Wyświetlono posty znalezione dla słów: systemy totolotka





Temat: ATS - System na kontrakty - sprawdz!
soul.brother napisał:

> usprawiedliwienia ze ktoś inny sprzedaje system na totolotka,
jeszcze ktoś inny
> sprzedaje słoniki na szczęście, to ja mogę sprzedawać niby system
na kontrakty,
> zupełnie nie przemawiają.

ale ja sie nie usprawiedliwiam. odpieram tylko argument, ktory
odbieralby mi mozliwosc innej dzialalnosci zwiazanej z tym, ze
wykonalem (i wykonuje) jakas prace. moge to sprzedawac, moge oddac
za darmo. ktos moze kupic, ktos moze czekac az oddam za darmo. co w
tym zlego?

> autor jest uprzejmy chwalić ze: system przy relatywnie dużych
nakładach i
> ogroooomnym ryzyku, i co najgorsze czasochłonny bo trzeba niby
warować przy
> komputerku aby zmieniać pozycje gdy przyjdzie SMS.

nie trzeba. wystarczy miec mozliwosc skladania zlecen telefonicznych.

> przynosi (jeśli zmieniać pozycje natychmiast)w pewnych
okolicznościach, jakieś
> symboliczne zyski.

zalozenia systemu odnosnie zajetej pozycji sa przykladowe, ktore
kiedys dawno temu sobie przyjelem. rownie dobrze kapitalem
poczatkowym moze byc 100.000 zl, albo 3.000 zl i gra jednym
kontraktem. i tak nie ma to zadnego wplywu na rozliczenia (bo tu
wazny jest wynik czysto punktowy).

> zapoznawszy sie jedynie z opisem działania "systemu" oraz
wyjaśnieniami autora,
> przyznaje cały ten system wygląda jak jedna wielka porażka.

i OK, czy ja mowie, ze jest osmym cudem swiata? :) nawet nie wycinam
tej wypowiedzi :)

> może powinien tu pojawić się "stary" Sefek (ten z przed przemiany)
w u kilku
> dosadnych słowach przemówić do autora.

miejscowy guru? :) chetnie poslucham, o ile obedzie sie bez
przeklenstw :)



Temat: Za panowania ciemnogrodu
Dzięki d_nutka za poparcie .

Gość portalu: doku napisał(a):
>Ekonomię się studiuje. Ciekawe czego tam uczą? Czy np. jest jasno powiedziane,
> że gospodarka socjalistyczna musi rozwijać się znacząco gorzej niż
> kapitalistyczna? Czy jest pokazane naukowo (np. wiarygodnej próbce losowej),
> że przedsiębiorstwa państwowe funkcjonują gorzej niż prywatne?

No cóż , w tym temacie łatwiej jest wyciągnąć własne wnioski niż doczekać się
wspólnej "szkoły ekonomii" .

Dla każdego pragmatyka wyciągnięcie wniosków na temat dwóch szkół : liberalnej
i "interwencyjnej" ... jest proste !
Wystarczy prześledzić losy państw , rejonów , systemów , w których "królowała"
przez dziesięciolecia lub dłużej (taki np. Keynes nie zgadzał się z
analizą "długofalową" twierdząc , że "życie jest krótkofalowe" - ten ciołek
zyskał na lewicy renomę najwybitniejszego ekonomisty :-) ) jedna z opcji .
Takie np. porównanie podobnych 100lat temu USA i Argentyny . Porównania typu :
RFN-NRD , Korea Płd.-KRLD itd. .
I bez wiedzy analitycznej można wyciągnąć wnioski !

Nauka ekonomii jednak jest bardziej nauką społeczną niż ścisłą ... i zaczynają
się chocki-klocki . Każdy ciołek próbuje przeforsować "swoją" teorię posługując
się swoimi "danymi" .
To trochę tak , jak z "systemami totolotka" . Jest pełno firm , które chcą
sprzedać wspaniały system do wygrywania . Wnikanie szczegółowe w
zakres "wiedzy" jaki posłużył do stworzenia "systemu" zajmuje zainteresowanym
kilka lat (i często kilkaset-kilka tysięcy złotych) , a wystarczy zacząć od
pytania : "dlaczego firma nie zarobi najpierw na swoim systemie miliona w środę
miliona w sobotę ... a dopiero później zabierze się za pomaganie biednym
graczom" .

> Nawet jeśli ekonomia to nauka (tzn. potrafi formułować takie prawa), to
> niestety w naukę nie wierzy połowa ludzi, a ciemnogród lewicowy jest tak samo
> głupi jak prawicowy. "Naukowe" teorie Łysenki były równie debilne, jak
> współczesny antyewolucjonizm.






Temat: OC będzie droższe, bo lepsze
Takie są uroki kapitalizmu. Niestety.
=========================== Mało kto sobie zdaje sprawę z tego, że biznesy:
ubezpieczeniowe, totalizatora sportowego i gier hazardowych są firmami
dającymi krocie przy minimalnym nakładzie inwestycyjnym.
To są prawdziwe żyły złota, i to bez żadnych przenośni.

Przemysł ubezpieczeniowy jest o tyle korzystniejszy, jako że ciągły napływ
gotówki do kieszeni oligarchicznych miliarderów usankcjonowany jest prawem.
A prawo to stanowią rządy, bo politycy służą klasie panującej, a nie
społeczeństwu.

W Polsce jest to widoczne szczególnie jaskrawie, bo obcy kapitał nic nie
wpłaca do kasy budżetu.
Nie na darmo tuż po odzyskaniu niepodległości nowe elyty "sprywatyzowały"
właśnie państwowy system ubezpieczeń i gier.
Nie ominęło to również ZUSu, i szmal z pracowniczych składek po prostu
"zginął" w filarach, systemach i planach ubezpieczeniowych. A PZU, to już cała
epopeja warta naprawdę ciężkie miliardy!

O korzyściach można pisać baśnie, tyle że prawdziwe. Przykład pierwszy
z brzegu: w zakładach toto-lotka do wygrania jest główna wygrana w kwocie np.2
milionów złotych. Wpływy z wykupionych losów przez naiwnych to 8 milionów,
czyli legalnie i za darmo podarowanych właścicielowi pieniędzy.
Na wypłaty przeznacza się niechby w sumie 3 miliony. Po odliczeniu groszowych
kosztów utrzymania łączy, kolektur i obsługi (zakłady są w stosunku
tygodniowym) conajmniej 4,8 miliona trafia do właściciela.
Jest geszeft? I to za "friko"!

W grach hazardowych (kasyna, automaty) przelicznik jest 1:17, czyli z
uzyskanych 17 złotych właściciel przeznacza na wygrane i koszty 1 (jedną)
złotówkę.
W obowiązkowych ubezpieczeniach (nie tylko OC, bo i cargo, kolej, zakłady
przemysłowe, banki i własność prywatna) ten wskaźnik może osiągać nawet 1:35!!!
Jest o co się upominać? Można z łatwością "przepychać" rządowo-sejmowe
regulacje prawne?
I w końcu: czy kogoś to jeszcze dziwi?




Temat: DG Sanco - pomoc potrzebna
Temporary a contract agent
... no własnie. Jako poczatkujący puszukiwacz pracy w UE, próbujący przebic się przez wszystkie zawiłości systemu, który w założeniu ma nam pomóc i rzucić swiat do stóp, otworzyc droge do porazającej i koniecznie szybkiej kariery, sławy, dużych pieniedzy, piękych kobiet, przystojnych mezczyzn, białego domku z gromadką dzieci, psem i kotem lub tez spokoju ducha i poczucia bezpieczeństwa (niepotrzebne skreslić) mam pytanie.

Jaka jest miedzy nimi w praktyce róznica?
No i czy stanowisko:Function Group IV Grade 13, Step 1 jest czyms o co warto walczyć, czy jednak szkoda czasu?

Sa własnie ogloszenia na interesujące mnie stanowiska w pewnej agencji. Nie doczytałam sie ze trzeba zdac/miec zdane jakiekolwiek egzaminy o których mowa na epso. (Rozumiem, ze to o czym piszecie na forum to sa konkursy na stanowiska urzednicze na stałe?)

Na jakich zasadach odbywa się tam rekrutacja? Zgłaszam/wysyłam swoje CV i to wszystko? Nastepnie czekam czy się ewentualnie mna zainteresuja?

Co mam przez to rozumiec?
" You will be requested at a later stage to supply documentary evidence in original in support of the statements that you make for this application. As a candidate you are to be informed that in a later part of the recruitment process a mandatory medical analyses and physical check-up is done with selected medical service.Due to the large volume of applications only candidates selected for interviews will be notified.
" Czyli -Jak długo to zasadniczo trwa ?Po jakim czasie oczekiwania moge sobie powiedziec, ze nic z tego i dalej próbować szczescia w toto lotka?

Troszeczkę się jeszcze gubię, wiec wybaczcie mi ze zadaje Wam starym wyjadaczom takie pytania?



Temat: Mariacka bez parkingów nie będzie deptakiem
Można wiele pisać o zaletach komunikacji zbiorowej, parkingach na obrzeżu
miasta. To fajne rzeczy ale ich w Katowicach nie ma, i nie prędko będą, bowiem
sprawny system kosztuje wiele, a kasy miasto nie ma. Prywatnie zaś nikt nie
wyłoży szmalu, jeśli nie będzie miał jakich takich gwarancji na zwrot kapitału i
zysk.

Załóżmy, że mamy już ciche, szybkie, tramwaje, które jeżdżą w różnych kierunkach
co pięć minut. Kto miałby nimi jeździć (oprócz dotychczasowych pasażerów
dojeżdżających do pracy), a tym bardziej wysiadać w centrum Katowic i po co?

Takie błędne koło. Bo kto z kolei zainwestuje w kawiarnie, knajpki, całe
otoczenie w centrum, tak aby było przyjemnie posiedzieć ze znajomymi, jeśli też
nie przekonany, że za rok splajtuje?

Tak więc chyba racja, że te parkingi w centrum to jedyne wyjście na jego
ożywienie. Parkingi zaś znikną same, bo nie będą potrzebne, jeśli powstanie
komunikacja zbiorowa, wygodniejsza dla ludzi, niż jazda własnym samochodem.

Na razie na odnowionej Mariackiej życie zamiera. Prawda, że zima, ale to nie
usprawiedliwienie tego że nic tam nie przybywa a ubywa raczej. Nie wiem, może
nie jest nikomu potrzebny punkt oprawy obrazów, może nie jest potrzebny punkt
Toto-lotka, może i tak byłyby zlikwidowane.

Obecnie Mariacka to takie kilkaset metrów autostrady wybudowanej na pustyni.
Korzystanie przyjemne, ale dotrzeć tam na tyle trudno, że nie rekompensuje tego
możliwość podziwiania odnowionych kamienic z rozrzuconych ławek,
przypominających pogięte druciane skrzynki. Pewnie za kilka lat coś się tam
zmieni. Przyjdą jacyś inwestorzy. Trzeba jednak żyć dzisiaj. Idzie wiosna, więc
kilka rad dla U.Miasta. Na pewno warto tam organizować wystawy uliczne, może
jarmarki, może zrobić na Mariackiej strefę wolnego internetu i zabrać się jak
najszybciej za Mariacką Tylną (parking).



Temat: rejestracja wniosków w DIP
W naszym przypadku wysyłanie przez nas rozpoczęliśmy o gdz. 8.00.01
(dzięki zegarowi atomowemu) i OK. Udało nam się przejść aż do
momentu załączenia pliku gz. Jednak pojawił się
komunikat z serwera DIP że plik ten nie jest
plikiem gz ?(bardzo dziwne ponieważ on się wygenerował poprzez
generator DIP do przygotowania wniosku) i na tym etapie
pogrzebaliśmy nasz wniosek na którym pracowaliśmy ponad pół roku nie
mówiąc już ile pieniędzy nas to kosztowało (wyjazdy na targi,
konferencje i ekspertyzy itp.). Dlaczego nie było informacji jaką
powinniśmy otrzymać od DIP dotyczącej konfiguracji przeglądarek,
zapór systemu win XP i programów antywirusowych oraz programów
WINRAR po to aby bez problemu można wysłać plik gz – bo wydaje nam
się że tutaj tkwi cały problem z wysyłaniem tego pliku a o którym
powinniśmy wiedzieć. Właśnie w naszym przypadku przez to małe
zaniedbanie nie mogliśmy wysłać znaczącego dla naszej firmy wniosku
ukrytego pod plikiem z rozszerzeniem gz. Mam duże wątpliwości czy
aplikacja która została przygotowana do przesyłania wniosków i
zarazem miała być czymś w rodzaju toto-lotka dla naszych wniosków
przewidziała wszystkie możliwe problemy informatyczne które zawsze
się pojawiają, ale jak widać na załączonym obrazku to chyba nie – i
gdzie tutaj jest równy dostęp do unijnych dotacji dla firm które w
naszym regionie mogły stać się firmami które mogłyby dysponować
innowacyjnymi technologiami w naszym regionie a dzięki takimi
praktykami ze strony urzędu nie będą. Jestem za tym aby iść do
przodu a nie cofać się i czekać na kolejną loterię w naszym
przypadku fantową.



Temat: Kupilem zloto za $942 za uncje
To jeszcze nie ostatnie słowo ninji deosa!
Tak patrząc na baner reklamowy forum wróżę, że za jakiś czas zaroi
się deosowymi wątkami o niezawodnych systemach totolotka.

Co się zaś tyczy polsko-zawistnych drwin z kolegi, co mu się noga
powinęła, to to uważam, że ozdrowieńcza krytyka należała mu się i
należy. Przypomnę, że osobliwa postać deosa nie od przedwczoraj jest
obiektem mniej lub bardziej życzliwych drwin pozostałych uczestników
forum i tak samo nie od przedwczoraj dostarcza nam do owych drwin
powodów. Jego rzekomo rozległa wiedza ekonomiczna w istocie
ogranicza się do płytkiej, pobieżnej analizy rynków finansowych,
więc i złote (no pun intended) rady-porady daje krótkowzroczne jak
kret. Ale tak to już domorosłe młode wilczki mają, kiedy nauki
ekonomiczne traktują nie jako trudną i niejednoznaczną sztukę
gospodarowania zawsze szczupłymi zasobami, a jak 30-stronicowy
podręcznik szybkiego i bezbolesnego wzbogacenia się. Nie tak dawno
znowu chwalił się swoim rentierskim dorobkiem sześciu bodajże lokali
mieszkalnych w Niemczech, a w innym znowu wątku na temat przyczyn
obecnego krachu finansowego oraz widma rozszalałej inflacji dziwi
się, że ludzie nie rozumieją, co się stało. Ani chciwi bankierzy
udzielający pożyczek takim NINJA (No Income, No [real] Job, No
Assets) jak prawdopodobnie on. Ani on sam.

No i jeszcze ten opar tanich perfum chwalenia się swoimi życiowymi
osiągnięciami. A to publikacja zdjęć ze ślubu z egzotyczną
pięknością, a to zdjęcie rzekomego apartamentu w Londynie, gdzie
sobie obecnie mieszka, a to - już świr na maxa - video na youtubie z
wakacyjnego przelotu spadochronem, lotnią, czy jakimś innym latawcem
nad Australią mający uzasadnić jego rychłą wyprowadzkę na antypody,
bo "Oz is the place to be, people nice and tanned, and the kites are
free". Chyba się zaraz wyemigruję na Słowację, bo dwa lata temu na
wakacjach jechałem ich autostradami pośród cudnie świerkowych Karpat
i nie było korków. A i chlebek mają smaczny, taki z sezamem i makiem
jak u nas, za to tańszy.

O to mniej więcej w tym pośmiewisku chodzi, Mr Lebowski.



Temat: Czy Państwo za bardzo nas kontroluje!!!
Idąc tą logiką może opisać każdą działalnosc gospodarczą np. kupowanie marchewki
opiera się na solidaryźmie grupowym bo klienci warzywniaka płacą pieniądze za
które sprzedawca ją później kupuje, bez tych pieniędzy by jej nie kupił (ciekawe
skąd je miał na zakup pierwszej partii towaru, tak jak ubezpieczalnia ma
pieniądze na zapłatę za leczenie na początku swojej działalności?).
Powtarzam tak to wyglada w systemie przymusowym i w koncepcji solidarystycznej
gdzie każdy odpowiada za każdego i nikt za nikogo. Normalnie płacę składkę i
tyle, skad zakład ma pieniądze na pokrycie kosztów leczenia to NIE MOJA SPRAWA
może je mieć od innych ubezpieczonych, obrotu gotówką, zysków z reasekuracji
bądź z wygranej w totolotka, mnie interesuje tylko to zeby wywiazał się z umowy
jak tylko wystapi zdarzenie niż objęte, jak się nie wywiązuje w normalnym kraju
zmieniam ubezpieczyciela (oraz obciarzam go dodatkowymi kosztami), to samo (bez
nawiasu) robię jak mi nie odpowiadaja dotychczasowe warunki, mogę też się nie
ubezpieczać w ogóle. Tak to wygląda w normalnym systemie rynkowym.
Natomiast w naszym systemie złodziejskim jak najbardziej mamy do czynienia z
przymusowym solidaryzmem (narzuconym nam odgórnie)gdzie płacący (spore pieniądze
zresztą) płacą za siebie i rodziny oraz wszelkiej maści nierobów, kryminalistów
i margines społeczny a finansowanie opieki zdrowotnej nad nimi pochłania ogromne
pieniadze ze szkoda dla reszty społeczeństwa. A później konsekwencją takich
założeń budowy systemu ub. zdrowotnych (przymusowego i niewydolnego) są
roszczenia innych do narzucania nam swojej woli w sprawach dotychczas bedących
naszymi sprawami prywatnymi.

pozdrawiam




Temat: Referendum w sprawie medycyny naturalnej
"lekarz medycyny dr William G. Crook i jego koledzy odkryli ze wiele dzieci
ktore mialy czeste infekcje ucha i dostawaly duzo atybiotykow w ciagu drugiego
lub trzeciego roku zycia nabywaly symptomow autyzmu. Jaki z tego wyciagnac
wniosek? Antybiotyki zniszczyly chyba niezbedna flore bakteryjna i spowodowaly:
- ogromny wzrost liczny pasozytow zwanych drozdzakami,
- braki witaminy B (pozywienia dla systemu nerwowego),
- znaczne pogorszenie funkcjonowania systemu trawiennego, czyli wchlaniania
pokarmow,
- zwiekszenie ilosci odkladanych toksyn w organizmie,
- uposledzenie systemu immunologicznego.
Nikt nie sprawdzil stanu zdrowia matek, ktore urodzily te dzieci, a szkoda! Inne
znane lub podejrzewane przez niektorych lekarzy czynniki to:
- alkoholizm rodzicow lub poczecie dziecka na duzej bani,
- zatrucie olowiowe,
- zakazenie wirusowe,
- szczepienia noworodkow,
- zakazenia pasozytnicze,
- brak enzymow trawiennych.
Na omowienie zasluguja szczepienia noworodkow. zdaniem Harrisa L. Coultera Ph.D.
ilosc zachorowan na autyzm u dizeci bardzo mocno wzrosla po 1950 roku, kiedy
wprowadzono masowe szczepienia noworodkow! Czyzby przypadek? Przypadek moze byc
w totolotku, ze wygrasz, natomiast w medycynie powinny liczyc sie fakty.[...]
Niektore szczepionki sa potrzebne."
cytat z ksiazki dr nowakowskiego.
Bez sensu abym przepisywala pol ksiazki, jest tam jednak napisane ze kiedys
ludzie chorowali na choroby i wybuchaly epidemie gdyz byly calkiem inne warunki
sanitarne.
W raporcie departamentu USA mozesz przeczytac ze zaszczepione dzieci choruja
5-cio krotnie czasciej niz te nieszczepione. Poza tym w japonii wycofano
calkowicie szczepienie dzieci do drugiego roku zycia, co wyeliminowalo niemal
calkowicie nagle zgony japonskich niemowlat. Natomiast w krajach gdzie szczepi
sie noworodki wystepuja niewytlumaczalne zgony niemowlakow w czasie snu do
drugiego roku zycia.




Temat: __________problem z Excelem!!
> Pracuje na Win98 (prosze głupie uśmieszki skierować do pracodawcy) i jeżeli
> mam otwarte kilka plików w excelu/wordzie to wszystkie otwarte są w jednym
> oknie. Próbowałam opcji "odblokuj okna" (polecenie w menu okno) ale nic z
> tego. czy opcja jeden plik w osobym oknie jest zależny od systemu na jakim
> pracuje?

U mnie nie ma żadnego problemu. Mając otwarte kilka plików z menu okno wybieram
opcję 'rozmieść' i 'sąsiadująco'. Mam system Win95 i Excela'97.

Nawiasem mówiąc system jest absolutnie wystarczający i tą wersją Excela mogę
zrobić wszystko - np. układam krzyżówki (tak! w excelu mam bazę słów i makro
układające krzyżówki napisałam sobie sama), program moze mi rozwiązać sudoku,
bawię się z prawdpodobieństwem na przykładzie wszystkich historycznych notowań
totolotka, symulacje ruletki, faktury i cała książka przychodów-rozchodów,
wykresy notowań giełdowych z analizami i używaniem dowolnych wskaźników,
stworzenie szablonów do gry w zdrapkę dla lokalnej gazety - i mnóstwo innych
rzeczy na poziomie mocno zaawansowanym. Znane są badania, że przeciętny
użytkownik wykorzystuje 5-8% możliwości programu, tak więc nieprzeciętny mając
do dyspozycji starą wersję będzie o parę klas lepszy od gostka, co ma
zainstalowane najnowsze bajery, ale nie będzie wiedział jak ich używać. Zresztą
mam na drugim komputerze WinXp i stwierdzam, że funkcjonalność wcale nie jest
lepsza, tak więc bez przesady że starsze wersje to już muzeum, producentowi
zależy żeby sprzedawać nowe, to mikroskopijne zmiany rozdmuchuje do rozmairów
absolutnej konieczności do kupienia.
Pozdrawiam, to nie było złośliwe w stosunku do Ciebie :-)



Temat: MPK chce likwidować niepopularne linie
Coraz bardziej się przekonuję, że niestety z komunikacji w tym mieście już
niedługo nie da się w ogole korzystać. Nie da się ukryć, że potrzebna jest nie
reforma tylko rewolucja. Pracowników MPK, zwłaszcza osoby, które decydują o
wyglądzie całego układu, zapraszam do częstrzych przejażdżek autobusami. Nikt
przy zdrowych zmysłach jeżdżący więcej niż jedną linią nie może powiedzieć, że
komunikacja miejska w Olsztynie dobrze funkcjonuje. Zdecydowanie popieram ideę
systemu przesiadkowego. A Pasażerce 27 chciałbym powiedzieć, że taki system to
nie tylko układ linii ale także system taryfowy (bilety czasowe). Nie da się
oddzielić tych spraw. W Olsztynie od bardzo dawna niestety wykonuje sie tylko
małe kroczki. Przeważnie do tyłu lub w bok. Nikt nie potrafi powiedzieć, że jest
źle. Narzekają _tylko_ ci, którzy jeżdżą autobusami, czyli ci jak widać najmniej
w tym wszystkim ważni.
Sprawa rozkładów nadaje się do kryminału. MPK swego czasu samo przyznało, że nie
kontroluje tego. Autobusy jeżdżące parami (np 21 i 26) to norma. O sytuacji na
ulicy Sikorskiego gdy poza szczytem wszystkie autobusy odjeżdżają w odstępie
paru minut a potem ponad półgodziny nic nie ma nie będę się rozpisywał. Takich
sytuacji jest więcej.
Rozwijanie układu, który powstał zanim się urodziłem jest bezcelowe. _Konieczna_
jest rewolucja. A wszystkim rozkrzyczanym jednostkom mówię: nie można
podporządkować życia kilkudziesieciu tysięcy ludzi setce innych. Starsi ludzie
jeżdżą w określonych kierunkach - można to uwzględnić w nowym układzie.
Potrzebna jednak jest prawdziwa analiza, a nie (jak ktoś już wspomniał gra w
totolotka).
Mam nadzieję, że czas przyniesie wreszcie całkowitą zmianę a nie lifting, który
może poprawia chwilowo wizerunek, ale na dłuższą metę jest destrukcyjny.
Pozdrawiam



Temat: Dyskutując o pani Połtawskiej
> jestem w tej samej sytuacji i tak jak ty niedoczekam emerytury wg
> wszelkich znaków na niebie i ziemi, mimo to patrzę ciut dalej niż
> koniec nosa, bo dostzregam pobieranie rent i emerytur. Ale maszprawo
> widzieć to w ten sposób.

System przetrwa jeszcze jedną wymianę pokolenia, potem padnie. Wedle wszelkich znaków na niebie i Ziemi. ;) Natomiast to, czy szaraczki naszego pokroju patrzą dalej, jest bez znaczenia. Istotne jest to, gdzie znajduje się horyzont rządzących. A znajduje się on wiadomo gdzie - na końcu kadencji. PiS nic nie zrobi z system emerytalnym, bo na czele z Panem Prezydentem mają obfite pokłady wrażliwości społecznej. PO też nic z tym nie zrobi, bo Tusk musi przecież zostać prezydentem.

A sprawa jest oczywista: wiek emerytalny nie może być wartością absolutną, musi zależeć od czynników, takich jak długość życia i tempo starzenia się społeczeństwa; nie można sobie dłużej pozwalać na przywileje dla grup zawodowych (wcześniejsze emerytury!); trzeba zweryfikować lewe renty i jakoś ukrócić ten proceder. Dla każdego, kto ma odrobinę oleju w głowie, jest to jasne. Tylko dla polityków nie. PO woli chronić ludzkość przed pedofilami poprzez cenzurę internetu, to są ich zajęcia.

Jedynie ministra Kopacz się sprawdza w tym rządzie. Ale co ona jedna może? Zresztą nie jej resort… ech, żeby to było możliwe, to by można wszystkie teki rozdać klonom ministry Kopacz i by było po problemie. Ale klonowanie polityków tylko PiS-owi się jak na razie udaje. ;)

> Nie sądzę.Na wypadek spadniecia cegły na głowę, pożaru, powodzi i
> morowej zarazy ludzie się ubezpieczają, widać ma to sens.

Z punktu widzenia matematyki nie ma. :) Gdyby miało, towarzystwa ubezpieczeniowe nie zarabiałyby. Suma składek przewyższa wartość oczekiwaną (ryzyko tragedii * wartość odszkodowania). Jeśli patrzeć matematycznie, tak to niestety wygląda. Osobiście nie gram w totolotka i się nie ubezpieczam, z zasady, uważam to za rozsądne. Pomijając rzecz jasna ubezpieczenia obowiązkowe.

> A im większy kościelny wpływ
> (forsa!) na media, rządy i instytucje państwowe (w moim grajdołku
> urzędy miejskie obsadzone sa absolwent/k ami KUL, podczas gdy
> magistrzy innych uczelni mogą pisac na Berdyczów), tym więcej
> Moralnych lekarzy.

Owszem, to wszystko prawda. Tylko teraz by trzeba znowu spojrzeć matematycznie: jak duży jest ten wpływ, do jakiego stopnia można go ograniczyć, jak częste są takie przypadki i tak dalej. Istnienia problemu oczywiście nie neguję, ale zasadne jest pytanie o jego skalę. Na moje oko nie jest ona aż tak duża, by usprawiedliwiała skrajny antyklerykalizm. Umiarkowany natomiast uzasadnia i taki też wyznaję. Ale na wojnę nie pójdę.



Temat: Rząd bez planu
O komentarzach "zwolenników" PIS
Nie chodzi o ich wartość merytoryczną, ta nie istnieje (i trudno znaleźć
wyjątek). Nie są to realni zwolennicy, a osoby z lekkimi socjopatycznymi
zaburzeniami. Ich komentarze z reguły przypominają trollowanie - bez względu na
temat pojawi się ten sam tekst w różnych odmianach. Można by nawet napisać
programik, który automatycznie pisałby tego rodzaju posty - nie będzie to
trudne. Na początku ich komentarze irytują, później wywołują nie całkiem
rozumną reakcję oponentów (to jak reakcja na rój komarów - wykonujemy
natychmiast nieskoordynowane i nieskuteczne gesty, zamiast zastosować prostą
taktykę wytrucia całej populacji). Jednak końcową rekacją jest litość. Człowiek
na widok wypocin tych ludzików zaczyna zastanawiać się nad całym systemem
wychowawczym i edukacji w Polsce. Jaki system generuje bowiem tak
intelektualnie upośledzonych i ograniczonych ludzi? (nie mogę ich nazwać
kretynami, idiotami czy półgłówkami, bo mógłbym urazić tę grupę - są bowiem
ofiarą choroby a nie wieloletniej operacji odmóżdzenia poprzez wychowanie).
Pocieszające jest to, że ten gatunek nie przeżyje. W pracy się długo nie
utrzymują (słabi intelektualnie i dużo czasu tracą na forach), indywidualnego
sukcesu nie osiągną (wyłączam przypadkowy sukces w totolotku), będą również
mieli problem z rozmnażaniem. Osoba, która zgodzi się być partnerem takiego
półmutanta musi mieć bowiem ten sam lub niższy poziom intelektualny. W
przeciągu trzech pokoleń potomstwo osiągnie poziom rozwoju szympansa i zajmie
należne mu miejsce. Panowie trollowie (jakoś w panie nie chce mi się wierzyć,
są bowiem zaprogramowane genetycznie na przetrwanie) - spójrzcie kiedyś w z
uwagą w lustro. To co zobaczycie, przerazi was.



Temat: NBA: Marcin Gortat i Magic pogrążeni przez Thad...
Do misiów puszystych
Drodzy misiowie
Temat ustawiania meczy dotyczy nie tylko NBA , ale całego sportu.
Krótko wyjaśnię wasze wątpliwości. Wiekszość graczy obstawia u buków
tzw. zakłady proste. Typują kilka meczy obstawiając konkretny wynik
( wygrana, remis porażka ). Jeden nietrafiony wynik powoduje
przegraną gracza. Takich graczy jest 80%. Wpływy bukmacherów z roku
na rok rosną i wyniosły w roku 2008 około 50 mld zł tylko na polskim
rynku ( tylko TOTo-Mix w Polsce zanotował 250.000.000,00 złotych
zysku ) Wszyscy bukmacherzy dysponują najnowszą technologią
informatyczną. Zaraz po zamknięciu zakładów prostych wiedzą ile
ludzi obstawiło dany mecz i ile wypłacą jak dana drużyna wygra lub
ile im zostanie gdy przegra. Zatem aby "wywalić" w powietrze setki
tysiące zakładów wystarczy wypaczyć wynik jednego lub dwóch meczy
które sa na zakładzie. Nie ustwia się zatem wszysttkich meczy tylko
te newralgiczne. A więc drużyn które grają w finałach ( paly-off
NBA , lub grają o mostrzostwo, bo na nie najwięcej ludzi gra lub
które bronią się przed spdakiem gdyż wszyscy sądzą że dana drużyna
wygra bo nie chce spaść.Obecny system rozgrywek opiera się na tzw.
średniej. W sporcie zawodowym nie chodzi o wynik sportowy lecz o
wynik finansowy. Jesli więc drużyna , jej zawodnicy i dzialacze mają
tyle samo kasy grając w pierwszej jak i w drugiej lidze to chodzi
jedynie o przetrwanie. Bukmacherzy lubią granie w tzw. kratkę.
Oznacza to że drużyna raz wygrywa, raz przegrywa raz remisuje. Dla
gracza trafienie takiego zakładu to jak trafic w dużego lotka. Za
uczciwych czasów formę drużyny ustawiało się na jeden okres , po
jakim następował regeres. W okresie formy drużyna wygrywała 8 meczy
i miała zapewniony byt. Dziś jest to średnia. Drużyna wie ile
punktów potrzebuje by się utrzymać. Dlatego remisuje i przegrywa z
niespotykaną nonszalancją bo wie , ze za tydzień lub dwa ma
ustawione inne mecze z innymi drużynami które też są w tzw, grupie
przetrwania. To jak jak kieroca samochodu ktory mając rezerwę wciska
pedał gazu do dechy. Powiecie wariat, zaraz mu stanie samochód. On
jednak wie że za chwilę ma stację paliw która mu doładuje paliwo.




Temat: Niejaki Blass, totolotek i 20 milionow $
Niejaki Blass, totolotek i 20 milionow $
,,Wiemy coraz więcej o Józefie Blassie, tajemniczym konsultancie, któremu
amerykański GTech za zdobyty w 2001 r. i wart 250-300 mln dolarów kontrakt z
Totalizatorem Sportowym (TS) zapłacił aż 20 mln dolarów. Łączy go znajomość z
polskimi politykami zarówno z lewicy, jak i prawicy. I to najwyższego
szczebla. Tylko w tym roku spotkał się już z obecnym prezydentem Lechem
Kaczyńskim, a w przyszłym tygodniu ugości jego poprzednika — Aleksandra
Kwaśniewskiego.
Dziwny monitoring

Przypomnijmy: kilkanaście dni temu „PB” ujawnił, że w stanie Teksas prowadzone
jest śledztwo w sprawie dziwnych umów konsultingowych, podpisywanych na
świecie przez GTech, globalnego lidera na rynku systemów informatycznych dla
branży hazardowej. Umową o największej wartości jest ta, która łączy
amerykańskiego potentata z Józefem Blassem, bliskim znajomym Wiktora
Markowicza, założyciela i byłego prezesa GTechu (obaj panowie są matematykami,
którzy wyjechali z Polski w latach sześćdziesiątych i są dziś obywatelemi
USA). A dotyczy? Doradztwa przy zdobyciu przez GTech dziesięcioletniego
kontraktu na obsługę online sieci lottomatów państwowego Totalizatora
Sportowego. Kontraktu, podpisanego w 2001 r. w atmosferze skandalu (w trakcie
procedury przetargowej politycy dwa razy zmienili prezesa TS, zarząd spółki
był w permanentnym konflikcie, a spór przeniósł się nawet na poziom ówczesnego
rządu AWS i Unii Wolności, co zaowocowało m.in. dymisją ministra skarbu
Andrzeja Chronowskiego). ''
www.pb.pl/content.aspx?sid=2289&guid=C8C4CFD8-61CF-4AFC-95FD-D70F0F2B325E
Do tego jeszcze minister Kleiber.. Wstyd!




Temat: Różnica między autyzmem a objawami...
hej
wiesz niektore dzieci rodza sie z ,kruchym x, tak to sie nazywa po
Polsku. W tym momecie 1 na 54 chlopcow choruje na regressive autism,
czyli gdzie dziecko sie rozwija poprawnie do 18, 19 miesjac , a potem
zaczyna sie okazywac ze chore.I 1 na 94 dziewczynek.
w TYM MOMECIE JEST EPIDEMIA AUTYZMU I JAKOS NIKT Z TYM NIECHCE MIEC
DO CZYNIENIA. Kazda szczepionka dana dziecku przez przychodnie -
zarabia pieniazki dla przychodni, wiesz o tym ? Firmy farmaceltyczne
maja bardzo duzy wklad finansowy dla panstw by mogly dalej zatrowac
nasze dzieci. Kazdy ma swoje przekonania, to sa moje i tysjecy
rodzicow w tym momecie. My walczymy o to by byl wglad w szczepienia
dlaczego tak duzo szczepien dla bobasow. Slyszalas o Jenny McCARYTHY
SLAWNA AKTORKA W HOLLYWOOD wyleczyla z autyzmu swojego synka? Tu masz
strone nastepnych rodzicow jesli potrafisz czytac po angielsku
polecam tez uleczyli swojego synka....
www.endofthetunnel.co.uk/eddie/
bardzo duzo ludzi uleczylo swoje dzieci, ja tez jestem w drodze i
zycze tego wszystkim rodzica ktorzy wierza , ze to jest mozliwe, bo
jest!!! Medycyna sie zmienia tak samo jak leczenia raka,walka z
autyzmem sie odmienia dla tysjecy dotknietych ta choroba.
A Jenny McCARTHY ksiazka LOUDER THAN WORDS polecam....

Pozdrawiam
Tesh

roggalique napisał:

> tesh napisała:
>
> > tak zgadzam sie z tym co piszesz, alt te wszystki cechy choroby
sa
> > wywolane przez choroby organizmu sorki, candida ,niedobor enzymow
> > trawiennych
>
> Nie zawsze i nie u każdego. Sorki.
>
> Ja generalnie wiem i rozumiem, że leczenie somatyczne jest szalenie
ważne - to
> nie ulega wątpliwości.
>
> Natomiast nie mogę zaakceptować twierdzeń generalizujących. Z
Twoich postów
> wynika zaś, że KAŻDE dziecko z autyzmem można wyleczyć stosując
jakąś tam metod
> ę
> biomedyczną, czy medyczną. Wystarczy odrobaczyć, a autyzm zniknie!
>
> _To jest nieprawda._
>
> Gdyby leczenie autyzmu było takie proste, to nie byłoby problemu.
> Bach, zastrzyk - zdrów!
>
> Czasem mam wrażenie, że z tymi "rewelacyjnymi" terapiami jest jak z
systemami d
> o
> totolotka. Ludzie co je wymyślają, jakoś przecież nie stają się
milionerami w
> wyniku trafnego obliczenia układu liczb w losowaniu. Jeśli już
stają się
> milionerami, to chyba jedynie dzięki sprzedaży swoich systemów:D
>
> pozdrawiam




Temat: Forum-wyborum
Nie bo tak trzeba! Bo nic nie trzeba! Sens mojej wypowiedzi był następujący: :
nie chcę, ale muszę". Nie chcę głosować na próżne obietnice, niespełnione
nadzieje,twarze znikąd, córkę znanego taty, zrzutków partyjnych ze stolicy,
wyborczy spam, przestępców drogowych kluczących przed sądami,itp itd! Ale muszę!
Muszę głosować przeciw oszołomom z tytułami profesorskimi (vide: smok
wawelski),arogantom (Spieprzaj dziadu!), przestępcom z
immunitetami,dyplomatołkom i cały ten chłam społeczny itd. Każdy człowiek który
ma trochę oleju w głowie widzi co się dzieje. PiS-LPR-Samoobrona! System
wyborczy w Polsce nie pozostawia wyboru! Przypomnijmy trochę historii. Podczas
pierwszych wyborów prezydenckich musiałem zagłosować przeciw Tymińskiemu na
Wałęsę! Chociaż nie chciałem wtedy. Z perspektywy czasu przepraszam p.prezydenta
porównując go z dzisiejszym! Potem nie chciałem na Kwaśniewskiego,głos na
Wałęsę! Albo wybory do parlamentu: Musiałem na lewicę przeciw AWS w 2001, w 2005
znów na lewicę przeciwko PiS. Chociaż ta lewica to lipa! Nawet fizjonomie panów
z Pis-u mówią za siebie. Popatrzmy po kolei. Mało uśmiechnięci, mało dowcipni,
bucowaci, nadęci, agresywni, z jezuicką gorliwością w oczach! JA NIE MAM NA KOGO
GłOSOWAC, ALE IDę BO WIEM NA KOGO MAM NIE GłOSOWAć! Zaufania do nich wszystkich
nie mam. To jest totolotek! Jak w małżeństwie! Raz trafisz a tysiąc razy nie!
Nie miejcie nigdy zaufania do polityków.A ni przed wyborami, a ni po wyborach!
Cytat Z Buddy: " Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że wielu ludzi od dawna to
powtarza. Nie akceptujcie niczego tylko z powodu, ze ktoś inny to powiedział,
że popiera to swym autorytetem jakiś mędrzec albo kapłan, lub że jest to
napisane w jakimś świętym piśmie. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że brzmi
prawdopodobnie. Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście za prawdziwe po długim
sprawdzaniu, do tego, co przynosi powodzenia wam i innym".




Temat: Dogmat w potrzasku.
qwardian napisał:

> Zamiast upragnionego obrazu
> prostoliniowej, stopniowej, ciągłej ewolucji są nagłe skoki,
> zygzaki, oscylacje, rzadko widać niewielką akumulację zmian.

Tu wlasnie usilujesz "ustawic chlopca do bicia". A niby dlaczego
ewolucja mialaby byc liniowa? Wysil lepetyne.

> Łańcuch ewolucji jest porwany.

Wlasnie tak ma byc. Jak pojawia sie jakis kataklizm, meteor, wybuch
wulkanu, to po wielkim wymieraniu ewolucja gwaltownie przyspiesza.
Mutacje nie natrafiaja na konkurencje organizmow przystosowanych do
starych warunkow.

> System o “nieredukowalnej złożoności” musi zaistnieć od razu, albo
> nie będzie istniał wcale.

No to Ty masz problem. Wmawiasz, ze natura dzilala "pod prad". Tak
nie bylo. Natura gromadzila bezsensowne zmiany. No i gdy ten bezsens
urosl do piramidalnych rozmiarow to pojawiala sie “nieredukowalna
złożonośc”. Sens pojawial sie przypadkowo na samym koncu. Natomiast
miliardy innych bezsensownych zmian umieralo w ramch doboru
naturalnego.

> Wszystko
> wskazuje na to, że jest ona owocem czyjegoś “inteligentnego
> projektu” (“Intelligent Design” .

Faktycznie gromadzenie przypadkowych zmian jest najinteligentniejsza
metoda projektowania. Pod warunkiem, ze pomijamy aspekt ekonomiczny.
No ale natura nie musi myslec w ogole i nie mysi myslec
ekonomicznie. Nature stac na nieprawdopodobna wrecz rozrzutnosc w
trakcie ewolucji. Natura obstawia wszystkie wyniki losowan w
totolotku i dlatego zawsze wydrywa. To jest ta genialnosc
projektowania.

> Matematycy sformułowali problem następująco: Czy od początku
> istnienia świata upłynęło wystarczająco dużo czasu

Empiria pokazuje, ze tak. Teraz matematycy musza opracowac teorie,
ktora to uzasadnia. Opracowanie teori matematycznej, ze empiria jest
nie sluszna to domena teologow.




Temat: Nie będzie emerytur małżeńskich z OFE?
tmeic napisał:
> No właśnie co to za bełkot. Jakie wykupienie, za jakie środki Czy
> 65 latek nagle dowie się, że ma sobie coś wykupić?

To akurat jest proste. Jeśli zgromadziłeś na koncie w OFE, na
przykład 150 tysięcy złotych, a tabela statystyczna mówi, że 65
latek pożyje JESZCZE średnio 150 miesięcy (czyli 12,5 lat), to
Zakład Emerytalny (który sobie wybierzesz spośród kuilku jakie
zostaną niebawem stworzone) zawrze z Tobą następującą umowę:
Przelej do mnie z OFE te swoje piniądze, a my gwarantujemy wypłacać
Ci DOŻYWOTNIO 1000 zł miesięcznie!

Nie jest wiadomo ile Ty konkretnie pożyjesz. Ale ZE zawrze umowę z
10 000 takich jak Ty. Takiej grupie trzeba wypłacić bedzie 150x10000
emerytur miesięcznych. To jest prawo wielkich liczb. W praktyce może
się okazać 0,5% więcej, albo mniej, ale to bez znaczenia.

W tej sytuacji NIE MA już pieniędzy jakie (jak Ci sie wydaje)
zostają gdy Ty umrzesz nie po 150 miesiącach, a po 50. Bo ktos inny
pożyje 250 miesięcy zamiast 150. W sumie we dwie osoby dostaniecie
tyle co trzeba.
Zresztą z równym prawdopodobieństwem to Ty możesz okazać się
długowieczny i dostaniesz 2 albo 3 razy wiecej niż wpłaciłeś.

O dziedziczeniu można mówić tylko do momentu podjęcia o "wykupie".
To tak jak z pieniędzmi w kieszeni. Możesz je dać żonie, albo
dzieciom. Ale jak kupisz za te pieniądze los, to "umarł w butach".
Albo zostawisz im wygrany milion, albo nic. Trudno dopominac się od
totolotka by oddał pieniądze za kupon, który nie wygrał.

Żałosne, że nikt na Forum tego nie rozumie.

Można przyjąc założenie emerytur małżeńskich wypłacanych dopóty
dopóki nie umrą oboje współmałżonkowie. Ale byłyby one znacznie
niższe, bo zgromadzona kwota musiałaby być statystycznie DŁUŻEJ
wypłacana. Rząd się tego boi, bo wysokość emerytur w nowym systemie
będzie i tak bardzo niska. Jej jeszcze doraźne obniżenie (choć bez
straty dla małżeństwa, ani bez zysku dla Państwa, ZUS u czy ZE czy
OFE) wywołałoby bunt.

Osobiście uważam, że tylko emerytury małżeńskie umożliwią sensowne
uniknięcie problemu głodujących wdów, jaki pojaki się za kilka lat.




Temat: Skąd się bierze zysk na giełdzie ?
spector1 napisał:

> Postawilbym inne, istotniejsze pytanie :Czy gielda jest potrzebna?
>
> Jesli potrzebna to komu?
> Latwo odpowiedziec,ze CEO,CFO ,domom maklerskim,bankom. Uzasadnienia na tak
> pochodza wlasnie od tych,ktorzy niezaleznie czy gielda idzie do gory czy nie
> zawsze zgarniaja miliony bez najmniejszego ryzyka.Nie warto nawet tych
> uzasadnien powtarzac.
> Czy rzeczywiscie gospodarka bedzie gorzej funkcjonowac bez gieldy toczonej
> SARS'em?
> Czy lekarz,wybitny sportowiec,student,pracownik fizyczny itd,ktory gielda
> sie nie interesuje ma z tego tytulu mniejsze dochody z racji wykonywanego
> zawodu?
>
> Zauwazyc mozna, ze SARS'em gieldy sa wszelkiego pochodne i opcje przyznawane
> nawet gdy firma doprowadzona jest na skraj bankructwa.
> Lekarz,inzynier,mechanik ich nie widzi,nie rozumie ich mechanizmu dzialnia.
> Po prostu traktuje SARS gieldowy jak rzecz nie istotna - nie rozumie w jaki
> sposob ten SARS gieldowy drenuje jego fundusze emerytalne.
> Czy to nie dzieki istnieniu gieldy jest hamowany postep? Z reguly mala,
prezna
> firma zostaje zniszczona poprzez polkniecie przez wieksza firme.
> Dzieki gieldzie dokonano wyraznego "rozwoju" w Polsce.
> Pozdrowienia
> >>
>> Bardzo ciekawy głos Spectora.
>> Innym SRASEN Giełdy sa np tzw. opcje- to już typowy hazard - obstawianie
kursów.
>> Zadając pytanie : skąd się bierze zysk na giełdzie- miałem na uwadze przede
wszytskim punkt widzenia - szarego Kowalskiego, któremu wmawia sie w mediach że
Giełda jest maszuynka do wytwarzania pieniezy. Okazuje sie ,ze - mimo braku
logicznego uzasadnienia to stwierdsenia że giełda sama z siebie wytworzy zysk,
gdzu jej funkcjonowanie tak drogo kosztuje - większośc ludzi i tak mysli ,że
jakoś to tak sie robi że JEGO akcja rośnie - jak cekiny na polu cudów w bajce o
Pinokio.
>> Co do analityków giełdowych to opinia o ich roli tez bywa różna. Ponownie
cytuje a artykułu : Akcje sprzedam czyli łowy na jelenia.
>>"... Wokół totolotka i kasyn rozpleniło sie mn óstwo ekspertów i uczonych
spod ciemnej grwiazy, handlujących " niezawdnymi systemami gry." Wokół
spekulacyjnej giełdy kręci się ich jeszce więcej. Nazywaja się analitykami albo
doradcami inwestycyjnymi, posługuja się imponującym instrumentarium: komputery,
wykresy, hermetyczny żargon. To sępy , żerujące na ludzkiej naiwności. Gdyby
którykolwiek z nich rzeczywiście umiał przewidzieć przyszły bieg notowań,
zarobiłby krocie, dużo więcej ni zna sprzedaży swoich poża sie Boże, usług. Co
innego giełdowi sywersanci, skrycie manipulujacy kursem. Ci rzeczywiście
zagrabiaja bardzo duzo.. "
pzdrv




Temat: Poziom amerykańskiej opieki zdrowotnej
>KAPITALIZM - dla kazdego to co sobie zazyczy kupic... i nic wiecej, bez
> przymusu.

widzisz dla mnie te system spoleczny to rodzaj kleju ktory spolecznosc do kupy
trzyma , pisalem o juz. nie roznie si eto wiele od tego co bylo 20 lat temu czy
dwiescie czy 3000tysiace. oczywiscie nie produkowano wtedy tylu niepotrzebnych
rzeczy ktorych posiadanie jest dzis sposobem dowartosciowania sie.
>
> czy ty bys chcial aby biedny jezdzil Rolls-Roycem? i zyl w willi z basenem -
> chcialbys go zmuszac do takich poswiecen i ogromnych kosztow utrzymania
> luksusowego poziomu zycia? - chyba nie?
>
> dlatego jezdzi Toyota i wynajmuje male mieszkanie bez tego calego zalatania,
> pospiechu i przepracowania,
>

podobnie bylo lat temu 400 pan mieszkal we dworze a chlop w czworakach pan nie
chcial go zmuszac do poswiecen chcial od niego wydajnej pracy. lomonosowa nikt
nie zmuszal do nauki i wyszedl na rektora.

to stwierdzenie ze kazdy moze jest troche zludne. kazdy moze w koncu wygrac w
totolotka przy duzych wygranych ma szanse kupic sobie za to maly szpital i
problem z opieka zdrowotna jest rozwiazany. rzeczywisc jednak opisuje krzywa
dystrybucji bobastwa a z niej wynika co kto moze kupic.

i tu nie chodzi mi ze jest to spor o wyzszoosci jezdzenia prawa strona drogi
nad jezdzeniem po lewej stronie bo komfort i bezpieczenistwo jest bardziej
zwiazany ze stanem drod kultura jazdy i stanem technicznym samochodow.
byc moze mieszkajac w Haiti czy hondurasie w ktorych kwitnie kapitalizm inaczej
bys mowil.

co do wydatkow na opieke wezmy takie lekarstwa costoja sporo koszt skladnikow
to moze 1/200 ceny wiem wiem badania kosztuja ale te sa wspierane z rzadowych
grantow i i jesli sa patetowane to sa wlasnoscia korporacji. tak wiec podatnik
finansuje badania a pozniej placi za rezultaty tych badan. lekrze choc sa od
leczenia to lecza za pieniadze

tak ze caly nasz spor toczy sie wokoltego co to sprawiedliwe co sie komu nalezy
itp. a to sprawy gustu ktorych nijak udowodnic nie mozna.



Temat: dni hanby
Łatwo jest oceniać z perspektywy czasu działania/zaniechania
polityków, wojskowych. Trochę to przypomina sprawdzanie kuponu
totolotka.
Do rzeczy, czy Wersal/Locarno/Rapallo nie prowadziły do wniosków,
że wcześniej czy później w Europie Środkowo-Wschodniej dojdzie do
korekt granicznych?
Czy te nowe państwa zrobiły coś żeby wspólnie zbudować spójny
system równoważący obecność potężnych sąsiadów tj Niemiec i Sowietów?
I czy to w ogóle było możliwe?
Dosyć łatwo jest wieszać psy na II RP, ale czy np C-S zrobiło
cokolwiek w kierunku ocieplenia stosunków (nie tylko w momencie jak
już przegrywali wszystko jak zrobił to Benesz).
Czesi byle jak traktowali Słowaków co także w 1938 odbiło sie
czkawką...
Zaraz pewnie na forum podniesiony zostanie temat koalicji z
Sowietami, jakby nie było w tym czasie incydentów granicznych na
Wschodzie II RP.
Tu wypowiedź Stalina z 1934: .."Nie my, którzy doświadczyliśmy
hańby Pokoju Brzeskiego, śpiewać będziemy hymn pochwalny na cześć
traktatu wersalskiego". Zresztą ewentualny blok UK - Francja - ZSRS
w roku 1939 otwierałby perspektywy rewizji granic IIRP na
wschodzie...
27/28 września 1938 w trakcie kryzysu sudeckiego Ribentropp
proponował Lipskiemu akces II RP do paktu antykominternowskiego.
Jednak już 28 października zaproponowano uzupełnienie układu z r
1934 o klauzulę konsultacyjną (Polska miałaby uzgadniać swą polityke
zagraniczną z III Rzeszą) oraz znane żądania: autostrada, Gdańsk.

Niedawno zaproponowałem wątek "Alternatywy 1939" i jakoś nie
cieszył się specjalną popularnością...
forum.gazeta.pl/forum/w,539,98512635,,Alternatywy_1939.html?
v=2

Pzdr




Temat: Milton Friedman
doki, a skad ty to tak wszystko wiesz? Ja akurat wlasnie w NYC studiowalem,
mieszkalem na 110th W, rog Broadwayu, moj uniwersytet (musze sie pochwalic, bo
elitarny, Columbia University, budzet wiekszy od budzetu niejednego panstwa)
byl na 115th czyli tzw. 5 blokow. Na KAZDYM skrzyzowaniu i przy wejsciu do obu
stacji metra siedzieli bezdomni, wbrew temu co mowisz, rodowici amerykanie,
wiekszosc czarni (stamtad juz blisko do Harlemu), ale byli tez i biali.
Ja z ciekawosci troche gadalem zawsze z tym czarnym na "moim" rogu. Otoz on z
wlasnej glupoty wyladowal na tej ulicy. Niewazne. Wazne bylo jego nastawienie.
A mianowicie, on - co dziwo - myslal jak Ty Doki, ze jemu sie pomoc NIE nalezy.
A wiesz dlaczego? On mi powiedzial: "Bo jak ja kiedys bym zostal bogatym, to
nie chce sie dzielic moimi pieniedzmi z nikim". I to jest roznica w mentalnosci
europejskiej i amerykanskiej. U nich tworzy sie mit pomywacza talerzy, ktory
moze sie stac milionerem (=szansa taka sama jak wygrana w totolotka, w koncu co
tydzien w kazdym stanie ktos wygrywa) i oni zyja ta nadzieja z marnej szmiry
holywoodzkiej.
A doki, jak wiadomo, ja jestem antykomunista z przekonania, ale mimo wszystko
fakt, ze jakis tam maly procent (chyba 5%) ludzi posiada w kazdym panstwie z
reguly wiekszosc (o ile pamietam ponad 90%) kapitalu, troche zadziwia. Ci
ludzie w przewazajacej wiekszosci nie doszli do tych pieniedzy wlasna praca,
wiec trudno twierdzi, ze sa bardziej wartosciowi, tylko dlatego ze sie urodzili
we wlasciwej rodzinie.
A do Pawia: epsy sa ewenementem, bo rzeczywiscie nie placa skladek na innych
(placa tylko na siebie), ale urzednicy administracji narodowych, tacy jak ja
placa, i ja sie szczerze mowiac nigdy nad tym nie zastanawiam, Place, bo moze
sam bede kiedys potrzebowal pomocy z tego systemu, raz juz sie w takiej
sytuacji znalazlem i dlatego tak szybko nie oceniam innych.
I nadal nikt nie podal sposobu na tzw. niebieskich ptaktow. ´Nie dawac im
jalmuzny, ok, to beda, uzywajac stylistyki Dokiego, zdychac z glodu pod moim
oknem a mi bedzie bulka stawac w gardle przy jedzeniu na taki widok. Wole
placic podatki, zeby sie nan nie narazac, jesli rozumiesz, o co chodzi.



Temat: Ten sklep sprzedaje jak burza, ale...
No i dalej nie rozumiesz...
Oszczedz sobie inwektyw kolego. Ja napisalem 'nie rozumiesz', TY
napisales 'ograniczony'. To pokazuje tylko Twoje ograniczenia, nie moje.
Ta 'potezna firma' to 3 osoby kolego, z czego jedna (informatyk) pracuje w PL.
Nikt nie chce nikogo oszukiwac czy spamowac wyszukiwarek, natomiast te 3 osoby
musza sie utrzymac, utrzymac rodziny itd czyli w warunkach amerykanskich
sprzedawac za conajmniej 3000 USD dziennie a najlepiej wiecej zeby sie rozwijac
i moc przyjac kolejne osoby. Caly czas tlumacze, ze zawieszenie darmowego
modulu OSCommerce czy podobnego na jakims serwerze i nazwanie tego 'sklep
internetowy' nie spowoduje wiele. Internet to tylko narzedzie. Potrzeba
znacznie, znacznie wiecej. Od 3-ch lat kiedy zaczelismy nie mialem ani tygodnia
wakacji a hakuje po 10-12 godzin dobe. Pierwszy rok byl cieniutki. Same
wydatki. Ale i pamietam wyraznie depresje po utracie poprzedniej pracy na Wall
Street tuz po 11 wrzesnia. Wall Street miesci sie o 5 min. od Word Trade
Center. Wiem wiec doskonale jak przyjemne jest miec co robic za dobre
pieniadze - chocby i 14 godzin na dobe. To jest wspaniale uczucie, szczegolnie
ze teraz to ja to kontroluje a nie jakis 'big boss'. Kontrolowanie polega na
rozumieniu ze samo sie nic nie dzieje. Sklep internetowy czy prawdziwy to nie
jest 'rolnik spi a jemu samo w polu rosnie'. Sprzedajemy polskie (wylacznie)
ogrzewania podlogowe i systemy roztapiania sniegu. To wymaga wyjasnienia,
klient w 9 wypadkach na 10 o tym wczesniej nie slyszal a my chcemy od niego
kilkaset $ ?? To nie moze byc sam sklep. To nie zabawki dla dzieci. Trzeba
zbudowac caly 'infomercial' i strukture zachecajaca wokol tego zeby klient
podal nr. karty kredytowej i kliknal na 'Yes'. Z drugiej s trony w zabawkach
konkurencja jest znacznie wieksza niz w ogrzewaniach podlogowych wiec wymaga to
nie mniej pracy i 'mini-portal + sklep' sprzeda wiecej niz tylko sklep. Ten
sukces to nie Totolotek. Trzeba sie naprawde napracowac. To tak jakbym napisal
na Ebayu: 'mam nowy laptop Dell do sprzedania' to nie dostalbym nawet tyle ile
dalem. Wkladajac prace, opis, jakies niezbyt nowe ale funkcjonalne programy -
zarobilem 25% a to jest niezla marza. Dzieki temu wiem, ze na ten nowszy lepszy
laptop naprawde zarobilem.



Temat: I jak ja mam zrobić pierwszy film
Droga Pani Anno,
niech sie Pani nie łudzi. Instytut Filmowy, jak i wcześniej istniejący Komitet
Kinematografii wraz ze swoim systemem pakietowym nie były po to, aby wprowadzac
na rynek konkurencję, ale po to aby tę konkurencję skotecznie zablokować.Im
większy tanet Pani posiada, im lepsze etiudy Pani w szkole robiła, im ciekawsze
scenariusze Pani pisze, tym dla Pani gorzej. Po co pewni panowie zakładają
szkoły, uczą w nich, prowadzą kursy itd...? Nie po to, aby Pani stałą się dla
nich konkurencja, ale po to by wyczuć, czy jest Pani potencjalnym zagrożeniem
ich dotychczasowego bytu. Na taka osobę jak Pani po studiach trzeba będzie
zwrócić baczniejszą uwagę, bo a nuż jakimś trafem, dziwnym zrządzeniem losu,
zrobi Pani film i a nuż będzie to dobry i uznany film. Tragedia! Tacy ludzie
nie mogą robić filmów. "Nie wolno ich na ten rynek wpuścić, bo co się stanie z
nami - zasłużonymi dla kinematografii, będziemy musieli odejśc, bo przecież od
wielu lat nic ciekawego nie zrobiliśmy". Pani ich zakasuje i co wtedy? Może się
Pani okazaćciekawą artystką, mającą wiele do powiedzenia i to w taki sposób, że
ludzie będą chciali tego słuchać, będa chcieli to ogladać. Może powstać dialog
z widzem, a przecież tamci zasłużeni panowie dawno ten kontakt z widzem
utracili.
Niech więc się Pani nie łudzi. Nie będzie łatwo, a w pewnym momencie pani to
wszystko rzuci... chyba, że jest Pani osobą średnią, przeciętną i nieciekawą.
To jest dla Pani wielka szansa! Wtedy może nawet TVP S.A. pozwoli Pani zrobić
jakiegoś gnota. A zasłużeni panowie będą dalej mogli spać spokojnie, udzielać
wywiadów i pokazywać się w kronikach towarzyskich jako elita tego kraju.

p.s.
Broń Boże niech Pani nie sprzedaje TVP S.A. scenariusza, który Pani chce
zrobić. Oni Pani skomplementują, kupią i wsadzą do szuflady, żeby broń Boże nie
doszło do powstania filmu.

A gdyby Pani chciała zrobić koniecznie film to ma Pani kilka wyjść:
1. Jak radził jeden z zasłużonych: "bogato wyjść za mąż".
2. Wygrać w totolotka, albo wziąć kasę od mafii (niektórzy tak robili)
3. Wyprowadzić się na przykłąd na Islandię, tam powstaja wyłącznie trudne i
problematyczne filmy, czyli takei, na które Instytut Filmowy na pewno nie dałby
kasy.
4. Być może jeszcze są jakieś "cudowne sposoby" na powstanie filmu, który
chciałaby Pani zrobić, po 20 latach oczekiwania pewnie coś Pani wpadnie do
głowy.




Temat: Pytanie do Europrzeciwników
Dzięki za opinie i sprostowanie

Prawdopodobnie zostałem opacznie zrozumiany. Mi chodziło jedynie, że UE nie
narzuca jedynie jednej określonej stawki podatku. Każde państwo członkowskie
ustala poszczególne jej wartości tzw. stawki podstawowej czy zredukowanej. W
Polsce jest to 7 i 22 proc. i jest to wybór Ministerstwa Finansów, zgodny z
normami UE. Prawdą jest, że wartość stawki podstawowej nie może być niższa niż
15 proc. a dla zredukowanej 5 proc. Oznacza to jednak, że zgodnie z normami UE
możemy obniżyć podatek VAT, zależy to jednak od naszych władz finansowych.

Jeżeli chodzi o prawa socjalne, albo lepiej społeczne to UE reguluje jedynie
standardy minimalne, które w zdecydowanej większości obowiązują w Polsce i tu
nie ma jakieś wielkiej zmiany. Przykładowo wielki szum o czas pracy. Czy to
będzie 42 czy 40 to z punktu widzenia UE jest obojętne. Maksymalny czas wynosi
bowiem 48 godzin.

Prawdą jest, że Polska będzie musiała zmienić prawo w zakresie Specjalnych
Stref Ekonomicznych i to jest prawda to jest ingerencja UE, ale ma ona swoje
uzasadnienie. Likwidowane sa jedynie niektóre ulgi i co ciekawe przedsieborcy
inwestujacy w tych strefach godza się na nie. Jeżeli byłoby tak źle to nie
byłoby inwestycji Toyoty w Wałbrzyskiej Strefie Ekonomicznej.

Jeżeli chodzi o składke to musimy ją zapłacić, ale netto i tak dostaniemy
więcej z różnego rodzaju funduszy. Te pieniadze traktowałbym jako pewnego
rodzaju inwestycje - dzisiaj dam, zeby być w systemie z którego mogę dostac
wiele więcej i nie jest to totolotek wymaga to tylko zaangażowania i dobrych
projektów..

W ostatnim czasie można zauważyć zmniejszanie się liczby tzw. ustawodawstwa
podatkowego. Zgadzam się jednak, że biurokracja jest tym elementem, który
zniechęca wiele osób do UE.

Pozdrawiam

MD




Temat: WODNIK (20.01.-18.02.)
dla wodników :

I Połowa roku 2006
Król Denarów
Zapowiada się bardzo pieniężnie, końcówka roku będzie kontynuacją roku
nadchodzącego, to bardzo dobra sytuacja do tworzenia egzystencji materialnej.
Większości Wodników Król Denarów pozwali z optymizmem spojrzeć w przyszłość,
nie powinniście się więc obawiać problemów finansowych lub utraty majątku.
Wręcz przeciwnie powinniście otrzymać awanse i podwyżki, a do tych z Was,
którzy prowadzą swoje firmy, powinny napłynąć dobre kontrakty i stosowne
zamówienia. Karta ta podpowiada o możliwości otrzymania spadku i szansach na
wygranie w grach hazardowych w kasynach, na wyścigach lub w totolotka.

II Połowa roku 2006
6 Buław
Druga część roku też przebiegać powinna w blasku sukcesu i zysku. Niektóre
Wodniki mogą odnieść spektakularny sukces w czymkolwiek, czego zechcą się
tknąć. Wszystkie Wasze plany i zamierzenia zostały doprowadzone do szczęśliwego
końca, stanęliście u wrót zwycięstwa, teraz będziecie mogli cieszyć się jego
owocami, a plonem podzielicie się z najbliższymi. Dobre wiadomości, spełnione
marzenia, dobre samopoczucie - oto efekty ciężkiej pracy, teraz czas na
odpoczynek.

Podsumowanie
Eremita
Ciężka i stresująca nieraz praca pozwoliła niektórym Wodnikom dotrzeć do wiedzy
o sobie i o świecie. Nauczyliście się wierzyć i ufać tylko sobie i swojej
intuicji, dzięki temu postanowiliście poznać siebie i tym samym naturę
wszechświata. Większość Wodników odkryje pokłady wartości duchowych.
Zauważycie, że zmienił się Wasz system wartości i to, co było kiedyś tak bardzo
ważne, teraz jest już niczym. Zauważycie też, że do życia podchodzicie
rozważnie i nie zakładacie różowych okularów, tak jak czyniliście to
dotychczas.




Temat: Okradziony jubiler kontra Lukas Bank
Jak dla mnie całość nie trzyma się kupy.

W lukasie, aby wykonać przelew przez internet (a zakładam, że
pracownik "z domu" wykonywał przelew za pośrednictwem ichniego
ebanku), trzeba mieć token lub zdefiniowanego odbiorcę internetowego
(w przypadku nie posiadania elektronicznego zabezpieczenia i
posługiwania się stałym hasłem).

Warunkiem, aby się udało, pracownik musiał dodać "siebie" jako
odbiorcę na koncie poszkodowanego, a tamten mając mnóstwo
zdefiniowanych odbiorców nie zauważył tego, a do tego miał proste
hasło/nie zmieniał go regularnie (gdyby miał token nie byłoby
możliwości fraudu - nie przy rodzaju zaszeregowania i dostępach
pracownika liniowego).

Przelewanie sobie przez pracownika pieniędzy z pracy za
pośrednictwem wewnętrznego systemu bankowego nie biorę pod uwagę, bo
po pierwsze tam wszystko jest dokładnie rejestrowane i monitorowane
(także dla celów marketingowych), a po drugie pracownik instytucji
finansowej ma ubezpiecznie lub podpisuje klauzulę o indywidualnej
odpowiedzialności finansowej i bank szybko by go zniszczył nie
psując sobie wizerunku na zewnątrz.

Skoro jednak Lukas się postawił znaczy to, że albo podejrzewa
klienta o próbę wyłudzenia, albo klient sam rażąco zaniedbał względy
bezpieczeństwa.

Niestety możemy tylko gdybać, bo artykuł napisany jest po łebkach i
autor sam z siebie nie pokusił się ani o próbę śledztwa, ani
konstruktywne wnioski. A szkoda, bo wtedy byłoby to znacznie
ciekawsze i mielibyśmy materiał ogólnopolski, a nie lokalny
zapychacz.

Swoją drogą Lukas skompromitował sie już po raz kolejny. To jest
naprawdę fatalny bank, a PR u nich chyba nie istnieje. Marketingowa
indolencja tej firmy w ostatnich miesiącach (latach?) jest
zdumiewająca.

Abstrachując już od tego konkretnego przypadku mogę Wam
zagwarantować, że wyprowadzenie dużych pieniędzy z instytucji
finansowej (jakiejkolwiek, niekoniecznie banku) jest banalnie
proste. Wystarczy zmowa 3-4 pracowników o różnych poziomach dostępów
i autoryzacji. To wcale nie muszą być żadne szychy. (Nie)stety
prawdopodobieństwo wpadki jest nieproporcjonalne do odniesionych
korzyści, więc każdy kto ma trochę oleju w głowie (ten Łukasz B.
najwyraźniej nie miał...) woli zagrać w totolotka, bo szanse takie
same, a ryzyko mniejsze. ;)

Chociaż czasem się udaje - vide napad stulecia i 3 miliony, które
wyparowały parę tygodni temu z wrzutni bre banku we Wrocławiu. ;)



Temat: Studenci żądają: egzaminy do poprawki
Studenci żądają: egzaminy do poprawki
Uważam,że już od dawna powinien byc taki zapis w regulaminie.Na mojej uczelni, takie przypadki to chleb codzienny.Nikogo to nawet nie dziwi, a wiekszość uważa za normalne.Bez problemu mozna cos oblac, zaplacic i znowu oblac, i znowu zapłacic....Super, nie??A wcale, ze nie!!Przez to wytworzyły sie przedmioty - instytucje, zarabiające krocie dla uczelni, dla wydziału!!Bezkarne i bezczelne tłumaczenia,że to studenci sie nie uczą,że kurs należy do kursów trudniejszych - kłamstwa!!Moje "kursy zgrozy" na innych uczelniach należą do kursów normalnych, nawet podciąganych pod michałki ;) Fenomen ;D Nie!! Biznes i strasznie dochodowy interes.Ostani przykład: Na 170 osób zaliczyło 30, teraz kazda ze 140 osob musi zapłacic po ok 500zł, aby móc kurs powtarzac.Prosty rachunek daje nam 70 000zł.Takich grup jest srednio w semestrze 3, gdzie zdaje srednio 15% studentów, co daje juz 210 000zł/semestr.
Przyznam, iz przez moj brak aprobaty dla takiej polityki uczelni i moją walke z tym, nie boje sie nazwac procederem, nie mogę zakonczyć mojej kadencji na uczelni.Przestałem walczyć i zacząłęm modlić sie o zaliczenie przedmiotu, który robie już n-ty raz, być moze jako karę za głośne mówienie o tym , o czym sie nie mowi, tylko liczy na swoja kolej w zaliczeniu.Dla mnie to juz totolotek.Dlatego uważam, że ktoś powinien przebadac ten system.Studia w Polsce są jeszcze bezpłatne, ale prawo daje taki margines możliwości zdobycia dodatkowej puli pieniedzy dla wydziału od studentów, że zacząłem zastanawiać sie czy nie jest to celowa polityka uczelni.Rozumię brak przygotowania nawet 40% grupy, niech poslizgnie sie noga jeszcze 10% przygotowanym, to daje 50% zaliczeń, ale nie 15%!!!Po prostu nie wierzę w to, że 85% osób to debile, a nie ludzie chcący zdobyć dyplom.No tego mi nie wmowią.Dodam, że mam "przyjemność" studiowania juz rok dłużej na jednej z czolowych w rankingach uczelni w Polsce,a od 4 semesrtow nie moge zaliczyc tylko 2 kursów.Kara??Zarobek??Bezczelność i bezkarność prowadzących??Mozę ktoś sie tym zajmie??Ja przegrałem :(



Temat: Strażnicy chcą pieniędzy, nie porządku?
Strażnicy chcą pieniędzy, nie porządku?
Dzwonienie do tzw. "oficera dyżurnego" dlaczego oficer? (trzeba się
dowartościować, ktoś kto to ustalał miał kompleks niższości?) z
prośbą o interwencję jest zawsze totolotkiem. Nie wiadomo czy pan
strażnik przekaże to dalej kolegom w terenie, a ani to sprawdzą i
zareagują. Zawsze wygranym jest TP, netia lub inny operator
telekomunikacyjny kasując nas za impuls.
Raz podczas mojego zgłoszenia gdy pan "oficer" swoim znudzeniem mnie
zirytował uzyskałem informację, że rozmowa jest nagrywana.
Ciekaw jest co to za rejestrator czy jest to zwykła sekretarka czy
cos innego.
Ciekaw jestem też czy pan "oficer" nie ma możliwości samodzielnego
kasowania naszego telefonicznego zgłoszenia, skoro oświadczył mi, że
sobie odsłucha naszą rozmowę.
Po nagłośnieniu afery i kontrolach SM jestem pewien, że znaczna
liczba naszych zgłoszeń była lub jest nadal kasowana podczas
służby "oficera". Po co sie męczyć.
Dziwi mnie tylko fakt, że banki potrafią uprzedzić dzwoniącego, że
rozmowy są rejestrowane, a jakiś SM nie.
Myślę, że obecnie najlepszym rozwiązaniem dopingującym do podjęcia
interwencji jest... poinformowanie "oficera" o nagrywaniu przez nas
rozmowy, uzyskanie jego numeru i nazwiska.
Odnośnie tzw. łowisk.
Każdy w swoim fyrtlu widzi jak jest i nie jest dobrze. SM ma okresy
pomroczności jasnej, a czasem wprost sokolą zdolność widzenia i to
jest tragiczne. Wynika z tego, że w mieście są równi i równiejsi.
Gazeta skoro chce być tak faktycznie dbającą o wzrost porządku w
naszym miescie niech zainteresuje się istniejącym systemem
monitoringu miejskiego. Codziennie chodzę pod okiem owych kamer, a w
zasięgu tychże widać jak na dłoni parkujące na chodnikach samochody,
srające psy, pijącą pod żabkami pijącą żulię itp. wystarczyłoby aby
operator tychże skontaktował się z patrolikiem, który tam by
zdyscyplinował łamiących przepisy.
Niestety wciąż widzę permanentny brak reakcji.
Wnioskuję więc, że przed monitorami nikt nie siedzi, albo ten co
siedzi dłubie w nosie i robi coś innego.




Temat: Kto gra na giełdzie?
Szutnikowi
Owszem, chciałbym poważnych argumentów. Ale jeśli one wymagają aż przeczytania całej książki to nie są poważne. Zwykle arumenty można streścić w paru zdaniach. Co innego te zdania zrozumieć. Wtedy faktycznie może to wymagać przeczytania książki. Ale nie z argumentami, a z opisem pojęć.
Rozumiem, że te jego sukcesy to właśnie taki argument. Przykro mi, że go nie docenię. Nawet w 3 karty czy totolotka, ktoś musi wygrywać, żeby znaleźli się chętni na grę. Sam zresztą piszesz o tym jako grze. I tylko grze. Z pozycji gracza. W zamyśle giełda miała spełniać zupełnie inne cele. Miała kierować finansowanie tam gdzie jest ono najbardziej efektywnie wykorzystywane itp.
Co z tego dziś zostało? Bardzo niewiele. System się zdegenerował. To się zdarza. Królują oszustwa. Jawne i ukryte. Paraliż organów kontrolnych wobec wybranych podmiotów i praktycznie dowolne możliwości sterowania tym cyrkiem z całkowitym lekceważeniem wszelkich realiów. I to na quasi-państwowych szczeblach. I te możliwości są wykorzystywane. My znamy tylko sam czubek góry lodowej.
Owszem, można grać i wygrywać. Nie przeczę. Ale nie w tym tkwi problem.
Istotą problemu jest to, że giełdy nie spełniają już w znakomitej większości swoich celów. Chyba, żeby załozyć, że głównym celem ich istnienia było danie nadziei milionom na wzbogacenie się i bardzo nielicznym faktycznych zysków. A przy okazji notoryczne robienie reszty w konia. Nawet tutaj bardzo popularną strategią jest robienie czegoś przeciwnie do rekomendacji dawanych w mainstrimowych mediach.
To o czymś świadczy. I to bardzo dobitnie. Lepszego dowodu na degenerację nie trzeba. Ja zgodnie ze stopką nie gram. Ale już moje pieniądze z funduszu emerytalnego grają. I to całkowicie niezależnie od mojej zgody. Takich oskubywanych przymusowo "graczy" są setki milionów. Trudno więc tu mówić o czymś innym niż bandyckich zasadach.

W zasadzie to prawdopodobnie się nie rozumiemy z prozaicznego powodu.
Ty masz na myśli coś innego a ja coś innego. Ty uważasz, że można coś tutaj ugrać jeśli się ma dobrą strategię a ja że owszem ale zasady tej gry są prawie zupełnie sprzeczne z załozeniami i doprowadzają i doprowadzą, pomijając już miliony oszukiwanych, do ostrych niewydolności gospodarki i smutnego końca tej zabawy.




Temat: Studenci żądają: egzaminy do poprawki
I racja!!!
Uważam,że już od dawna powinien byc taki zapis w regulaminie.Na mojej uczelni, takie przypadki to chleb codzienny.Nikogo to nawet nie dziwi, a wiekszość uważa za normalne.Bez problemu mozna cos oblac, zaplacic i znowu oblac, i znowu zapłacic....Super, nie??A wcale, ze nie!!Przez to wytworzyły sie przedmioty - instytucje, zarabiające krocie dla uczelni, dla wydziału!!Bezkarne i bezczelne tłumaczenia,że to studenci sie nie uczą,że kurs należy do kursów trudniejszych - kłamstwa!!Moje "kursy zgrozy" na innych uczelniach należą do kursów normalnych, nawet podciąganych pod michałki ;) Fenomen ;D Nie!! Biznes i strasznie dochodowy interes.Ostani przykład: Na 170 osób zaliczyło 30, teraz kazda ze 140 osob musi zapłacic po ok 500zł, aby móc kurs powtarzac.Prosty rachunek daje nam 70 000zł.Takich grup jest srednio w semestrze 3, gdzie zdaje srednio 15% studentów, co daje juz 210 000zł/semestr.
Przyznam, iz przez moj brak aprobaty dla takiej polityki uczelni i moją walke z tym, nie boje sie nazwac procederem, nie mogę zakonczyć mojej kadencji na uczelni.Przestałem walczyć i zacząłęm modlić sie o zaliczenie przedmiotu, który robie już n-ty raz, być moze jako karę za głośne mówienie o tym , o czym sie nie mowi, tylko liczy na swoja kolej w zaliczeniu.Dla mnie to juz totolotek.Dlatego uważam, że ktoś powinien przebadac ten system.Studia w Polsce są jeszcze bezpłatne, ale prawo daje taki margines możliwości zdobycia dodatkowej puli pieniedzy dla wydziału od studentów, że zacząłem zastanawiać sie czy nie jest to celowa polityka uczelni.Rozumię brak przygotowania nawet 40% grupy, niech poslizgnie sie noga jeszcze 10% przygotowanym, to daje 50% zaliczeń, ale nie 15%!!!Po prostu nie wierzę w to, że 85% osób to debile, a nie ludzie chcący zdobyć dyplom.No tego mi nie wmowią.Dodam, że mam "przyjemność" studiowania juz rok dłużej na jednej z czolowych w rankingach uczelni w Polsce,a od 4 semesrtow nie moge zaliczyc tylko 2 kursów.Kara??Zarobek??Bezczelność i bezkarność prowadzących??Mozę ktoś sie tym zajmie



Temat: O pierdułach -- Odc. 99 :-)))
Wróce do dyskursu Xurka, bo jakos na temat piekarzy i robotników na
tasmie u Opla malo wiem. Nie bede tez ekstrapolowac sytuacji poza
kryzys skoro teraz wlasnie kryzys mamy. Sorry. Jest to co jest.
Zatem wcinam sie miedzi wódke i zakaske.

Niestety, zgadzam sie z Xurkiem. Wolalabym sie niezgodzic, bo to by
bylo optymistyczne, ale faktem jest, ze ten system zepsuty jest do
szpiku i chroniony jest równie zepsutym prawem. I tylko grupy
mlodych, zbuntowanych próbuja z tym walczyc, ale natychmiast
sa “doprowadzani do porzadku” przez policje, bo wszk to warcholstwo
i anarchia zbierac sie i robic zadymy jak porzadni straznicy systemu
obraduja i naradzaja sie na najwyzszym szczeblu systemu.
Zatem dopóki to wszystko nie jebutnie i nie powstanie nowy,
zdrowszy twór nie widze sensownego rozwiazania.

A propos wspomnianych przez Xurka banków, to przypomnialo mi sie
wydarzenie z ubieglego roku, konkretnie z wrzesnia 2009, które to
wydarzenie bylo dosc mocno komentowane. Otóz drugi co do wielkosci
bank hiszpanski i jeden z wiekszych w Europie, wyslal na
wczesniejsza emeryture (55 lat) swojego consejero delegado, (gruba
ryba, doradca chairmana). Owe wyslanie na emeryture zrekompensowane
zostalo/zostanie odszkodowaniem w wysokosci minimum 52,5 milionów
Euro. To jest zagwarantowane minimum, bo wyplata jest frakcjonowana.
Maximum moze byc duzo wyzsze. W laurce pozegnalnej jest mowa o
sumiennej i rzetelnej pracy, zadne odkrycie nowej Ameryki, zadne
podwojenie obrotów.... zdolny,sumnienny pracownik, który wspial sie
po szczeblach kariery.
Nie bede obrazala inteligencji foruma przypominajac, ze bank to
skarbiec oszczednosci mniejszych i wiekszych luda, przedsiebiorstw,
instytucji. Operujaac tymi zasobami wyplaci te conajmniej 53 miliony
odszkodowania, bez których i tak ów czlowiek nie glodowal by ani
krzywdowal sobie, bo jego dotychczasowe dochody, to tak jak
wspominal Xurek 240 x przecietne +/-. Nie mówie tez, ze nie naleza
sie odszkodowanie. Mówie o obscenicznej wysokosci za pieniadze
klientów.

W tym samym czasie ten sam bank (i inne tez) wyrzucil na bruk
, w sencie doslownym rzesze ludzi, bo nie byli w stanie stawic
czola splacie hipotek. Miliony utracily prace (nie bede sie
powtarzala, jestesmy zdecydowanymi liderami w Europie nikt nas w tym
nie przebije), okres karencji, jak sie utraci dochody trwa zaledwie
rok, a potem won, na zbity pysk, jak nie wygrasz w toto-lotka albo
nie masz bogatych rodziców, to w majestacie prawa a jakze, bank
zabiera mieszkanie bo banki nie sa instytucjami charytatywnymi.
Nie chodzi o demagogie, to sa fakty, których napatrzylam sie i
nasluchalam po kokarde, bo dzienniki TV dawno przestaly byc
dziennikami a zamienily sie w niekonczonce sekwencje tragedii
ludzkich, matek z placzacymi dziecmi i tobolkami dookola, policja
egzekwujaca prawo, którego nie chcieliby egzekwowac, ludzi którzy
szukali tu lepszego jutra a znalezli pieklo.

Klikam z kraju, który nie jest az tak bogaty by panstwo bylo
nadopiekuncze. Bezrobocie trwa tylko dwa lata. I najpierw je trzeba
sobie wypracowac. Opieka spoleczna, jesli sie ja uzyska (bo to nie
jest latwe), jest zenujaco niska (cos miedzy 350 a 490 Euro
miesiecznie). Zas zabezpieczenie kapitalu i tzw pogoda dla bogaczy,
ooooo, tu prawo bardzo skrupulatnie stoi na strazy.

Kochani, dziekuje za taki system i za takie prawo. Toz to Orwell.




Temat: skandal-nabór do liceów
skandal-nabór do liceów
Od kilku tygodni ok 75 tys mieszkańców stolicy żyje w niepotrzebnym napięciu,
zajmuje się wróżeniem z fusów i swoistą grą w pokera w ciemno. A wszystko to
nazywa się rekrutacją do szkół ponadgimnazjalnych w Warszawie.

Jeśli ktokolwiek zakładał, iż władze oświatowe, w tym warszawska OKE
(Okręgowa Komisja Egzaminacyjna), kierują się w swoim postępowaniu związanym
z tegoroczną rekrutacją do liceów warszawskich jakimiś przesłankami
związanymi z dobrem uczniów, czy też próbą optymalizowania ich wyboru, to
musi niestety po ostatniej decyzji OKE ostatecznie porzucić jakiekolwiek
nadzieje na rozsądek urzędników oświatowych.
-Otóż warszawska OKE ustaliła niedawno termin ogłoszenia dyrekcjom gimnazjów
wyniku egzaminu na ranek 17.06.
A jakie jest tło tej decyzji i jakie są jej skutki :

1. Nie ma żadnych racjonalnych przesłanek, które ograniczają wybór uczniów do
3 szkół,- przy przyjęciu wdrożonego m. in. w stolicy komputerowego
systemu nie ma przecież niebezpieczeństwa blokowania miejsc, niepotrzebnych
list rezerwowych itp. System ten z powodzeniem obsłużyłby wybór
pomiedzy wszystkimi szkołami warszawskimi,- być może trwałoby to o kilkaset
milisekund dłużej:).
Podstawy decyzji ministerstwa wprowadzającej powyższe ograniczenie wyboru
pozostają nieprzeniknioną tajemnicą, byłej na szczęście, min. Łybackiej, -
podejrzewam, że to było po prostu "nie bo nie". A dobro dzieci, usunięcie
niebezpieczeństwa złego wyboru nieadekwatnego do faktycznie uzyskanych przez
kandydata punktów, czy też nawet "pozostania na lodzie" dobrych uczniów,-
takie głupstwa urzedników MENiS nic nie obchodzą!...
2.Równie bezsensowne i całkowicie ignorujące dobro dzieci jest zarządzenie
warszawskiego kuratora, który (bezprawnie zresztą, jak wykazuje analiza aktów
prawnych, bo Rozporządzenie MENiS nakazuje mu przeprowadzenie rekrutacji
dopiero wśród absolwentów gimnazjów!) nakazał zamknięcie procesu wyboru szkół
i klas do dnia 28.05 tj. w terminie, gdy ani wyniki egzaminów, ani oceny
końcowe nie są jeszcze znane. Zmusił on więc ponad 20.000 kandydatów to
swoistej gry w toto-lotka pomieszanej z wróżbiarstwem, zamiast do dokonania
przemyślanego wyboru opartego na racjonalnych przesłankach. I tak wg
kuratorium mają młodzi ludzie wchodzić w dorosłe zycie, tak mają uczyć się
racjonalnego postępowania. A faktycznie uczą się, w jakiej pogardzie mają
urzędnicy dobro i prawa obywateli, których interesy jakoby reprezentują!!.
3.W wyniku licznych protestów władze oświatowe w maju dokonały korekty swoich
wcześniejszych postanowień (tylko więc naciski zmuszają je do
myślenia) i dopuściły do dokonywania korekt w wyborze szkół/klas do godz. 13
dnia 17.06. br.
4. Jednak dopiero potem zauważyły (myslenie idzie im wolno i z trudnością),
że wówczas powstaje prawdopodobna możliwość, iż większość kandydatów
zapoznawszy się z wynikami egzaminu dokona w końcu bardziej racjonalnego
wyboru opartego nareszcie na konkretach i skorzysta z mozliwości opisanej
wyżej w pkcie 3. A wtedy cały ten "totolotkowo-wróżbiarski" nabór z dni 17-
28.05 okaże się potrzebny psu na budę, bo być może większość kandydatów
zdecyduje się na korektę. A że urzędnicy lubią brać pensję, a nie lubią
pracować, to i znależli lekarstwo - ogłośmy zatem wyniki najwcześniej rano
17.6, a wówczas nikt, albo niewielu zdązy złożyć poprawki wyboru. I stąd
decyzja OKE o podaniu wyników egzaminu do wiadomości dyrekcjom gimnazjów
dopiero po prawie 7 tygodniowym "pracowitym" ich sprawdzaniu. A że w ten
sposób eliminują oni możność bardziej przemyślanego wyboru dzieciom to jak
zwykle juz ich to nie obchodzi.

I taka jest prawda o przesłankach leżących u podłoża tych wspaniałych
decyzji, które niepotrzebnie powodują nerwy u ponad 70 tys. Warszawiaków. Bo
przeciez trudno uwierzyć, że na ocenę prostych testów gimnazjalnych
potrzeba "tęgim głowom" z warszawskiej OKE aż prawie 7 tyg., podczas gdy
nieporównanie bardziej skomplikowane prace maturalne sprawdza się ciągu kilku
dni. Dodam jeszcze, że w Wielkopolsce juz w piątek 28.05 znane były wyniki
egzaminów gimnazjalnych.
Charakterystyczne jest, że żaden z tych urzędników nie raczył dotychczas
odpowiedzieć na zadawane wielokrotnie na kilku forach edukacyjnych
internetowych pytania dot. przesłanek swoich decyzji. Ot, typowa arogancja
waaadzy:((.




Temat: 600 zł miesięcznie - zacznij pracę od zaraz !
600 zł miesięcznie - zacznij pracę od zaraz !
Witam

Poniżęj znajdziesz opis metody jaką z powodzeniem stosuję do zarobienia ok.
600 zl miesiecznie pracując około pół godziny dziennie.
Większość ludzi grających w zakłady sportowe z niezrozumiałych (dla mnie)
względów przenosi sposób grania z Toto Lotka usiłując za 2 zł wygrać parę
tysięcy zł obstawiając 6 do 9 zakładów na jednym kuponie. Oczywiście takie
granie jest z góry skazane na niepowodzenie. Jedyną metodą na wygranie jest
granie opisane poniżej.

Sposobem na wygranie jest przestrzeganie 2 prostych zasad:

1. Zminimalizowanie do minimum szansy na porażkę
2. Granie tzw. progresją

Zobaczmy to na przykładzie:

1. Wybierasz tylko takie mecze dla których są możliwe DWA wyniki (wygrana
jednej lub drugiej strony) i gdzie kursy z obu stron są jednakowe i wysokie
(np. 1.85 i 1.85) czyli interesują nas mecze np. tenisa i wszystkie INNE
gdzie są 2 możliwe TYLKO 2 wyniki (czyli tzw. poniżej/powyżej). Codziennie
mamy do wyboru kilka do kilkunastu takich zdarzeń.

2. Wybieramy w podobny sposób 2 drużynę (czyli gramy na dwa mecze na jednym
kuponie a sumaryczny kurs bedzie wynosił np. 1.85 * 1.85 = 3,4225)

3. Zaczynamy grać np. od 1 zł (nie ma większego znaczenia którą z drużyn
wybierzemy - mamy 25% szansy, że trafimy za pierwszym razem, w naszym
przykładzie możemy wygrać 3,4225 zl czyli zysk wynosi 2,4225 zl "na czysto")

4. Jeżeli nie trafisz za pierwszym razem podwajasz stawkę i grasz tak samo
jak w punkcie 3

5. NIEZALEŻNIE od dnia w którym trafimy zawsze kończymy grę z zyskiem (i
oczywiście zaczynamy znowu grać od 1 zł).

Zobaczmy:

Stawiasz 1 zl - zysk 2.4225 zl
Stawiasz 2 zl - zysk równa się 2 * 3.4225 minus 1 zl z pierwszego zakładu i 2
zl z drugiego czyli 3,845 zl
Stawiasz 4 zl - zysk 4 * 3,4225 minus 4-2-1 = 6,69 zl
Stawiasz 8 zl - zysk 12.38 zl
Stawiasz 16 zl - zysk 23.76 zl
Stawiasz 32 zl - zysk 46.52 zl
Stawiasz 64 zl - zysk 92.04 zl
Stawiasz 128 zl - zysk 183,08 zl
Stawiasz 256 zl - zysk 365,16 zl
Stawiasz 512 zl - zysk 729,32 zl
.........

Proszę zwróć uwagę - czym póżniej trafisz tym twoja wygrana będzie większa !
Ponieważ można obstawiać grając w Intenecie kilka razy dziennie (wystarczy
poczekać 2 do 3 godzin na zakończenie meczu) można w ciągu miesiąca rozegrać
tym sposobem ponad 90 spotkań.

W praktyce zaczynając grę od złotówki i trafiając średnio co 5 spotkań
(obstawiając 3 razy dziennie) można wygrać ok. 600 zl inwestując w grę nie
więcej niż 40 zł !!!

Jeżeli ciągle nie jesteś przekonany zarejestruj się na dzisiaj na stronie
www.bookmakers.com.pl/polski.htm (pamiętaj o podaniu prawdziwych
danych osobowych bo na pewno będziesz chciał zagrać !) i śledz przez tydzień,
dwa wyniki grając bez obstawiania.

Po przetestowaniu systemu w ten sposób wpłać pieniądze na swoje konto gracza
(wystarczy Ci włąśnie 40 zl bo tyle wynosi minimum) i zacznij grać.

Nie zapomnij wysłać tego przepisu swoim znajomym, rodzinie itp. - na pewno
zaskarbisz sobie ich wdzięczność.

Nie życzę Ci powodzenia bo go nie będziesz potrzebował ten system działa bo
jest oparty na MATEMATYCE a nie na przypadku !

Zacznij już dzisiaj: www.bookmakers.com.pl/polski.htm