Wyświetlono posty znalezione dla słów: systemy w bankowości korporacyjnej





Temat: Ludzie są największym kapitałem banku
Ludzie są największym kapitałem banku
Ludzie są największym kapitałem ………….. tak pisze (czytaj niżej)do przyszłych
pracowników jeden z banków. A porównamy później co pisze do nich PKO BP SA.
Pisze prawdę.Czy tak jest potem w pracy? OTO JEST PYTANIE.!!!!!! Mogą o tym
napisać pracownicy tego banku. Nie mają oni jednak swojego forum dyskusyjnego
i zz.

Ludzie są największym kapitałem - pisze ten bank. I dalej ....

Potencjał naszych ludzi stanowi dla nas największy kapitał, którego wartość
systematycznie podnosimy poprzez realizację kompleksowej polityki rozwoju
Pracowników.
Nasze działania w tym zakresie koncentrują się wokół dwóch głównych aspektów
promocji i rozwoju Pracowników:
• aktywne wspieranie Pracowników w dążeniu do osobistego rozwoju,
systematycznej realizacji planów zawodowych i doskonalenia swoich umiejętności,
• budowa zespołów, w których panuje zaufanie, a współpraca ich członków
sprawdza się nie tylko w codziennych warunkach, ale również w chwilach
kryzysu, czy szczególnego obciążenia zadaniami.
Realizacja tej filozofii w praktyce powoduje, że nasi ludzie są naszą
największą siłą.
Szkolenia motorem napędowym rozwoju
Inwestujemy w każdego nowego Pracownika banku poprzez wewnętrzne szkolenia
zarówno merytoryczne, które przygotowują do pracy w konkretnej jednostce
banku, jak i treningi, dzięki którym nowi Pracownicy pogłębiają swoje
umiejętności interpersonalne, komunikacyjne i zarządcze.

Stawiamy w szczególności na rozwój potencjału Pracowników w zakresie aktywnej
sprzedaży produktów bankowych i budowania długofalowych relacji z Klientami.
Wysoki poziom identyfikacji
Istotnym elementem procesu rozwoju Pracowników jest wysoki poziom
identyfikacji z bankiem, który powinien towarzyszyć każdemu naszemu
Pracownikowi. Przez identyfikację z firmą rozumiemy przede wszystkim pracę w
oparciu o podstawowe wartości Grupy Banku. Przestrzeganie tych wartości daje
gwarancję działania zgodnego ze strategią banku, oczekiwanego przez
pracodawcę, akcjonariuszy banku, a także naszych Klientów.
Wartości, które towarzyszą naszym Pracownikom w codziennej pracy:
Aktywność
Reprezentujemy kulturę korporacyjną nastawioną na kreatywność, aktywność,
efektywność, podnoszenie swoich kwalifikacji i osiąganie bardzo dobrych wyników.
Koncentracja na Klientach
Klient stanowi centrum i siłę napędową wszystkich naszych działań.
Innowacyjność
Stale stawiamy sobie nowe wyzwania i tworzymy nowe rozwiązania, aby jeszcze
lepiej spełnić oczekiwania Klientów.
Zaufanie
Ufamy sobie nawzajem i dzięki temu każdy z nas może wziąć odpowiedzialność za
pracę zespołu.
Podstawowym celem naszej działalności, któremu podporządkowana jest struktura
zatrudnienia, jest świadczenie Klientom usług finansowych na najwyższym
poziomie. Dlatego najwięcej stanowisk w banku. to posady sprzedawców usług
bankowych - doradców i opiekunów Klienta lub menadżerów produktów.
Etatowi pracownicy placówek banku
Pracownicy zatrudnieni w placówkach banku na umowę o pracę - opiekunowie i
doradcy Klienta - mają stały czas pracy i pracują w systemie na zmiany. Są
wynagradzani stałą pensją oraz dodatkowymi bonusami wynikającymi z realizacji
nadprogramowych planów sprzedaży lub czołowych pozycji zajmowanych w
konkursach sprzedażowych.
Doradcy bankowi - Agenci
Doradcy bankowi są zatrudniani w systemie prowizyjnym - mają ruchomy czas
pracy, są mobilni - ich praca polega na samodzielnym pozyskiwaniu Klientów dla
banku. Dodatek do wynagrodzenia stanowią - jak w przypadku etatowych
pracowników - różnego rodzaju bonusy.
Oferty pracy xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
Pracownicy centrali
Doradcy bankowi oraz opiekunowie i doradcy Klienta są wspomagani przez
odpowiednie departamenty centrali banku, które dostarczają placówkom wszelkich
instrumentów potrzebnych do sprawnego sprzedawania produktów banku.
Oferta pracy - brak




Temat: UJK uruchamia nowe kierunki studiów
Nomenklatura

Jeszcze w czasie II wojny światowej, jako dziecko, widziałem
hitlerowski rysunek amerykańskich bankierów, jako pejsatych Żydów,
siedzących na workach złota, palących grube cygara. Ta satyra była
powtarzana z pewnymi zmianami przez Sowietów. Prawda dzisiejsza jest
jednak inna. Bankierami nie są bogaci właściciele banków. Bankierami
są absolwenci amerykańskich szkół biznesu, którzy są niczym innym
niż najemnymi urzędnikami, w gruncie rzeczy proletariuszami. Ci z
górnej półki nie stanowią nic innego aniżeli Amerykańską
Nomenklaturę, czyli są ludźmi którzy raz wyznaczeni na role
finansowych geniuszy nigdy nie mogą spaść poniżej tego poziomu.
Czasy i rządy mogą się zmieniać, ale Nomenklatura jest zawsze gotowa
służyć nowej władzy. Jest za to sowicie wynagradzana,
wielomilionowymi, jeśli nie miliardowymi bonusami.

Nomenklatura Bankierów oszukuje akcjonariuszy, czyli kapitalistów,
przez wypłacanie sobie horrendalnych uposażeń w momencie, kiedy ich
banki plajtują. W Ameryce mamy Marksizm postawiony na głowie.
Proletariusze- bankierzy, wykorzystują kapitalistów! Pazerność
komunistycznych sekretarzy blednie w ich świetle.

Jeśli zirytowani akcjonariusze (kapitaliści), korporacji które
bankrutują próbują ukrócić ich bonusy, wtedy krzyk się podnosi, że
ich banki mogą stracić wielkie talenty. Co to za talenty, które nie
przewidziały katastrofy ekonomicznej wynikającej z dawania pożyczek
tym, którzy - jak było wiadomo od początku - nie mogli ich spłacić,
albo tworzeniem skomplikowanych „produktów finansowych”, którymi
handlowanie zakrawa na oszustwo?

Oto kwiatuszek z finansowej łączki.

13 stycznia 2010 r. odbyło się przesłuchanie przez Komisję Kongresu
czterech prezesów wielkich banków odpowiedzialnych za złamanie się
amerykańskiego systemu finansowego w roku 2009.

W czasie przesłuchania, przewodniczący panelu, Pan Phil Angelides,
powiedział prezesowi wielkiej firmy inwestycyjnej, Goldman Sachs,
Panu Lloyd C.Blankfein, że moralność jego banku można porównać do
moralności sprzedawcy samochodów z uszkodzonymi hamulcami, który
jednocześnie kupuje ubezpieczanie na życie nabywców (będąc pewny ich
śmierci).

W tym wypadku chodziło o sprzedaż drobnym inwestorom długów
hipotecznych, o których banki wiedziały, że są bezwartościowe, z
jednoczesnym inwestowaniem własnych pieniędzy w ubezpieczenia na
wypadek ich bankructwa. Po załamaniu się rynku nieruchomości, firma
Goldman Sachs zarobiła na tej operacji z ubezpieczeniami niebywałą
fortunę i podzieliła się nią w postaci premii ze swymi pracownikami
z „górnej półki”.

Nomenklatura Finansowa i Korporacyjna wymienia swe stołki okazyjnie
z Nomenklaturą Rządową, zajmując poczesne stanowiska w administracji
i wracając do banków jak ich zadania w rządzie się kończą, albo się
tam skompromitowali. Przykładem takiej osoby może być
niejaki „myśliciel”, Paul Wolfowitz, wiceminister obrony w rządzie
G.W. Busha, architekt wojny w Iraku. Prezydent Bush „za jego
zasługi” próbował go wcisnąć do Banku Światowego, gdzie Wolfowitz
szybko się skompromitował ,zatrudniając tam swoją przyjaciółkę,
panią Shaha Riza, z pensją przekraczającą poziom przyzwoitości.
Członkowie Banku Światowego nie mogli znieść impertynencji
Wolfowitza, ale to nie znaczy że został bezrobotnym. Jest teraz
wizytującym naukowcem w American Enterprice Institute, zwanym
Zbiornikiem Myśli (Think tank), gdzie się „konserwuje” takich jak on
dla celów późniejszego użycia. Teraz zajmuje się on walką z głodem w
Afryce i konsultuje na temat rozwoju amerykańskiego biznesu z
Tajwanem. Nawiasem mówiąc w latach 2002-2005 polski polityk, Radek
Sikorski, był członkiem tego samego Instytutu.






Temat: Gdzie nabyć fundusze
Fundusze inwestycyjne są dystrybuowane również przez domy maklerskie, chociaż
ich udział w sprzedaży jednostek uczestnictwa zdecydowanie odbiega od wolumenów
osiąganych przez banki. Zarówno CDM Pekao SA jak i DM PKO BP oferują fundusze
własne i obce: CDM współpracuje z 9 towarzystwami funduszy inwestycyjnych
(aktualnie 86 funduszy w sprzedaży), natomiast DM PKO oferuje fundusze
zarządzane przez 10 TFI (79 funduszy). Od niedawna jednostki uczestnictwa
funduszy inwestycyjnych można kupić również na Poczcie Polskiej - na razie
oferta jest dosyć ograniczona, jednakże będzie stopniowo rozszerzana w
zależności od wyników pilotażowego programu dystrybucji funduszy poprzez
placówki poczty. Docelowo do końca roku w programie ma uczestniczyć kilkaset
placówek.

Struktura dystrybucji w Polsce zasadniczo nie odbiega od wzorców stosowanych
przez naszych sąsiadów: w Czechach zdecydowana większość jednostek uczestnictwa
dystrybuowana jest za pośrednictwem sieci oddziałów banków; również w Rosji i na
Ukrainie banki wiodą prym w sprzedaży funduszy. W Rosji, podobnie jak w Polsce,
na popularności zyskuje otwarta architektura - zdecydowanym liderem w sprzedaży
funduszy inwestycyjnych jest Citibank, którego udział w dystrybucji funduszy
oceniany jest przez lokalnych graczy na blisko 30 proc. wszystkich funduszy
sprzedawanych poprzez banki. Tak wysokie wyniki Citibank uzyskuje dzięki
intensywnym szkoleniom swoich agentów i motywacyjnym systemom wynagrodzeń.
Jednocześnie bank stosuje restrykcyjną politykę w ocenie potencjalnych partnerów.
czytaj dalej

Inwestor

W ocenie jednego z towarzystw funduszy inwestycyjnych blisko 85 proc. inwestorów
aktywnych na rynku funduszy inwestycyjnych w Polsce to klienci indywidualni (pod
względem wartości zainwestowanych aktywów). Struktura klientów funduszy
inwestycyjnych przedstawia się zgoła odmiennie na młodych rynkach, takich jak
Ukraina, Rumunia czy Rosja, gdzie dominują klienci korporacyjni. Dla przykładu,
na Ukrainie ponad 70 proc. wszystkich aktywów zainwestowanych w fundusze
inwestycyjne (poza funduszami typu venture) należy do klientów korporacyjnych;
podobne udziały charakteryzują rynek rosyjski i rumuński. Taki podział wynika z
relatywnie krótkiej historii funduszy inwestycyjnych w tamtych krajach, niskiej
świadomości inwestycyjnej społeczeństwa oraz stosunkowo jeszcze niskiego dochodu
do dyspozycji przypadającego na statystycznego obywatela.

W ciągu kilku lat?

Oczekuje się, że dynamiczny wzrost rynku funduszy inwestycyjnych w krajach
Europy Środkowo-Wschodniej utrzyma się również w najbliższych latach. Rynki
relatywnie słabo rozwinięte - jak Rumunia czy Ukraina, będą w przyszłości
zbliżać się do polskiego modelu zarówno pod względem struktury klientów, jak i
strategii dystrybucji. Niski obecnie udział funduszy zagranicznych w portfelach
Polaków i Rumunów (w Rumunii sprzedaż pierwszych funduszy zagranicznych miała
miejsce dopiero na początku bieżącego roku) będzie stopniowo wzrastał. W Rosji
aktualnie prawo nie zezwala na publiczną sprzedaż funduszy zagranicznych, nie ma
jednak ograniczeń w przypadku sprzedaży takich funduszy w ramach indywidualnie
skonstruowanej oferty - w praktyce skierowanej do wąskiego grona najbardziej
zamożnych klientów. Również na Ukrainie sprzedaż funduszy zagranicznych nie jest
dozwolona, jednak biorąc pod uwagę aspiracje tego kraju w kwestii przystąpienia
do Unii można oczekiwać stopniowego łagodzenia prawa i otwarcia rynku.

Na wszystkich analizowanych rynkach kluczem do sukcesu wydaje się dobrze
rozwinięta sieć dystrybucji i na tym aspekcie koncentrują się działania
największych graczy. Otwarta architektura sprzedaży coraz bardziej będzie
zyskiwać na popularności, ponieważ to właśnie ona pozwoli sprostać rosnącym
oczekiwaniom klientów i zaoferować portfel usług najlepiej dostosowany do ich
indywidualnych wymagań.

Małgorzata Mysiałkiewicz, Tomasz Pol
Autorzy są konsultantami w Centrum Kompetencyjnym Usług Finansowych Roland
Berger Strategy Consultants

Źródło informacji: Gazeta Bankowa



Temat: Kapitalizm przezyl krotko komunizm
Od ostatniego piatku kapitalizm ma sie duzo lepiej niz 'socjalism'
kiedykolwiek sie mial. Pomysl administracji US z
wykupem 'smierdzacych' akcji bankow inwestycyjnych oznacza, ze
pieniadze 'US taxpayers' zostana utopione w ratowaniu instytucji
inwestycyjnych. Niepodobnie do sytuacji z lat 1980-tych,
kiedy 'smierdzace' dlugi S&L zostaly wykupione przez US taxpayers
ale S&L instytucje zostaly odeslane w niebyt, teraz banki
inwestycyjne beda mialy wolna reke do zaciagania
nowych 'smierdzacych' dlugow.

To co teraz administracja proponuje to wykupienie 'liabilities'
instytucji finansowych przez US taxpayers sprzezone z daniem tym
instytucjom wolnej reki w kreowaniu nowych 'smierdzacych' dlugow.

Proponowany pakiet 'ratunkowy' US administracji reprezentuje czysta
forme ograbiania panstwowych rezerw US przez finansowa/korporacyjna
elite US. To takze oznacza - w przypadku przejscia tego pakietu
przez parlament - ze nastepny prezydent US bedzie mogl zrobic zero w
sprawie naprawienia gospodarki US.

Cofam cokolwiek kiedykolwiek powiedzialem o ignorancji obecnej
administracji US. Wnoszac z wydarzen ubieglego tygodnia, obecna US
administracja nauczyla sie, ze trzeba dlawic proby naprawy US
ekonomii w zarodku. Wykup 'smierdzacych' pakietow inwestycyjnych
przez US taxpayers oznacza, ze jakakolwiek ekonomiczna interwencja
a'la FDR nie bedzie mogla sie odbyc. Zatem jakiekolwiek proby
odbicia od 'kapitalizmu' stana sie niemozliwe w US.
Zatem 'kapitalizm' jest skazany na sukces.

polski_francuz napisał: "Pewnie rzad sie popatrzy uwazniej na rece
bankierow i manadzerow."
Ta nadzieja jest mila mojemu sercu. NIestety, fakty przecza tej
nadziei. Po pierwsze, Federal Reserve (PRYWATNY BANK) miesza sie w
sprawy obecnego kryzysu. Myslisz, ze prywatny bank ma na celu dobro
obywateli US?

Po drugie, ten prywatny bank zazadal, i US administracja slucha sie
tego, ze Jas Przyglup i ja zaplacimy za 'brudne' pozyczkowe pakiety
Wall Street. Jak Chiny i Japonia udziela kretytu temu pomyslowi to
moje dzieci, wnuki i prawnuki nie wygrzebia sie z dlugu narzuconemu
na nas przez ten prywatny bank.

Po trzecie, sukces punktu drugiego oznacza, ze nie bedziemy mieli
(US) mozliwosci zaciagniecia pozyczek na 'naprawienie' kapitalizmu
a'la 'New Deal'. 'Socjalism' jest 'out of the question' w US. Zatem
szykuje nam sie baaaardzo dluga recesja, w trakcie ktorej pozeranie
noworodkow przez ich rodzicow moze stac sie faktem.

PF,
Kapitalizm nie pada. US interwencje wokol calego globu spowodowaly,
ze teraz nie mamy alternatywy do kapitalizmu. Mnie to intelektualnie
nie martwi, jam scholar of world systems i od lat Wam tu glosilem,
ze kryzys finansowy/ekonomiczny byl na horyzoncie. Ten kryzys nie
martwi mnie takze z pozycji humanitarnych: im wczesniej sie to
przewali, tym wczesniej ludzie beda mieli mozliwosc tworzenia
systemu, ktory 'subsume' i kapitalizm i socjalism.

PF2,
Rzad US nie ma powodow do 'patrzenia uwazniej na rece
bankierow i manadzerow', ten rzad to bankierzy i manadzerowie.
Najleprzym dowodem na powyzsze stwierdzenie jest fakt, ze Federal
Reserve nie jest federalna instytucja, to prywatny bank, ktory
mowi 'demokratycznie' wybranemu rzadowi US co robic w sprawie
ekonomii.



Temat: "Kamienna Rosja Martwy Lud" - polecam!
W czasach Putina znalazła swój ostateczny kształt, oparty na
prywatnych rządach i zarządzaniu państwem jak prywatną własnością -
na tej samej zasadzie, na jakiej właściciel ziemski gospodaruje
swoim majątkiem. Innymi słowy, władza przekształciła się w
ogólnorosyjską Sałtyczychę [przysłowiowa, wsławiona okrucieństwem
wobec chłopów XIX-wieczna ich właścicielka] z zakopanymi w ogródku
miliardami, na domiar wszystkiego wymachującą bombą atomową.
Paternalizm jako forma organizacji społecznej przepaja cały rosyjski
układ administracyjno-polityczny, tylko formalnie oparty na
relacjach legalnych i racjonalnych.

W pierwszych latach po upadku ZSRR ludzie, którzy znaleźli się wtedy
przy władzy, zastanawiali się nad takimi reformami jak zastąpienie
systemu sowieckiego strukturami (państwowymi, prawnymi,
gospodarczymi etc.) zapożyczonymi od państw zachodnich. Zakładało
się przy tym, że w wyniku samej tej zamiany zagwarantowane zostanie
przejście do społeczeństwa demokratycznego z jego instytucjami
przedstawicielskimi i gospodarką wolnorynkową, do powstania "państwa
socjalnego". Przy tym wszystkim stosunek do wzorców zachodnich
pozostał mniej więcej taki, jaki był stosunek Piotra I do
holenderskich stoczni czy urzędów: jako do zabawnych gadżetów, które
można postawić gdziekolwiek; konkretnego kształtu nie uważano za
ostateczny rezultat długiego procesu społecznego.

Wobec inercji ludności rosyjskiej, która w masie swej nadal
pozostawała głęboko uzależniona od struktur państwowych, wobec
słabości ruchów masowych, społecznych i politycznych Jelcyn,
szukając oparcia w swoich wysiłkach utrzymania się przy władzy,
bardzo szybko zmienił orientację i uwagę swą przeniósł z "mas" na
resorty "siłowe".

Przekształcenia strukturalne odkładano ze względu na ich oczywistą
niepopularność - i z tegoż powodu w ogóle nie nastąpiły. W miarę jak
narastało niezadowolenie, nasilała się przemoc. Rok 1993 -
rozstrzelanie parlamentu, 1996 - sfałszowane wybory prezydenta na
drugą kadencję; takie są symbole i daty odsłaniania się
jelcynowskiego bolszewizmu.

Osiem lat Putina - z punktu widzenia szczególnych cech
postsowieckiej dynamiki społecznej - to lata ostatecznego utrwalenia
autorytaryzmu wynikłe z pragnień zaprowadzenia "porządku" i ciążenia
człowieka-masy ku kompensacyjnemu tradycjonalizmowi.

Przez cały ten czas konsekwentnie i uporczywie usiłowano
zdyskredytować reformatorskie i prozachodnie dążenia obozu Jelcyna,
mimo że dążenia te - nie bacząc na wielokrotne deklaracje, a nawet
założenia oficjalne - nigdy się nie ucieleśniły. Tyle że cel
dyskredytacji został osiągnięty. Ukazując "demokratów", którzy
doszli z Jelcynem do władzy, jako winnych rozpadu ZSRR, a także
całego rzędu kryzysów lat 90. i obniżenia poziomu życia ludności,
władzy putinowskiej udało się dokonać metamorfozy w świadomości
Rosjan, świadomości w istocie swej nadal tradycyjnej.

Demokratyczne modele polityczne odebrały pojęciu wolności
atrakcyjność; prawa człowieka ponownie zostały zepchnięte na
margines tej świadomości. Jako przeciwwagę dla nich reżim wysunął i
utrwalił idee porządku publicznego, tradycji wielkomocarstwowych,
prawosławia i militaryzmu. (Jak się mają do hitlerowskiego Ordnung
lub "korporacyjnego" faszystowskiego państwa Mussoliniego to już
inne pytanie, a zarazem zadanie dla badaczy).

Rozpoczęło się totalne "czyszczenie" przestrzeni przeznaczanej dla
społeczeństwa obywatelskiego i działalności politycznej. Partie
polityczne, organizacje społeczne i pozapaństwowe, niezależne kanały
telewizyjne, wolne wybory, sądy powszechne, instytucje stojące na
straży praworządności zostały zlikwidowane jako byty społeczne, a
to, co na miejscu ich pozostało, przekształciło się w elementy
układu władzy. Wszystkie resztki po partiach, sądach, prokuraturach,
środkach masowego przekazu i społecznych organizacjach przemieniono
w narzędzia przymusu i aparat represji, a także w instrument do
realizacji zadań administracyjnych i finansowych najrozmaitszych
instytucji i organizacji, banków, marketingu, politycznej i
handlowej reklamy.

Rządzący zlikwidowali zalążki instytucji społeczeństwa
obywatelskiego, licząc na stały dopływ naftodolarów. Państwu,
zorientowanemu nie na produkcję, lecz na surowce, państwu -
gospodarzowi złotonośnego rurociągu, zapewne niepotrzebna jest żadna
populacja - populacja to przecież zbyteczne obciążenie społeczne,
jak też źródło potencjalnego niebezpieczeństwa. Zakładano, że
ludność, taką, jaka jest, zawsze można będzie jakoś tam kupić, nie
musi się wcale nawiązywać z nią relacji za pomocą instytucji
właściwych rozwiniętemu społeczeństwu.




Temat: Socjalizm żyje i ma się bardzo dobrze.
To co nazywasz ty socjalizmem, przypomina raczej socjalizacje ryzyka i
prywatyzacje ewentualnych zyskow. Przeciez to najczystszy kapitalizm, gdzie
panstwo chroni prywatna wlasnosc zyskow.
Czyzby nie ten sam skutek mialo obnizanie podatkow korporacyjnych przy
przerzucaniu ciezaru opodatkowania z pracodawcy na pracobiorce?

Gość portalu: polishAM napisał(a):

> W Ameryce tematem dnia jest w tej chwili Energy Bill, czyli ustawa o
> energetyce. W tej ustawie, szeroko zresztą dyskutowanej jest o subwencjach,
> wsparciach, subsydiach, dotacjach, jednym słowem Adam Smith ze swoją teorią
o
> nieingerencji państwa w gospodarkę idzie do dolnej szuflady i będzie
> zamknięty na klucz. Jest w tej ustawie o biopaliwach, jeszcze jeden dowód,
że
> nasze elity znowu się myliły w tym temacie. Do spółki zresztą z mediami,
> które bardzo krytykowały PSL za ten projekt. Bo USA wprowadzą ustawę o
> biopaliwach. Ciekawą pozycją było obszerne potraktowanie nowych czystych
> metod spalania węgla, temat dla Polski bardzo na czasie. W tej dziedzinie
> administracja ma zamiar przeznaczyć pieniądze podatnika na badania i to
> całkiem pokaźne sumy. Tymczasem w międzyczasie administracja pompuje
> olbrzymie sumy pieniędzy z budżetu na zbrojenia, bezsensowną wojnę z
Irakiem,
> opłaca kompanie zaangażowane w wojnę. Czy kiedykolwiek było inaczej? Nigdy.
> Zawsze socjalizm torował drogę do największych wynalazków i osiągnięć na
> naszej planecie. Kosmos, lotnictwo, elektronika, biotechnology powstało w
> wyniku dotacji dla instytutów, uniwersytetów i prywatnych firm z zasobów
> państwowych. Nawet internet, który miał swój początek od programu rządowego
> Arpanet, był rządowym projektem. Pytam się więc, gdzie ten kapitalizm? Gdzie
> Adam Smith? Ponieważ ja tylko widzę z uporem pompowanie pieniędzy w ekonomię
> USA (money supply), dotowanie przedsiębiorstw (przykład Francja i Niemcy),
> ratowanie banków przez rząd w Japoni również przy pomocy środków z budżetu,
> obniżanie stóp procentowych w celu rozkręcenia gospodarki. Co jeszcze
> bardziej szokujące. Giełda reaguje na ten socjalistyczny system centralnego
> planowania POZYTYWNIE. Giełdy zwyżkują na wszystkich parkietach świata,
> włącznie z Japonią. Jednocześnie częstuje się nas artykułami o nieingerencji
> państwa w ekonomię i innymi bzdurami, kiedy miejsce mają rzeczy zupełnie
> odwrotne. A może geniusze wypowiedzą się na ten temat. Dodam jeszcze tylko,
> że kapitalizm bez ingerencji państwa miał miejsce w swojej historii. Było to
> w roku 1929. Jedynym bardzo nieśmiałym krokiem rządu USA była interwencja na
> rynku złota gdzie zamierzano podnieść cenę tego surowca w celu uzyskania
> ogólnej zwyżki cen. Teoria Adama Smitha (o nieingerencji państwa w ekonomię)
> zastosowana w 1929 roku doprowadziła do katastrofy ekonomicznej na
> ogólnoświatową skalę i nie sprawdziła się. Doprowadziła do depresji. Czy
ktoś
> może mi wyjaśnić, dlaczego bezczelnie się nas okłamuje.




Temat: Informatycy - zawód do regulacji?
Kolejna bzdura by wyludzic pieniadze.
"Modelowa argumentacja zwolenników rozwiązań korporacyjnych jest
taka - niektóre zawody nie sprowadzają się tylko do rzemiosła,
ale mają wymiar publiczny, wiążą się z wypełnianiem zadań
szczególnie istotnych dla społeczeństwa. Z tego powodu wykonawcy
tych zawodów powinni zapewniać gwarancje jakości swych usług - a
te najlepiej osiągnąć poprzez dopuszczanie do tych profesji
wyłącznie ludzi na odpowiednim poziomie (zawodowym, etycznym
itd.) oraz przez późniejszą kontrolę ich pracy. System taki
mógłby być poddany pieczy państwa, lepiej jednak, jeśli funkcję
gwaranta jakości państwo sceduje na samorządy zawodowe
(korporacje), jako instytucje znacznie lepiej znające się na
rzeczy niż urzędnik państwowy."

1. Kazdy zawod tego typu to rzemioslo - w rzemiosle trzeba miec
uprawnienia i/lub odpowiednie doswiadczenie.

2. Odpowiedzialnosc ponosi sie w kazdym wykonywanym zawodzie
-inna rzecza jest ulomnosc prawa ktore nie potrafi tej
odpowiedzialnosci wyegzekwowac.

3. Jakosc uslug nie zalezy absolutnie od regulacji tego typu lecz
od konkurencji rynkowej - jesli sie tego nie zrozumie w Polsce to
z cala pewnoscia Polska ekonomia wciaz bedzie marna.

4. Wielu ludzi wolaloby leczyc sie o znachorow, ktorzy maja
rezultaty niz u lapiducha ze specjalizacja drugiego stopnia
serwujacego leki firm "sponsorujacych" go, mimo ze ten ostatni ma
uprawnienia, a ten pierwszy nie.

5. Formalizowanie uprawnien prowadzi wylacznie do korupcji i
demoralizacji w izbach zatwierdzajacych - prosze zobaczyc zawod
adwokata, czesto lekarza jak i paru zawodow rzemieslniczych.
Czesto dochodzi do publicznych naduzyc przez ludzi z takich izb
(np. ograniczanie dostepnosci zawodu w celu utrzymania wysokich
zarobkow).

6. Przetargi (slawne polskie metody przetargow ktore notabene
znam osobiscie) sa po prostu kpina oparta na ukladach a nie
jakosci czy uprawnieniach ludzi z oferty uslugi.

7. Jakosci nie zagwarantuje zadne uprawnienia - wiele polskich
projektow upadalo przez prywatne interesy informatyka (czy
tudziez innego fachowca z uprawnieniami a moze i nawet doktoratem
scisle teoretycznym) i glupote oraz prosty brak doswiadczenia
choc wiedzy nie brakowalo (byc moze bylo jej nawet za duzo bo
pojawily sie konflikty interesow).

Z cala pewnoscia nie wroce do takiego kraju gdzie o mopich
kwalifikacjach mialoby decydowac uprawnienia nadane od czlowieka
z mniejszym doswiadczeniem czy wiedza czysto teoretyczna.

Przepraszam ale coz mozna porownac takiego z polskiej informatyki
do doswiadczenia z bankow i telekomiunikacji w Stanach
Zjednoczonych? Byc moze tylko cos ze sprzedazy systmow mozna
porownywac, ale skali zagadnien i rozwiazan to chyba juz nie.

Pozdrawiam z New Jersey,
M.