Wyświetlono posty znalezione dla słów: systemy totolotka





Temat: Mamy neokatechumenalne.
Witaj Aga, pozdrowienia dla wszystkich, ktorzy tu zagladaja
Moje ogloszenie juz nieaktualne. Poki co mamy jednego syna, i
marzenia o wielodzietnosci pewnie spelzna na niczym. Znacie to
pewnie, jak bardzo boli pragnienie posiadania dzieci, jak sie te
dzieci traci.
Nasza corcia umarla w 14 tygodniu ciazy.Wyrwali, wyssali ja ze mnie
w 16 tygodniu. Trafilismy na ludzkich ludzi, zarowno lekarza
operujacego, jak i kustosza cmentarza katolickiego.Dostalismy ze
szpitala czesc szczatkow malenstwa(reszta pobrana do badan
genetycznych), pochowalismy godnie, jest grobek, jest gdzie pojsc
sie wyplakac.Co prawda prawo nie uznalo jeszcze dziecka za dziecko,
i zapisac w urzedzie nie mozemy, ale imie nadalismy, w dokumentach
koscielnych stoi.
To juz ponad dwa miesiace temu.Nadal jestem na zwolnieniu lekarskim,
dochodze do siebie bardzo powoli, robie terapie.Zle sypiam, zazeram,
bywam agresywna. Drazni mnie widok matek w ciazy, malutkich dzieci,
wozkow itp..Dzis bylabym juz w 6 miesiacu...
Nie wiemy, co bylo przyczyna smierci naszej Ariel. Moze sie okazac,
ze jestesmy nosicielami jakiejs choroby przekazywanej droga
genetyczna, i ryzyko splodzenia dziecka chorego jest bardzo duze.
Mowi sie, ze w takich przypadkach pozostaje jeszcze adopcja. Coz,
orientowalam sie, i w naszym przypadku taka opcja nie istnieje,
chyba ze wygramy milion w totolotka Koszty sa kosmiczne, powyzej
20 tysiecy euro, kogo stac?????
W Holandii system jest inny, nie ma domow dziecka, dzieci z rodzin
zagrozonych trafiaja czasowo do rodzin zastepczych, adopcji
podlegaja tylko pasierby.Popularna forma sa adopcje zagraniczne, ale
tu tez przepisy sa nieprzychylne.Gorna granica wieku to 42 lata w
momencie adoptowania dziecka, czeka sie i do 7 lat!Poza tym do
adopcji zagranicznej trafiaja dzieci, ktore w kraju nie maja szans
na adopcje, chore czy starsze. Ja juz dobiegam 40, a i pewnie nasze
dochody i standard mieszkaniowy sa zbyt niskie...
Mam nadzieje, ze diagnoza lekarska bedzie pozytywna, ze mamy szanse
na co najmniej jeszcze jedno zdrowe dziecko.

Moja tesciowa sie nawraca.Zaczela w zimie chodzic na kurs dla
niewierzacych, cos jak katechezy, no a teraz przygotowuje sie do
przyjecia sakramentow. Proboszcz, ktory ja prowadzi, a ktory jest
jednoczesnie naszym spowiednikiem mowi, ze bardzo pod gorke ma z
nasza tesciowa, ze nie jest przekonany o jej motywacji, bo kobita o
wszystkim by plotkowala, tylko nie dzielila sie swoim zyciem... No
coz, ale lepiej, ze szuka towarzystwa w kosciele, niz gdyby miala
latac po wrozkach i innych czary-mary!
Co do wspolnoty, to tu w regionie nie mamy takiej mozliwosci.Musi
nam wystarczyc to, co jest: Eucharystia raz w tygodniu, kierownik
duchowy, wspolna modlitwa w domu. Myslimy o przeprowadzce w inna
czesc Holandii, kupnie domu.Ale to plany bardzo daleko wysuniete w
przyszlosc!
Wlansie stracilam prace.Szef mnie zwolnil, bo pozostawalam dlugo na
zwolnieniu. Jest tam jeszcze wiele innych szwindli, ktore pod
sedziego podpadaja, no i przygotowujemy sie do rozprawy. Poki co
biore jeszcze rente chorobowa, ale w przyszlym tygodniu mi sie
skonczy, dorabiam na czarno sprzataniem.Jak tylko wygramy sprawe,
zabieram sie za budowanie swojej strony internetowej i lowienie
uczniow do prywatnej szkolki muzycznej. Maz robilby mi
administracje, no i jakos ciagnac bedziemy.