodatkowo funkcje immunologiczne organizmu, i ja się z tym zgadzam.
Ola nie choruje, ja teraz mam anginę, zajmuję sie nią sama a jej nic nie
jest... No u nas to może być jeszcze pierś..

A z tym dostosowaniem wartości mleka do potrzeb organizmu (che che..!) to tak
jest z każdym jedzonkiem Gdy np masz za dużo witaminy B, to ją wysiusiasz po
prostu. Itd. Ale to nie wartości mleka się zmieniają!!! Doczytaj sobie. Może
chodziło o mleko naturalne - czyli mleko kobiece???????To tutaj taka jest
zasada oczywiście - mleko zmienia się w systemie dobowym i w miarę wzrostu
dziecka. Ale jeśli chodzi o krówki, to skąd dana krowa wiedziała, w jakim wieku
jest twoje dziecko? Gdyby nawet wiedziała )),to i tak nie dostosowałaby
składu swojego mleczka...

I co to za ŹRÓDŁO i autor, nie podałaś, a prosiłam, bo to baaardzo "ciekawe".

Pozdr
Maja



Temat: For WEGETARIANIZM nie powinno być w dziale kuchnia
> Droga emko_waw ZROZUM, że mam pojęcie o czym piszę, gdyż jestem długoletnią
> wegetarianką i sporo na ten temat wiem. Nie naginam definicji do własnych
> potrzeb (w przeciwieństwie do Ciebie), zdaję sobie sprawę, że różni ludzie
mogą
>
> to pojęcie różnie interpretować (nawet wegetarianie), a definicja
> encyklopedyczna wcale nie musi być tą jedyną i wyłącznie słuszną (jak to z
> wieloma hasłami encyklopedycznymi bywa). Bo prawdę mówiąc
> określenie "wegetarianizm" jest trochę mylące i stąd to całe zamieszanie
(nazwa
>
> wegetarianizm może sugerować, że wszyscy wegetarianie spożywają jedynie
> roślinne potrawy, a to też nie ma wiele wspólnego z faktycznym stanem rzeczy.
> Nazwa "Wegetarianizm" bywa używana jako nazwa umowna pewnych sposobów
> odżywiania ale też nie tylko odżywiania.

Ależ ja się absolutnie zgadzam, że to, co większość ludzi rozumie pod definicją
wegetarianizm nie stanowi tego, co ty i tobie podobni rozumiecie. I właśnie na
to chcę zwrócić twoją uwagę - że nazwa wegetarianizm nie jest właściwą nazwą
dla forum, na którym omawiany byłby styl życia polegający na niezabijaniu
zwierząt - bo niejedzenie a niezabijanie to dwie zupełnie różne rzeczy.

[A swoją drogą definicja powinna być
> formułowana przez eksperta w danej dziedzinie, więc radzę Ci poszukać takich
> definicji, przy których nie będzie wątpliwości, kto je
> tworzył.]

Na jakiej podstawie zakładasz, że tę definicję napisał ktoś niefachowy?

>
> Według mojej skromnej opinii "wegetarianizm" polega na NIE jedzeniu
produktów
> i substancji które są efektem zabijania zwierząt, i dla większości wegetarian
> jest to związane nierozerwalnie właśnie z kwestią nie zabijania zwierząt.

Kwestionowałabym.

> Oczywiście, że kwestia nie zabijania zwierząt jest od wegetarianizmu szersza,
> ale to nie zmienia faktu, że on się w tym zawiera,

I jest zawężeniem tematu niezabijania zwierząt do jednej tylko kwestii.

a ja wcale nic nie mylę jak
> to usiłujesz mi wmówić. Powtarzam raz jeszcze - Wegetarianizm W WIĘKSZOŚCI
> PRZYPADKÓW nie jest traktowany przez wegetarian wyłącznie jako sposób
żywienia,
>
> nie ogranicza się wyłącznie do spraw kuchni i przepisów kulinarnych lecz
> zazwyczaj jest związany z poglądami, właśnie tymi propagującymi, iż zwierząt
> nie trzeba zabijać na żywność, czy też - nie trzeba ich jeść aby żyć.

Tutaj znowu zawężasz sprawę do niejedzenia, a nie niezabijania zwierząt.

> Przeważnie wiąże się też ze zdrowym stylem odżywiania czy też zdrowym stylem
> życia w ogóle.

Hm, przeważnie, mówisz... Coś tu kiedyś było o zagłodzeniu dziecka przez wegan.
Ponadto znam kupę niewegetarian w świetnym zdrowiu - jakoś nie widzę, żeby
mięso im szkodziło.

> Jarstwo zaś dopuszcza spożywanie mięsa

Wegetarianizm też, w zależności od rodzaju. Poczytaj sobie, proszę. Internetowa
encyklopedia PWN:

WEGETARIANIZM [niem. < łac.] (jarstwo), system żywienia ludzi pokarmami
wyłącznie roślinnymi (w. absolutny) lub roślinno-nabiałowymi (w. względny);
popularny w Europie w 1. poł. XIX w., ponownie od lat 80. XX w

i jako takie jest czymś nieco innym,
> niż "wegetarianizm"

NIE JEST. Chciałabyś, żeby tak było, ale to faktu nie zmienia.

(odrazu dodam, że tak zwany semi-wegetarianizm to
> rzeczywiście wyłącznie odmiana kuchni, jako że dopuszcza spożywanie mięsa i
nie
>
> ma wiele wspólnego - poza członem nazwy - z tak zwanym ideowym
wegetarianizmem,
>
> który tak Ci przeszkadza.

Bo rodzi fanatyzm, a fanatyzm to zaślepienie.



Temat: Do IMiD mam dwa pytania - proszę je przekazać
U W A G A !!! Nastąpiła TA historyczna chwila:))))
"Zakład Żywienia, w którym pracuję, otrzymuje szereg pytań, niechcianej
korespondencji i tzw. „spamu”, co często związane jest z próbami przesłania
wirusów. Z tego powodu istnieje duża ostrożność w przyjmowaniu przez ten
dział korespondencji zwłaszcza, że w ostatnim okresie było kilkanaście prób
zainfekowania naszego systemu informatycznego.

Pytania Pani droga służbową dotarły do naszego Zakładu i w chwili obecnej
możemy na nie udzielić odpowiedzi.

Instytut Matki i Dziecka po przemianach rynkowych w naszym kraju jest jedną
z instytucji, choć nie jedyną, które dbają o zdrowie dzieci. Jedną z form
profilaktyki chorób wieku dziecięcego oraz populacji dziecięcej jest
promowanie właściwego żywienia. W tym celu od wielu lat Zakład Żywienia
uczestniczy w działaniach międzynarodowych organizacji, których celem jest
ustalenie reguł obowiązujących dla produktów stosowanych w żywieniu dzieci.
Działania takie mają również podstawę prawną, w odpowiednich aktach
prawnych, przyjętych przez Polski Rząd. Przepisy prawa polskiego, zgodnego
obecnie z prawem Unii Europejskiej, szczegółowo regulują wymagania dotyczące
składu produktów specjalnego żywieniowego przeznaczenia (żywność dla dzieci
do 3 roku życia).

Oprócz przepisów ogólnych istnieją także receptury, które szczegółowo
przedstawiają dany produkt żywieniowy podając ile i jakich składników należy
użyć do przygotowania konkretnego dania, zupki etc. Tego typu informacje
stanowią wartość handlową.

Uzgodnienie składu produktu z Instytutem nie jest równoznaczne z przyznaniem
temu produktowi atestu (jak to popularnie się nazywa) ponieważ świadczy
tylko, że receptura nie odbiega od zaleceń dla dzieci w określonym wieku.
Za jakość produktu, rzeczywisty skład, proces produkcji odpowiada w tym
przypadku producent.

Instytut wydaje "Opinie" a nasze logo jest znakiem handlowym zastrzeżonym w
urzędzie patentowym wobec powyższego stanowi własność Instytutu. Udzielenie
produktowi pozytywnej opinii i możliwości posługiwania się naszymi znakami w
przypadku produktów opiniowanych przez Zakład Żywienia związane jest ze
spełnieniem przez starającego się o producenta z dodatkowymi obostrzeniami.

Soczki dla dzieci nie mogą być pozbawione cukru, ponieważ cukier jest
składnikiem każdego owocu. Decydując o podaniu owoców mama decyduje o
podaniu cukru.

Stan uzębienia Polaków a w szczególności zły stan uzębienia Polaków nie jest
spowodowany cukrem, ponieważ cukry zwane inaczej węglowodanami są niezbędne
w żywieniu. Za próchnicę w większym stopniu odpowiedzialny jest brak higieny
jamy ustnej, złe nawyki żywieniowe(karmienie nocne) a także jakość tkanki
zębowej, na którą wpływają liczne zarówno czynniki genetyczne jak i
paragenetyczne (np. sposób żywienia matki w ciąży).

Witamina C jest witaminą rozpuszczalną w wodzie i w związku z jej biologią
codzienna podaż jest niezbędna. Dzięki tej wiedzy od wielu lat nie ma w
Polsce szkorbutu, choć u niektórych dzieci może wystąpić niedostateczna
podaż witaminy C w diecie. Witamina C nie gromadzi się w organizmie. Jej
zawartość w produktach dla dzieci wynika z zawartości tej witaminy w
owocach. Dodatkowa podaż witaminy C w niektórych produktach dla dzieci jest
efektem badań dotyczących spożycia i oceny rzeczywistej biodostępności tej
witaminy z diety dzieci.

Nie posiadam wiedzy o reakcji, która miała miejsce na pani lastryko. Pani
jako mama dziecka wie o plamach po surowych owocach i to nie tylko na
podłodze ale i ubrankach.

Działanie witaminy C na ząbki pociech jest bezpośrednie = niszczące, bo
witamina C to Kwas askorbinowy oraz pośrednie korzystne, ponieważ wspomaga
przyswajanie wapnia do organizmu. Wapń służy m.in. do budowy zębów.

Dzieci nie trzeba przyzwyczajać do smaku słodkiego ponieważ jest on jednym z
najwcześniej rozpoznawalnych smaków przez dzieci.

Produkty niwelujące skutki działania witaminy C, cukrów, bakterii płytki
nazębnej są znane od dawna. Jest to szczoteczka do zębów, pasta do zębów
oraz determinacja rodziców aby dbać o zdrowe zęby swoich dzieci.

Po odpowiedzi na inne, nie mniej ciekawe pytania a także w celu zaspokojenia
wiedzy kieruję panią np. do czasopisma Twoje Dziecko, gdzie takie informacje
można znaleźć.

W przypadku dalszych wątpliwości radą służyć będzie pani lekarz pierwszego
kontaktu bądź pediatra opiekujący się pani dzieckiem.

Z wyrazami szacunku

Witold Klemarczyk

Specjalista pediatra
gastroenterolog

Zakład żywienia IMD."




Temat: Do Kochanicy francuza i Richelieu
"Ot, taka komunikacja". Owszem, kiedy to jest ot taka komunikacja, to nie ma
problemu. Gorzej, gdy ktoś zaczyna uprawiać coś, co ja na swój użytek nazywam
faszyzmem bądź totalitaryzmem językowym. A rozumiem poprzez to używanie określeń
silnie negatywnie emocjonalnie nacechowanych. Rzucanie nimi, gdy jedynym ich
uzasadnieniem jest własny pogląd bądź system wartości. Co więcej, ów pogląd czy
system wartości jest absolutyzowany i jednozncznie uznawany za najlepszy, przy
jednoczesnej i automatycznej deprecjacji każdego innego. Działanie takie nie
prowadzi tylko i wyłącznie do epatowania swoimi poglądami, bez jakiegokolwiek
krytycznego na nie spojrzenia - ich pewność staje się aksjomatem. Uznanie
sensowności jakiejkolwiek innej postawy jest z gruntu niemożliwe - zasługuje ona
tylko i wyłącznie na inwektywy. Postępowanie "innego" ocenia się własnym
systemem wartości, a w związku z tym potępia, nie dopuszczając myśli, że ktoś ma
zupełnie inna aksjologię, a owa aksjologia może być naszej równoważna.
Oczywiście wiążą się z tym elementy pochodne - agresja i pogarda (już w samym
języku), jakiekolwiek ucinanie wszelkiej dyskusji... Większość z tego
zaobserwowałem m.in. u caprice83 tutaj, czy brumbraka na forum wegetarianizm...

Jeżeli chodzi o mnie, to mnie to zwyczajnie w świecie bawi, jak każde ludzkie
dobrowolne ograniczenie umysłowe. Kiedy caprice wyzywa mnie (nie personalnie,
ale ze względu na mój sposób żywienia) od morderców, nie czuję się urażony,
tylko ubawiony tą emanacją ograczenia umysłowego, prezentowanego przez ową
dziewuszkę, słabo jeszcze obeznaną z życiem i jego niejednoznacznościa, zapewne
pełną dobrych chęci i rzecz jasna "jedynych słusznych ideałów". Ja się tego nie
czepiam, ale doskonale rozumiem osoby, które językowy faszyzm caprice i jej
mentalnie podobnych uraża (a takich syutuacji na różnych forach widzę codziennie
dziesiątki). Ja sam ponad inwektywy preferuję dyskusję, jednak zamknięcie
umysłowe na cudzy punkt widzenia, czy brak szacunku do niego pomimo niezgody
całkowicie to uniemożliwia. I tylko w tym kontekście zwracam na to uwagę. I
rzecz jasna na podwójny standard moralny caprice - ale to już wynika z mojej
czystej złośliwości i pasji do tropienia takich, mówiąc eufemistycznie
"dwuznacznych" postaw.

Prezentacja poglądów powinna być tak prowadzona, aby nie urażała poglądów
innych, lecz polemizowała z nimi. Agresja językowa to uniemożliwia, stawia
człowieka w roli jedynego źródła prawdy i słuszności, a inni mogą się tylko
zgodzić, jeśli nie, inwektywa niech uderza w nich z całą siłą. Nie wiem, czy
takie podejście prowadzi do jakiegokolwiek pozania, według mnie tylko i
wyłącznie do eksalacji złych emocji i zamknięcia na zdanie innych. To, że w
"życiu" jest się "innym", nie zwalnia z odpowiedzialności za to, co pisze się necie.




Temat: Po co nam reanimacja?
> ... powiedzmy chrześcijańskim systemie wartości życia nie można
> wyceniać kwotowo

Zasada etyki chrzescjanskiej mowi o tym, ze zycie osoby ludzkiej powinno byc
traktowane podmiotowo a nie przedmiotowo. Ale co do interwencji medycznych to
troche mylisz pojecia. Nikt nie wycenia zycia. Wycenia sie ja efektywne jest
wydanie pieniedzy na dana procedure. Poniewaz nikt nie ma nieograniczonych
zasobow taka informacja jest niezbedna by podejmowac etyczne decyzje.

Etyka to nie tylko wyznawanie zasad, ale tez uzywanie tych zasad w realnej
rzeczywistosci co czasem prowadzi do wybieranie mniejszego zla. Klasycznym
przykladem jest procedura w przypadku katastrof gdy nie ma mozliwosci
udzielenia pomocy wszyskim poszkodowanym wtedy udziela sie tej pomocy tym,
ktorzy maja nawieksze sznase by z tej pomocy skozystac nie tym, ktorzy maja
najgorsze urazy. Inny wybor nie jest etyczny.

Tak wiec obliczjac jaki jest koszt zabiegu w przeliczeniu na lata zycia nie
wyceniamy ludzkiego zycia - znajdujemy wspolny mianownik pozwalajacy porownywac
rozne zabiegi. W systemach gdzie cale spoleczenstwo oplace opieke medyczna i ma
ograniczone zasoby trzeba wybierac zabiegi dajace wiekszy zysk (przezyte lata)
przy mniejszych kosztach. Inny wybor nie jest etyczny.

W systemach gdzie ludzie oplacaja sluzbe zdrowia indywidualnie kazdy pacjent
(lub jego reprezentanci) bierze pod uwage koszt i wartosc zabiegu w
podejmowaniu zabiegow o wlasnym zyciu i zdrowiu.

"powyżej czy poniżej 750 000 $" gryzą się z etyką

Nic sie nie gryzie, jest to wartosciowa metoda pomagajaca w podejmowaniu
etycznych decyzji.

> 2. Nie mamy prawa wartościować życia i mówić, że te 3 czy 4 dni, które
> staruszek przeżyje po reanimacji są niewiele warte. Nie nam o tym decydować...

Wcale nie musimy wartosciowac zycia. Mamy jednak obowiazek myslec i decydowac o
tym jakie zabiegi sa efektywne a jakie nie sa. Jest nieetycznym by stosowac
zabiegi, ktore nie maja pozytywnego efektu. Wszyscy wiedza o tym, ze ludzie
umieraja. I wcale nie jest prawda, ze trzeba robic wszystko by temu zapobiec -
bo jest to niemozliwe. Lekarz powiniem umiec zdecydowac kiedy dlasze czynnosci
nie maja sensu, kiedy przedluza zycie (czlowieka jako osoby) a kiedy tylko
przedluza smierc.

Nie wiem jakie masz doswiadczenie, ale takie decyzje wcale nie sa tak trudne
jak mogloby sie wydawac. Kazdy kto pracowal troche i stoi na ziemi wie kiedy
przestac.

> 3. Każde odstąpienie od reanimacji w przypadku śmierci klinicznej (nie mylić
> ze śmiercią osobniczą = pnia mózgu) jest eutanazją bierną, a eutanazja w
> każdej formie jest u nas prawnie zabroniona.

To akurat jest nonsens. Kosciol katolicki wyraznie stwierdza, ze
zaniechanie "nadzyczajnych" srodkow by podtrzymac zycie jest jak najbardziej
dopuszczalne. Nie ma to nic wspolnego z eutanazja. Praktyczna interpretacja
stwierdza, ze na przyklad odmowa zywienia dozoladkowego, czy kroplowki dozylnej
jest jak najbardziej dopuszczalna jezeli pacjent sobie tego zyczy i nie jest to
uwazane za samobojstwo ani za eutanazje.

Prawo wiekszosci krajow przyjmuje ta sama postawe.




Temat: Pomocy!!
Ina64, ja niestety mam chyba inną teorię i nie do końca mogę zgodzić się z Tobą.
Stan zapalny jest skutkiem działania układu immunologicznego który broniąc się
przed "czymś" powoduje właśnie zapalenie. To tak samo jak system obronny naszego
organizmu powoduję wzrost temperatury ciała (potocznie mówiąc gorączkę) gdy
broni się przed wirusem czy bakterią. Ale czy w tym przypadku można mówić że
system immunologiczny działa nieprawidłowo??? Powoduje on pewien stan (gorączke
lub stan zapalny) w odpowiedzi na wtargnięcie jakiegoś czynnika z którym walczy.
Nie interesuje mnie naukowa literatura medyczna która pięknie wszystko opisuje,
tak pięknie i przekonywująco że wszyscy, łącznie z Iną64 wierzą w to wszystko i
odrzucają każdy głos który przeciwstawia się stawianym w niej tezom. Dla mnie
ważny jest efekt końcowy, skutek postępowania w walce z chorobą i efekty uboczne
takiego postępowania.
Jeśli jakiś uczony powie mi : "łykaj sterydy i chemię to MOżE ci się poprawi ale
nie wiadomo czy i kiedy , a jak nie to wdrożymy inne leki np te biologiczne i
będziemy tak probować bo na każdego działa co innego, NAPEWNO jednak prędzej czy
później bedziesz miał przez to spustoszony organizm ale to jedyna droga do
poprawy stanu twojego zdrowia" - moja odpowiedź będzie prosta: nie dziękuje!
Ale jak inny lekarz, z 20 letnim doświadczeniem praktycznym, powie mi: wyklucz z
pożywienia produkty które Ci szkodzą a wszystkie objawy takie jak wysięki,
obrzeki, przykurcze, bóle, stan zapalny MINą - to moja odpowiedź bedzie jak
najbardziej twierdzącą!
Każdy ma prawo do decydowania o sobie, ja cieszę się z tego że miałem prawo
wyboru sposobu leczenia bo dotarłem do kogoś (również lekarza) kto rzuca inne
światło na cały ten problem.

Aby bardziej zrozumieć zagadnienie zacytuję fragment materiału autorstwa dr Ewy
Dąbrowskiej:
"W miarę upływu lat, gdy stale spożywamy te same pokarmy może rozwinąć się stan
nadwrażliwości na te pokarmy zwany nietolerancją pokarmową, albo inaczej ukrytą
nadwrażliwością na te pokarmy. W takim przypadku we krwi można wykryć
zwiększoną ilość przeciwciał klasy IgG przeciw pokarmom, których organizm „nie
lubi” Ocenia się że u około 45%populacji można rozpoznać nietolerancje
pokarmowe. Ponieważ objawy związane z nietolerancją pokarmową występują późno,
od kilku godzin do 3 dni po spożyciu danego pokarmu, więc najczęściej nie są one
kojarzone z jedzonym pokarmem. Ponieważ objawy nietolerancji mogą wiązać się nie
tylko z zaburzeniami gastroenterologicznymi, lecz także z innymi przewlekłymi
chorobami, więc w takich przypadkach należałoby wykryć pokarmy których organizm
nie toleruje i je wykluczyć z diety, co w wielu przypadkach pozwoliłoby nawet na
wyleczenie przewlekłych chorób. Dlatego tak ważnym jest identyfikacja takich
pokarmów.
Nietolerancje pokarmowe najczęściej wiążą się z nieszczelnością barier
jelitowych. W warunkach zdrowia bariery jelitowe są szczelne i strawione pokarmy
przedostają się z krwią żyły wrotnej odprowadzającej krew z jelita do wątroby i
do krążenia. Przyczyną nietolerancji może być stres, leki a zwłaszcza wadliwe
żywienie. Czynniki te mogą doprowadzić do niedoboru enzymów trawiennych i
następowego tzw „zespołu przeciekających jelit”. Zespół ten wiąże się z
przenikaniem nie strawionych cząsteczek pokarmów do krwi, gdzie są one
rozpoznawane jako ciało obce. Komórki obronne zostają pobudzone do ich
niszczenia, analogicznie jak np. bakterie, co w tym przypadku wywołuje
nadprodukcje przeciwciał klasy IgG przeciw tym pokarmom których organizm „nie
lubi”. W ten sposób powstają tzw kompleksy immunologiczne, które mogą odkładać
się w stawach czy innych narządach. Depozyty kompleksów immunologicznych są
niszczone przez układ immunologiczny a zwłaszcza leukocyty, co wyzwala mechanizm
zapalny."

Czy to nie prostrze, łatwiejsze i bezpieczniejsze od włączania biologii
molekularnej i inżynierii genetycznej?

Tym oto wpisem kończy sie mój udział w dyskusji na forum o rzs. Nie będę już
niczego wyjaśniał i tłumaczył aby zdobyć sobie sojuszników. Nikogo bowiem nie
będę przekonywać ani do niczego namawiać. Moim jedynym celem było uzmysłowienie
każdemu że istnieje inna alternatywa leczenia (bądż wyciszania, żeby sie nikt
nie czepial) zapalenia stawów. Alternatywa przez mnie sprawdzona i w 100% skuteczna.
Może to wszystko wydawać się komuś śmieszne i niedorzeczne, ok, tylko proszę
nie nazywać mnie kiciarzem czy naciągaczem. Poświęciłem bowiem na te wpisy
troche czasu ktory mógłbym wykorzystać w inny sposób, ale chciałem w jakiś,
choćby najmniejszy sposób pomóc komuś kto podobnie jak ja zmaga lub zmagał sie z
rzs-em.

pozdrawiam




Temat: Rowerem trzeba gdzieś jeździć.
Rowerem trzeba gdzieś jeździć.
Rowerem trzeba gdzieś jeździć.

Szlaki rowerowe powinny mieć charakter przygodowy, bezpieczny, umożliwiający
kontakt z przyrodą i rolnictwem, zapewniać widoki oraz uprawianie turystyki
rowerowej w odpowiednim zdrowym klimacie. W obszarach rolniczych warunki te
spełniane są w strefach brzegowych lasów i zadrzewień śródpolnych, w
strefach brzegowych rzek i jezior oraz na koronach i w podnóżach skarp i
stoków i właśnie w tych strefach proponuje się głównie projektowanie tras
rowerowych.
W miarę możliwości trasy należy prowadzić po istniejących ścieżkach i
drogach polnych, drogach lokalnych o małym nasileniu ruchu kołowego. Jeżeli
zaistnieje konieczność czy potrzeba prowadzenia szlaków rowerowych wzdłuż
dróg publicznych o średnim i dużym nasileniu ruchu samochodowego, należy je
budować za rowami, od strony pól.
System tras rowerowych powinien mieć połączenia ze szlakami turystyki
samochodowej, kolejowej i wodnej w zorganizowanych miejscach w postaci
parkingów, przystani, bazy noclegowej i żywieniowej.
Do budowy dróg należy stosować materiały naturalne, mineralne w miarę
możliwości miejscowe. W większości wypadków wystarczy wyrównać nawierzchnie
istniejących dróg polnych i zastosować odpowiednie nakładki mineralne np.
na terenach o glebach gliniastych wystarczy dodać kruszywa w postaci
pospółki czy drobnego żwiru, na terenach o glebach piaszczystych warstwę
wierzchnią związać za pomocą mieszanki glinki z odpowiednimi kruszywami. Tak
przygotowane drogi wymagają okresowej prostej konserwacji polegającej
głównie na wyrównaniu i wałowaniu najczęściej po okresach zimowych lub po
zakończeniu intensywnych prac polowych.
Przy trasach należy odpowiednio urządzać miejsca postojowe i wypoczynku,
schronienia w postaci zadaszeń i chat nawiązujących do charakteru
architektury regionalnej, miejsca biwakowania i pola namiotowe. Urządzenia
tego rodzaju powinny znajdować się w miejscach o wysokich walorach
krajobrazowych, na terenach dostępnych, pozornych nieużytkach lub użytkach
ekologicznych. W miarę potrzeby miejsca te można zaaranżować posadzeniem
drzew, krzewów i założeniem odpornych upraw.

Baza noclegowa powinna być również organizowana w wybranych gospodarstwach,
w postaci kwater, małych pensjonatów, często w połączeniu z agroturystyką.
Konieczna jest, zatem dobra, widoczna i pełna informacja o tych
urządzeniach, jak również o innych atrakcjach turystycznych, bazie
noclegowej, miejscowościach, połączeniach z innymi szlakami turystycznymi w
skali miejsca i regionu. Informacja w postaci głazów kamiennych, solidnych
słupów i tablic z trwałymi napisami powinna być lokalizowana na
skrzyżowaniach i rozjazdach oraz w miejscach postoju czy wypoczynku.

Urządzenia chwilowego odpoczynku należy sytuować w atrakcyjnych miejscach,
co ok. 5 km a główne punkty bazy noclegowo-żywieniowej w odległości nie
większej niż 35 km.

To kilka kanonów konstruowania koncepcji tras rowerowych, – dla których
teren Naszej Pięknej Małej Ojczyzny jest wręcz wymarzony. Zobaczcie sami –
zachęcam.

Aborygen Miejscowy




Temat: kaszki bobovity
Dorcia 161 oto co znalazłam jakiś czas na stronah Nutrici:
Lanna 1 dziewczynom chodziło o tę sprawę z kadmem właśnie.

Opole, 27 czerwca 2003 r

Oświadczenie firmy NUTRICIA Polska

Potwierdzona wysoka jakość kaszki BoboVita

Wyniki niezależnych od firmy laboratoriów państwowych potwierdziły, że kaszki
dla dzieci BoboVita produkowane przez NUTRICIA Polska spełniają wszystkie
obowiązujące w Polsce normy i wymagania dotyczące wysokiej jakości oraz są w
pełni bezpieczne w spożyciu. Produkty te mogą być bez obaw kupowane i podawane
dzieciom.
NUTRICIA Polska otrzymała wyniki badania próbek arbitrażowych wykonanych w
specjalistycznym Laboratorium Higieny Żywności i Żywienia Wojewódzkiej Stacji
Sanitarno-Epidemiologicznej (WSSE) w Rzeszowie oraz powtórnych badań w
Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej (PSSE) w Poznaniu. Badania te
potwierdziły wyniki analiz wewnętrznych NUTRICIA Polska, że kaszka mleczno-
pszenna wieloowocowa BoboVita dla dzieci od 10 miesiąca z terminem przydatności
do spożycia 06.02.2004 spełnia wszystkie rygorystyczne normy.

Badanie w rzeszowskim laboratorium zlecone zostało przez Państwową Inspekcję
Sanitarną. Miało na celu weryfikację wcześniejszych testów PSSE w Poznaniu,
które wzbudziły wątpliwości co do zgodności z polską normą poziomu kadmu we
wspomnianej partii kaszki. Wyniki badań weryfikacyjnych przeprowadzonych przez
WSSE w Rzeszowie rozwiały te wątpliwości. Laboratorium rzeszowskie jest jednym
z nielicznych w Polsce posiadających akredytację na badania zawartości
określonego typu metali, w tym kadmu, w produktach spożywczych.

Jak stwierdziło specjalistyczne Laboratorium Higieny Żywności i Żywienia w
Rzeszowie, skład zbadanych próbek „pod względem zawartości kadmu odpowiada
wymaganiom rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 13 stycznia 2003 r.”.
Ustalono, że poziom kadmu w badanej próbce wynosi 0,008 mg Cd/kg − niemal
trzykrotnie poniżej dopuszczalnej normy 0,02 mg Cd/kg.

Także PSSE w Poznaniu, która jako jedyna miała wątpliwości, obecnie potwierdza
zgodność składu próbek ww kaszki z polskimi normami. Stacja ta jeszcze raz
przebadała kaszkę i 26 czerwca oficjalnie powiadomiła nas, że zbadane próbki
kaszki spełniają polskie normy co do poziomu kadmu.

Konsumenci chcący uzyskać więcej informacji na temat kaszek BoboVita lub innych
produktów NUTRICIA Polska mogą to zrobić dzwoniąc na numer specjalnej infolinii
0-801 16 55 55 (opłata tylko za 1 impuls) lub poprzez Internet wysyłając
pytanie na adres
e-mail: serwis@nutricia.com.pl.

NUTRICIA Polska wyraża podziękowanie wszystkim konsumentom, którzy mimo
wprowadzających ich w błąd informacji utrzymali zaufanie do wysokiej jakości
kaszek BoboVita. Zapewnia, że dla firmy nie ma większej wartości, niż
bezpieczeństwo dzieci spożywających produkty NUTRICIA. Bezpieczeństwo to
zapewnia na co dzień wyjątkowo rygorystyczna kontrola jakościowa podczas całego
procesu produkcji. Kontrola ta oparta jest na szczególnie wymagających normach
systemów zapewnienia jakości HACCP i ISO 9001 a weryfikowana jest przez
brytyjską firmę Lloyd’s Register. Bieżącą kontrolę nad produkcją w zakładach
NUTRICIA Polska sprawują także WSSE i PSSE w Opolu, które dbają o utrzymanie
wysokiego standardu produktów i procesów produkcyjnych firmy.

Jan Slob
Dyrektor Zarządzający
NUTRICIA Polska Sp. z o.o.

Więcej informacji udziela:
Małgorzata Kołodrub,
Kierownik ds. Kontaktów Zewnętrznych
tel: (+48 77) 454 40 55 wew. 114,
tel. kom: 0 - 604 490 483
e-mail: prasa@nutricia.com.pl




Temat: Na co umierają Optymalni?
easy123 napisał:

> Caly w tym problem, ze nie wiadomo jakie sa dlugoterminowe skutki tejze
diety.

Sądząc po wieloletnich optymalnych - skutki są bardzo pozytywne.
Ja w czerwcu będę pięcioletnią optymalną z bardzo pozytywnym skutkiem
wyzdrowienia z miażdżycy tętnic, zawrotów i silnych bólów głowy i wieeelu
innych dolegliwości i chorób.

> Gdyby kiedys rzeczywiscie okazala sie taka dobra jak optymlani kaza nam
wierzyc

Małe sprostowanie: nikt Ci nie _każe_ wierzyć.

> to moze wszyscy bysmy w to chetnie wskoczyli.

Na początek wybierz się na spotkanie z optymalnymi lekarzami w Warszawie:

Dnia 12 kwietnia 2003 r. o godz. 10.00 w Warszawie (Bemowo) przy ul. Gen. S.
Kaliskiego 25a (sala kinowa klubu WAT) odbędą się wykłady z zakresu żywienia
optymalnego prowadzone przez lek. med. Przemysława Palę i lek. med. Mariusza
Głowackiego. Wstęp wolny! Zapraszamy

> Bo niestety, fakt,ze ktos o tym pozytwnie pisze na forum niewiele znaczy.

Masz rację, to niewiele znaczy, na forum można pisać co się chce.

> Takie pojedyncze raporty o dobroczynnych skutkach moga co najwyzej stanowic
bodziec do dalszych badan. Jest jednak bardzo wielu ludzi, ktorzy probowali
diete
> optymalna i z niej zrezygnowali z powodu roznych zdrowotnych komplikacji.

Jeśli żywili się diametralnie odwrotnie - to nie dziw się, że mają kłopoty ze
stosowaniem diety optymalnej. Przecież to kompletnie inna wiedza i inny system
wartościowania produktów żywieniowych. Ot, chociażby tłuszcze zwierzęce,
wyklęte razem z cholesterolem. A nikt się nie zastanawia, skąd ten biedny
organizm ma produkować wiele bardzo ważnych hormonów i w dostatecznej ilości,
gdy jedocześnie stosuje się "zbijanie" cholesterolu dietą niskotłuszczową, czy
lekami? A potem nikt nie kojarzy tych niskich poziomów cholesterolu z
zaburzeniami hormonalnymi nie tylko starszych kobiet i mężczyzn, ale i młodych
ludzi. A przecież wystarczy poczytać co powstaje z cholesterolu.

> Nie mamy dobrej metody oceny stanu miazdzycy naczyn

Wystarczy iść do okulisty i zbadać stan naczyń na dnie oka. Ja przed DO miałam
stwierdzoną przez okulistkę miażdżycę naczyń na dnie oka. Po kilku latach
zbadałam dno oka ponownie - zmian miażdżycowych nie stwierdzono.

i z tego powodu musimy
> czasem czekac naprawde wiele lat by ocenic prawidlowo cos takiego jak diete.

No cóż, nie wszyscy mają tyle czasu...
a poza tym ja myślę, że jeżeli społeczeństwo nie będzie na decydentów
naciskać, to dieta optymalna będzie ostatnią dietą, którą naukowe grono będzie
chciało w Polsce badać. W USA już się bada dietę Atkinsa. Dieta Kwaśniewskiego
jest o wiele wartościowsza, bo LECZY, nie tylko nadwagę, ale wiele
innych "nieuleczalnych" chorób. Dla naszego nędznego budżetu państwa byłaby to
ogromna oszczędność (koszt insuliny, przeszczepów, tony leków itd.)
Temat-rzeka. Społeczeństwo myśli, że tak MUSI być. A nie musi.
Ja się o tym przekonałam na własnej skórze już pięć lat temu.

Pozdrawiam
Krystyna




Temat: Nowe intermedialne...
Nowe intermedialne...
Zapraszam wszystkich na stronę [www.scholandia.org] Jest to strona
wirtualnego państwa, gdzie można spełnić swoje marzenia, a także poznać wielu
świetnych ludzi i rozwijać swoje zainteresowania.

Zasady działania naszego Państwa są odzwierciedleniem reguł panujących w
prawdziwym świecie. Staramy się rozwijać we wszystkich kierunkach. Mamy
Narodowy Bank, Sąd, szpital, bazy i poligony Sił Zbrojnych, sklepy,
restauracje, puby, wszelkiego rodzaju firmy, świadczące najróżniejsze usługi,
a nawet cmentarz. Nasze gazety prześcigają się w publikowaniu nowości,
wydawaniu kontrowersyjnych opinii, dociekaniu prawdy? dokładnie tak jak w
prawdziwym życiu.

Naturalnie rządzące na rynku zasady konkurencji, zależność działaczy
gospodarczych od siebie nawzajem ze sporym powodzeniem napędzają scholandzką
gospodarkę. Wyprodukować, kupić lub sprzedać można prawie wszystko:
nieruchomości, domy, fabryki, towary, surowce, półprodukty, maszyny, żywność,
a nawet przedmioty zbytku, powiększające prestiż danej osoby.

Mamy w Scholandii bogatą kulturę, historię, zabytki. Otwierane są muzea,
galerie, kina. Każdy ambitny mieszkaniec może zaistnieć w światku artystów.
Jesteśmy generalnie narodem chrześcijańskim (dwa wyznania: Chrześcijański
Kościół Scholandii i Kościół Pokutujący), jednak na brak możliwości
wyznawania innej wiary nikt nie narzeka. Dotychczas zawitały do nas takie
religie lub wyznania jak: Islam, Kościół Elficki, czy też Mroczny Zakon. Jest
w Scholandii także Synagoga Modernistyczna.

Główne cele życia każdego Scholandczyka są dość oczywiste. Musi on jeść (ma
do wyboru stołowanie się w którejś z restauracji, kupowanie żywności w
markecie, na bazarze itp.), powinien mieć dach nad głową, czemu służą liczne
hotele i kamienice dla uboższych lub, domki, wille, a nawet pałacyki -
dla "nieco" zamożniejszych. Obywatele zdobywają prestiż, poprzez uczestnictwo
w życiu kulturalnym, stołowaniu się w ekskluzywnych lokalach, czy też
zdobywaniu różnorakich tytułów - szlacheckich i naukowych. Wykształcenie,
niezbędne do objęcia ważnych, dobrze płatnych posad zdobywamy na
Uniwersytecie, a wkrótce tez na powstającej właśnie Politechnice.

Źródła dochodów mieszkańców są tak różne, jak ich realnych odpowiedników.
Można zainwestować i prowadzić własną działalność. A wybór jest i tak
szeroki: usługi, przemysł, reklama, turystyka, kultura, a im więcej
mieszkańców, tym szerzej przybywa kolejnych pomysłów. Można zatrudnić się u
kogoś - duże firmy chętnie zatrudnią ludzi kompetentnych do pomocy. Jest też
trochę posad państwowych, dla ludzi ambitnych i z inicjatywą. Potrzebni są
burmistrzowie miast, prefekci prowincji, wojskowi, webmasterzy, duchowni, no
i oczywiście parlamentarzyści. Raz na 4 lata scholandzkie (czyli co 4
miesiące realne) odbywają się demokratyczne wybory, w których udział mogą
wziąć wszystkie zarejestrowane partie scholandzkie, które swoją kampanią
zdołają zachęcić wyborców do oddania głosu na nie. Jeśli ktoś ceni sobie
swobodę i ma talent, może spróbować swoich sił w którymś z wolnych zawodów,
np. malować obrazy, pisać książki i wiersze, artykuły do gazet, czy też
strony internetowe dla firm i instytucji.

Działanie naszego państwa z technicznego punktu widzenia opiera się na
setkach stron [www.] Za gospodarkę, finanse, żywienie, sprzedaż parcel,
sprawy meldunkowe i inne odpowiadają skrypty PHP. Na stronie głównej, oprócz
możliwości załogowania się przez mieszkańców, da się zwiedzić wszystkie
instytucje państwowe, firmy prywatne, strony lokalne miast i prowincji.

Członkiem naszej wspólnoty może być teoretycznie każdy, kto będzie mógł
przynajmniej raz na tydzień (w celu najedzenia się) załogować do systemu i
dopełnić formalności. Z praktycznego punktu widzenia, na pewno wiele
swobodniej będzie żyło się obywatelom posiadającym stały bądź częsty dostęp
do Internetu. Należy pamiętać, że zasiłek, który każdy dostaje na początku
swojej przygody prędzej, czy później się skończy, trzeba znaleźć sobie pracę,
co oznacza nie tylko udanie się do Biura Pracy, ale i najczęściej rozmowę on-
line (przez GaduGadu, Tlen lub czat Scholandzki) z przyszłym pracodawcą.

Dyskusje odbywają się w małych gronach (opcja konferencji na GG, głównie
narady rządowe lub urzędników, spotkania z ministrami, audiencje u Króla), w
większych, pomiędzy zainteresowanymi (np. cosobotni popołudniowy czat
scholandzki, na którym zawsze jest jednocześnie przynajmniej 10, ale z reguły
więcej osó, i wreszcie przez wspólną listę dyskusyjną, gdzie maile pisane
przez jednego uczestnika czytają wszyscy i każdy może odpowiedzieć, czyli
wziąć udział w dyskusji, o ile temat uzna za ważny lub interesujący.

Zapraszam! [www.scholandia.org



Temat: Kto nie dał łapówki niech się tu wpisze
o opiniach doki i connie
Moi drodzy,

Kilka punktow na temat aby moja odpowiedz byla w miare
krotka:

1. Nawet zeby wam milion dolalrow dac lapowki za wyjecie
drzazgi to i tak sie nie zmienicie, bo chodzi wam
jeszcze o cos innego niz o pieniadze: chodzi wam o
status i 'uwazanie spoleczne' ktore wam zabieraja
codziennie w tym rowniez w Polsce. Zawsze byliscie
niedouczonymi konowalami ale teraz to bardziej widac i
patrza wam wiecej na lapy.

2. Nie bede pisal o samym doki bo przyklad jego wiedzy
sam az sie cisnie na internet ale ci tego nie zrobie. O
connie nic nie wiem.

3. Pani z przykladu o junkersie ma racje a dizeje sie
tak gdyz junkersy porawiono konstrukcyjnie a
inzynierowie status finansowy w spoleczenstwie juz dawno
stracili. Teraz pracuja za grosze i robia takie produkty
jak sa wymagane i to dobrze bo ich wyrzuca przed brame a
tam kolejka bardzo dluga. To samo czeka lekarzy i
prawnikow.

4. Dlaczego zdrowie dziecka sie psuje, droga pani
wlascicielko fajnego junkersa (5 lat gwarancji, nie?
Pewnie valliant). Psuje sie droga pani bo taki qutas jak
doki czy niedouczona p. jak connie nie wiedza jak zywic
pani dziecko w dzisiejszych czasach. Dzis jedzenie
czegokolwiek to istne pole minowe. Dawniej nie bylo
problemu: nie bylo przemyslu farmaceutycznego i nie bylo
korupcjui lekarzy przez farme. Dzis, doki jedzie na
narty helikopterem za obrywki za wpakowanie jakichs
strasznych prochow w pani dziecko. A tak na oko to
wyciaga do 100,000 rocznie w formie obrywek od Farmy, a
przynajmniej powinien? Jeszcze wam malo?!

Farma wam daje lapoki, to jeszcze chcecie ode mnie? I ty
gnoju smiesz powiedziec ze to normalne'placic' za usluge?

5. Teraz jak uczynic lekarzy bezrobotnymi, zeby zebrali
pod mostami? Mnie sie to udalo, moze nie tak dokladnie
ale od 15 lat u lekarza nie bylem a zdrowie sie
poprawilo, a czlowiek przeciez i starszy i 'nalezy' sie
pojsc do lekarza. Raz cz dwa 'zmuszono' mnie pojsc na
badanie do konowalow i okazalo sie ze nie mieli o czym
mowic, zgubiono wyniki dwa razy i probowali lgac,
czytajac mi z pustej kartki. A potem, byli zazdrosni o
moje zdrowe (sami byli chorowici) i skonczylo sie mala
scysja na temat ich nieuctwa. Powiesz ze cie obrazam?
Nie wiem jak to Holandii ale powiem ci ze w US to
lekarze maja DWU godziny nauki o zywieniu na 6 lat. A
ile ty miales?

Teraz myslisz ze poleci reklama Dr. Kwasniewskiego? A
tak, tak przy okazji, tak, chociaz sam jej nie uzywam,
ale cos w tym jest.

Zdrowie samo sie naprawia, tylko jak ktos zacznie
pieprzyc je prochami, to potem sie nie naprawia....
Oj, doki, doki...

To nie twoja wina ze jestes jaki jestes, to wina systemu
w jakim pracujesz, ale jest grupa lekarzy alternatywnych
i takich proponuje panstwu szukac.




Temat: co trzeba zrobic aby zalozyc zlobek???
Najlepiej od czegoś co nie nazywa się żłobkiem i funkcjonuje w małej skali.
Może to być sala zabaw na zasadzie przechowalni / miejsca organizowania urodzin
itd. Unikniesz wtedy wielu obostrzeń np o żywieniu zbiorowym bo będziesz
sprzedawać tylko zimne lub własne przekąski.
Jeśli chcesz być atrakcyjna to powinnaś zrobić wywiad wśród rodziców już
dających dzieciaki do jakiegoś żłobka czego im brakuje. Czas na start jest
gorszy niż 2 m-ce temu - najlepszy jest początek wakacji bo większość
instytucji się zamyka. Najbliższa szansa to sylwester ale kampania informacyjna
musi ruszyć 2-4 tygodni wcześniej.
Prócz pomysłu na zajęcia pomyśł o udogodnieniach. Bo business startuje gdy:
jest lepszy jakościowo
jest lepszy cenowo
jest lepszy funkcjonalnie
itp
Jeśli zaproponujesz dowóz dzieci lub podgląd ich przez internet (np za
niewielką dopłatą) to jesteś do przodu bo pastwowe instytucje nie prędko to
wprowadzą
Jeśli czytałaś dziś wyborczą to masz pomysł na ZUS. Jeśłi nie to cytuję:
"...Kurs, czyli sposób na ZUS
(Gazeta Wyborcza/26.08.2004)

Poznańska fundacja twierdzi, że ma sposób na uniknięcie płacenia składek ZUS.
Do programu wstąpiła już setka firm z całej Polski. Eksperci podatkowi mówią o
luce w prawie.

W połowie czerwca br. szef podzielonogórskiego zakładu zajmującego się
sprzątaniem biur dał ogłoszenie do prasy, że chce zatrudnić dziesięć osób.
Kilka dni później zgłosił się do niego konsultant Fundacji Edukacji
Przedsiębiorczości z Poznania.
- Zapytał się, czy interesuje mnie refundacja ZUS. Zapewniał, że jak podpiszę z
nim umowę, nie będę musiał płacić składki na ubezpieczenie społeczne za
przyjęte osoby. Miałem na tym zyskać 5 tys. zł miesięcznie (...)
Jak działa system wymyślony przez fundację? Pracodawca musi podpisać umowę z
fundacją. Na jej podstawie wysyła pracownika na kurs szkoleniowy do powołanego
przez fundację Ośrodka ... Kurs teoretyczny w ośrodku polega na czytaniu w domu
formularzy z internetu o Unii Europejskiej, a praktyczny zakłada normalną pracę
w zakładzie.

Za kursantów nie trzeba płacić składek ZUS ani zaliczek na podatek dochodowy
(PIT). Niepłacony ZUS to zysk przedsiębiorcy, zaliczki to wynagrodzenie
fundacji za kursy.

A co z pensją dla pracownika? Pracodawca płaci fundacji "pieniądze na życie i
rozwój kursanta", a ta przelewa je na jego konto w zamian za to, że udostępnił
on własny dom na "punkt edukacyjny".(...)
Arkadiusz Dziedzic, wiceprezes firmy doradczej FAS Polska: - Działalność
fundacji to optymalizacja podatkowa. W ten sposób wykorzystuje się lukę w
prawie..."

Praktyka babysiter vel au pair to pasuje jak ulał. Masz poza tym jeszcze
absolwentów i niepełnosprawnych.
Sponsorów szukaj wśród hurtowni i producentów art dziecięcych




Temat: HACCP czyli skumbrie w tomacie
Pracuje w laboratorium, w dziale kontroli, w branzy spozywczej.
Z HACCP mam doczynienia na codzien, bo firma ma certfikat.

Natomiast czytajac powyzsze wypowiedzi czegos nie rozumiem, chyba za malo w
nich dokladnych danych na temat co wymyslili polscy politycy.

1. w EU nie ma poki co zadnego regulowanego prawem przymusu wprowadzania HACCP
( ktory powstal w USA, w zwiazku z koniecznoscia zabezpiecznia zdrowych srodkow
zywnosci dla astronautow), jest to dobra wola zakladu; jedynie sie zaleca.
Przymus owszem zostanie wprowadzony za jakis czas….
2. Owszem, partner z ktorym wspolpracujemy, posiadajacy certfikat moze zadac od
nas wprowadzenia HACCP, bo to ulatwi zabezpieczenie zdrowego i jakosciowo
dobrego polproduktu albo juz gotowego produktu.

3. Sa normy – dunskie , tzw. ” Kontroli Wlasnej” ktore byly i sa obowiazujace
dla branzy spozywczej , dla tych co nie starali sie o certfikat HACCP.

4. Nie ma zadnych wymogow odnosnie, czy ma byc asfalt, czy kostka. Jest wymog,
by teren wokol byl rowny, bez dziur, bez latwego dostepu dla gryzoni, by po
deszczu nie bylo stojacej wody na podjezdzie, bo to jest doskonale miejsce dla
rozmnazania sie i przenoszenia sie drobnoustrojow.

5. Jesli chodzi o krzyzowanie sie drog gotowego, nie zapakowanego produktu, z
droga polsurowcow – jest to niedopuszczalne w kazdym systemie ze wzgledu na
mozliwosci zakazen drobnoustrojami pochodzacymi od gryzoni, insektow,
plesniami, drozdzakami, ktore przenosimy z magazynu polproduktow poprzez sprzet
transportujacy, worki, ubranie i obuwie pracownikow do pomieszczen gdzie jest
pakowany gotowy produkt, dodatkowo jest niebezpieczenstwo dostania sie tzw.
obcych cial do produktow. Ale wydaje mi sie , ze o tym tez powinny
dotychczasowe polskie normy cos mowic.

6. Rzadko potem kojarzymy przypadlosci klopotow zoladkowo-jelitowych z
chlebem , ciastem, wedlina z niby dobrej bo smacznie produkujacej firmy. Bo
smaczne to nie znaczy w 100% ”zdrowe”.

7. I tu, jako swiadomy konsument nie mam litosci dla nikogo, oczekuje zdrowego
produktu. Nie rozumiem, jak mozna swiadomie planowac produkcje, gdzie moze
isniec zagrozenie , ze produkt moze byc ”wzbogacony” o dodatkowe drobnoustroje
lub ciala obce. Z bakteriami chorobotworczymi jest tak, ze zakladajac
czas ”rozmnazania” 20 min. to z jednej bakterii, w sprzyjajacych warunkach, po
6 godzinach mamy ponad milion bakterii.

8. Nie wiem na jakiej podstawie musza byc tak ogromne koszty dla firm chcacych
wprowadzic HACCP, otrzymac certyfikat.??
9. Poniewaz sa b. jasne procedury HACCP, to wystarczy przyjac na praktyke
uczacego sie technika , ew. studiujacego technologie zywienia i ten jako prace
dyplomowa lub projekt przygotuje Ksiazke Kontroli HACCP( o ile dobrze to
ujelam po polsku.) zupelnie gratis. Tak to sie tu czesto stosuje w Danii,
naprawde nie jest to jakas rzecz nie do przeskoczenia. Kursy na temat HACCP sa
jednodniowe. Np. Standart Dunski opisujacy glowne zalozenia HACCP zajmuje 10
stron A-4 .

10. Nie dac sie zwariowac i najpierw zdobyc doklane informacje, a potem
zastanowic sie co z tym zrobic. Mieszkam tu od 17 lat i nie pamietam, zeby tu
byla taka panika zwiazana z HACCP.

Jesli sa potrzebne dokladniejsze informacje to sluze pomoca.

Pozdr.

Maria




Temat: Gdzie robicie duże zakupy?

Wlodek:A w jakiej formie jesli laska.
Sasiad nie wykaze na kasie. Wsadzi w kieszen i podatku nie zaplaci. Malo tego
jeszcze i z piekarni wezmie bez faktury i dalej bedzie sie ciagnac bezpodatkowa
szara strefa.... mlynarz zrobi podobnie, bo kto lubi podatki placic.

A na końcu tego łanćuszka, można powiedzieć żywieniowego, jestem Ja i czekam
aż dzieciątko młynarza przyjdzie na studia zaoczne i wyda te pieniążki, lub
zapłaci mi za korepetycję, lub u Ciebie Włodku dla przykładu Zamówi Projekt,
u Diwo np. Stronę WWW, u Poganki kupi sobie 10 kg. cukru, u Piasi
zamówi kolekcję mody, u X_1 ogoli sobię głowę, u X_2 kupi buciki, i zapewniam
Cię, że ten młynarz liczy na to, że któryś z Nas kupi mąkę od niego.
To sie nazywa nakręcanie koniunktury.

A teraz kontr Wizja: Pieniążki Hapie Hans płaci za ekspertyzę oceny ryzyka
rynkowego Heldze, Helga natomiast płaci za mercedesa Jurgennowi,
jurgen wysyła swoje dzieci na studia do Berlina i jakoś te pieniązki nie mogą
wrócić.
To jest taka nowa wersja Kolonializmu.
(przyjąłem wersję niemiecką, ale to nie ma znaczenia)

Włodek: Hyper jest zbyt duzy, zeby wiele takich numerow sie udalo, a poza tym
od poczatku jest pod ostrzalem roznych sluzb...

Włodku, troszkę więcej realizmu.
Jak miałbym tylę kaski co Hyper na pewno nie bałbym się "różnych służb". A tak
na marginesie wyczuwam tu jakieś małe fobie związane ze starymi dobrymi czasami
i starymi "dobrymi służbami".

Włodek:- tu juz nie bylbym tego taki pewne, bo moga wyladowac u hurtownika,
ktory mieszka w Paryze..

Dlatego określiłem "statystycznie".

Włodek:
A jesli Hyper jest z US, a maslo i bula krajowe?
i na dodatek cena ciekawa z punktu widzenia kieszeni?

To pozostaje jeszcze marża. Wszystko ma zarobić rodak i już.

Włodek:....Bylby to idealny powod do dawania w lape tym, ktorzy
decydowaliby o przydziale.....

Dawanie w łapę jest powszeche obecnie, a na monopol w rynku Hyper
to nie możemy narzekać. Tak na marginesie nie wiem czy cytowałem
z raportu NIK'u: "na 17 przeprowadzony kontroli związanych z zakupem
gruntów przez Hyper tylko w dwóch nie stwierdzono uchybien".
Np. jedna z tych uchybień wynosiła tylko jakieś 30mln (nowych) złotych
na szkodę gminy. Narzekamy na polską biurokrację i lapówkarstwo, a zapewniam
Cię, że w porównaiiu, do zachodnich przedsiębiorstw to jesteśmy płotkami, ale
na zachodzie mają na to fachowe określenie - lobbysta - i specjalne fundusze.

Włodku dyskusja ciekawa, ale mam żal, że argumentujesz w stylu
"a co gdy". Jeżli masz odmienne zdanie to proszę udowodnij:
Pozytywny wpływ rozbudowy sieci Hyper na rozwój naszego miasta, i naszych
kieszeni. Może sie odważysz zrobić Coś takiego. Ale proszę zapomnij o bocianie
i gęsi itd.. to stare czasy, warunki anormalne, których absolutnie
nie wolno traktowac jako systemu odniesienia.
Moge tylko powiedzieć Polska notowała do roku 1997 od 5 do 7 procentowy
rozwój opierając się w handlu na szczękach i łóżkach. O Czym obecnie możemy
tylko pomarzyć, a przypomnę, że aby nie generowac bezrobocia wskaznik rozwoju
powinien byc o okolicach 3%. Następna rzecz: struktura wydatków prowadzonych
przez statystycznego polaka wskazuje, że większość pieniędzy wydajemy na rzeczy
powszchnego użytku oraz jedzonko itd.. Nie mamy kasy na szeroko pojete usługi,
na czym więc ,mamy zarabiać jeżeli produkcja lezy, a intratne dochody z handlu
oddajemy w obce łapy.
Jeszcze raz powtarzam będziemy kiedys wszyscy bez wyjątku piszczec cienkim
głosem i szukać winnych.

Chorobliwie niecierpiący Hyper TOM.